Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Jak zbudować silną markę? Postaw na personalizację!

            Personalizacja jest jedną z podstawowych składowych, jeśli chodzi o marketing i strategiczne budowanie marki. Koniec i kro...

     
      Personalizacja jest jedną z podstawowych składowych, jeśli chodzi o marketing i strategiczne budowanie marki. Koniec i kropka.. finito. Nie ma dyskusji z tym założeniem. To jeden z gorących trendów w marketingu w tym roku. Dlaczego tak jest? Jak to przekładać na blogowanie? Cóż.. postaram się to przybliżyć.

      Zamknij oczy i zastanów się, co sprawia większa przyjemność.. spersonalizowana oferta... czy zunifikowana masówka? Co jest przyjemniejsze? Co bardziej głaszcze Twoje ego? Co wydaje Ci się bardziej profesjonalne  u sprzedawców np. kosmetyków? Czy fakt, ze pytają o twoje preferencje, o potrzeby Twojej skóry? Czy może wciskają Ci byle g... byle sprzedać i wyrobić "normę".
      Teraz odwróć kierunek i postaw się na pozycji sprzedawcy/marki ... spróbuj wyczuć konsumentów... czy wiesz że:

Spersonalizowane doznanie jest jedną z głównych składowych decyzji konsumenckich.


      Czym jest personalizacja? Cóż.. u Artura Jabłońskiego znalazłam jej bardzo fajną definicję otóż:


Personalizacja to interakcja z marką, która pozostawia nas z poczuciem, że nasze osobiste preferencje zostały wzięte pod uwagę przy jej planowaniu.

      Co to jest? Z czym to się je? Silna potrzeba personalizacji wśród konsumentów wynika prawdopodobnie z dwóch czynników: ogromnego szumu informacyjnego i pragnienia poczucia się wyjątkowym! Pfff bo kto nie lubi się tak czuć.. pokażcie mi takiego, a nazwę go kłamcą!
Zapytacie no dobra, ale o co właściwie chodzi!

czym ona jest
   



      Nie wiem jak Wy, ale ja jako potencjalny czytelnik/konsument/obywatel.. częściej angażuję się w rzeczy, które uważam za ważne. W te, które dotyczą mnie bezpośrednio. Tez tak macie? Weźmy np. Czerwoną filiżankę (Kochana bardzo mi tu pasujesz, więc wybacz, ze posłużę się Twoim przykładem). Z jej bloga jasno wynika, że kocha psy, zwłaszcza bullowate. Gdybym konstruowała dla niej ofertę, nie omieszkałabym o tym wspomnieć. Powiecie, nie zawsze się da.. a ja Wam odpowiem, da się! Myślicie, że nasza urocza Czerwona filiżanka nie wspomniałaby o tym na blogu? Oczywiście, że by wspomniała... dzięki personalizowanej ofercie, kierowanej tylko do niej trafilibyśmy do znacznie większej liczny odbiorców!
      U Pawła Tkaczyka wyczytałam rzecz przedziwną (dla mnie). Wiecie że według badań, konsumenci są wstanie podać marce swoje wrażliwe dane (data urodzenia, adres, telefon) w zamian za spersonalizowane doznanie! Firmy marketingowe tworzą w ten sposób gigantyczne bazy danych (co z nimi robią, to osobna sprawa). Ale to też szansa dla małych marek. Planujesz otworzyć swój sklepik? Personalizuj przekaz jak najbardziej! Zwracaj się do klienta po imieniu, proponuj programy lojalnościowe, specjalne upusty na urodziny itp. To działa!



czym ona jest
    



Jak personalizacja ma się do blogów i blogerów?


      Przede wszystkim KOMUNIKACJA! Staraj się zwracać do swoich czytelników po imieniu, lub ich pseudonimami. Szczególnie tych, których zdążyłeś już poznać.. bo są aktywni na Twoim blogu!. To bardzo pomaga w skracaniu dystansu, a czytelnik w ten sposób czuje się wyróżniony. Ja tak mam nie wiem, jak Wy. To samo tyczy się socjal mediów... nie ma bezosobowych odpowiedzi. Jeśli jesteś na początku drogi, staraj się odpowiadać na WSZYSTKIE komentarze, później chociaż na część.. szczególnie tych konstruktywnych. Chyba że zależy Ci na spamie typu: komć za komć, obs za obs .... Ale wtedy nie masz co szukać u mnie na blogu, zwyczajnie nic tu dla siebie nie znajdziesz. A i marki silnej raczej nie zbudujesz.
      W pewnym momencie z pewnością pomyślisz o newsletterze (Aniu to zdecydowanie coś dla Ciebie... najwyższa pora!).. to tez miejsce na personalizację. Zwracaj się do swoich czytelników po imieniu, nie myl kobiety z mężczyzną. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie wkurzają newslettery w których na początku widzę "Cześć Marzena", a dalej już standardowo rodzaj męski.. niby pierdoła. Ale jak to mówią: diabeł tkwi w szczegółach! Jak to zrobić od strony technicznej nie wiem... ale na bank gdzieś znajdziesz!


czym ona jest
    


      Uff miało być krótko i prosto... mam nadzieję, że wyszło choć prosto! Jak zwykle czekam na Wasze komentarze. Tym razem nie zakończę pytaniami.. choć powinnam, to podobno pomaga w uzyskiwaniu większej ilości komentarzy i ogólnie większej aktywności czytelników. Ułatwia tez komentowanie.. ale przecież nie zawsze musi być łatwo prawda?

Miłej reszty tygodnia i do piątku!








Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

31 komentarze

  1. U Ciebie jakoś te końcowe pytania pomocnicze zupełnie nie są mi potrzebne :P Personalizację uwielbiam, ale nie zawsze jej wymagam :P Za to strasznie spodobał mi się zabieg wykorzystania znanych mi blogerek jako przykładu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty wiesz, ze to jakoś bardzo celowe nie było? Zwyczajnie tak mi pasowały obie Panie do koncepcji.. poza tym lubię je! ;)

      Usuń
    2. Ha ha ha ja też, w innym wypadku pewnie bym na ten zabieg uwagi nie zwróciła, a tak przyciągnął mnie do tekstu jeszcze bardziej :P

      Usuń
  2. Przydał mi się Twój post do newsletterów :D Muszę bardziej zwracać uwagę na personalizowanie treści :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny Twój post, który bardzo mi się przyda :) Bardzo mi miło, że wspomniałaś w nim o mnie :)
    Co do komentarzy to staram się w wolnym czasie odpisywać na wszystkie chociaż nie ukrywam, że coraz trudniej, ale na zwykłe podziękowania za miłe słowa te kilka chwil znajdę :) Musze jednak częściej zwracać się do odwiedzających po imieniu - to akurat robię niezbyt często...
    Cały czas myślę o tym newsletterze ( tak jak mi radziłaś w komentarzu :) ), ale im więcej o nim myślę i chciałabym mieć tym więcej pojawia mi się wątpliwości czy to na pewno dobry pomysł :/ Nie zgłębiłam jeszcze jak dokładnie to działa i w tym potrzebowałabym pomocy...
    Martwi mnie zwłaszcza jedna sprawa - zamieszczam przepisy codziennie, czasami więcej niż jeden i jeśli ktoś miałby codziennie dostawać taki newsletter, a czasami dwa lub trzy w ciągu dnia to bardzo szybko będzie mnie miał dosyć ;)
    Nie wiem jak to ugryźć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana nie taka jest idea newslettera! Wysyłasz go raz w miesiącu, piszesz co u Ciebie prywatnie, zachęcasz do jakiejś akcji i dodajesz kilka linków z najbardziej popularnymi przepisami! ;) Newsletter to nie powiadomienie o każdym wpisie, nie taka jest jego idea! ;)

      Usuń
    2. A widzisz, nie zgłębiłam go bardziej niż myślałam ;)
      Obiecuję, że przyjrzę się temu dokładniej - mam nadzieję, że do jesieni ogarnę temat. Wiem, że długo, ale ostatnio mam masę rzeczy na głowie...

      Usuń
    3. Mocno trzymam kciuki i kibicuję!

      Usuń
  4. Komunikacja i poznanie swoich czytelników jest ważne ja staram się odpowiadać choć na niektóre komentarze bo niestety na wszystkie nie mam czasu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo klucz... czas. Niestety nie jest on rozciągliwy. :(

      Usuń
  5. Być może nie jestem typowym klientem, ale na mnie personalizacja zupełnie nie działa. Mało tego, staję się czujna bo wiem, że spersonalizowaną ofertą można łatwiej kogoś zmanipulować i namówić do zakupu. Człowiek czuje się wtedy wyjątkowy i kupi wszystko, nawet jeśli tego nie potrzebuje. Nigdy też nie podaję jakiejś marce danych bo nie zależy mi na tym żeby zwracali się do mnie po imieniu. Sama znajduję rzeczy, których potrzebuję i które mi pasują. Lubię natomiast dawać i dostawać spersonalizowane prezenty od bliskich mi osób. Co do komentarzy to wiem, że najlepiej odpowiadać na wszystkie, ale z reguły odpowiadam tylko na te, które tej odpowiedzi wymagają bo zawierają pytanie albo polemizują z tym co napisałam lub wnoszą zupełnie nowe treści. Jeśli natomiast ludzie w komentarzach piszą to samo co ja napisałam w poście albo jest to jeden czy dwa wyrazy nie widzę potrzeby odpowiadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały marketing polega na manipulowaniu emocjami. Wiec nie ma co zakładać, że jakakolwiek oferta czy to unifikowana czy personalizowana nie zawiera w sobie dozy manipulacji.
      Co do podawania danych... ja też tego nie robię (co w tekście zasygnalizowałam), ale ludzie podają. A marki z tego korzystają... bo z punktu widzenia marketingowego żal nie korzystać!

      Usuń
  6. A ja się nie zgodzę już z pierwszym akapitem :D (patrząc w kategoriach sprzedaży, nie blogowania). Bo co z tego, że określę swoje preferencje odnośnie kosmetyków jak i tak w kremie dla cery "suchej i wrażliwej" są w stanie uraczyć mnie alkoholem, a w "łagodnym szamponie dla alergików" mocno drażniącym detergentem? :D Moim zdaniem personalizacja to kolejny "chłyt marketingowy" ;D
    Nie potrzebuję złudnego poczucia, że ktoś uwzględnił moje potrzeby. Wolę przekopać pół internetu, dodrapać się do składów i wybrać to, co uważam za najlepsze dla moich potrzeb ;)
    Ale w odniesieniu do blogowania - przyznaję całkowitą rację. To już jest inna platforma, inna relacja, o wiele bliższa. I warto dbać o ów spersonalizowany kontakt :)
    Jeszcze tylko komentarze - wychodzę z założenia, że warto odpowiadać zawsze. Bo mi samej jest smutno jak mnie ktoś lekceważy.. :D
    No i newsletter.. śmiej się, ale sama w życiu bym nie wpadła nawet na to, żeby go mieć :D A jeszcze żeby to to ogarnąć.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Jeśli określisz DOKŁADNIE swoje preferencje, a sprzedawca/producent wciska Ci kit, to to nie jest żadna personalizacja.. tylko bezczelne oszustwo! O! Od takich to trza zwiewać i tyle.
      A newsletter... cóż każdy blogger w pewnym momencie powinien go uruchamiać. Wszyscy wielcy go mają... pisząc wielcy mam na myśli i Pawła Tkaczyka i Artura Jabłońskiego , czy w końcu Natalię Sławek i Magdę Mirkowicz. ;)

      Usuń
    2. Owszem, personalizacja jest jednym z chwytów, ale w tym przypadku całkiem dla konsumenta przyjemnych. Bo nie tylko łaskocze jego ego, ale również wpisuje się w jego gusta i preferencje.
      A jeśli chodzi o bloga - tak, takie budowanie relacji daje wiele, przybliża czytelnika i autora do siebie :)

      Usuń
    3. Hm, możliwe zatem, że po prostu nie miałam nigdy styczności z prawdziwą, jakąś godną personalizacją ;)
      Uf, czyli do newslettera szczęśliwie jeszcze mi daleko! :D

      Usuń
    4. Chyba nie miałaś... ale to dziwne.. nigdy nie spotkałaś się z prawdziwą konsultantką w drogerii? Sporo takich jest w Douglasach. Niektóre są genialne w tym co robią!

      Jak to daleko? Jak będziesz w takim tempie rozwijać bloga to za chwilę Tobie będę suszyć głowę o newslettera dla czytelników. :P Z resztą, jak już uruchomisz sklepik.. to będzie rzecz wręcz niezbędna! :P

      Usuń
    5. Aa, taką personalizację masz na myśli :D W Douglasie.. być może masz rację. Nie znam się zanadto, bo jeśli tam kupuję .. to przez neta :D Haha Jedyne stacjonarne sklepy które odwiedzam to te naturalne, mam kilka ulubionych, ale ze względu na asortyment, a nie - niestety- Panie które tam pracują. ZAWSZE wychodzę z myślą "Damn, kobieto, czytanie naprawdę nie boli.." Dobierają, proponują, polecają.. ale jak dla mnie - bez sensu i wiedzy. Przez Ciebie zaczęłam się zastanawiać.. nie wiem, może ja jestem jakąś fanatyczką ? :D

      Sklepik się tworzy na bazie jakiegoś supersprytnego szablonu, który będzie łatwo obsługiwalny nawet dwoma lewymi rękami (taki specjalny dla mnie :D). Ale muszę rzeczywiście ogarnąć co tam w tym newsletterze skrobać, słuszna uwaga :D

      Usuń
  7. bardzo się zdziwiłam że akurat mnię skromną personę wymieniłaś we wpisie, normalnie się zarumieniłam:) widzę że moja sympatia do TTB to jaki rozpoznawczy znak:)
    Co do newsletterów to zastanawiam się jaki sens jest w przypadku osób publikujących codziennie. adresat który każdego dnia dostaje powiadomienie no nie wiem czy będzie taki zadowolony.
    Co do odnoszenia sie do komentarzy to staram sie to robić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Newsletter to nie jest przypominajka/powiadomienie o wpisie. Pisałam już to w komentarzu u Ani. Newsletter to comiesięczny zbiór np. najlepszych wpisów, okazja by coś miłego do subskrybentów napisać, czy udostępnić im specjalne treści. ;)

      Usuń
    2. Mnie osobiście newslettery jakoś denerwują i ostatnio wypisałam się praktycznie ze wszystkich. Zaglądam do swoich ulubionych blogów regularnie i nie potrzeba mi przypominajki w formie maila, który zaśmieca mi skrzynkę.

      Usuń
  8. Co do Newsletter szczerze mówiąc nie lubię ich bardzo spamują skrzynkę. Ogólnie 3 razy z tego korzystałam (dwa blogi i jedna jakaś tam strona) wpisałam się natychmiast... Bo mnie to irytowało. Natomiast lubię spersonalizowane rzeczy ale tylko i wyłącznie w postaci dekoracji do domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... to trafiłaś na spamlettery, lub newslettery od korporacji, to inny pułap przynajmniej dla mnie. ;) Ja mam kilka subskrypcji i jestem z nich zadowolona. Ale nie ukrywam, te newslettery które przychodziły częściej niż dwa razy w miesiącu szybko usuwałam.

      Usuń
    2. Aneczka mam takie same odczucia jak Ty, szczególnie jedna blogerka zasypywała mnie mailami oferującymi jakieś szkolenia niemal codziennie. W końcu się zdenerwowałam i wypisałam ze wszystkich newsletterów.

      Usuń
  9. Co do komentarzy to nie wiem czy ma sens odpowiadać na siłę na każdy komentarz? Na niektóre zwyczajnie nie ma za bardzo co odpowiedzieć ;) Idea newslettera jest świetna - niektórzy twierdzą, że powinno się go budować od początku bloga. Co do personalizacji, to świetnie to robi Chodakowska - nie zwraca się nigdy do wszystkich ogółem tylko zawsze mówi w drugiej osobie - nawet w poście na fb, gdzie pisze przecież do tysiąca obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ewa jest mistrzynią personalizacji! To jest jej wielka siła, podziwiam ją za to. Co do komentarzy... nic na siłę. Myślę, że jasnym jest, ze nie ma co odpowiadać na spam.. ale cała reszta? Czytelnik powinien czuć się ważny, szczególnie, jesli wysilił się i naskrobał kilka słów!

      Usuń
  10. Chyba o tej godzinie mój mózg już do końca nie chłonie informacji, ale własnie teraz zachciało mi się pokomentować inne blogi. Niestety w ciągu dnia brakuje mi na to czasu. Nie robię tego dla komć za komć, ale co jakiś czas sprawdzam co tam słychać u moich stałych bywalców albo sprawdzam co to za nowa osóbka pojawiła się u mnie.
    Rzeczywiście miło jest, gdy ktoś w komentarzu zwróci się po imieniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście ze miło! Personalizacja moja droga! ;)

      Usuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja rozwój lifestyle kobiety motywacja relacje międzyludzkie muzyka kultura kobieta książki pasja słabość radość blogowanie siła ludzie relaks ulubieńcy cierpliwość działanie lęk film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście kobieco miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino konsumpcjonizm krytykanctwo literatura marka mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wpis gościnny wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE networking odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda psychologia pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki