Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Niskie poczucie własnej wartości? Oto jak sobie z tym poradziłam!

           Dlaczego myślimy o sobie źle? Z mojego doświadczenia wynika, że to skutek trzech rzeczy: błędów w myśleniu, które prowadzą do...

      
    Dlaczego myślimy o sobie źle? Z mojego doświadczenia wynika, że to skutek trzech rzeczy: błędów w myśleniu, które prowadzą do samospełniających się przepowiedni i myślenia automatycznego.
    Co to takiego to błędne myślenie? Ano proszę:

  • wszystko albo nic - jeśli coś mi nie wychodzi, to nawet tego nie tykam - kiepsko gotuję? więc nie będę gotować wcale, średnio mi wychodzi taniec? to uparcie na każdej imprezie podpieram ściany warcząc na każdego kto próbuje wciągnąć mnie do zabawy;
  • myślenie katastroficzne - jeśli wezmę w czymś udział to będzie katastrofa - "nie będę nawet próbować ci pomagać przy tym cieście, bo na pewno coś zepsuję", "nie nauczę się prowadzić, bo na pewno spowoduję wypadek", "nie zacznę remontu, bo robotnicy na pewno coś zepsują";
  • muszę/powinienem - "muszę być zawsze najlepszy", "moja córka musi być najlepsza w klasie", "muszę zasiadać we wszystkich komitetach";
  • selektywność - koncentrowanie się na jednej uwadze i ignorowanie pozostałych - jedna z koleżanek mówi, ze nowa fryzura jest kiepska, więc skupiam się na jej ocenie i ignoruję dwadzieścia innych pochlebnych.

    Błędne myślenie niemal zawsze prowadzi nas do tzw. "samospełniającej się przepowiedni. Znacie ten mechanizm??


Samospełniająca się przepowiednia


    Stąd już krok do myślenia automatycznego. Określone sytuacje zaczynają w nas wywoływać określone, najczęściej negatywne emocje. Wracając do tej nieszczęsnej kuchni: Nie wychodzi nam gotowanie, więc automatycznie myślimy o sobie jako o nieudaczniku, a to wywołuje w nas pogardę do samych siebie.

myślenie automatyczne


    Jak temu przeciwdziałać? Mam dla Was wypróbowane na skórze mej sposoby. W sumie nadal je stosuję. By upominać samą siebie, by nie zapomnieć, by się nie dać złym emocjom i nieprzychylnym ludziom.. a tych są całe tabuny.

OTO ONE!


1. Lista sukcesów

    Weź notatnik, lub otwórz program tekstowy na laptopie i spisz listę swoich sukcesów. Nie ograniczaj się. Numeruj i spisuj wszystko co przyjdzie Ci do głowy. Staraj się każdy sukces opisać max jednym zdaniem. Dużo tego będzie prawda? Nie kieruj się żadną "ważnością" czy "wielkością". To ze pieczesz wyśmienitą szarlotkę jest tak samo ważne jak to, że mówisz płynnie po angielsku! Serio! Dla Ciebie powinno być to tak samo ważne, bo to Twój sukces! Na zachętę napiszę Ci kilka moich sukcesów!

  1. Z wyróżnieniem skończyłam SGH;
  2. Doskonale odrestaurowałam to wyszperane na pchlim targu lustro;
  3. Mój ogród wreszcie nabrał kształtów;
  4. Udało się uratować umierającą różę pnącą;
  5. Rodzinka zjadła ze smakiem ostatni obiad i nie mogła się nachwalić;
  6. Szef jest zadowolony z moich wypocin;
  7. Udało się zaoszczędzić na te cholernie niewygodne szpilki;
  8. Nawyk porannego picia szklanki wody z cytryną wbity w mózg;
  9. Codzienne 10 minut z jogą.

    Mówię CI, super frajdę miałam ze spisywania swoich małych i dużych sukcesów. Ostatnio do listy dopisałam tez Rogaliki trzyskładnikowe przepis znajdziesz tu: KLIK.

autor: JA!!


2. Pudełko zadowolenia

    Przygotuj sobie pudełko (może być po butach np.) duży słoik, może jakiś ozdobny worek.. i udekoruj go według swojego uznania tak, by cieszył Twoje oko. Potem przygotuj nieograniczoną ilość małych karteczek (typu fiszka), połóż je najlepiej przy łóżku. Codziennie przed snem zapisz dobre rzeczy jakie CI się przytrafiły, Twoje sukcesy, sprawy, które wywołały na Twojej twarzy uśmiech. Każdą karteczkę opisz dokładną datą.. pamiętaj, ze ilość karteczek jakie zapiszesz jest NIEOGRANICZONA!! Po kilkunastu dniach zajrzyj do pudełka i zobacz ile dobrego Ci się przytrafiło, jak szybko to przyrasta .. jak wspaniała jesteś! Potem weź do ręki kilka kartek i przeczytaj.. widzę uśmiech na Twojej twarzy? Widzę? Na bank podziała!

autor: JA!


3. Nie wstydź się swoich sukcesów

    Na pewno masz w domu świadectwa Twojego rozwoju. Może dyplomy, certyfikaty, świadectwa. Nie wstydź się tego, ze jesteś w czymś dobry! Pozwól innym ludziom to dostrzec. Pozwól im cieszyć się Twoimi osiągnięciami. A zazdrośnicy? Tych ignoruj.. poza tym oni też mogą Ci się przydać jak? Przeczytaj mój post o kompleksach linku tu: KLIK 


4. Poranne afirmacje

    Jeszcze kilka lat temu wyśmiałabym samą siebie za najmniejszą sugestię, ze coś tak głupiego działa. Ano działa...
    Co rano stań przed lustrem, uśmiechnij się do siebie i powiedz na głos "fajna z ciebie babka", "to będzie dobry dzień", "rozwalę dziś system".Ja swego czasu naklejałam wszędzie gdzie się dało takie żółte samoprzylepne karteczki na lustro/do notesu/na lodówkę/na wewnętrznych drzwiach szafy. Za każdym razem jak na nie trafiałam to się uśmiechałam i czytałam je na głos. Dobre myślenie to podstawa... pisałam wcześniej o samospełniajacej się przepowiedni? pisałam? Nie trafiło? proszę przeczytać jeszcze raz!


autor: JA!




    Jeśli wyznaczamy sobie jasne cele i dążymy do nich konsekwentnie nie może się nie udac prawda? Nawet mały krok w kierunku w dobrą stronę jest naszym sukcesem. Warto się na tym koncentrować, nie na potknięciach (przeciez one też dają nam wiele, uczą i uodparniają), ale na tykcesach. Warto sobie wyobrażać osiągnięty już cel. Mesleć o nim.. powiecie "sprawcza moc dobrych myśli" .. a no właśnie tak! Jak myśli się pozytywnie to i działa się łatwiej.. a jak myśli się pesymistycznie to naogół nicic z działania.. przygnębienie i gwałtowny spadek samooceny wspominałam już o samospełniajacej się przepowiedni? dwa razy? to pisze o tym po raz trzeci!
    Anna Jantar śpiewała "najtrudniejszy pierwszy krok, zanim innych zrobisz sto..." banał? oczywista oczywistość? Ano tak! Ale to te najprostsze rozwiązania sa najczęściej najskuteczniejsze.

Powodzenia!!


autor: JA :D











Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

41 komentarze

  1. Myślę że niskie poczucie wartości jak tak oczywiście baaardzo głęboko się zastanowiła to doszłam do wniosku że jest to wygodne bo zwalnia z odpowiedzialności i stanowi wymówkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem? Wtedy nie mamy do czynienia z niskim poczuciem własnej wartości, tylko z lenistwem. :D

      Usuń
    2. hmmm... tylko czasem ciężko spojrzeć w głąb siebie

      Usuń
    3. Tak. To akurat prawda. jesteśmy mistrzami w wyszukiwaniu wymówek. :D

      Usuń
    4. czy ja wiem czy to wymówka, wymówka to sytuacja gdy oszukujemy innych świadomie... w tym przypadku myślę że problem tkwi głęboko, podłożem może być lęk coś nie uświadomionego coś z czym dana osoba nie ma kontaktu coś czego nie widzi

      Usuń
    5. Wymówek by szukać źródła problemu wszędzie tylko nie w sobie, wymówek.. by nic nie robić... bo jakoś to będzie. Aż dochodzi się do ściany i... życie decyduje za nas. Moje ulubione powiedzonko ostatnio "Najtrudniejszy pierwszy krok..." ojj jaki on jest cholernie trudny.

      Usuń
  2. Taka lista sukcesów to super sprawa! Muszę sobie taką stworzyć <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby była długa! Na pewno będzie!

      Usuń
    2. Jest, jest ;p przekonałam się też do porannego patrzenia w lustro i mówienia sobie komplementów :)

      Usuń
    3. Bardzo bardzo się cieszę! Nastrój na bank się poprawia! :)

      Usuń
  3. Oooo ja robiłam słoik, do którego wrzucałam właśnie wiczorem zapisane karteczki tym, co mi się tego dnia udało lub było dla mnie pozytywne... Niestety po 3 miesiącach nie miałam już miejsca i moja systematyczność spadła ;c Akurat o tym dowiedziałam się z jakiegoś wydarzenia na Facebook'u. Super sprawa i faktycznie pomaga pozytywnie myśleć :) Resztę przetestuję nawet i nawet od dzis zacznę :)
    Pozdrawiam Tak Po Prostu BLOG
    PS. Uwielbiam posty z nutką psychologii <3 Dziś mnie mega urzekłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam swoje pudełko, na szkoleniach słyszałam o worku.. o słoik tez się nada. Tylko musi być duży!

      Dziękuję Ci za komentarz. Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  4. Też mam liste kilku sukcesów i kilku spraw/marzeń które chce zrealizować :) te mniejsze już dają szczęście co dopiero te duże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Ja tam jestem mistrzem w robieniu list wszelakich, ale akurat tworzenie listy sukcesów dało mi największą frajdę.

      Usuń
  5. Świetny wpis :D Szkoda, że nie wrzucasz postów częściej :) Taka mała petycja :P Czytam i sprawdzam czy ja też tak mam, uuu nic się mnie nie tyczy, hurra, ale żeby nie było tak pięknie, wszystko przerabiałam. Chyba jednak jestem już na to za stara i moja samoocena chyba z wiekiem właśnie rośnie, jakoś tak samoistnie ... Im bardziej dostaję w dupę, tym skóra grubsza się robi, a na ludzkie komentarze coraz mniej czasu mam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest kwestia wieku, a raczej akceptacji siebie. :) Ten akurat post powstał po kolejnej już rozmowie z dobrą znajomą. Ona jest klasycznym przykładem zakompleksionej, niepewnej siebie.. żyjącej tylko dla męża i dzieci kobiety. Nigdzie nie wychodzi, nic nie robi dla siebie (bo oglądanie głupich programów o grubasach to raczej nie liczy). Ona jest ciut przed 40. Próbuję jej pomóc.. ale to tak jakbym rozmawiała ze ścianą, ona nie chce zrobić tego pierwszego, najtrudniejszego kroku.

      co do postów. Musiałabym zrobić jedną z dwóch rzeczy: odłożyć książki lub mniej pracować. To pierwsze w grę nie wchodzi.. to drugie ... kto wie.... :D

      Uściski przesyłam!

      Usuń
  6. Masz rację, najważniejsze, to nie wpaść w to błędne koło. Samoakceptacja, wiara w siebie, w swoje możliwości tworzy nas silniejszymi, bardziej otwartymi na ludzi, na nowe wyzwania. Na twarzy pojawia się uśmiech, a on ( po części ) jest kluczem do wielu sukcesów. Po sobie wiem, że o wiele lepiej mi się rozmawia ( pracuje, załatwia sprawy, pokonuje problemy... ) z ludźmi pozytywnie nastawionymi. Tylko od nas zależy, jaką aurę wokół siebie rozsiewamy i jakich ludzi, zdarzenia, energię do siebie " przyciągamy " :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to! Ludzie pewni siebie (nie mylić z zadufanymi w sobie egoistami) są wspaniali we współpracy, naogół bezproblemowi i mega kreatywni! Tez kocham z takimi współpracować. Ale wiesz co jest najgorsze? tacy są na ogół mężczyźni.. pewnych siebie otwartych kobiet jest bardzo mało....

      Usuń
  7. Genialny post. Podepnę gdzieś i będę do niego wracać. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wrażenie, że w obecnych czasach samoakceptacja to coś wyjątkowego. Na każdym kroku spotykamy ludzi którzy mówią co mamy robić, jak się zachowywać, w co ubierać, jakie kursy zrobić, w czym się douczyć.. to wszystko sprawia, że coraz mniej szacunku mamy sami do siebie. Zamykamy się. Często sukcesy innych są tak wielkie, że w porównaniu wyglądamy bardzo mizernie, a osób chętnych do robienia takich porównań nigdy nie brakuje. Nic dziwnego, że jedną z najbardziej rozprzestrzeniających się chorób jest depresja.
    Bardzo fajny post i bardzo pomocny :-* Mam nadzieję, że Twój blog nie jednej osobie pozwoli wyjść z dołka :-) Mi z pewnością poprawia nastrój :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Ja osobiście unikam ludzi, którzy bardzo chętnie porównują swoje osiągnięcia. Ale wiem, jak to potrafi boleć. Tylko tacy ludzie na ogół wybierają osoby słabsze, by ich kosztem podnieść sobie często niską samoocenę, by leczyć swoje kompleksy kosztem innych.
      Mass media też swoje robią...

      Dziękuję Ci za miłe słowo. Właśnie dlatego piszę, jeśli pomogę choć jednej osobie to będę to uważać za ogromny sukces. :)

      Przesyłam uściski!

      Usuń
  9. częściej powinno się mówić o tym. Sporo osób ma niskie poczucie wartości, zazwyczaj niesłusznie. Ale czasami tak bywa, że życie zabiera nam nadzieję. Ja jednak jestem zdania, że każdy z nas powinien znać swoją wartośc i mieć osobę, która o tym zawsze będzie przypominała :)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto mieć taką osobę. Ale to nie zwalnia nas z szukania siły w sobie. Bo takie uzależnienie od innych bywa niebezpieczne.. ludzie mają to do siebie że (z różnych przyczyn) znikają.. :(

      Usuń
  10. Bardzo się cieszę, że tego typu posty nadal powstają. Myślę, że każdy z nas często ma zawahania swojej wartości, w takich sytuacjach dobrze jest coś takiego przeczytać. :)

    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowo. Myślę, że zawsze warto ludziom powtarzać, że są silni, że tylko nie znają własnej siły, by nie szli na łatwiznę i wciąż się rozwijali.. kropla drąży skałę! :)

      Usuń
  11. Drobne rzeczy o których piszesz naprawdę mogą pomóc poczuć się trochę lepiej ze sobą, ale niestety jesli nosimy w sobie głębokie negatywne przekonanie o sobie wynikłe z traumy albo bombardowania taka opinia w dzieciństwie, nie pomogą, mogą je jedynie złagodzić co i tak jest warte zachodu. Jeśli profesjonalna terapia jest po za zasięgiem z tych czy innych powodów często własnego oporu, każda forma autoterapii to już krok do przodu. Z mojego osobistego doświadczenia wiem jak wielkiego wysiłku wymaga zmiana sposobu myślenia o sobie i praca nad poczuciem wartości ale wiecie co ? To się opłaca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To o czym piszesz to prawda. Mój post nie dotyczy osób z traumą.. to osobny ogromny temat, a ja nie mam żadnych kompetencji by się o tym wypowiadać. To raczej post dla osób niepewnych siebie, bojących się zrobić ten pierwszy najważniejszy krok. Opis moich doświadczeń z korponory, kiedy mnie sprowadzono do pozycji śmiecia. Ale wstałam z kolan, dałam radę sama, małymi krokami ciesząc się z małych rzeczy.. celebrując je, podnosząc do rangi wielkiego wydarzenia. I wyszłam na prostą. Czasem kiedy próbujemy sobie pomóc sposobami "domowymi", znajdujemy w sobie siłę by pójść dalej i poszukać grupy wsparcia, czy pomocy profesjonalnej.

      Dziękuję Ci za ten komentarz. To ważne co piszesz.

      Pozdrawiam Cię serdecznie. :)

      Usuń
    2. Nie ma za co , właśnie grubo po 40 zostałam studentką psychologii na swps najlepszej uczelni kształcącej w tym kierunku w kraju. Jeszcze 10 lat temu nie miałabym odwagi, ani nawet jesli przyszło by mi to do głowy... To pojawiłby sie wstyd ze jestem już za stara, to głupio, albo lek ze nie dam sobie rady, albo 1000innych powodów żeby tkwić w tym samym miejscu. Dziś choć jestem o wiele starsza tych obaw już nie ma. Dzis mogę stwierdzić ze jestem jedną z najbardziej zajebistych kobiet jakie znam i jestem dumna ze mam ten zaszczyt przyjaźnić sie z sama sobą i spędzać tak dużo czasu z tak fajną osobą ;) ;) ;) nie traktuje i nie traktujcie tego zbyt poważnie, z wiekiem człowiek nabiera dystansu do samego siebie i tez przestaje mysleć o sobie aż nadto poważnie, a to bardzo pomaga w poczuciu własnej wartości... Ps. Poszukajcie w necie bajki o kobiecie w liliowym kapeluszu....staram sie żeby morał tej bajki był moim udziałem każdego dnia....tak jest już od kilu lat....pozdrawiam cieplutko

      Usuń
    3. Wspaniale że Ci się udało! Oby więcej takich kobiet, więcej przykładu dla reszty. Trzymam kciuki mocno!
      Ja teraz próbuję z takiego zasiedzenia i zakompleksienia próbuję wyciągnąć dobra koleżankę.. no zasiedziała się i co by tu mówić zapuściła.. więc zamknięte koło. Nie wyjdę, bo jestem gruba, nic nie zrobię bo jestem gruba, nie wezmę się za siebie bo nie mam jak a i tak na pewno mi się nie uda... Strach, boi się tak bardzo. Ma kochanego męża dwójkę wspaniałych dzieci i... nie ma nic swojego cała dla nich, nic dla siebie. To takie smutne.. ona ma takie smutne oczy, które rozbłyskają tylko jak widzi chłopców lub ukochanego męża.

      Ciepłe uściski ślę!

      Usuń
    4. Czasem trzeba pozwolić iść ludziom własna droga.... Nic tak nie zmusza do zmiany jak kryzys, widocznie kryzysu nie ma....każdy ma swój pomysł na szczęście, nie musi to byc nasz pomysł....najwyraźniej twojej koleżance jest dobrze jak jest, i nic na to nie możesz poradzić, ....najlepsze co można zrobić to byc ....w ciszy, i czekać na kryzys a gdy sie pojawi taki dotkliwy ze zmiana będzie konieczna, wyciągnąć rękę...wbrew pozorom nasz rozwój zależy od tego ile upadków zaliczymy po drodze, bez kryzysu nie ma rozwoju.... Ta perspektywa bardzo ułatwia pozytywne i afirmującee podejście do życia....buziaki....

      Usuń
    5. Widzisz.. mnie u niej denerwuje ta "poza męczennicy". Jestem gruba, jestem nieszczęśliwa sama ze sobą, ale nic nie zrobię tylko ponarzekam i pooglądam program o grubasach w TV. Ona pięknie śpiewa.. mówię choć do chóru pośpiewamy.. e nieee posiedzę w domu przed TV. I sama się nakręca. Przykro patrzeć. Już nawet mąż, który ją kocha nad życie prosi nas, żebyśmy ją gdzieś wyciągały. Bo on zabiera w niemal każdy weekend chłopaków na włóczęgi w las.. ona z nimi nie idzie bo sprzątanie, pranie, gotowanie. Wszystko jest ważniejsze niż ona sama..
      Masz rację nic na siłę.. ale nie przestanę próbować zmobilizować jej do działania. Za bardzo ją lubię, by pozwolić jej gnuśnieć na kanapie przed telewizorem z drożdżówką w ręce... w oczekiwaniu na najgorsze bo cyt: "jestem taka gruba, brzydka i beznadziejna, na pewno znajdzie się jakaś co mi go ukradnie".

      Ehhh

      Usuń
    6. z tego co piszesz wynika ze Twoja koleżanka bardzo dobrze sie odnajduje w roli ofiary.Z użalania sie nad sobą, wielu ludzi czerpie nieuświadomiona perwersyjna wręcz moze przyjemność. Ta postawa jak tu już ktoś wyżej napisał zwalnia z odpowiedzialności i jest wygodna. Choć rzacz jasna przynosi smutek cierpienie i żal. Paradoks kolega na tym ze im bardziej będziesz próbować pomoc tym bardziej pogłębia sie jej postawa. Widzowie tego dramatu są niezbędni by go podtrzymywać. Maz który czuje sie gorzej bo jego żona jest nieszczęśliwa, czasem moze nawet winny, Jest łatwiejszy do kontrolowania. Taka postawa w gruncie rzeczy to bardzo egoistyczne wrecz egotyczne podejście do ludzi. Patrzcie jaka jestem biedna, potrzebuje pomocy, trzeba sie mną opiekować, zajmować, wspierać, pomagać, animować, aktywizować, SKUPIAĆ na MNIE . Spróbuj innej techniki , zacznij mowić tylko o sobie, jak zaczyna narzekać ignoruj, tak, tak wiem i szybko wracaj do swoich Wątków. Nie pytaj, nie wspieraj. Zostaw sama sobie. Mam poczucie ze szybko coś drgnie. Rola ofiary wymaga współczucia. Nie ma współczucia, nie ma przed kim byc ofiara. ...ps. Mam nadzieje ze ona tego nie czyta.... Buziaki

      Usuń
    7. Nie, nie czyta. ;) Spróbuję Twojej metody! Gdyby mi nie zależało.. to bym olała. Ale ja ją pamiętam jaka była jeszcze kilka lat temu... ehh

      Dziękuję!!!

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja rozwój lifestyle kobiety motywacja relacje międzyludzkie muzyka kultura kobieta książki pasja słabość radość blogowanie siła ludzie relaks ulubieńcy cierpliwość działanie lęk film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście kobieco miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino konsumpcjonizm krytykanctwo literatura marka mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wpis gościnny wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE networking odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda psychologia pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki