Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Czy Ty też cierpisz na klątwę wiedzy!?

          Znasz to uczucie, kiedy ktoś do szału doprowadza Cię swoimi pytaniami? Kiedy wydaje Ci się, że wszystko jasno wytłumaczyłeś, a...

   
      Znasz to uczucie, kiedy ktoś do szału doprowadza Cię swoimi pytaniami? Kiedy wydaje Ci się, że wszystko jasno wytłumaczyłeś, a ta druga strona wciąż pyta o pierdoły. Jeśli tak.. to zastanów się, czy nie dopadła Cię przypadkiem klątwa wiedzy... czy Twoja wiedza nie przesłania Ci zdrowego rozsądku.

      Taki przykład:

      Do 45 taktu gramy larghetto dalej grave.

      Zrozumiałaś to zdanie?
      Czy jasne są dla Ciebie wszystkie słowa?
      Czy może jednak musisz sięgnąć po telefon i zapytać wujka google?

      Jak dziś pamiętam, dyskusję z moją dobrą znajomą. Wyszłyśmy właśnie z Filharmonii i dzieliłyśmy się wrażeniami. Zaczęłam (jak to ja), rzucać terminami muzycznymi na co ona roześmiała się i powiedziała: czy możesz do mnie mówić po polsku?  Roześmiałam się również odpowiadając, że przecież mówię po polsku. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że ona może nie znać znaczenia słów, które dla mnie są oczywiste! Ot klątwa wiedzy!


 Czym jest owa klątwa wiedzy?

      Psychologowie opisują to zjawisko dość jednoznacznie. Kiedy przyjmiemy już jakąś wiedzę (obojętnie, czy będzie ona specjalistyczna czy ogólna), to zapominamy, jak to było nie wiedzieć! A to prowadzi do sytuacji, w której nie potrafimy się wczuć w położenie osób, które zwyczajnie nie wiedzą. Przez klątwę wiedzy zakładamy, że jeśli my coś wiemy, to wiedzą o tym wszyscy. Bo niby dlaczego by nie prawda? Nie uważacie, że to prosta droga do konfliktów i nieporozumień?

      Pojęcie wywodzi się z ekonomii, ale nieobce jest też psychologom społecznym, dziennikarzom,  czy pisarzom. Komu zagraża najbardziej? Wszelkiej maści specjalistom, ale też egocentrykom, co to uważają, że pozjadali wszystkie rozumy. Zagraża każdemu. Każdemu kto się zagalopuje (bądź jest tak nadęty) w swoich wywodach, nie biorąc poprawki na to, że słuchacz może nie znać wszystkich specjalistycznych terminów (patrz przykład z początku notki).


     


Jakie mogą być skutki klątwy wiedzy?

      Jeśli jesteś copywritterem dotkniętym klątwą wiedzy, Twoje teksty będą przeładowane technicznymi, branżowymi słowami, których 80% Twoich odbiorców nie zrozumie. Przez to po kieszeni dostanie Twój klient... pośrednio w dłuższej perspektywie również Ty.
      Jeśli jesteś przedsiębiorcą, początkującym twórcą zafiksowanym na swoje dzieła i zapominasz o tym.. że nie wszyscy wiedzą tyle o produkcie co Ty, możesz mieć klika problemów: przeszacowanie cen, problem z reklamą, czy wreszcie ze sprzedażą.. bo masz produkt kompletnie niedostosowany do potrzeb rynku.

Wreszcie....

      Jeśli jesteś blogerem dotkniętym zjawiskiem klątwy wiedzy, zaczynasz pisać językiem niezrozumiałym. Twoje teksty będą trudne w odbiorze, będą męczyć czytelników. Taki przykład... Lubię czytać blogi kosmetyczne. Mimo że może nie jestem kosmetykoholiczką, ani tym bardziej zakupoholiczką, lubię czytać o nowościach i kosmetycznych perełkach. I powiem Wam... niektórych blogów czytać się nie da. Niektóre blogerki piszą w swoich recenzjach o procesach chemicznych, substancjach zawartych w kosmetykach w taki sposób, jakby pisały doktorat z kosmetykologii... nie tędy droga. Nawet jeśli przepisujecie informacje od producenta.. sprawdźcie słowa które użyto, jeśli nie są powszechnie znane WYJAŚNIJCIE JE! Tak samo jest z niektórymi blogerami piszącymi o marketingu, socjal mediach itepe. Ci ludzie siląc się na ekspertów sami sobie ograniczają publiczność. A przecież Ci najlepsi w branży (Paweł Tkaczyk, Artur Jabłoński, Jacek Kłosiński) piszą językiem zrozumiałym dla każdego.


    



Jak sobie radzić z klątwą wiedzy?


      Osobiście wymieniłabym kilka sposobów:

  1. Pamiętaj o zagrożeniach. Uświadomienie sobie, że ma się problem to pierwszy krok do sukcesu.
  2. Daj swój tekst do przeczytania osobie, która niekoniecznie siedzi w Twojej branży. Ona będzie potrafiła obiektywnie ocenić, czy tekst jest zrozumiały.
  3. Przeczytaj swój tekst, kiedy już ochłoniesz z amoku twórczego. Chłodna głowa to dobry doradca.
  4. Na Boga... używaj języka potocznego! Nie piszesz rozprawy filozoficznej.. więc nie sil się na wydumane terminy! O pisaniu prostym językiem pisałam: Tekst 1 ; Tekst 2 ; Tekst 3 ; Tekst 4 . Myślę, że warto zajrzeć.
  5. Pytaj! Znasz to powiedzenie: kto pyta nie błądzi? Nie bój się pytać! Weź przykład z Sokratesa! Pisałam o tym tu: KLIK przeczytaj!


      Tak sobie myślę pisząc ten tekst, że każdego z nas może zjawisko klątwy wiedzy dopaść. Niezależnie od naszych dobrych chęci. Niezależnie od tego czym zajmujemy się na co dzień. Może nas dopaść nawet w relacjach z partnerem... Czasem tak mam, kiedy mój Pan M zaczyna opowiadać coś o IIWŚ (uwielbiam jak to robi) i zaczyna sypać dziwnymi terminami typu: E.P.II wz 37, PZL 11, Ciągnik C7P i tym podobne... muszę zawsze krzyknąć STÓJ i powtarzać do znudzenia... powiedz mi o czym ty właściwie mówisz! Wyobraźcie sobie te spięcia, kiedy on by na mnie prychał, mówiąc że to jest przecież oczywiste! Dąsy murowane!


Jak myślicie.. dopadła Was już kiedyś klątwa wiedzy?
Łapiecie się na tym, że mówicie o czymś, a Wasi słuchacze patrzą na Was jak na kosmitów?

Zachęcam do komentowania.. jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń! Tymczasem wspaniałego i produktywnego tygodnia Wam życzę!






Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

57 komentarze

  1. Bardzo interesujący wpis. Czasami zdarzało mi się mówić w sposób niezrozumiały do mojego Mężulka, nie rozumiała pojęć z mojej pracy, które dla mnie były jasne i ,,oczywiste", ale dla niego nie. Usłyszałam : to fajnie, a teraz proszę o tłumaczenie dla laika ;)
    Staram się mówić słownikiem potocznym, zrozumiałym, albo wyjaśnić na wstępie jakieś pojęcie - tak jest łatwiej, no i sama gdy nie rozumiem jakiegoś określenia to pytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest genialna postawa! Mówić językiem potocznym i nie bać się pytać, jeśli się czegoś nie wie!

      Usuń
  2. Masz racje, ta " klątwa " potrafi być kłopotliwa " ale na szczęście da się ją zwalczyć :)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się.. jesli jest się jej świadomym. Inaczej konflikty murowane. ;/

      Usuń
  3. Jak zwykle skłaniasz do przemyśleń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm klątwa raczej mnie nie dopadła natomiast z pewnością irytuje mnie fakt jeśli do kogoś coś mówię prosto jak do dziecka a ta osoba mnie pyta ... Np sytuacja że piszę do kogoś tak " napisałam do tej firmy xx o cennik i czy wykonują tego typu usługi zobaczymy co odpiszą" a po chwili dostaje odpowiedź od osoby z którą na ten temat pisałam.. " no ok, a sprawdzałaś cennik???" na co ja "nie znam cennika bo go nie mają na stronie, dlatego do nich napisałam o cenę i czy dalej wykonują taką usługę" (a z osobą którą pisałam to jeszcze jej treść wkleiłam jak wiadomość wyglądała... Więc w tym przypadku to brak myślenia tej drugiej osoby a nie klątwa wiedzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu wiesz co jest najbardziej zdradliwego w przypadku klątwy wiedzy? Że Tobie się wydaje, ze mówisz prosto i jasno... a tak wcale nie jest. ;)

      Usuń
  5. Całkiem ciekawy wpis, czasami ludzie po postu nie słuchają co się do nich mówi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o że nie słuchają, to całkiem inna para kaloszy... choć równie irytująca, przynajmniej mnie.

      Usuń
  6. Klątwa wiedzy to coś z czym się spotykałam i sama też zupełnie wolna od niej nie jestem. Moja córka czasem zwraca mi uwagę żebym mówiła jasno i po polsku:) Natomiast w pracy starałam się o istniejącym zjawisku pamiętać i przekazywać wiedzę nie tylko zgodnie z metodyką nauczania, ale właśnie patrząc na świeży temat z perspektywy ucznia. Najbardziej pomogła mi w tym pamięć o pewnym młodym fizyku, którego mieliśmy w liceum i którego nikt nie rozumiał, a on nie mógł zrozumieć dlaczego bo przecież fizyka jest taka prosta. Zapisał nieraz dwie tablice drobnym maczkiem wyprowadzając wzory nie wiadomo z czego, po czym odwrócił się do klasy z błogim uśmiechem mówiąc: widzicie jakie to proste? A my nie widzieliśmy nic. Ten przykład właśnie pomagał mi potem kiedy sama zostałam nauczycielką w unikaniu takich błędów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohh.. tez miałam Panią od fizyki co ni w ząb nie umiała prosto wytłumaczyć o czym mówi.. został mi po niej uraz do fizyki na całe życie. :(
      Ja w pracy też się często łapię na tym, ze używam pojęć niekoniecznie znanych wszystkim, ale staram się z tym walczyć.

      Usuń
  7. Cholibka, ale mam teraz zagwozdkę :D Nie mam pojęcia czy cierpię na ów klątwę :D Ale na pewno zwrócę na to uwagę! :D Tym bardziej nie byłam świadoma istnienia takiego terminu (a mówisz, że wywodzi się z ekonomii.. Wiedziałam, że ten mój Uniwersytet Ekonomiczny to jedna wielka podpucha.. :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na ekonomii tez nie powiedzieli (nawet na SGHu).. powiedzieli mi na zajęciach z psychologii. :D

      Usuń
  8. Bywa, że denerwuję się bo ktoś nie potrafi zrozumieć oczywistych dla mnie rzeczy. Nie wiedziałam, że ma to swoją nazwę 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Bywa, że denerwuję się bo ktoś nie potrafi zrozumieć oczywistych dla mnie rzeczy. Nie wiedziałam, że ma to swoją nazwę 😊

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znałam tego terminu, ale to zjawisko nie jest mi obce :) Ja sama czasem łapię się na tym, że używam słów, które są niezrozumiałe dla innych. Faktycznie tak jest, że zapominamy o tym, że inni mogą nie rozumieć znaczenia słów, których używamy. Warto zwrócić na to uwagę. Zwłaszcza my - blogerzy. Po co samemu sobie szkodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze każdy powinien o tym pamiętać.. żeby zwyczajnie nie wyjść na bufona.

      Usuń
  11. Hahaha ja zrozumiałam! Ale tylko dlatego, że jestem po szkole muzycznej, a normalnie człowiek nie zrozumiałby o czym mówisz. Ja na szczęście nie mam takiego problemu (tak mi się wydaje), bo jeszcze nikt nie zwracał mi uwagi na to. Zazwyczaj staram się wszystko wyjaśniać na chłopski rozum, bo tak samo funkcjonuję ja, nie lubię jak ktoś mi mota niezrozumiałymi słowami, a potem ja nie wiem o co chodzi. Najlepiej prosto, bezpośrednio, bez zbędnych komentarzy czy wyjaśnień i wtrąceń do tematu.

    Pozdrawiam, Sylwia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kończyłaś szkołę muzyczną? Którego stopnia? Ja mam tylko pierwszy zaliczony.. nad czym bardzo ubolewam. :(

      Usuń
    2. Niestety mam tak samo. Ukończyłam szkołę muzyczną pierwszego stopnia, uczyłam się tam gry na fortepianie. Bardzo mi tego brakuje, jak moje pianino zostało sprzedane czuję teraz pustkę. Chciałabym znowu grać, choćby tylko dla siebie :(

      Usuń
    3. Wszystko przed Tobą! Byleby tylko chęci były!

      Usuń
  12. Mnie bardziej denerwuje klątwa nie wiedzy podstawowych rzeczy, takich o których każdy średnio wykształcony człowiek powinien wiedzieć. A klątwa dopadła mnie owszem, chociaż staram się zawsze mówić prosto i zrozumiałe tak jakbym dziecku tłumaczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... wiedza ogólna ma to do siebie, że nie zawsze się pamięta to, co się wie. ;)

      Usuń
  13. Cudowny tekst, mnie chyba to nie dopadło nigdy, zawsze staram się sprawdzić, czy informacja dotarła, choć czasem opór materii jest taki, że rzucona piłeczka trafia w czarną dziurę. Za to coraz częściej zdarza mi się zostać ściągnięta na ziemię przez mojego syna. I wtedy, jak ja mam to wytłumaczyć, żeby zrozumiał? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana dzieci, to osobna cudowna kategoria! U mnie w rozmowach z kilkulatkami najbardziej sprawdza się myślenie i mówienie abstrakcyjne. :D

      Usuń
  14. ojjjj mój tata mi się przypomniał... on i to jego słynne; "jak to ty nie wiesz"?

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam czteroletnie dziecko, które ciągle pyta o coś i dlatego jestem jeszcze na etapie niezapominania jak to jest nie wiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci mają ten cudowny dar sprowadzania nas na ziemię. 😀

      Usuń
  16. Rewelacyjny post! W moim środowisku, z racji kierunku jaki studiuje, jest bardzo dużo takich osób. I co gorsza- sama dokładnie tak robiłam :<
    Na szczęście bardzo szybko połapałam się, że moje opowieści są bardziej interesujące dla moich słuchaczy, gdy przedstawiam je "na chłopski rozum" :D I w końcu i znajomi rozumieją i ja jestem szczęśliwa, ze podzielają mój entuzjazm :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszy raz słyszę o klątwie wiedzy :D pewnie dopadła mnie nie raz :D Często mój narzeczony opowiada o różnych programistycznych rzeczach i czasami jeszcze łapię się na tym, że nie wiem o czym mówi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się, że znalazłaś u mnie coś nowego! Myśle, ze klątwa wiedzy dotyka każdego pasjonata. :)

      Usuń
    2. Często kochana znajduje u ciebie coś nowego, z czego się niezmiernie cieszę! :)

      Usuń
  18. Super artykuł ale mnie przeraża niewiedza i ignoracja u ludzi, którzy wręcz podważają wiedzę...Sama jestrm molekularnym biologiem i czasami zwracam uwagę na wpisy, komentarze...I ci piszący i ci czytający posiadają zero wiedzy na wyszczególniony temat...Potem z braku argumentów zaczyna się wyzywanie i targowisko...Więc tak dla mnie to klątwa czytać głupoty i dostać naganę, że poprawiam, gdzie ja studiowałam...

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobre rady! Znam to ze szkoły, gdy nauczyciel coś mówi, my prosimy o przetłumaczenie na ten tzw. "polski" a on do nas, że to powinniśmy wiedzieć i leci dalej xD

    OdpowiedzUsuń
  20. O tak! A ja chyba cierpię na przeciwieństwo klątwy wiedzy, bo jak udzielam korepetycji z matematyi to tłumaczę zawsze tak jak małemu dziecku, jakby ten mój uczeń w ogóle nie wiedział o co kaman, czasami uczniowie się wkurzają, ale raczej wychodzą na tym moim dziecinnym tłumaczeniu jakby nic nie rozumieli dobrze:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję.. ja nigdy matematyki wytłumaczyć nie potrafiłam. Trzaskałam zadania jedno za drugim. a tłumaczyć ni w ząb.

      Usuń
  21. hm powiem Ci że nie słyszałam o tej kwestii wcześniej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz! To już usłyszałaś! A raczej przeczytałaś. :P

      Usuń
    2. odbija się to teraz w mych uszach:D

      Usuń
  22. Kolejny wpis który daje wiele do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem czy mnie dopadła taka ,,klątwa wiedzy", gdyż szybko potrafię zauważyć, że mój rozmówca nie rozumie co do niego mówię i wtedy momentalnie staram się poprawić albo wytłumaczyć mu o co chodziło... lub jeszcze inaczej sformułować zdanie, tak aby każdy mógł zrozumieć ;)
    Hmm... Czyli chyba mnie dopadła, skoro ktoś nie rozumiał mojego słownictwa.
    BTW Ciekawy tekst i śliczne pandzioszki. Widzę, że zmieniłaś ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy zmieniałam.. akurat mam fazę na te. :D Sa słodkie. :D

      Usuń
  24. ha ha ha. mi to totalnie nie grozi :-D ja zawsze jestem i byłam osobą, która potrafiła na studiach budowlanych każdemu wszystko wytłumaczyć. Nawet teorię sprężystości i plastyczności na moim roczniku i z moimi notatkami przeszło więcej osób niż kiedykolwiek w historii Politechniki :-D Niemal na każdym semestrze udzielałam korepetycji z różnych przedmiotów i raczej nigdy nie wracałam do tych samych tematów tylko szłam z materiałem dalej.
    Zawsze staram się w rozmowie z ludźmi tłumaczyć różne rzeczy w jasny sposób.. nie każdy zna się na moim fachu, a tłumacząc czy mówią prostym językiem rozmówca zawsze czuje się przy mnie "bezpiecznie" (w sensie nie czuje się idiotą) :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... to własnie o to chodzi. Żeby Twój rozmówca nie czuł się idiotą, kiedy nie zna tematu tak jak Ty. Więc chapeau bas moja droga! :)

      Usuń
  25. Ten post skierowałabym do nauczycieli. Do każdego jednego wykładowcy, z którym miałam zajęcia. Dobry nauczyciel potrafi wytłumaczyć pojęcia używając słownictwa, które zrozumiałby pięciolatek. Im gorszy, tym bardziej się plącze w te swoje fachowe słownictwo, a jego uczniowie mniej rozumieją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko.. także to zafiksowanych na konkretne tematy pasjonatów, ale także specjalistów w swoich dziedzinach.

      Usuń
  26. Łapię się na tym, gdy rozmawiam o moich studiach. Dla mnie pewne pojęcia stały się codziennością, na szczęście nie oburzam się, gdy ktoś mnie cofa i prosi, bym mówiła "po ludzku". Często też szukam zamienników, by wyjaśnić coś schematycznie. Tworzę wtedy dziwne przykłady, ale za to mój rozmówca rozumie, co chcę przekazać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne że wiesz, ze coś jest nie tak. Że musisz zmienić język, którym mówisz, bo Twój rozmówca Cię nie rozumie.

      Usuń
  27. bardzo ciekawy wpis, poruszyłaś interesujący temat, aż zaobserwowałam :D
    czasem dopada mnie taka klątwa, ale ma ona zazwyczaj miejsce, gdy przez dłuższy czas otaczam się tylko jedną grupą ludzi. Kiedy mam kontakt z różnymi osobami, które więcej dzieli niż łączy to wtedy automatycznie mam większą wprawę w dostosowywaniu swojej wypowiedzi do danej grupy :).
    Pozdrawiam, w wolnej chwili zapraszam ♥

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja lifestyle kobiety rozwój motywacja muzyka relacje międzyludzkie kobieta pasja słabość kultura radość książki siła ludzie relaks blogowanie cierpliwość działanie lęk film kreatywność stres ulubieńcy spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przygotowania slow life w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino krytykanctwo literatura mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane recenzje rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja konsumpcjonizm kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki