Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Święta, Święta i po świętach... czyli o tym jak cudownie jest być poza zasięgiem sieci...

          Święta to dla mnie świętość. To czas dla rodziny, czas rozmów, czas bliskości, czas bycia ze sobą. Nie ukrywam, że to również...

   

      Święta to dla mnie świętość. To czas dla rodziny, czas rozmów, czas bliskości, czas bycia ze sobą. Nie ukrywam, że to również czas zadumy i refleksji. W tym roku były to też święta bez internetu, bez bloga, bez facebooka. I powiem Wam.. niemal mi się udało!

      Część z Was pewnie zauważyła (lub nie), że przez tydzień na blogu była cisza. To nie była żadna niemoc twórcza.. co to, to nie. To świadoma decyzja. O ile jeszcze w Wielki Czwartek i w Wielki Piątek zajrzałam na Wasze blogi.. o tyle u mnie już była cisza i oczekiwanie. Dlaczego? Nigdy nie ukrywałam, że jestem katoliczką i dla mnie Wielkanoc to szczególny czas. Zwyczajnie wyciszyłam się. W Wielki Piątek schowałam laptopa do torby (żeby nie kusiło) i odetchnęłam głęboko.
      Każdy z nas czasem potrzebuje się odciąć i zwyczajnie pobyć z ludźmi, których kocha. Na pewno przyznacie mi rację, że stały dostęp do sieci nie pomaga w byciu z ludźmi. No bo jak tu rozmawiać, kiedy ktoś non stop trzyma nos w telefonie i maniacko sprawdza facebooka? Jak tu choć próbować budować głębszą relację, kiedy widzi się błędny wzrok rozmówcy skierowany na komputer. Kiedy wiesz, że ta osoba najchętniej zerwałaby się z miejsca, odpaliła grę i zatopiła się w wirtualnym świecie. Smutne prawda?

Smartfon obok talerzyka.. czy to normalne?


      Dla mnie jest to sprawa niepojęta. Dzieci przy stole z tabletami, żeby siedziały grzecznie i nie przeszkadzały. Rodzice ze smartfonami w ręku, co chwila sprawdzający facebooka i inne portale społecznościowe. I wreszcie dziadkowie smutno patrzący na ten obrazek.. obrazek, na którym nie ma dla nich miejsca. Czy tak powinny wyglądać święta? Czy już do tego stopnia pochłania nas wirtualny świat, że nie umiemy żyć w realnym? Czy to tak powinno wyglądać? Zjadamy śniadanie wielkanocne i każdy biegnie do swojego kąta i wbija nos w ekran? A może zwyczajnie nie umiemy zwolnić? Przyzwyczajeni do wiecznego pędu robimy się nerwowi, kiedy czas zwalnia. I traktujemy sieć jako koło ratunkowe. Która z tych dwóch rzeczy, uzależnienie od sieci czy zanik umiejętności zwolnienia przeważa? Może obie są równie szkodliwe? Może wreszcie to zanik umiejętności komunikacji?

Czy to już uzależnienie, czy tylko jego objawy? 


      Ja w tym roku powiedziałam PAS i odcięłam się. Postanowiłam, że będę z rodziną a nie obok niej. Czy było trudno? Tak. Ale co dziwne.. nie ciągnęło na facebooka, nie ciągnęło do mediów społecznościowych. Ciągnęło do blogosfery. Ciągnęło na tyle, ze raz się złamałam i przejrzałam kilka blogów. Ale i tak uważam, że odniosłam sukces. Was też do tego zachęcam. Do odcinania się od sieci na dzień, dwa.. tydzień. Wiecie... to doskonale robi na zdrowie psychiczne. :)
      Wiecie, świat bez internetu jest taki zajmujący, tak bogaty... trzeba się tylko odważyć i nacisnąć czerwony guzik na routerze, odłożyć smartfona. Zapomnieć o istnieniu sieci i rzucić się w wir świata realnego, świata ludzi. Rzucić się w objęcia rodziny...

    


A Wy?
Robicie sobie czasem wolne od sieci?
Jesteście wstanie wytrzymać trzy, cztery dni bez zaglądania na facebooka?
Jak to jest u Was w czasie świąt.. smartfon leży obok talerzyka, a laptop woła z kąta?
Wyobrażacie sobie świat bez internetu?







Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

52 komentarze

  1. To dobra decyzja, że w czasie świąt odkładasz telefon i internety na bok ;) To naprawdę smutny widok, gdy zjeżdża się cała rodzina i młodsze pokolenie zamiast skupić się na rozmowie, to skupia się na ekranach swoich telefonów. Ostatnio zastał mnie taki widok, że w pokoju na 6 osób, 5 było wpatrzonych w telefony, a jeden w tableta ;) Poszliśmy na spacer i znowu telefony w ruch, bo przecież trzeba innym wysłać snapa, że jesteśmy na spacerze.

    Czasami robię sobie wolne od sieci, choć z początku nie było łatwo. Miałam tendencję, że co chwilę patrzyłam co tam na blogu, choć przez te 30 sekund nic się nie zmieniło. Teraz sobie trochę odpuściłam. Może nawet za bardzo, ale to temu, że muszę się zająć innymi sprawami.
    Facebook mało mnie już interesuje. Nawet nie przeglądam tablicy, ale na wiadomości często wchodzę.
    Przez Święta telefon leżał na uboczu, ale to chyba tylko dlatego, że moja Druga Połówka była przy mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie smutne! Ludzie zamiast ze sobą rozmawiać to wgapiają się w ekrany! Ja, jak to ja.. zwracam na to uwagę pytając.. po co właściwie przyjeżdżali skoro nosów z telefonów nie wyciągają. Reakcje są różne.. na ogół machają ręką i mówią, żeby się nie czepiać... smutne. :(

      Usuń
  2. Teraz to już standard i nie tylko w młodych pokoleniach, ja potrzebuję od czasu do czasu resetu bez telefonu i laptopa. Ciężko z tym, a najczęściej udaje mi się to w wakacje, bo wiem, że nad wszystkim mam kontrole, kiedy jestem na uczelni, jest gorzej. Może to tylko wymówka, ale przynajmniej staram się rzucić sprzęt w kąt, kiedy go nie potrzebuję. Świat się nie zawali bez facebooka i instagrama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to.. świat się zawali, jeśli wszyscy w ten wirtualny świat wsiąkną.

      Usuń
  3. Też zrobiłam sobie dłuższą przerwę od świata w internecie. Święta to dla mnie czas dla rodziny - można przecież tyle rzeczy robić razem! Ja zazwyczaj w sobotę i niedzielę robię sobie wolne, przynajmniej staram się, ale nie powiem nie udaje mi się to zawsze i spoglądam czasem na tablet.
    Przeraża mnie nieraz widok w restauracjach, gdzie ludzie siedząc przy jednym stole ciągle spoglądają na telefon i praktycznie ze sobą nie rozmawiają. Smutne to....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez to zauważyłam. Robią zdjęcia jedzenia, sobie nawzajem.. potem wrzucają na portale społecznościowe i dyskusja zamiera. :( Smutne.

      Usuń
  4. Blogosfera uzależnia :) Ja sobie robię odwyki od Internetu np. weekendy "pod namiotem na rybach z mężem" nawet bez prądu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryby? Ojj kiedyś byłam i myślałam, ze umrę z nudów, bo towarzystwo było bardziej zainteresowane wędką niż mną. :D Podziwiam wytrwałość!

      Usuń
  5. Czyżbym to ja zasłużyła na Twoje zerknięcie w święta, tak mi się coś wydaje :P Ja mam odwrotnie, w tygodniu mogę odciąć się od neta, nie ma czasu, są inne obowiązki, a wszystko odcina mi czas dla najbliższych, a staram się na bieżąco coś z siebie im dać. Za to jak jest dzień wolny/święta, wszystko już ogarnę, staram się mieć więcej czasu dla innych i dla siebie. To właśnie wtedy staram się też nadrobić zaległości w social mediach, ale i tak nie będę siedziała całego dnia w telefonie. Za dużo w komórce grzebię, więc jak wspólnie czas spędzamy, nawet o zrobieniu zdjęcia, ku pamięci zapomnę. Wolę chłonąć chwilę, ale robię to na bieżąco, nie planuję, nie robię wielkiego odcięcia od sieci. Staram się na bieżąco pilnować priorytetów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh.. ja robię odwrotnie. W tygodniu i tak siedzę z nosem w komputerze całe dnie, więc i prywatne rzeczy ogarniam. Weekendy do świętość.. zaglądam, ale na krótko. :D

      Usuń
  6. Akurat w tym roku ja nie miałam świąt. W sobotę jeszcze pracowałam a od czwartku byłam w Krakowie bo moje busy miały święto już w piątek więc nawet nie miałam czym wrócić w sobotę domu.. chyba że taryfą ale to bym z 300 zapłaciła..

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic tylko brać z Ciebie przykład moja droga! Ja również odcięłam się od mediów społecznościowych itd podczas świąt. Czasem faktycznie nerwowo zerkałam na laptopa czy telefon i nie mogłam doczekać się samotnej chwili, czytania blogów i sprawdzania instagrama ;D ale przyznaję , że czas bez internetu pozwolił mi na zregenerowanie sił.
    Witam ponownie w sieci ! Po świętach, na spokojnie, jak Bóg przykazał, wracamy do obowiązków ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. hehhhhh.... ciekawe jak za sto lat będą wyglądały takie spotkania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój cynizm mówi mi, że za 100 lat nie będzie żadnych spotkań.

      Usuń
    2. no ale czy przy takim zachowaniu taka wspólnota przy stole nie jest ściemą? Byłam kiedyś z koleżanką w Uzdrowisku. Współtowarzyszka ciągle miała nos w telefonie czułam się lekceważona było mi przykro... niby byłam z nią na wyjeździe a de facto czułam jakbym była sama... wyłączając niezbyt miłe jej zachowania... przykre to było bo jeśli została zaproszona to powinna też poświęcić czas współtowarzyszce a nie że naet przy posiłku nos w telefonie...

      Usuń
    3. No właśnie jest! To jest ściema, to jest wymuszone.. to smutne. :( Co do koleżanki to brak mi słów, nawet ciężko mi określić takie zachowanie. :(

      Usuń
  9. Bardzo często robię sobie przerwy od sieci, potrafię żyć bez mediów, wtedy zatapiam się w kąpieli z książką w ręku. To smutne, że dzieci w dzisiejszych czasach nie mogą odkleić się od telefonów czy tabletów. Ja podczas świąt spoglądałam tylko od czasu do czasu na telefon ;p tylko po to by móc odesłać życzenia, oj tak niestety już rzadko wysyła się kartki Świąteczne :( P.S kochana znalazłam chochlika "dla niech miejsca." oczywiście nie piszę tego złośliwie <3 Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohh dziękuję! Wypominaj mi śmiało, ja zawsze coś przeoczę jak robię sama korektę i potem jak do tekstu wracam, to wyłapuję literówki. :D

      Usuń
  10. Tak. Niestety to juz uzaleznienie. Moj kuzyn orzez cala niedziele odrywal wzrok od telefonu tylko jak jedzenie wjezdzalo na stol i to tylko na ten moment w ktorym trzeba bylo schaba wlozyc na talerz.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiele w twym tekście racji, świat oszalał, na punkcie portali społecznościowych, toteż jak mówisz nerwowo sprawdzając wszystkie " newsy " i aktualizacje na Facebooku, nie jedząc posiłku ( czytaj nie wychodząc z domu w nowych ciuchach czy makijażu ) dopóki nie puści się go (ją/jego ) " w eter " sieciowy. Wszystko jest fajne, dopóki nie staje się " bo muszę " - nie musisz, nikt niczego nie musi, warto pamiętać, że to właśnie my jesteśmy Paniami swojego czasu. Już dawno temu postanowiłam, że weekendy są tylko dla rodziny, i o ile jeszcze czasami sobota bywa robocza ( projekty, zlecenia i t.p. ) to nie ma siły, która oderwie mnie od rodziny w niedzielę :) Wyjątkiem bywa instagram, czasami zerkam co się u znajomych dzieje, ale sporadycznie bardzo. Święta to już zupełne odcięcie od społeczności sieciowej - wolę się wyciszyć, a tylko wtedy mam więcej energii do działania, nowe pomysły, inaczej czuje się niewypoczęta. W święta przebywam tylko na Skype, bo los tak chciał, że rodzina jest porozrzucana po całym świecie, a dzięki internetowi właśnie - możemy być blisko nawet gdy dzielą nas setki kilometrów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwała Ci! Sama też mam takie podejście. Czasem próbuję do takiej postawy namawiać bliższych i dalszych.. ale w większości przypadków czuję, jakbym waliła głową w mur. Spotykam się albo z niezrozumieniem (machają ręką nie odrywając nosa od ekranu), albo wręcz wrogością (bo co ja tam wiem, nie ma żadnego problemu). Smutne...

      Usuń
  12. Dobrze zrobiłaś. Święta powinno spędzać się z rodziną jak się ją ma, a nie z komputerem czy telefonem. Rozumiem natomiast osoby samotne, które zaglądają w takim czasie do sieci. Ja w piątek zamieściłam tylko krótkiego posta z życzeniami, a w święta zajrzałam tylko na chwilę do blogera żeby zobaczyć czy nie ma komentarzy do zaakceptowania i zdziwiło mnie to, że ludzie zamieszczają nowe posty, np. recenzje kosmetyków nawet w święta. No cóż, każdy ten czas przeżywa po swojemu. Popieram jednak ideę odpoczynku od komputera przez parę dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samotni to odrębna kategoria. Rzeczywiście co mają do roboty? Gapić się w TV, lub internet. Samotność jest straszna... :(

      Usuń
  13. Często robie sobię przerwy od telefonu czy internetu. Zawsze czuję się jakoś lżej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Warto czasami porzucić te "udogodnienia" by zauważyć co dzieje się wokoło nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotknęłaś bardzo ważnej sprawy! Zatopieni w sieci, często jesteśmy ślepi na to, co nas otacza.

      Usuń
  15. co jakiś czas robię sobie taką przerwę najgorsze, że potem zbiera się tyle zaległości, że o mamo ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież te zaległości nie sprawią, że świat się zawali. ;)

      Usuń
  16. Ja nie mam dużo czasu dla siebie, na Internet również, bo codzienne obowiązku pochłaniają bardzo dużo czasu. Jestem z dzieckiem sama w domu generalnie od 7 do 17, więc chociaż bym chciała, to wszystko działa gdzieś z boku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko za się zaplanować.. no prawie wszystko. :D

      Usuń
  17. Moje Święta były u Teściowej - wokół same lasy...pięknie, ale...sieć miałam tylko czasami i było to na zasadzie polowania ;)
    Jak decydowałam, że odpoczywam od kompa to sieć wracała, jak chciałam coś zrobić to uciekała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to był znak! Żeby komputera nie tykać! :D

      Usuń
    2. Pewnie tak, a najbardziej zabawne było to, że dzień przed wyjazdem internet działał jak złoto ;) Śmiałam się, że to po to abym złych wspomnień nie miała :)

      Usuń
  18. Duże Tak dla takiej separacji :-) Gdzieś widziałam tekst " Odcięli Internet.. więc zszedłem na dół do rodziny.. okazało się, że to całkiem spoko ludzie" To zarazem śmieszne jak i przerażające, bo po części bardzo prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie przerażające i bardzo prawdziwe. A już najgorsze, że to nie tylko domena młodych. Starsi popadają w uzależnienie od sieci równie często.

      Usuń
  19. ja na święta rzadko mam kontakt z internetem:) to rodzinny czas gdzie nie potrzeba komputera;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pod względem obchodzenia tych świąt mam diametralnie inne przekonania, cała ta otoczka kurczaków, zająców i innych zielenin skutecznie zniechęca mnie do patrzenia na to wszystko. Więc omijam. Przyznam szczerze, że nawet nie pojechałam do rodzinnego domu, bo to co się dzieje na trasie (tułam się autobusem) to jest padaczka. Ale co do czasu z rodziną to podpisuję się dwoma rękami i nogami też ;) Za każdym razem jadąc do domu mam internetowy detoks. Raz na miesiąc kilka dni jestem offline i chodzę po domu paplając, odrywając ludzi od ich monitorów. Nawet czasem się cieszą! I to naprawdę genialnie wpływa na psychikę, człowiek na codzień inaczej świat postrzega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie otoczka też zniechęca. Ale dla mnie to świętość bycia razem.. tym bardziej ze za rok możemy się w tym samym gronie nie spotkać. Lubię święta.. nawet pokonywanie odległości mi wtedy nie przeszkadza. :)

      Usuń
  21. Zauważyłam, z przez te swięta wieksza liczba osob w moim towarzystwie przebywała z telefonami... ajajajaj.


    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. I love watching these movies on holidays.
    I just follow the blog, follow back?
    Kisses
    http://virginiaferreira91.blogspot.pt/

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam tak długą przerwę od internetu i bloga, że ciężko mi wrócić do pisania, komentowania itp. Wypadłam z rytmu.
    A święta? Nie lubię ich. W tym roku wypadały u mnie, a pech chciał, że w święta dziadek obchodził swoje 88 urodziny. Roboty full, wszyscy usiedli do stołu a ja juz nie miałam siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahh zazdroszczę! Jeszcze dziadek.. więc cztery pokolenia przy stole! Zawsze marzyłam o takiej cudownej duzej rodzinie. U mojej przyjaciółki na Boże Narodzenie i na Wielkanoc mają ponad 60 osób. Już się w domach nie mieszczą. W tym roku wynajmowali jakąś salę.

      Usuń
  24. Ja przed świętami odstawiłam media i w święta też, dopiero w pracy wróciłam do sieci :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bez kitu teraz ni ma swiat przy stole tylko kazdy wpatrzony w ten telefon jak sroka w gnat;/ cudnie u Ciebie loczku, zostaje

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja rozwój lifestyle kobiety motywacja relacje międzyludzkie muzyka kultura kobieta książki pasja słabość radość blogowanie siła ludzie relaks ulubieńcy cierpliwość działanie lęk film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście kobieco miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino konsumpcjonizm krytykanctwo literatura marka mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wpis gościnny wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE networking odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda psychologia pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki