Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Więcej narzędzi decyzyjnych? mówicie i macie!

          Każdego dnia podejmujemy dziesiątki przeróżnych decyzji, jedne są mniej ważne inne bardziej. Każdego ranka kobieta decyduje ja...

     
    Każdego dnia podejmujemy dziesiątki przeróżnych decyzji, jedne są mniej ważne inne bardziej. Każdego ranka kobieta decyduje jaki wybrać krem i którymi cieniami podkreślić oko. Nastolatka stoi przed szafą i duma, którą bluzę dziś założyć. To te mało ważne przykłady. Ale są też decyzje istotne: kupić jedzenie gotowe czy jednak upichcić coś samemu? Zmienić pracę, czy zostać na obecnym stanowisku mimo niedogodności. Nauczyć się na egzamin czy liczyć na fart? W zeszłym tygodniu opisałam Wam Macierz Eisenhowera. Dziś dorzucę jeszcze kilka narzędzi. Są one polecane menadżerom.. ale równie dobrze sprawdzają się w życiu prywatnym.




    



Pesymistyczne podejście.

    Aga (wspominana przeze mnie szefowa, pisałam o niej: TU )zawsze mawiała: w planowaniu lepiej być pesymistą. Nie chodzi tu o stawianie celów (te musimy stawiać sobie wręcz nierealne, pisałam o tym TU ), ale o czas realizacji. Nie wierzycie? Zapytajcie znajomych na ile czasu planowali remont.. i zderzcie to z czasem rzeczywistym. Z mojego podwórka..
Szef - "ile czasu zajmie Ci ogarnięcie tego projektu?"
Ja: "no myślę, że nie więcej niż tydzień"
Tydzień później:
Szef: "To jak masz już gotowe?"
Ja: "miałabym gdybyś mnie nie wysłał na dwa dni do Krakowa"
Szef: "wiedziałaś o tym wcześniej"
Ja: "życie zawsze weryfikuje nasze plany, mam jeszcze czas"

    W takich chwilach na ogół oboje wybuchamy śmiechem. On wie, że ja sobie zawsze zakładam nierealne skrajnie optymistyczne ramy czasowe. Pod tym względem jestem w sumie typowa. Badania wskazują, że ok 70% populacji nie jest wstanie prawidłowo określić, ile czasu zajmie im dana rzecz. Sami optymiści bym powiedziała...



Tego cukierka wcale nie musisz jeść od razu.

    Znacie pewnie to, ale napiszę, dla tych co nie znają:
Naukowcy zebrali grupę pięcioletnich dzieci płci różnej i każde zaprosili do pokoju. Tam na stoliku leżał cukierek, dorośli prosili, by dzieci nie zjadły cukierka. A jeśli się powstrzymają, w zamian dostaną więcej słodyczy. Wynik był przewidywalny.. większość dzieciaków uległa pokusie i wszamała cukierka. Powiecie przewidywalne... ALE. Ci sami naukowcy obserwowali te dzieci przez następne kilkadziesiąt lat. Te dzieci, które wykazały się cierpliwością i oparły pokusie znacznie lepiej radziły sobie w dorosłym życiu. Łatwiej im było w szkole, w pracy w stosunkach z innym. Osiągali większe sukcesy.
    Przekładając to na świat "nieeksperymentalny". Codziennie podejmujemy dziesiątki decyzji:

szybka pizza czy jednak zdrowe domowe jedzenie
kilka godzin przed TV czy jednak może nauka do egzaminu, bądź trening, a może ciekawa książka.
tabletka przeciwbólowa na bolący ząb czy jednak wizyta u dentysty

Co wygrywa w naszym życiu?
To co daje szybką ulgę/nagrodę/przyjemność .. czy jednak to co wymaga większej cierpliwości i zaangażowania, ale co w dłuższej perspektywie przyniesie dużo dobrego?



     



Reguła 10/10/10

    To narzędzie wynika z poprzedniego, dlatego opisuję je jako drugie. Wszyscy wiemy, że za rzeczy, które nie dają natychmiastowych, wymiernych efektów zabrać się jest dużo trudniej. Taka siłownia... napoci się człowiek, namęczy.. a na efekty trzeba czekać całe tygodnie.
    Eksperci (cóż, ja o tym usłyszałam od jednego "kołcza" co to był u nas i za ciężką kasę miał nas motywować i uczyć podnosić efektywność... czy on był ekspertem? średnim, ale niektóre rzeczy podłapałam, choć niekoniecznie przydają się w pracy) twierdzą że jeśli mamy problem z motywacją w jakiejś ciężkiej sprawie.. warto ją sobie rozłożyć na trzy etapy: 10 minut, 10 miesięcy, 10 lat.
    Pyszny kebab, czy wypasiony burger z najlepszej knajpy w mieście to uczta dla podniebienia, ale czy takie odżywianie w perspektywie 10 miesięcy czy 10 lat przyniesie nam coś poza warstwą tłuszczu, gigantycznym cholesterolem i problemami z sercem?. A wspomniana siłownia... w perspektywie 10 minut to krew pot i łzy, ale jak popatrzeć na siebie za 10 miesięcy i 10 lat? Człowiekowi od razu się chce chcieć!
    To pierdoła. Ale pomaga nam patrzeć perspektywicznie, nie z punktu widzenia tu i teraz.. ale za jakiś czas.




     

    Uff.. monotematycznie się ostatnio na blogu zrobiło, ale ostatnio jestem na etapie planowania, organizowania, podnoszenia efektywności. Bo coś mi siada tempo do dłuższego czasu. Może za dużo rzeczy, może emocji. Nie wiem.. jeszcze problemu nie zdiagnozowałam. W takich wypadkach sięgam po te "stare" sprawdzone triki.


Macie jakieś swoje ulubione sposoby, żeby szybciej się ogarniać?
Jakieś super sposoby by się zmotywować do roboty i nie stosować spychologii?

Zauważyłam ostatnio, że najlepiej mi jak pisze notki na bloga.. jest wtedy wena, są jakieś tam pomysły. nie ma problemu z doborem słów. A jak biorę się za pracę...





Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

31 komentarze

  1. Mądrze to napisałaś. Jestem optymistką w tym, jak szybko coś zrobię i chyba muszę zacząć korzystać z rad Twojej szefowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo.. zawsze nierealne plany.. ale uczę się! :D

      Usuń
  2. W sumie nie mam jakiegoś sposobu na ogarnianie siebie lub czegoś.. chociaż hmm pamiętam kilka razy miałam tak że wstałam zbyt późno :P zazwyczaj wstaję o 4 spokojnie jem śniadanie, ubieram się i maluje a o 5 wychodzę na busa :) kilka razy wstałam o 4.50 dostałam takiego sprinta że w ciągu 10 min ubrałam się, umalowałam (no podmalowałam ) i wzięłam na szybko suchą kromkę z szynką i wyszłam :D więc stwierdziłam że jak się chce to się da :P wszystko zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamo, 10 minut? Podziwiam! Ja tam potrzebuję dużo czasu. Plus, ze nie mam problemów ze wstawaniem. Ale rano robię zawsze tyle rzeczy, ze i tak wychodzę na styk.

      Usuń
  3. Teraz na jesieni kompletnie mi spadła motywacja, staram się ogarniać ale ciężko mi to idzie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to! Przecież świeci słoneczko, jest przyjemnie. Przynajmniej u mnie. :D

      Usuń
  4. Droqilko, a ja sobie życzę wygrać dużą kasę w lotto, aby już przestać planować i nie musieć działać, ale móc wydawać. Postanowiłam zbierać znalezione grosiki w specjalnym woreczku na drobne, a jak już uzbieram całość, wykupię zakład. I życzę sobie przynajmniej milion. Taki mam optymistyczny plan. To tak pół żartem, ale i serio. Obecnie przyjmuję to, co los przyniesie. Przesyłam serdeczne uśmiechy, uściski, całuski i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1:14000000 to zawsze jakaś szansa. Też czasem gram! Nigdy nic nie wygrałam, ale to nic. DObry Bóg dał mi zdrowe ręce i nogi, dał też sprawny mózg. Jest dobrze!
      Moc serdeczności dla Ciebie!!

      Usuń
    2. Ja już na zdrowsze kości i lepsze zdrowie nie mam co zbytnio liczyć, oby pozostało takie, jakie jest!!! A w obecnej rzeczywistości w cenie bardziej jest spryt , cwaniactwo i to daje lepsze ekonomiczne efekty. Cwaniak mądrego zawsze " wyonacy ", bo mądry z reguły ma zasady . Przerobiłam to wiele razy i przez zasady traciłam, traciłam, traciłam. Ale zasad raczej nie zmienię, dlatego liczę na los od losu. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Kurczę błagam zostań jeszcze przy tej tematyce na blogu, bo jest to niezmiernie interesujące. Każdy Twój wpis, o lepszym rozwoju, planowaniu, organizowaniu, dochodzeniu do celu itp drukuję i analizuję jeszcze raz przed snem. Jest to niezwykle inspirujące i stawia człowieka na nogi. Metoda 10/10/10 - genialna! Idealna, żeby się zmotywować, tak na prawdę we wszystkim :)

    Pozdrawiam ;) Tak Po Prostu BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę materiału jest, więc kilka notek na pewno powstanie.
      Dziękuję za miłe słowo! Dałaś mi kopa motywacyjnego!
      Metoda 10/10/10 mi pomogła w walce z coca colą i słodyczami. ;)

      Uściski! :)

      Usuń
  6. Dawno nie czytałam czegoś tak mądrego. A czytam dość sporo o różnych rzeczach. Próbowałam wyciągnąć coś z mądrości "osobistych trenerów", ale na dłuższą chwilę czuję się być manipulowana ich treściami. Bardzo fajnie piszesz! :) Póki masz wenę to pisz na zapas! Będzie na zaś ;)
    Ciekawe to 10/10/10 już zaczęłam się zastanawiać nad paroma aspektami mego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Staram się jak mogę. Rzeczywiście, mam teraz jakiś płodny okres, więc piszę. Sporo rzeczy mnie inspiruje.. cóż jesienne dziecko ze mnie, więc i jesienią najwięcej we mnie kreatywności. :)

      Reguła 10/10/10 jest super! Szczególnie przy walce ze złymi nawykami lub próbie wyrabiania sobie nowych. Idealnie sprawdza się też w walce ze słabościami. :)

      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  7. tak tak to badanie z piankami i dzieciakami widziałam ah ta wytrwałość i cierpliwość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwość to moja przysłowiowa Pięta Achillesowa! Ale dzielnie ją w sobie wyrabiam.. zauważyłam ze z wiekiem jest łatwiej. :D

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. o! Czyli jest dla mnie nadzieja:) a może po prostu masz już wprawę... w końcu praktyka czyni mistrza:)

      Usuń
    3. Taaa.. powtarzam sobie to za każdym razem jak mnie ponosi. :D "praktyka czyni mistrza" "praktyka czyni mistrza". :D

      Usuń
  8. Bardzo inspirująco u Ciebie :)
    i myślę, że reguła 10/10/10 nieraz mi jeszcze pomoże :)
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak ma być. :) Ma być motywacyjnie, inspirująco. :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. to prawda zamiast życzeń trzeba tyłek ruszyć i działać;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a pewnie! nikt za nas życia nie przeżyje! :D

      Usuń
    2. a w szczególności nasz tyłek nieruszony xd

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) i to nie jest krowa tylko zebra! :D

      Usuń
  11. Bardzo motywacyjny wpis! Ostatnio w ogóle brakuje mi chęci do działania i cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga ;_

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, że tu jesteś. :)
      Działanie to najlepsza metoda na zniechęcenie mimo wszystko.. na przekór sobie i jesiennej apatii. :)

      Usuń
  12. Ze mną to jakoś dziwnie jest - jak mam kupę rzeczy do ogarnięcia, tak że normalnie czasu powinno braknąć to jakoś daję rady i robię jeszcze więcej. A jak znów mam luzy to kompletnie nie umiem się zmotywować, zabrać za siebie i zrobić to co powinnam. Tak więc ciągłe życie na wysokich obrotach bardziej sprzyja mojej pracy. Super wpis. Zasadę 10/10/10 na pewno wprowadzę jak zacznę ćwiczyć po ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że nie można ciągle żyć na wysokich obrotach.. bo to się mści. Prędzej czy później ciało mówi dość. ;/
      Za ćwiczenia będę trzymać kciuki!

      Usuń
  13. Tak szczerze, jak to mam nadzieję często mi się zdarza, ja jestem z tych co cukierka jedzą, jeszcze zanim odwiną papierek ... taaaka prawda ... Co jakiś czas mam zryw i z tym walczę, niestety potem wracam na stare śmieci, choć coś tam mi z tego zrywu zostaje i ten cukierek rozwijam coraz bardziej przed zjedzeniem, ale przede mną jeszcze długa droga. Tą zasadę 10/10/10 muszę sobie chyba gdzieś w widocznym miejscu wytatuować, zwłaszcza gdy włącza mi się tryb poszukiwania czegoś słodkiego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze słodkim mam dokładnie tak samo! Walczę z tym jak mogę. Do tego stopnia, ze sama na zakupy chodzę baaardzo rzadko. Mój Pan M. ma za zadanie mnie stopować. Choć On mi zawsze mówi: "bierz jak masz ochotę, ja nie lubię chudych"!.. taaaaa i będę kwadratowa. :D Ehh.. ale cudowna jest świadomość że kocha. ;)

      Usuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja rozwój lifestyle kobiety motywacja relacje międzyludzkie muzyka kultura kobieta książki pasja słabość radość blogowanie siła ludzie relaks ulubieńcy cierpliwość działanie lęk film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście kobieco miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino konsumpcjonizm krytykanctwo literatura marka mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wpis gościnny wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE networking odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda psychologia pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki