High-tech vs slow life ... Ty którą drogą idziesz?

     

      Jakiś czas temu w którejś z babskich gazet przeczytałam fajny króciutki artykuł. Tekst zestawiał ze sobą dwa całkowicie przeciwstawne kierunki, w których zmierza ludzkość. Pierwszy to całkowite zafiksowanie na najnowsze technologie, drugi to nurt slow life. Pomyślałam wtedy, ze to fajny temat na post blogowy, jednocześnie szansa na arcyciekawa dyskusję! Zaczynajmy!

      Niech każdy sobie w tym momencie odpowie uczciwie na kilka pytań: Jesteś wstanie żyć bez nowych technologii? Nowych rzeczy? Ile lat ma Twój telefon? A Twój zegarek?
      Ja jestem pod tym względem dinozaurem... mój telefon ma z 6 lat, zegarek z 30.. cóż pamiątka po mamie. Nie mam smart tv, laptop jest względnie nowy bo dwuletni.. ale i tak w jednej minucie zamieniłabym go na mojego starego złomka, miał 10 lat i nie był tak zawodny jak ten dziad!

      


HIGH-TECH czyli nowa technologia, internet, media, gadżety


      Świat jest nie do zatrzymania, to w jakim tempie rozwijają się nowe technologie przyprawia o zawrót głowy. Tego się już chyba nie da zatrzymać. Artykuły gospodarstwa domowego, zegarki, samochody wszystko łączy się już z siecią... powstają całe interaktywne domy. Czytałam też o ubraniach, które wyposażone w chipy będą łączyć się z siecią. Producenci zasypują nas coraz to nowymi gadżetami.. człowiek jakby chciał to wszystko choc obejrzeć i wypróbować to nie miałby chyba czasu na nic innego!
      Większość moich znajomych goni za nowinkami technologicznymi. Chcą być cool i na czasie, chcą mieć coraz to nowe (lepsze) rzeczy. Nie wyobrażają sobie życia bez sieci. Dzień rozpoczynają od zdjęcia po przebudzeniu, posiłek od zdjęcia dania i kolejnego jak to danie jedzą. Telewizory wymieniają co dwa lata, a telefony tak szybko jak pojawiają się nowe modele ich ulubionych ajfonów, samsungów czy czego tam jeszcze. Ich domy są pełne połączonych z siecią gadżetów. Szaleństwo? Czy może to zupełnie normalne?

      

      Do tego dochodzi kolejny trend. Mnie on osobiście przeraża, ale moich zafiksowanych na nowe technologie znajomych już nie. O czym mówię? O chipach wszepianych pod skórę. Dzięki którym nie potrzebne będą już ani pieniądze, ani jakakolwiek dokumentacja. Pytam jakim kosztem? Cóż... mi osobiście za bardzo się to kojarzy ze znakowaniem bydła.. lub tatuażami rodem z niemieckich obozów koncentracyjnych. Znajomi śmieją się na te argumenty i mówią tylko o wygodzie.. wygodzie? Ja zapytam jakim kosztem? Kosztem całkowitej utraty tej odrobiny wolności jaką jeszcze mamy? A może to pierwszy krok do kontroli nad umysłami.. powiecie teoria spiskowa! Zapytam Was ILE teorii spiskowych znalazło potwierdzenie po latach... np. opryski chemtrials? Ale zbaczam z tematu!
      Wiecie że według Google od przyszłego roku 90% populacji ludzkości będzie podłączone do sieci? Nie wiem ile w tym propagandy a ile prawdy. Może Wy wiecie?
    


Celebrowanie życia czyli slow life


      Nurt slow life to swoista odpowiedź na całe to technologiczne szaleństwo, jakie mamy wokół siebie. Slow life to jakość nie ilość. Cały ten ruch o ile dobrze pamiętam powstał we Włoszech i skupiał się na celebrowaniu jedzenia...dopiero później przeniosło się to na pozostałe aspekty życia. Slow life to też do pewnego stopnia życie off line. Co jest doskonałym sposobem na odcięcie się od całego tego szumu medialnego i wieczne sprawdzanie: co tam w sieci!
      Nie ukrywam, nurt slow life jest mi bardzo bliski. Kocham celebrować życie. W weekendy nie tykam komputera. Nie oglądam tez telewizji. Zawsze przedkładałam jakość nad ilość. Z biegiem lat nauczyłam się też, że nie trzeba pędzić. Wszystko ma swój czas. Dziś żyje według pięciu prostych zasad:

1. Żyj świadomie, nie zapominaj o tym co jest najważniejsze. Otwarty umysł jest Twoją bronią, przez schematami i stereotypami, a także przed przymusem ciągłego podnoszenia poprzeczki.

2. Pamiętaj o najbliższych. Celebruj każda chwilę spędzoną z rodziną.

3. Smakuj życie. Poznawaj różne kultury, różnych ludzi.

4. Bądź asertywny. Nie musisz się zgadzać na wszystko.

5. Dbaj o to co jesz i nie zapominaj o ruchu. Zdrowie masz tylko jedno.


      Wiecie? Dobrze mi z tym. Dobrze mi z takim spokojnym życiem. Bo slow life, to nie życie ślimaka, to nie życie w tempie żółwia. Klucz w odnalezieniu równowagi. Znalezieniu harmonii między tym co robimy, a tym kim jesteśmy i czego potrzebujemy. Proste prawda?

      


      Nowe technologie w każdym aspekcie życia jesteś za czy przeciw? Lodówka pod łączona do sieci budzi Twój śmiech czy raczej dreszczyk emocji? Na hasło nowy telefon zaczynasz się szczerzyć kal królik do marchewki czy jednak wzruszasz obojętnie ramionami?
Jesteś fanem wszystkiego co nowe? Twoje otoczenie wypełniają coraz to nowe przydatne (lub nie) gadżety?
A może odwrotnie! Wolisz życie w rytmie slow? Zamiast kolejnego kursu podnoszącego umiejętności wybierasz spacer po lesie lub wizytę u rodziców. A nad nowy telewizor przedkładasz wycieczkę na Mazury.

Jak jest z Wami? Zapraszam do dyskusji!!





38 komentarzy:

  1. Ja to chyba jestem mieszanką dwóch nurtów - jeśli to możliwe ;)
    Staram się żyć świadomie i celebrować chwile z najbliższymi, nie mam problemów z asertywnością co czasami wywołuje wielki sprzeciw wśród znajomych, bo ,, kiedyś byłam inna ", ale też nowinki technologiczne uwielbiam i nie wyobrażam sobie bez nich funkcjonowania. Mój telefon nie jest co prawda najnowszy, ma już prawie rok i od Świąt Wielkanocnych zastanawiam się nad lepszym modelem, a laptop to już prawie zabytek...ma nieco ponad rok ;)
    Wiem, wiem... podeszłam do tego troszkę z przymrużeniem oka, ale uważam, że ani jeden styl, ani drugi tak do końca nie są dobre - powinno się znaleźć równowagę między jednym, a drugim nurtem - trochę jednego, trochę drugiego, a do tego cała masa zdrowego rozsądku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z tymi ubraniami łączącymi się z siecią to jestem zaskoczona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz.. mnie to już chyba nic nie zaskoczy. ;)

      Usuń
  3. Ja zdecydowanie stawiam na slow life. Telewizor włączam tylko wtedy gdy rzeczywiście mam zamiar coś konkretnego obejrzeć. Tęsknię za tradycyjnymi listami, na które się czekało codziennie zaglądając do skrzynki. Od nowinek jest moja córka, ale też nie przesadza. Jestem zdecydowaną przeciwniczką chipów i podobnie jak Ty uważam, że to wszystko zmierza w złym kierunku. Znaleźli świetny sposób by kiedyś przejąć pełną kontrolę nad ludźmi za ich pełnym przyzwoleniem. Podobnie jest z monitoringiem, który tak naprawdę niewiele daje, a służy tylko do szpiegowania sąsiadów. U nas nawet na śmietniku jest monitoring. Dzisiaj tak dużo mówi się o wolności, a coraz bardziej jesteśmy zniewoleni. Telefon czy komputer uważam za bardzo przydatne rzeczy jeśli używa się ich z umiarem żyjąc w świecie realnym bardziej niż wirtualnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie dziwi, ze ludzie nie protestują przeciwko powszechnemu inwigilowaniu z każdej strony.. Argument "a co ty masz do ukrycia, przestępca nie jesteś" jest nie trafiony, mam do ukrycia prywatnosć i moją osobistą wolność

      Usuń
  4. Poruszyłaś bardzo ciekawy temat. Hm.. ja chyba jestem gdzieś po środku. Bo nowe technologie nie są mi obce, lubię spędzać czas w sieci, kontaktować się z ludźmi, pasać, grać itp. jednak z nowymi sprzętami nie przesadzam - laptop czy telefon mam tak długo, aż się popsuje i nie przeszkadza mi to, że co chwile wchodzą nowsze modele, a ja mam wciąz ten sam.
    Z drugiej strony czasem robię sobie zupełny detoks i odcięta od miediów odpoczywam w ogrodowym zaciszu, na łonie natury, pieszych wycieczkach itp. I po ciągłym byciu online tylko w taki sposób jestem w stanie ukoić duszę :)

    Co do tego wszechpołączenia przeróżnych rzeczy, jeszcze dalszego rozwoju technologii - niesie to bardzo duże ryzyko. Oglądam właśnie serial "Black Mirror", który jest widokiem na nasze przyszłe życie z rozwiniętą technologią - niby gatunek sci-fi, ale bardzo bieżący.
    Pozdrawiam :* W wolnej chwili wpadnij ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Off-line detoksy to jedna z moich ulubionych form odpoczynku. Uwielbiam!

      Usuń
  5. Nie oglądam telewizji więc nie mam telewizora, komputer ma 6 lat a telefon 3 lata. Większość przemyśleń, opowiadań, głupot itp. spisuje w zeszytach lub luźnych kartkach które zajmują całą szafkę i 3/4 szuflady. Kiedy czegoś szukam zawsze zajmuje mi to sporo czasu i codziennie powtarzam sobie że przepisze to na PC i posegreguje... powtarzam to od 4 lat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam całe stosy róznorakich opowiadań pisanych na kartkach.. często do nich wracam czytam.. i obserwuję jak się zmieniałam.

      Usuń
  6. Zdecydowanie stawiam na slow life, ale z odrobiną ułatwiającej życie technologii. Nie zamierzam wyrzucać telewizora przez okno - zawsze mogę wybrać program, który mnie interesuje. Internet nie jest złem, a możliwościami, tylko trzeba znać umiar, jak z alkoholem ;-) Telefon przydatny, ale gila mnie czy to najnowszy model. Uważam, że ukierunkowanie na technologie oddala nas od natury. Czy to dobrze? Wg mnie - nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ze internet nie jest złem. Chodzi o to, by umieć powiedziec dość. I znajdowac przyjemność w życiu realnym.

      Usuń
  7. ja mam life slow w założeniu takim że nie gnam za nowinkami technicznymi:) ale tel i net mi potrzebny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się nigdy nie dam wciągnąć w ten cały wir za czym mknie świat. Tak na prawdę to media społecznościowe pomagają mi jedynie w kwestii promowania się jako Artysty. A czy wytrzymałabym bez telefonu, laptopa, internetu? No pewnie , ze tak. Ba! Nawet tak było przez dwa lata nie miałam telefonu i dało się żyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha ha ha niezły temat 😜 Ja jestem gadżeciarą, lubię nowości, lubię technologię, lubię być na bieżąco. Ale chipy i połączenie wszystkiego? Bez przesady, trochę prywatności jednak fajnie mieć. Lubię mieć gadżety działające i ułatwiające mi życie, ale wcale nie muszą być naj ... a slow life piękna idea, jeśli ktoś może sobie na nią pozwolić na co dzień, zazdroszczę, jeszcze do tego nie doszłam, ale też nie chcę całkowicie. Nie lubię skrajności. Za to lubię sobie pozwolić na pewne aspekty celebrowania życia. Nie zawsze elektronika musi być w zasięgu wzroku, pod ręką. Spacer, pogaduchy bez informowania świata o każdym najdrobniejszym aspekcie naszego życia są ok. Czas na czytanie książki z dzieckiem, czas na obiad z mamą, czas na spacer z mężem. A to wszystko nie musi być ostro wyznaczone ramami. Ja lubię jak się przeplata. Teraz włączam cała elektronikę jaka posiadam i ogarniam dom, za chwilę siadam na dywanie i układam tory dla drewnianej ciuchci. Nie wyznaczam sobie momentów bez lub z, to samo przychodzi. Czy to, że lubię gadżety i mam ich sporo oznacza, że nie mam prawa, żeby wieczorem usiąść na balkonie z herbatką i pomysleć we względnej ciszy. Nie lubię latek i szufladkowania, to strasznie ogranicza, tym bardziej, że za tym zawsze idzie ocena. Wydaje mi się, że zasługujemy na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W idei slow life nie chodzi o to, by się odciąć od technologi.. tylko o to, by nie dać się tej technologii całkowicie pochłonąć. By potrafić bez niej żyć nie godzinę dwie ale kilka dni. ;)

      Usuń
  10. Ja jestem trochę pół na pół. Nie jestem maniaczką technologii i tego pędu życia, bliżej mi jednak slow life. Nie potrzebuję nowych sprzętów, bo tak naprawdę staram się od nich stronić, jak tylko mam wolną chwilę dla siebie. No, oprócz mojego aparatu, bo tego to nie mogłabym sobie darować! :D

    Pozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harmonia i równowaga.. harmonia i równowaga... ja sobie to zawsze powtarzam, jak czasem mnie złapie ten dziki pęd. Ale już coraz rzadziej na szczęście!

      Usuń
  11. Mam 46 lat i nie lecę za nowinkami, ale i tak wśród znajomych jestem do przodu, bo mam profil na fejsie i instagramie oraz blog. Nie mam jednak zmywarki, ifona, kamery, lustrzanki, laptop ma 9 lat, a telewizor też coś koło tego. Ja z natury jestem slow i trzeba mnie trochę popędzać:)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odwrotnie.. nie jestem slow.. musiałam się nauczyć zwalniać, łapać dystans. odcinać od miliardów niepotrzebnych bodźców.. Dobrze mi z tym. :)

      Usuń
  12. Such a great post! Thanks for sharing!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli chodzi o te chipy, to zgodzę się z Tobą, to zabieranie resztki naszej wolności. Ale jest coś jeszcze ... ja zastanowiłabym się nad bezpieczeństwem. Dajmy na to - idę sobie z torebeczką, w której mam karty płatnicze, dokumenty i jakieś 12,80 zł. Wchodzę w róg wąskiej uliczki i nagle pach, słyszę: "Dawaj torebkę!". Widzę jakiegoś ogrubnego typa, z wydziaraną twarzą, wygląda trochę jak potwór z Loch Ness. Ma ze dwa metry i patrzy na moją torebkę, jakby co najmniej była od Channel. Ale nie, jego nie interesuje moja torebka, tylko jej zawartość. Posikana ze strachu oddaje moje ostatnie 12.80 zł i karty byleby tylko typ dał mi spokój. I gitara - wydziarany przygłup zabrał co chciał, a ja cała w szoku próbuję zadzwonić na policję. I weźmy teraz przykład chipu, idę sobie tak samo, cały mój dobytek trzymam w dłoni, a dokładniej pod skórą - czy nie istnieje prawdopodobieństwo, że ogrubny tym razem będzie chciał mi odciąć rękę, żeby dostać się do moich pieniędzy? Chyba jednak wolę oddać mu torebkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to... poza tym ciało obce, na które moze mieć wpływ byle haker to jednak nie moja bajka...

      Usuń
  14. Wydaje mi się, że częściowo zaliczam się do jednej i do drugiej grupy.
    Lubię nowinki technologiczne.
    Myślę, że do wszystkiego podchodzę z pewnym dystansem, zdrowym rozsądkiem, tworzę bezpieczny balans :D
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze. :) Grunt to zdrowy rozsądek. ;)

      Usuń
  15. Witam w świecie dinozaurów! Na swoje nieszczęście wybrałam mężczyznę, który żyje technologią :D Co jakiś czas, niezależnie od moich płaczów i jęków chyłkiem zaktualizuje mi system w telefonie. Albo WYMIENI MYSZKĘ DO KOMPUTERA i schowa starą twierdząc, że ta lepsza! :( Podczas gdy ja na każdą technologiczną zmianę w moim życiu reaguję paniką/ złością/ rezygnacją :D
    Definitywnie opowiadam się za żółwim trybem życia. Owszem lubię czasem działać na podwyższonych obrotach dążąc do realizacji jakiegoś celu, z tzw. pozytywnym kopem. Ale z natury bliżej mi do cieszącego się życiem leniwca :D Na spokojnie, bez stresu, zawsze z chwilą na pomyślunek czego potrzeba mi do szczęścia i jak zrobić ku temu właściwy krok. Starając się też zawsze realnie doceniać to co już mam :)
    Także.. chyba nie podyskutujemy bo zdaje się, że mamy podobnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ty wytrzymujesz z tym mężem techno świrem? :D Chyba się dobraliście na zasadzie przeciwieństw. :D A cała reszta... witaj Siostro!

      pees. ja bym zabiła, jakby mi tak mój osobisty facet co chwila coś wymieniał. Bo tak jak:((((

      Usuń
  16. Mój obecny telefon ma dwa lata wcześniejszy miał jakieś 8lat? A poprzedni nawet nie wiem ile ale miałam go od kogoś kto też miał dobrych kilka lat a mi służył od gimnazjum do ukończenia szkoły średniej. Zegarek najdroższy mam za 20 zł z 6 lat ma.. nowe są tylko baterie :)
    Co do chipów mam mieszane uczucia to takie kontrolowanie ludzi... Wnet nawet będą wiedzieć i tu z góry przepraszam za wyrażenie ... Będą wiedzieć kiedy pierdniesz, zarobisz siku lub dwójkę :] albo nawet moment kiedy uprawiasz sex.. . Już teraz nas monitorują, rozmowy w telefonie, to co oglądamy w sieci, konwersacje itp.. zwróciłaś kiedyś uwagę na to że rozmawiasz z kimś w smsach, na FB lub oglądasz produkty i nagle dziwnym trafem pokazują co się reklamy z tymi produktami? Na Google i innych stronach :P jesteśmy tak monitorowani że nikt chyba do końca sobie z tego sprawy nie zdaje..

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jestem gdzieś po środku. Z jednej strony uwielbiam wieś i to powolne życie, w którym nie trzeba się nigdzie śpieszyć. Z drugiej strony jak już kupuję jakiś sprzęt to lubię aby miał te wszystkie bajery, chociaż potem i tak z 90% opcji nie korzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie też bliżej jest slow life, niżeli high-tech, w sumie tego drugiego nie rozumiem do końca, może przez tę bojaźń utraty prywatności, swobody, w końcu kontroli nad samą sobą. Również z wiekiem doceniam tę niezależność, lubię celebrować czas z bliskimi, nie robiąc fotek " na media ", wolę gorący posiłek, od tego " pięknego " podanego pod zdjęcie. W weekendy lubię się zaszyć i robić to, na co w tygodniu czasu mi brakuje i wcale nie jest to oglądanie telewizji, surfowanie po sieci, ani spędzanie czasu w supermarketach czy sklepach AGD :) Tymi chipami mnie zaskoczyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja chyba jestem mieszanką jednego i drugiego. Nowy telefon, aparat, komputer - a czemu nie (Oczywiście jeśli mogę sobie na to pozwolić finansowo;)). Jednakże dni wolne od pracy spędzam zawsze bez Internetu i zazwyczaj bez TV. Internet teraz też wykorzystuję raczej do zgłębiania wiedzy i czytania. Nie przeglądam zdjęć znajomych na FB, bo mi szkoda na to czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja myślę, że slow life jest lepsze, ze względu na to, że na życie trzeba zwracam uwagę, by dobrze je przeżyć. Z drugiej strony jakaś nowość technologiczna to też nie jest zło. A co do znakowania bydła, to myślę zupełnie jak ty - brak wolności, jak w obozach..

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam nowe technologie i staram się z nich korzystać :)

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **