Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Diagnoza .. szok .. przerażenie ... czyli o chorobie w rodzinie.

        Brutalne ale prawdziwe: choroba w rodzinie prędzej czy później dotknie każdego z nas. Jak sobie z tym poradzić? Jak pomóc bliski...

   
    Brutalne ale prawdziwe: choroba w rodzinie prędzej czy później dotknie każdego z nas. Jak sobie z tym poradzić? Jak pomóc bliskiemu, który cierpi? Jak poradzić sobie z bólem, strachem, niepewnością i nie oszaleć? Czy życie z dnia na dzień to dobry wybór? Czy może jednak lepiej "wziąć byka za rogi" i walczyć? Jak uporać się z emocjami.. z nieuniknioną huśtawką nastrojów? Ten post nie będzie lekki i przyjemny.. ale dajcie mu szansę. Zapraszam!


    Długo się zastanawiałam, czy o tym pisać. To w końcu blog lifestylowy, bo w sumie do tej pory było tylko lekko i łatwo. Doszłam jednak do wniosku że warto. Może komuś pomogę? Może ktoś zaczerpnie z moich słów potrzebnej mu siły? Jeśli będzie to choć jedna osoba.. to warto!




   

    Najpierw pojawił się szok.. wybuchowa mieszanka niedowierzania i nadziei, że może jednak diagnoza jest błędna. Potem rozpacz, wtedy łzy popłynęły nieprzerwanym strumieniem godzinami.. dniami.. nocami. Zawsze w ukryciu, by chory nie widział, by nie dokładać mu na barki własnej rozpaczy. A potem? A potem na pomoc przyszła złość. Człowiek pomstował na wszystko co święte i nieświęte też. Wzywał Pana Boga (czy jest się wierzącym czy nie, Bóg pojawia się niemal zawsze) to na pomoc, to go przeklinał. Później (przynajmniej u mnie) pojawiła się siła, zaciśnięte zęby i wciąż powtarzana mantra: "damy radę, pokonamy choróbsko i zdobędziemy laur zwycięzcy".

    
    Kiedy minie pierwszy moment, kiedy minie przerażenie i to irracjonalne poczucie straty (bo przecież chory żyje, leczy się, walczy) pora zadbać o siebie. Jeśli masz dać wsparcie choremu, podzielić się z nim swoimi siłami... to MUSISZ JE MIEĆ! Zarówno siłę fizyczną jak i tą drugą, a niebo ważniejszą psychiczną! Dlatego:

Punkt 1 Emocje

    Nie uciekaj od emocji, bo cię zjedzą od środka, potem przetrawią i wyplują jak odpad kompostowy. Każdy z nas ma kogoś bliskiego.. przytul się, wypłacz, wykrzycz. Może poszukaj grupy wsparcia? Życzliwi ludzie sprawią, że poczujesz się bezpiecznie. Choroba w rodzinie to dramat.. przyjaciele pomagają.. uwierzcie mi.

Punkt 2 Nie izoluj chorego od zwykłego życia

    Jeśli chory jest sprawny, spróbujcie żyć normalnie. Z mojego doświadczenia wynika, ze obchodzenie się z chorym "jak z jajkiem" przynosi odwrotny skutek. Spędzajcie razem czas. Idźcie na spacer, do kina, może do cichej knajpki na pyszny obiad.. lub lody? Może lubicie razem gotować, albo pracować w ogrodzie? Te wszystkie zwyczajne czynności odciągają uwagę od choroby.. łagodzą nieuniknione (nie ukrywajmy tego) stany depresyjne.

Punkt 3 Zarządzanie czasem i energia to podstawa

    Warto wyznaczyć sobie priorytety, zadania najważniejsze, mniej ważne (te wrzućcie do szuflady pt "nie ucieknie jeśli zrobię to później") i te bez znaczenia (te niech jak najszybciej lądują w koszu). OSZCZĘDZAJ SIŁY! Jeśli spalisz się na początku drogi, sił może zabraknąć na najtrudniejszy odcinek.. później zawsze może być gorzej..

Punkt 4 Warto wiedzieć...

    Podczas wizyt u lekarza trzeba pytać, pytać i jeszcze raz pytać (jeśli nie chcemy, by chory wiedział wszystko, zawsze można go wyprosić delikatnie z gabinetu. Lęk przed nieznanym jest sto razy gorszy niż świadomość, z czym mamy do czynienia i "z czym to jeść". Na początku łatwo jest żyć w nieświadomości, ale w dłuższej perspektywie nie warto.. trzeba brać pod uwagę, że może (choć nie musi) nastąpić zderzenie z bolesną i twardą rzeczywistością.

    

    A sposoby na radzenie sobie ze stresem? Niestety w moim przypadku czekolada i wino nie działały (ku mojej rozpaczy, bo zawsze działały!). W przypadku choroby w rodzinie, to było zdecydowanie za mało. Stany depresyjne chorego, powracające lęk i ból zmusiły mnie do szukania technik łagodzenia stresu.

Technika 1 Uśmiech

    Moja babcia zawsze powtarzała: "Wnusiu uśmiech jest potężnym narzędziem, uśmiechaj się do siebie i do ludzi. Uśmiechaj się kiedy jest dobrze, a jeszcze częściej, kiedy jest źle". Jej rada doskonale sprawdziła się w czarnym okresie. Moja rada? Uśmiechajcie się do siebie.. np. w trakcie pielęgnacji twarzy! Patrzcie na siebie i się uśmiechajcie! (Jakiś czas temu czytałam o tej technice na jednym z blogów, ale nie zapisałam sobie i teraz już nie znajde niestety.. a szkoda).

Technika 2 Oddech

    Czy to ze sceny, czy z życia korposzczura (a może korpogęsi? .. znacie korpogęś? Nie? Koniecznie musicie nadrobić! Linku tu: KLIK ) wiem, że nic tak nie uspokaja jak spokojny równomierny oddech.
Jak to zrobić?
Serdecznym palcem prawej ręki uciśnij lewe nozdrze, a prawym powoli nabierz powietrza.. powinno to trwać kilka sekund.. przytrzymaj kilka sekund, odetknij lewe nozdrze jednocześnie uciskając prawe i wypuść powietrze, również spokojnie, powoli. Powtórz tylko odwrotnie. Wykonaj kilka serii. Działanie gwarantowane.

Technika 3 Napinanie i rozluźnianie mięśni

    Usiądź sobie wygodnie na fotelu, lub kanapie, poprzyj się o oparcie i:
  • zaciśnij i otwórz powieki
  • przyciśnij kark do oparcia
  • zrób dziubek po czym rozciągnij usta w szerokim uśmiechu
  • zaciśnij i rozluźnij dłonie
  • ściśnij oparcie
  • wyciągnij ręce maksymalnie do góry
  • napnij i rozluźnij brzuch
  • zepnij i rozluźnij pośladki
  • ściśnij kolana
  • przyciśnij stopy do podłogi
  • ziewaj
  • unieś do góry palce stóp
Każdą czynność wykonuj powoli.. przytrzymuj napięcie kilka sekund, po czym powoli rozluźniaj mięśnie. Pomaga, uspokaja, relaksuje.

Technika 4 Joga

    Joga została mi "przepisana" przez rehabilitanta na moje dolegliwości z kręgosłupem, ale doskonale sprawdziła się również jako "lek na stres", bo ćwiczenia wyciszają i koją. Co prawda odrzucam całą życiową filozofię, jaka wiąże się z jogą... ale ćwiczenia są wspaniałe.


Podsumowując

    Staram się żyć normalnie. Szukam szczęście wszędzie gdzie się da. Wyzwania "100 happy days" o którym pisałam tu: KLIK nie ukończyłam w 100%, ale mimo wszystko w jakiś sposób udało mi się wyrobić w sobie nawyk szukania "małych szczęść". Moja ucieczka od cywilizacji też była takim sposobem na  na walkę ze stresem. (ktoś nie czytał.. to zapraszam: KLIK ). Nabrałam sił, wyciszyłam emocje i znów mogę mierzyć się z wrogiem. Wiecie co jeszcze odkryłam i co wciąż odkrywam na nowo? Mam najwspanialszego faceta na świecie! Zawsze wiedziałam, że jest jakby dla mnie uszyty, ale teraz... Przy nim płączę, przy nim krzyczę, pomstuję.. On wie... pozwala mi na bycie "nieporadną". Nie ocenia.. pozwala zrzucić z siebie złe emocje, a potem stawia do pionu.. Jestem szczęściarą mimo wszystko.. mimo nieszczęścia.. mam skąd brać siłę.

    

    Kochani.. ten tekst nie powstał po to, by wzbudzić litość, czy współczucie. To raczej kolejna próba podzielenia się doświadczeniami.. tym razem tymi trudnymi. Próba dodania sił.. dziś wiem, że człowiek przetrzyma wszystko, o ile nie pozwoli by zdominowały go złe emocje.

Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

14 komentarze

  1. cóż nie zawsze w życiu jest wesoło i kolorowo... złe chwile trudne chwile też się zdarzają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety.. dlatego trzeba cieszyć się najdrobniejszymi nawet okruchami radosci, by później nie żałować.

      Usuń
  2. Ja szczerze nie wiem jak bym sobie poradziła z chorobą bliskich, jestem bardzo emocjonalną osobą i pewnie wpadłabym w depresje albo meega panikę, muszę koniecznie wypróbować twoją metodę uśmiechu nasze babcie zawsze miały przecież racje może i mnie pomoże, będę starać się zdecydowanie częściej uśmiechać. Czasem jak sięgam myślami daleko daleko to wiem, że i tak wszystkich nas to samo czeka ta myśl mnie uspokaja i daje kopa 'korzystaj z życia, codziennie jak by to był Twój ostatni" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stany depresyjne (nie mylić z depresją.. bo to już choroba równie ciężka jak rak czy cukrzyca) pojawiają się nawet u tych najsilniejszych niestety. Sama jestem mega emocjonalna.. ale dałam radę, każdy da.. a siłę bierze się z chęci pomocy cierpiącej bliskiej nam sobie.
      Metoda z uśmiechem działa.. spróbuj ;)
      Cytat jest wspaniały.. !

      Usuń
  3. radzenie sobie w takich sytuacjach jest mega trudne. Miałam z tym do czynienia i nie chciałabym powtórzyć. Najbardziej wkurzamy się na bezradność, że nie możemy pomóc, że nie możemy nic zrobić, by to minęło. Cholernie boli. życzę dużo sił. I cieszę się,że masz wsparcie - takiego faceta to ze świeczką szukać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak.. mam szczęście. Czasem mam wrażenie, że mogę przegiąć, jak krzyczę, czepiam się i wyje wręcz z bezsilności.. ale on mówi tylko.. spokojnie wypłacz się a potem ogarniemy. Jego spokój jest dla mnie bezcenny.

      Usuń
  4. I love your blog!
    Do you want to support each other's blog by following each other?:) Please let me know if you do so I can follow you right back x

    xoxo, Nastya

    MY BLOG NASTYA DEUTSCH
    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniały post chwytający za serce :-* i kilka naprawdę świetnych porad ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki się zrodził, z potrzeby chwili, z doświadczeń z tego co boli. Może komuś pomoże, choć nikomu absolutnie nie życzę. :)

      Usuń
  6. Dobry tekst :) Ja już parę mocniejszych kopniaków od życia zebrałam, nie jestem przekonana czy śmierć jest najgorsza, choroba zdecydowanie plasuje się wysoko. Moja mama ma raka, wycieli, nie wszystko, kolejne leczenia są powtarzane, to co zostało, jest uśpione, trzeba monitorować. To taki skrót z perspektywy 2 lat. Ale nie zareagowałam, tak jak ty. Szok, niedowierzanie, wyparcie w jakimś stopniu jak najbardziej, ale póki jest pole, żeby działać, dowiedzieć się, zawieść, coś zrobić ... to mi daje siłę. Poza tym dopiero co urodziłam syna, początki macierzyństwa skutecznie odciągają uwagę, nie miałam tyle czasu ... żeby myśleć i użalać się. A jednocześnie, chyba ta nowa sytuacja, pozytywna, dała dużo mojej rodzinie, odciągała naszą uwagę od tego złego. Wiele aspektów trzeba było ogarnąć, ale ten mały człowiek, daje takiego kopa, że teraz cieszymy się w komplecie towarzystwem 2 latka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poruszyłaś ważny i istotny temat. Moje poglądy w tej kwestii są jasne, trzeba podchodzić do choroby bliskiej osoby w sposób najmniej emocjonalny, wręcz racjonalny. Jeśli osoba chora jest świadoma, dorosła, ma prawo znać prawdę o swoim stanie zdrowia z wielu względów. Nie jest dzieckiem, dlatego to ją winien informować lekarz, jak ma postępować i na co zwrócić uwagę, bo to jest jej życie. Rodzina ma pomóc jej przetrwać w chorobie, wesprzeć finansowo w razie potrzeby. Napiszę wprost, najgorsze przychodzi już po fakcie. Ja to nazywam efektem odbicia. Każdy tego doświadczy wcześniej czy póżniej, nikogo to nie ominie, jeśli choruje lub chorowała osoba nam bardzo bliska i kochana. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobry i mimo wszystko bardzo pozytywny wpis. Dodał mi motywacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Takie było jego przesłanie. Człowiek nie wie ile może przetrzymać.. ja przekonuję się o tym każdego dnia. :)

      Usuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja rozwój lifestyle kobiety motywacja relacje międzyludzkie muzyka kultura kobieta książki pasja słabość radość blogowanie siła ludzie relaks ulubieńcy cierpliwość działanie lęk film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście kobieco miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino konsumpcjonizm krytykanctwo literatura marka mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wpis gościnny wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE networking odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda psychologia pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki