Kobiece rozterki... czyli słów kilka o przekleństwie drogeryjnych (i nie tylko) promocji.

   

    Dziś słów kilka o promocjach w drogeriach.. ale nie tylko. Co mnie do tego zainspirowało? Rozmowy z współpracowniczkami, prośba o pożyczkę i hitowe promocje w Rossmanie czy HEBE, markowe torebki w Lidlu i promocje w dyskontach z ciuchami (jak żartobliwie nazywam sieciówki typu H&M czy Zara .. dlaczego tak, ano z racji hipokryzji i obłudy właścicieli marek.. ale to temat na osobną na wskroś kontrowersyjną notkę). Dziś będzie o czarodziejskim słowie "PROMOCJA". Co takiego dzieje się w naszych mózgach, że na hasło "promocja" nierzadko ogarnia nas szał?
    Do historii przeszły już słynne bitwy o torebki Wittchen z Lidla. To co na nich widać, jest chore! W fabrycznym outlecie tej marki można w podobnej cenie upolować cudne torebki, bez walki, bez wyzwisk, bez przepychania, bez tego całego bo ja wiem "dzikiego konsumpcjonizmu", "pogoni za odrobiną luksusu"? Nie oszukujmy się jeśli kogoś stać, by wydać na torebkę 280 zł, to stać go będzie i na 350 zł. A może to chodzi o łowy? Nie rozumiem. Lubię Lidla, ale mimo wszystko omijam "Promocje na torebki".. jestem odporna na hasło "luksus w przystępnej cenie"? Żeby była jasność.. nie ma we mnie nawet odrobiny pogardy, dla osób, które walczą. jest we mnie tylko zdziwienie.. że głupie torebki mogą wywoływać tak negatywne emocje. Może brak mi odpowiedniego genu? Czegoś nie ogarniam?

    A Promocje w Rossmanie? Mam kilka koleżanek, które są chore już w momencie zapowiedzi: "niedługo promocja -49% na tusze/podkłady/cienie czy co tam jeszcze". Ich rozmowy koncentrują się wokół tego co kupią, ile kupią, ile na kosmetyki wydadzą. Są kwintesencją rozpasanego do granic możliwości konsumpcjonizmu. Nie da się z nimi porozmawiać o niczym innym.. smutne.

    


    
    O ile rozumiem blogerki kosmetyczne, które z zasady posiadają dużo kosmetyków i dla nich promocje są okazją by zwyczajnie zdobyć nowe produkty stosunkowo niskim kosztem. O tyle nie rozumiem, po co normalnej kobiecie 5 podkładów, 7 tuszy czy 10 paletek cieni, 4 kremy na dzień, 3 na noc i 3 pod oczy. Przecież kosmetyki mają określoną datę ważności. Jakaś dziwna jestem czy co? A kupowanie i wyrzucanie? To się kłóci z moim wrodzonym wstrętem do marnotrawstwa. Pomijam już.. że czasem takie niepohamowanie sprowadza problemy finansowe. Tak tak.. jeśli ktoś z mocno napiętym budżetem zaszaleje.. to się robi dziura. Sama mam koleżankę, która ma z tym problem. Potrafi wydać w Rossmanie na promocjach kilka stówek, a potem nie ma za co żyć. Pożyczając pieniądze tłumaczy się tym, że ma zapas na dłuższy czas, że to przecież okazja i takie tam. Mierzmy siły na zamiary!
Co takiego jest w promocjach, że dajemy się na nie nabierać? Nie mówię tu o świadomych konsumentach, bo tych jest statystycznie niewielu. Mówię o całej rzeszy ludzi, którzy idąc do Biedry po mleko i ser, wracają z siatą "okazji". Osobiście mam z promocjami problem.. nierzadko zauważam, że pod hasłem promocja kryje się cena taka sama bądź wyższa od regularnej. Ale to jest nieważne! Czerwony napis "promocja", robi swoje. Ludzie kupują.. bo przecież niższa cena.
A ja? Znajomi zawsze pytają: Jak ty to robisz, że na ciebie nie działają promocje. Wtedy ze śmiechem odpowiadam, że mam wadliwe geny. Ale prawda jest inna, znacznie mniej nośna.. miałam na studiach dobrych wykładowców z marketingu, więc nie działają na mnie sztuczki handlowców. Nie kupuję "na zaś", dokupuję jak mi się coś kończy. Mam dwa "zestawy makijażowe" dzienny i wieczorowy. Mam 4 kilkuletnie już torebki i 5 par butów. Czy coś ze mną nie tak?

     



To jak to jest z promocjami?
Polujecie na okazje?
Czy zgadzacie się z moją tezą, że promocje są błogosławionym przekleństwem?













44 komentarze:

  1. ja poszłam po rozum do głowy i nie kupuję nic z kosmetyków. do rosmana nawet nie zajrzałam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zawsze korzystam z promocji tego typu jak w Rossmannie, ale kupuje na nich to czego akurat w tym momencie potrzebuje i patrzę czy ceny są naprawde promocyjne bo akurat Rossmann przed takimi promocjami podwyższa ceny niektórych produktów i w sumie wychodzi się na to samo co przed promocją. A co do tego, że kobieta powinna mieć tylko jeden podkład, a 5 to już za dużo to nie do końca się zgodzę. Ja mam 3 podkłady których używam naprzemiennie zależnie od stanu mojej cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, kupujesz to co jest Ci potrzebne. Ja znam takie co kupują jak leci. Weźmy np. tusze.. po co mieć ich otwartych kilka? Toż przy długim używaniu robimy kuku oczom. Ja osobiście po 3 miesiącach wywalam. Albo kupowanie paletki cieni bo jeden ladny i jest promocja... Co do podkładów... może się nie znam ale 5 otwartych to jakiś kosmos. ;)

      Usuń
  3. kiedyś też byłam chora na te promocje w rossmannie. do dzisiaj mam kilka lakierów kupionych ze trzy lata temu w takiej promocji. i spoko, tylko że ja ich jeszcze nawet nie otworzyłam. a od tego czasu tego typu promocja pojawiła się jeszcze kilka razy ;)

    jak byłam młodsza lubiłam mieć dużo. i nie ważne, że prawie tego nie wykorzystywałam. pełna kosmetyczka dawała mi radość i satysfakcję. teraz na szczęście to się zmieniło i wolę pełny portfel ;) cały czas jednak zdarza mi się złapać na promocję i kupić coś tylko i wyłącznie dlatego, że jest taniej. oczywiście później staram się tego używać. ale jakbym nie kupiła też nic by się nie stało, a pieniądze mogłabym przeznaczyć na coś, co faktycznie mi potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to kwestia pewnej dojrzałości? Priorytetów? Niechęci do marnotrawstwa? Choć ja zawsze stawiałam na jakość a nie na ilość... Teraz też tak mam.

      Usuń
  4. Ja byłam i kupiłam to co potrzebowałam: dwa tusze, i dwa zmywacze do paznokci - normalnie zmywacze moim zdaniem za drogie a w promocji do przełknięcia.
    Co do problemów finansowych w jakie można popaść to myślę że od zasobności portfela zależy ale w każdym wypadku to kwestia czasu gdy wydatki wymykają się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.. sytuacja wymyka się spod kontroli. A potem niepotrzebne rzeczy leża i zbierają kurz, a w portfelu hula wiatr.

      Usuń
  5. Z promocji bardzo rzadko korzystam. Mam bardziej podejście: jak potrzebuje to kupuje, czyli raczej rzadziej niż większość ludzi. Takie podejście wyciągnęłam z domu. Może to właśnie ma na nas taki wpływ.

    Pozdrawiam,
    A.T.
    Imperium Kobiecości
    imperiumkobiecosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy dom.. czasem robimy dokładnie odwrotnie. ;) Bardziej bym obwiniała środowisko i media niestety..

      Usuń
  6. Pod tym względem jestem zupełnie taka sama jak Ty. Promocje też na mnie nie działają i też nie rozumiem za bardzo po co na zapas kupować tyle kosmetyków, które po pewnym czasie wylądują w koszu bo przecież nie są wieczne. Ale promocje tak działają na ludzi i wpędzają często z zakupoholizm, który jest niestety takim samym uzależnieniem jak każde inne i nie leczony może zrujnować człowieka tak samo jak hazard.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o tym jest ten tekst. O nieumiarkowaniu, które moze prowadzić do nałogu.

      Usuń
  7. No cóż tego się spodziewałam już po nagłówku, to cała ja. Najgorsze jest to, że wiem, jestem świadoma, a i tak promocja rzuca mi na oczy czerwona płachtę i za nią podążam. Niestety na mnie to działa, moje chciejstwo zaburza mój logiczny osąd sytuacji. Oczywiście nie zawsze, nie w każdym temacie. Choć to też gdzieś w parze idzie z tym, że lubię mieć, bo kiedyś mało miałam, uwielbiam nowości, bo kiedyś takiej opcji nie miałam i byłam na szarym końcu... Czy to cokolwiek zmienia? Nie sądzę, ale daje mi to chwilowego kopa i hasło, że coś bym kupiła, ale nie wiem co, to czysta ja. Mam momenty opamiętania, lub porzucam ciuchy na rzecz kosmetyków, a potem na rzecz książek ... ale to tylko przedmioty porzadania ulegają zmianie, a potrzeba posiadania mną rządzi. Podziwiam twoje podejście, znam takich ludzi i ich lubię, ale tak po cichu też przyznam, że Was nie rozumiem, to moje chciejstwo mnie napędza i strasznie to lubię, choć fakt trzymam się gdzieś w ryzach, zastaw się, a postaw się, zawsze mnie przerażało ... oj temat rzeka, jedno mnie tylko zmartwiło, że to moje chciejstwo może być jedynym tematem, o którym można ze mną rozmawiać ... mam nadzieję, że nie, zawsze uważałam, że jest wręcz odwrotnie, ale ten aspekt muszę przemyśleć ... Jak zwykle świetny wpis 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czego nie rozumiesz Moniko ja nazywam minimalizmem. ;) i wewnętrzną odpornością. Z domu wyniosłam przeświadczenie, że to nie posiadane rzeczy nas definiują. A na studiach powiedzieli mi o sztuczkach. Jestem świadomym konsumentem. ;) Warto obserwować ceny.. nie każda promocja jest promocją. ;)

      PS. Prowadzisz bloga kosmetycznego, więc chociaż masz o czym pisać. ;-)

      Usuń
    2. A tak z innej beczki, masz może pomysł co mogę zrobić, żeby widzieć, że odpowiedziałaś na mój komentarz? Nigdy nie widzę twoich odpowiedzi, no chyba, że ponownie wejdę na twój post. Nie dostaję powiadomień na maila :/ Ooo właśnie widzę, że jest opcja "Powiadamiaj mnie", nie wiem czy ją przeoczyłam, czy na telefonie jest niewidoczna. Kojarzysz jakieś odgórne ustawienie, które może ułatwić mi życie lub co zrobiłam, że je sobie utrudniłam? :P

      Usuń
    3. Moniko nie mam pojęcia! Jestem informatycznym antytalentem! Jak mi znajomi nie wytlumacza " jak krowie na rowie" to... ;)

      Usuń
  8. Taka już nasza natura, że "a może by tu przyoszczędzić" i "szczęśliwy traf" znaleźć na promocjach.. :) Myślę, że to fajnie, że masz tak mało butów- ja dopiero się z tego leczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na kobietę mam mało (kapcie i japonki to nie buty ;) ). Wszystkie uniwersalne. ;)

      Usuń
  9. Masz rację, że w wirze promocji można się po prostu zagubić. Widzę to po swojej mamie... Na promocji potrafi kupić masę niepotrzebnych rzeczy, "bo były za 2 złote"... Potem to leży, często traci datę ważności i trzeba to wyrzucić. W 1 turze promocji Rossmanna poszłam do sklepu, ale nie kupiłam nic. To co miałam w koszyku to odłożyłam. Uznałam, że skoro nie ma tej pomadki, którą chciałam, to po co mam kupować jakąkolwiek, bo jest na promocji? A reszta moich szminek leży i używam je sporadycznie. Później uzupełniłam zapasy. Kupiłam tusz, który mi się kończył oraz podkład. Bez jakichś większych szaleństw. Jednak i tak kupuję rzeczy, które są na promocji/ przecenie. Np. podobała mi się kurtka, ale była za 130 zł, no to szkoda mi było tyle kasy na nią. Za jakiś czas była obniżka i kupiłam ją o wiele taniej. Czasami się zdarzy, że czekając na promocję ta rzecz już mi się nie podoba i wcale jej nie kupuję ;)
    Do swoich wydatków podchodzę rozważnie. Np. używam żelu do mycia twarzy z Garniera i kupuję go tylko wtedy, gdy mój się kończy, a produkt pojawia się na promocji. Zapasów nie robię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym Garnierem to bym uważała, spójrz na jego skład. Spróbuj może produktów Sylveco? Są o niebo łagodniejsze...

      Usuń
  10. No i nie uważam, że coś jest z Tobą nie tak, skoro nie rzucasz się na torebki z przeceny, ani nie masz całej półki zapełnionej butami. Raczej bym rzekła, że masz rozważne i rozsądne podejście ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tam nie daje się naciągać i korzystam z przecen najczęściej wtedy gdy i tak zamierzam coś kupić :D melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie łykam promocji.. chyba że akurat czegoś potrzebuję ;) np na promocji Rossmanna nie byłam, nawet nie zaglądałam do drogerii bo stwierdziłam że nie ma sensu przepychać się wśród tłumów napalonych bab przepychających się łokciami :D bo może akurat coś mi wpadnie w oko :P
    W sumie i tak nic nie pobije promocji na torebki witchen w lidu ( torebka za prawie 300 zł ) a baby się biły tak jakby je rozdawali za free, jednocześnie żałosne i śmieszne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Te torby to jakiś kosmos jest.. Szczególnie, że to nie jest jakieś niewiadomo co.. tylko zręczny marketing.

      Usuń
  13. Hah też widziałam te filmiki z yt o BITWIE w Lidlu. Nie wiem ja czegoś takiego nie mam. Idę do sklepu, jak czegoś potrzebuję, po co mi zbędne rzeczy w postaci piątego tuszu do rzęs bo był na przecenie czy kolejnych perfum... NIE OGARNIAM TEGO, a jestem kobietą. Więc chyba powinnam rozumieć większość kobiet, które są zakupoholiczkami i maniaczkami promocji, gratisów i innych miłych haczyków od sprzedawców.

    Pozdrawiam ;) Tak Po Prostu BLOG

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczę muszę przyznać, że post naprawdę dobry :) Ja również nie rozumiem dlaczego ludzie tak się rzucają na te wszystkie promocje, kupują zazwyczaj za dużo, co i tak ląduje w koszu. Wszystko ma swój termin ważności. Jeśli chodzi o Rossmann, raz byłam na tej promocji rok temu, bo najzwyczajniej w świecie skończył mi się podkład i pomyślałam że czemu by nie.. i od tej pory na te promocje już najzwyczajniej w świecie nie chodzę, bo to co się tam dzieje jest nie do opisania. Promocje w Lidlu kojarzą mi się tylko z filmikiem i bitwą o Crocs'y, zresztą co by tam nie rzucili jest bitwa :D Jestem takiego samego zdania co do tych torebek, jeśli stac kogoś na taką za 300zł to i stówkę jest w stanie dorzucić w cenie standardowej :) Ja osobiście nie potrzebuję takich drogich torebek :) Obserwuję i licze na więcję takich ciekawych postów :) Miłego czwartku :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Idealnie trafiłaś z tematem...Osobiście uważam, że do wszelkiego rodzaju promocji, wyprzedaży itp. należy podchodzić przede wszystkim racjonalnie, na chłodno, a ewentualny zakup uzależniać od aktualnych potrzeb. Nauczyłam się tego już jakiś czas temu i bardzo dobrze mi się z tą umiejętnością żyje.Teraz uczę tego córkę, która gdyby tylko miała taką możliwość (ale na szczęście nie ma, bo jest ośmioletnią pannicą)wykupiłaby wszystkie produkty w promocji bez względu na ich przydatność. Nie poddawać się presji konsumpcjonizmu i wiedzieć czego się potrzebuje - to , moim zdaniem skuteczna broń przeciw złudnemu i jakże bolesnemu szaleństwu promocyjnych zakupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dziećmi jest taki problem, że one są wręcz tresowane. Obejrzy taka dziewczynka Krainę lodu i koniec.. w sklepach pełno to ona chce.. tak jest ze wszystkim. Pranie mózgu od małego. Cała nadzieja w rodzicach. Chwała Ci.

      Usuń
  16. ja kosmetyki na bieżąco używam staram się nie chomikować ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Powiem Ci szczerze, że rzadko daje się ponieść na takich promocjach, które nie zawsze do końca są promocjami.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak szczerze to ciekawy temat wybrałaś na post. Moje zdanie na temat promocji może trochę się różnić od Twojego. Też nie rozumiem po co komu aż 10 podkładów, ale na takich promocjach można sporo zaoszczędzić. Kupować trzeba z umiarem. Z tego co mi wiadomo to promocje w Rossmannie są raz na pół roku i trzeba kupować właśnie na to pół roku. Dzięki temu trochę pieniędzy zaoszczędzimy. Niestety niektórzy nie znają umiaru i kupują nie wiadomo ile. Na promocjach często też oszukują. Kilka dni/tygodni przed nią podwyższają cenę i w końcu kupujemy po tej normalnej. Trzeba kupować z głową. Z promocji korzystam czasami, jednak na nie się nie rzucając. Promocje są dobre tylko zależy w jakim sklepie. Post podoba mi się. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest dla ludzi. Byle z głową mimo wszystko. A nie wszystko do koszyka bo powiedzieli na youtube, lub napisali na blogach. To tyczy młodych, ale starszych też. A promocje są cały czas. Jak nie Rossman to Hebe, jak nie Hebe to Natura. ;)

      Usuń
  19. jestem dokładnie taka jak Ty, nie rzucam się na promocje i nie kupuję na zaś. Czasami robię większe zakupy online ale tylko wtedy gdy wiem, że zużyję to w przeciągu pół roku.

    OdpowiedzUsuń
  20. promocja - dla mnie słowo - przypomnienie, ze miałam - w końcu ! kupić coś dla siebie, a nie wiecznie dla moich maluchów :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam wrażenie, że ludzie (już w szczególności kobiety) dostają szału na hasło promocja. O ile te w rossmanie są jeszcze...hmm...powiedzmy normalne, to te w lidlu, to istny cyrk, jeśli chodzi o zachowanie ludzi... Mam wrażenie, że niektórzy nawet nie wiedzą czy im się opłaca ta 'promocja' i czy coś jest naprawdę im potrzebne, ale skoro inni się o coś biją, to oni też będą... Nieważne, o co się rozchodzi.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyścig szczurów.. stado baranów.. Nie rozumiem...

      Usuń
  22. Dzięki promocji zwróciłam uwagę na szminki. Kupiłam 2 i od tej pory nie jestem w stanie obyć się bez pomalowanych ust :) Wcześniej były różne błyszczyki i takie tam, a teraz mam piękne czerwone usta :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przeważnie kupuję książki. One tylko potrafią mnie skusić. Reszta jak jest potrzebna, owszem. Zazwyczaj to nie ja robię zakupy, tylko mąż, a on czasem się łapie na te promocje głównie jakieś żywności: owoców, słodyczy lub masła.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zgadzam się, że pogoń za promocjami jest niezdrowa i że wszelkie promocje mają na celu głównie napędzanie konsumpcjonizmu - producentowi i tak zawsze opłaci się nam coś sprzedać, nieważne, czy za 100% ceny, czy za 50%. Ja jednak z niektórych promocji chętnie korzystam, np. z tej w rossmanie - oczywiście nie w takim sensie, że kupuję 10 podkładów na raz - wystarcza mi jeden i potem mam go na długo, innym razem gdy jest kolejna odsłona tej samej promocji kupuję inny kosmetyk, dzięki czemu faktycznie dużo oszczędzam na tym interesie. :)

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **