Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Prezenty .. prezenty .. kupuj prezenty.. bo święta! Czy warto?

          Ci z Was, którzy czytają mnie dłużej nie będą zaskoczeni tą notką. Wiedzą, że mam "alergię" na komercję i rozbuchan...

   

      Ci z Was, którzy czytają mnie dłużej nie będą zaskoczeni tą notką. Wiedzą, że mam "alergię" na komercję i rozbuchany konsumpcjonizm. Przeważnie je akceptuję je, mimo że kompletnie nie rozumiem. Ale są takie sfery mojego życia, kiedy włącza mi się agresja. Najbardziej widać do właśnie w przypadku Świąt Bożego Narodzenia (czy też ich laickiej komercyjnej przeróbki zwanej Gwiazdką).
      Tak, jestem konserwą.. zakutą w dodatku. I o ile światełka, choinki i optymistyczne świąteczne piosenki wprawiają mnie w doskonały nastrój, to już ta cała nachalna marketingowa machina przyprawia mnie o wzrost ciśnienia. Ze wszystkich stron atakuje mnie jedno: kupuj kupuj kupuj! Najlepiej od 2 listopada do 24 grudnia non stop kupuj. Prezenty, dla wszystkich tony prezentów. Telewizory, laptopy, telefony, tony zabawek i kosmetyków. KUPUJ! Jak nie masz za co to weź na raty, weź pożyczkę,  ALE KUPUJ!
      Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam obdarowywać bliskich. Nic nie cieszy mnie tak bardzo jak uśmiech na twarzy mojego taty, kiedy ten jak dziecko cieszy się z kolejnego "pomocnika" działkowego. Albo mojej mamy, która ze śmiechem rozrywa papier by wydobyć nowe książki. Mój Pan M.który z poważną miną, ostrożnie by nie rozwalić opakowania dobiera się do upominku, jest dla mnie nieustannym źródłem śmiechu. Ot radość.

      Ale do jasnej anielki chyba nie te prezenty są najważniejsze prawda?
A jeśli nie są.. to dlaczego od początku listopada znakomita większość rozmów koncentruje się na tym.. co kto komu kupi i za ile? Licytujemy się między sobą na ilość i jakość:
"Ja kupiłam już synkowi kolejkę, samochód zdalnie sterowany i drona";
"a ja mojej córeczce zestaw z Krainy lodu, wydałam prawie 500 zł";
"mój mąż dostanie w tym roku nowy sprzęt do grania, bo ten ma już rok i nie daje rady";
"kupiłem ojcu traktorek do koszenia trawy, nie będzie mnie już wołał, żebym z kosiarka latał, wsiądzie sobie sam i skosi"
"rodzice w zeszłym roku kupili nam wypasiona lodówkę, musimy się zrewanżować, kupiliśmy im odkurzacz, który sam odkurza i pierze"
      Zamiast cieszyć się, że rodzina będzie razem, że jest okazja do rozmowy i zwyczajnego bycia ze sobą, to koncentrujemy się na rzeczy tak prozaicznej jak prezent.

      Czasem mam wrażenie, że zapominamy o tym, jak ulotne jest życie. Szczególnie w magicznym czasie świąt widać to najbardziej. W pogoni za kolejnymi zbędnymi gadżetami, które po świętach rzucimy w kąt, kiedy biegniemy od sklepu do sklepu, od strony do strony, od promocji do promocji, gubimy całą tą ciepłą magię.  Nie lepiej ten czas poświęcić dla bliskich? Jechać do dziadków i pomóc babci myć okna? Będzie zdecydowanie bardziej zadowolona z wizyty wnuczka niż z kolejnej pary rękawiczek. A odwiedziny u mamy.. na pewno będzie szczęśliwa kiedy zaoferujemy pomoc przy lepieniu pierogów. Niby oczywiste oczywistości, a tak łatwo o nich zapominamy.
      Dlaczego o tym piszę? Cóż.. choroba mamy co chwila przypomina mi o tym, że każda wspólna uroczystość może być naszą ostatnią. Czas biegnie tak szybko.. coraz szybciej i szybciej. bezcenne dni uciekają nie wiadomo gdzie. Ta wigilia może być ostatnia, następna może być już bez niej. Koszmar prawda? W takich chwilach człowiek patrzy na ten biegnący za rzeczami świat, jak na ciekawe zjawisko, w którym nie chce brać udziału. Ale czy potrzeba osobistej tragedii, żeby się otrząsnąć? Ja ostatnimi czasy mam wrażenie, że zrzuciłam z siebie jakąś błonę, która ograniczała ostrość mojego widzenia. Uczę się wciąż od nowa i od nowa cieszyć się z bliskości, z obecności ukochanych osób obok mnie. Bo przecież to nie rzeczy, ale ludzie powinni być najważniejsi.
      Tak, przemawiają przeze mnie emocje, poczucie nieuchronnej straty i bezsilność. Mam gorszy czas, wcale tego nie ukrywam. Ale czy to zniekształca mój osąd? Wykrzywia spojrzenie na świat? Czy może wręcz przeciwnie.. znieczula na błyszczący blichtr i pokazuje smutną prawdę?


     
       Zaryzykuję taką tezę.. że konsumpcjonizm zabija ducha świąt. Zabija w ludziach wszelką głębię. Możecie się ze mną nie zgadzać, jednak kiedy patrzę na ludzi polujących na kolejne rzeczy... Łapiecie się na tym, że całkowicie pochłania Was wir przedświątecznych zakupów i przygotowań wszelakich? Czy dostrzegacie czasem, że cały ten cyrk przesłania Wam ludzi? Mnie na to znieczuliła sytuacja. Jeśli przedświąteczny rozgardiasz to tylko z najbliższymi w czasie wspólnych przygotowań. Ciekawi mnie jak jest u Was?

Wigilia tradycyjna.. czy nowoczesna?
Z bliskimi czy jednak nie?
Wyobrażacie sobie Wigilię BEZ prezentów?
Wigilia w ciepłych krajach z dala od domu.. to coś dla Was?
Macie listę tematów TABU, których się nie porusza przy wigilijnym stole?
Co robicie z nietrafionymi prezentami? Rzucacie w kąt, sprzedajecie.. oddajecie komuś?







Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

55 komentarze

  1. Komercja zabija ten duch świąt niestety. Ja również uwielbiam obdarowywać mych bliskich, widzieć radość na twarzy obdarowanych i ciekawość, kiedy jeszcze nie wiedzą co znajduje się w szczelnie zapakowanym prezencie. Mimo to, zdecydowanie bardziej cenię sobie wspólne śpiewanie przy stole a także wcześniejsze przygotowania (może nie samo sprzątanie - którego nie cierpię, ale gotowanie i pieczenie). W tym roku stawiam jak zwykle na tradycyjną Wigilię, choć kusi mnie... i to całkiem bardzo by w końcu wyjechać gdzieś na ten czas i spędzić Wigilię w podróży :) Mimo to rodzina wciąż przeważa :) Zostaję na starych śmieciach i liczę na to, że ten dzień znów będzie wyjątkowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie wyjazdu nie wyobrażam. Nigdy nawet przez myśl mi to nie przeszło. Rodzice mój ukochany braciszek.. wkrótce doją teściowie i rodzina mojego Pana M...

      Usuń
  2. Wigilia u mnie jest tradycyjna z samymi domownikami :) Kiedyś, były wraz z dziadkami, rodziną - lecz niestety większość jest skłócona przez co nie możemy zorganizować wspólnej, niestety.. Fajnie jest dostawać prezenty, chyba większość z nas lubi, jednak według mnie - najlepsze są takie bez okazji, niespodziewane, nieoklepane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne sa te kłótnie w rodzinach.. szczególnie tych dużych. A jeszcze smutniejsze, kiedy umierają dziadkowie i rodzina nie jest wstanie się zjechać w jedno miejsce jak dawniej.. tylko "każdy sobie rzepkę skrobie".

      Usuń
  3. Dobrze, że poruszasz ten temat :) Spotkanie z rodziną powinno być najbardziej istotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że teraz wszystko koncentruje się na aspekcie materialnym.. to takie płytkie, smutne.

      Usuń
  4. Zdecydowanie tak, obecny styl życia, w który wpisany jest hedonizm i konsumpcjonizm praktycznie wymusza na nas kupowanie prezentów (najlepiej tych najdroższych). Odbiera nam to po części radość dawania, bo nie myślimy o tym co tak naprawdę ucieszy drugą osobę, tylko wybieramy coś o czym będziemy mogli opowiedzieć innym/ ewentualnie dobrze prezentuje się na instagramie! Myślę, że grudzień to czas, w którym powinniśmy się zatrzymać, pomyśleć, spędzić czas z bliskimi.. oczywiście również planować prezenty. Osobiście uwielbiam je i dostawać, i dawać... bez odbierania temu magii! :) Także tradycyjna wigilia, z rodziną i z prezentami, ale takimi które wywołują uśmiech i radość, a nie takimi które wymuszają na nas bombardujące reklamy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak jak mówisz.. prezenty coraz większe, okazalsze, droższe... by zabłysnąć lub .. by się odwdzięczyć za podobne z zeszłego roku.. smutne. :(

      Usuń
  5. My już od dawna zrezygnowaliśmy z prezentów na święta, dla mnie jest to zbędne wydawanie pieniędzy. Szczerze wolimy kupić karmę i zawieźć ją do schroniska lub kupić dzieciom z domów dziecka jakieś słodycze aby pamiętali że Mikołaj istnieje. Myślę że to jest o wiele lepsze niż kupowanie ich rodzinie (przynajmniej na święta) a im zamiast prezentów poświęcić swój czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie ma prezentów.. znaczy dostają dzieci. Ale dorośli już dawno z tego zrezygnowali. Ale wiesz... natchnęłaś mnie z tą karmą dla zwierzaków! Chyba zrobię zbiórkę po rodzinie!

      Usuń
  6. Święta dla mnie to tylko z rodzina. Żadnych wyjazdów itd. Dla mnie to magia, wspaniały czas przygotowań, sprzątania, dekorowania itd. Prezenty nie sa dla mnie wazne, najważniejsza jest dla mnie obecność oraz spokój...:) nie dostałam nigdy nietrafionego prezentu, zawsze pytamy co chcielibyśmy dostać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie! Rodzina jest najważniejsza!

      Usuń
  7. Ja oczywiście jestem za Wigilią tradycyjną, z opłatkiem w ręku, mocą życzeń i oczywiście wspólnymi kolędami <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolędy to mój ulubiony punkt programu wigilijnego. :D

      Usuń
  8. dla mnei najlepszym prezentem jest zdrowie bliskich:) to się liczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała jak ono jest ważne... tak naprawdę nic nie jest od tego ważniejsze. :(

      Usuń
    2. oj tak. prezent materialne to nic

      Usuń
  9. hmmmm... prezenty moim zdaniem to dodatek a nie najwazniejsza część pirwsze, jedno z pierwszych słów które przychodzi do głowy przed i po tych dniach

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zazwyczaj preferuję prezenty własnoręczne, a jeżeli już MUSZĘ iść do sklepu coś wymyślić to mocno się zastanawiam nad czymś praktycznym. A jeżeli chodzi o te reklamy z każdej strony to zgadzam się z Tobą - zabijają ducha świąt! Ludzie popadają w jakiś szał już w listopadzie i ciągle coś kupują na święta, ale przecież nie to się liczy, a fakt, że możemy ten czas spędzić z bliskimi :)

    Pozdrawiam cieplutko;) Tak Po Prostu BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepohamowana konsumpcja... mnie to przeraża i smuci jednocześnie. To takie złudne, płytkie.. czasem się zastanawiam, dla kogo my kupujemy i kupujemy... z serca bliskim czy by się pokazać.

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że chyba jednak w większości przypadków góruje to drugie - chęć pokazania się ile się ma i kim się jest, ile się zarabia (bo przecież to jaki damy prezent też się liczy). Dawniej wystarczyło trochę słodyczy i wszyscy byli zadowoleni, teraz dzieci dostają smartfony, komputery i inne... A potem wszyscy płaczą, że stała się tragedia i dzieci są jakie są, a społeczeństwo staje się coraz głupsze...

      Usuń
  11. Jak byłam dzieckiem to bardzo cieszyłam się z tych wszystkich przygotowań. Nie miałam wtedy swoich pieniędzy i rodzicom dawałam to co dostałam na Mikołaja. Taki ładny, dziecięcy gest. Nigdy nie szalejemy z prezentami, ale zawsze jakiś drobny upominek się znajdzie. Nadal lubię święta, ale nie czuję ich magii. Jakoś mi przykro gdy siedzimy w trójkę przy jednym stole i jest tak drętwo. Choć w sumie to praktycznie jedyny czas gdzie siedzę przy stole wraz z rodzicami. W ciągu roku nawet obiadów nie jemy razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To smutne co piszesz. Ja zawsze dbałam o magię w świątecznym czasie. Celebrowałam każdy moment, każdą chwilę. To mi się z wiekiem nasila.. bo widzą, ze rodzice coraz starsi, mama coraz słabsza.. każda chwila jest ważna. Zrób coś, żeby drętwo nie było! Jesteś taka kreatywna. ;)

      Usuń
  12. Najważniejszy jest czas spędzony z rodzinom. Prezenty to tylko dodatek do spotkania, pretekst. Szkoda, że czasami przypomina to kto lepiej, kto drożej - bo nie o to chodzi.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to.. wyścig kto więcej wydał kasy.. :(

      Usuń
  13. Szaleństwo zakupów jest mi obce, ale drobne prezenty tzw. groszowe są miłe dla wszystkich, bo drobne upominki od serca cementują związki międzyludzkie, są dowodem pamięci i sympatii, uczuć. Drogie prezenty zobowiązują, są niezręczne, dla mnie nie do przyjęcia. Wigilia to tradycyjne potrawy / dla mnie już za ciężkie, więc robię kilka lekkostrawnych /, łamanie się opłatkiem, uściski, całuski, często łzy wzruszenia i wspólne biesiadowanie, rozmowa, żarty,oraz wydobywanie spod choinki drobnych upominków, rozpakowywanie, oglądanie, śmiechy. To jest bardzo miłe. Natomiast rzeczywiście nie lubię tego szumnego zakupowego szaleństwa i opowiadania znajomym i obcym, co i za ile. Zwyczajny szpan. Pozdrawiam.:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpan.. dobre słowo idealnie podsumowujące cyrk związany z gwiazdkowym szaleństwem! ;)

      Usuń
  14. Wigilia tradycyjna, z bliskimi. Mi prezent nie jest potrzebny ale dziecko pewnie tego nie zrozumie, że jak to bez prezentu?
    Wigilia w ciepłych krajach? Szczerze to czasem marzy mi się taka. Wyjechać z daleka od tego całego szumu przed świętami, gotowaniem i sprzątaniem.
    A prezentów nietrafionych nie ma przeważnie ustalamy wcześniej co chcemy.
    Kiedyś jak byłam młodsza święta były jakieś inne, było czuć ich atmosferę, a teraz kiedy od 2 listopada widzę ubrane choinki i lampki to już mi to brzydnie. Aaa...i mnóstwo zabawek rozłożonych przeważnie już przy wejściu żeby tylko skusić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezenty dla dzieci rozumieją się samo przez się.. ;) choć czy musi być ich tak dużo, czy muszą być tak drogie.. z każdym rokiem bardziej wypasione i droższe? Mi choinki nie przeszkadzają..sama mam już ubraną od początku grudnia. To mi przedłuża czas świąteczny.. podsyca oczekiwanie i dodaje magii.

      Usuń
  15. My spędzamy święta bardzo niekonwencjonalnie, w sumie prezentami już się dawno wymieniliśmy ale uwielbiamy chodzić razem do Dunnes STore Home sklepu obok gdzie mieszkamy , gdzie jest pełno światełek i jest spokojna muzyczka światęczna. Potem wracamy z zimnego dworu do domu na ciepłą herbatkę na kanapę :) W wigilię idziemy do Restauracjii na kolację z Moją Teściówką i Szwagrem, a czemu ie ma WIgili w domu? Bo mojej Rodziny brak i dla nas to już nie są święta :) Pozdrawiam ciepluteńko :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej.. z mojego konserwowego punktu widzenia to takie smutne, ale najważniejsze to być razem! :)

      Uściski! :)

      Usuń
  16. Rozumiem doskonale co czujesz pisząc o lęku przed nieuchronną stratą bo sama kilkakrotnie to przeżyłam. Straciłam oboje rodziców, męża, a w zeszłym roku jedynego brata. Czasami święta były bardzo trudne. Cały czas jednak je kocham i ostatnio spędzam je właściwie tylko z córką - całe szczęście że ją mam. Obie staramy się by to był wyjątkowy czas. W tym względzie jestem tradycjonalistką i nie wyobrażam sobie świąt na wyjeździe. Muszą też być prezenty, ale nie liczy się to czy drogie czy tanie, czy nawet zrobione własnoręcznie. Chodzi o to by sprawić przyjemność osobie, którą się kocha. Deberwuje mnie tłok w sklepach przed świętami i nachalne reklamy, dlatego staram się nie brać w tym udziału na tyle, na ile się da. To, co mogę kupuję online bo tak jest mi wygodniej. Zyczę Ci aby te święta były szczęśliwe, a nie smutne. Postaraj się cieszyć z tych wspólnych chwil i nie myśleć o tym co będzie bo i tak tego nie wiemy. Czasem coś czego się najbardziej obawiamy nie przychodzi, a dzieje się zupełnie coś innego, zaskakującego. Trzeba wierzyć i mieć nadzieję, czego Ci również życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz popłakałam się czytając Twój komentarz. Ciężko mi na niego w sumie odpowiedzieć.. więc tylko podziękuję. Dziękuję Ci za Twoje słowa. Dziękuję za ogromną empatię. Dziękuję!

      Przesyłam ogrom dobrej energii!

      Usuń
  17. ja nie kupuję prezentów na gwiazdkę mikołaja itp bo mój mąż ma inną wiarę , więc jak mu kupuję prezent bez okazji to na szczęście nie mam presji itp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jak? Zrezygnowałaś kompletnie ze swojej tradycji? :(

      Usuń
  18. To smutna prawda... komercja i gonitwa za zakupami potrafi zepsuć magię świąt. Dlatego ja wychodzę z założenia, że najlepiej prezenty zrobić nieraz samemu. Mój mąż sam kiedyś zauważył, że nieco bardziej ucieszyłam się, kiedy sam upiekł mi trochę koślawe, ale przepyszne muffinki. A on, zamiast nowej, kraciastej koszuli wolał zawsze moje rysunki, albo kosze z piernikami :) Dzięki temu odkrywalismy to, co najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CUDOWNIE! Ja w swoim związku też pracuje nad tym rodzajem bliskości jaki opisałaś.. cudowne to jest!

      Usuń
    2. Jest cudowne :) A ileż sprawia radości :)

      Usuń
  19. więc wigilii nie obchodzę od 2 lat
    Dla nas święta to normalny długi weekend ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Masz dużo racji, niektórzy przesadzają, a kredyty na Święta to już w ogóle paranoja! Dla mnie Święta to przede wszystkim ludzie, których rzadko ostatnio niestety widuję i te spotkania mnie cieszą. Gdybyśmy się tak umówili, że nie ma prezentów bez problemu by to przeszło, bo u nas każdy wie,że nie o to chodzi. Choć z drugiej strony lubię obdarowywać, więc za prezentami też chodzę i szukam, ale bez przesady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale! Ja tez lubię obdarowywac bliskich... nie lubię tylko rozbuchanego konsumpcjonizmu.

      Usuń
  21. Hmm, jeśli chodzi o licytowanie się o to, kto kupił lepszy i droższy prezent, to pewnie zależy to od środowiska, w jakim kto się obraca. Ja osobiście nie mam znajomych, którzy w ten sposób by się licytowali... Faktycznie słabe to.

    OdpowiedzUsuń
  22. W moim otoczeniu nie zdarza mi się sytuacje zahaczające o temat "ja wydałam tyle a ty?" bardziej na zasadzie "nie mam pojęcia jaki prezent kupić, może ty masz jakiś pomysł i doradzisz?" W zamkniętym już kręgu rodzinnym, prezenty są raczej dodatkami do sposobności spędzenia razem czasu i oderwaniu się od pracy, codziennych obowiązków. Prezenty nie są stety/niestety niespodzianką gdyż każdy mówi co chciałby dostać... przynajmniej nie zdarza się aby coś było nietrafionym prezentem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja uwielbiam przygotowania do świat. Pieczenie pierników, zapachy w kuchni, przygotowywanie ozdób świątecznych. Jakbym mogła to do sklepu bym w ogóle nie szła w okresie listopad, grudzień. Tłok tam panujący mnie przeraża. Niestety jednak coś trzeba jeść. Prezenty u nas są, jednakże nie czuję potrzeby kupowania coraz lepszych i droższych prezentów.... Raczej staram się kupić coś przydatnego lub zgodnego z zainteresowaniami danej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też przerażają tłumy w sklepach! To jest jakiś kosmos. Zagonione matki, wściekli ojcowie i te dzieci plączące się pod nogami... niepotrzebne nerwy. Ja robię zakupy na bazarku, w tygodniu. Tak wiem, nie każdy ma taki luksus.. ale jak ja mam do wyboru koszmar przebywania w przepełnionym centrum handlowym i bazarek... to ja wybiorę bazarek.

      Usuń
  24. Z tego co czytam na wielu blogach to nie tylko Ty i nie tylko ja mamy takie zdanie na ten temat. Tylko dużo osób zapomina o jeszcze jednym,co jest najważniejsze. że te święta mają całkiem spory związek z aspektem wiary. Że to ona jest najważniejsza (czy raczej powinna) i dopiero potem rodzina i potem prezenty i inne bajery. Całkowitym paradoksem jest dla mnie obchodzenie świąt przez osoby niewierzące... Pewnie,mogą. Tylko,że to już nie są te same święta. Bo jak można świętować Boże Narodzenie nie wierząc w tego Boga. I to właśnie dla tej grupy ludzi najczęściej najważniejsze jest wszystko co widoczne i jakże płytkie. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Niewierzący tudzież wierzący i niepraktykujący (od taki oksymoron), obchodzą Gwiazdkę.. laickie święto choinki światełek i prezentów. Tak.. zapełnienie pustki.

      Usuń
  25. Oj tak, masz rację Kochana. w pełni się z tobą zgadzam. My z mężem pochodzimy z rodzin, gdzie zamiast " pokazówy " docenia się prawdziwa bliskość, tradycja i ... skromność, także w prezentach. Owszem, uwielbiamy sprawiać prezenty sobie nawzajem, naszym dzieciom, bliskim, których ( niestety ) została mała garstka, ale są to prezenty " od serca ", nawet gdy nie do końca własnoręcznie zrobione, są praktyczne i z pewnością przydatne. W świętach tak naprawdę najważniejsze są prawdziwe emocje, spokój ducha, ciepło w sercu i nieudawany, szczery uśmiech na twarzy, wiele ludzi ( wiem od nich samych ) nie cierpi " rodzinnych spotkań " jedyną pociechą są właśnie te prezenty które ( moim zdaniem ) " zamydlają oczy " i dają szanse na " przetrwanie " w ten świąteczny czas. My nie potrafimy udawać, cieszymy się więc swoim towarzystwem, pysznym, wspólnie przygotowanym jedzonkiem, bliskością i szczerością, w asyście kolęd, choinki, tradycji, wspomnień i naszych bliskich, których już nie ma... Centra handlowe omijamy szerokim łukiem.
    Bardzo Ci współczuję, to musi być trudne przeżycie, ale to z kolei daje czas ( i szansę ) na powiedzenie i zrobienie tego, co tak naprawdę często ( przy normalnym układzie ) umykało. Utrata bliskich jest straszna. Trzymaj się kochana i celebruj każdą chwilę w gronie bliskich, kochanych, najdroższych sercu ludzi ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak cudownie, ze jeszcze są miejsca gdzie rodzina jest na pierwszym miejscu, gdzie liczą się bliskość a nie blichtr. Dziękuję Ci za wsparcie!
      Przesyłam moc serdeczności!!

      Usuń
  26. Ja nie wyobrażam sobie świąt bez rodziny, zawsze jeździliśmy do dziadków. Niestety od kilku lat nie jest to już możliwe i to już nie jest to samo mimo że i tak spędzamy je w dość dużym gronie (mam 3 siostry, które mają rodziny, dzieci). Jesli chodzi o prezenty to sobie robimy prezenty bardzo symboliczne, niedrogie. Nie ma tego szału. Mnie trochę śmieszy pokazywanie na formach kosmetycznych zdjęć i licytacji , która dostała więcej, drożej, najlepiej od swojego faceta. Widziałam dziewczynę , która pokazywała że dostała 5 flakonów markowych perfum na mikołajki. Serio? Z drugiej strony zastanawia mnie tez ile z tych prezentów jest prawdziwych, a ile to tylko chęć wzbudzenia zazdrości. I o to w tych świętach chodzi? Żeby się pochwalić kto dostał więcej? Smutne. Trochę szkoda mi osób, które nic więcej z tego czasu nie wynoszą.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zgadzam się z Tobą. Duch świąt to jedno, ale licytowanie się na ceny prezentów to już jest niesmaczne:/

    My w tym roku na początku w ogóle chcieliśmy zrezygnować z prezentów. Ostatecznie kupujemy sobie jakieś drobiazgi. Niegdy nie przyszłoby mi do głowy opowiadać ile wydałam na prezenty. Przecież najważniejszy jest tak jak piszesz, ten uśmiech, radość spowodowana gestem, wdzięczność i wspólne chwile. Może nie denerwują mnie aż tak te prompcje etc, bo omijam centra handlowe szerokim łukiem;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja kupuje symboliczne prezenty i do tego zawsze praktyczne. W tym roku paniom z rodziny kupiłam taki filtr do wody, prysznicowy z systemem kdf - filtr ten zmiękcza wodę i dzięki temu nie trzeba używać tak wielu kosmetyków nawilżających.

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja rozwój lifestyle kobiety motywacja relacje międzyludzkie muzyka kultura kobieta książki pasja słabość radość blogowanie siła ludzie relaks ulubieńcy cierpliwość działanie lęk film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście kobieco miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino konsumpcjonizm krytykanctwo literatura marka mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wpis gościnny wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE networking odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda psychologia pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki