Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Było tak intensywnie, że aż mnie sparaliżowało... SERIO!

Tygodnie przed świętami i same święta były dla mnie sprawdzianem dla organizacji, wytrzymałości i.. cierpliwości. Nałożyło się na to ki...

Tygodnie przed świętami i same święta były dla mnie sprawdzianem dla organizacji, wytrzymałości i.. cierpliwości.
Nałożyło się na to kilka spraw... koniec jednego z projektów, które koordynowałam w mojej korpo, przygotowanie chóru który prowadzę do Świąt Wielkanocnych, przygotowanie Grobu Pańskiego w mojej parafii (do tej pory nie wiem, jak się dałam w to wrobić..) oraz wiosenne porządki w domu i w ogrodzie.

Wychodziłam z domu o 7 wracałam po 22 .. ufff straszne to, nie dziwne, że mój kręgosłup, który od czasu do czasu przypomina mi o dawnej kontuzji odmówił posłuszeństwa. W Wielki Czwartek już mnie zaczęło boleć.. w Wielki Piątek ledwo wstałam z łóżka, Wielka Sobota to już był koszmar.. Zdołałam ogarnąć moich chórzystów tylko dzięki lekom przeciwbólowym (ketonal forte.. a potem już tramal). Odetchnęłam dopiero w Wielkanoc.
Ból troszkę odpuścił, ale to była cisza przed burzą.. bo we wtorek już z łóżka nie wstałam. Tak dokładnie tak było! Ból był tak silny, że przeleżałam cały dzień. Do toalety na czworakach! W środę troszkę odpuściło, a wczoraj już byłam u ortopedy uff.. Moje cierpienie jeszcze się nie skończyło.. ale chodzę, z kijami ale chodzę!!

To by było na tyle jeśli chodzi o moje przeboje zdrowotne. Bo tak naprawdę nie o tym chciałam..

Ponieważ miałam dużo czasu na myślenie doszłam do jednego wniosku: wszystko na tym świecie dzieje się PO COŚ. Nawet to moje cierpienie pomogło mi wystopować.. wyluzować. Niestety znów wpadłam w pułapkę robienia miliona rzeczy na raz.. uwikłana w sieć zobowiązań nie miałam chwili by odsapnąć. A obiecałam sobie, że się nie dam! No cóż.. nie udało się, może następnym razem będę mądrzejsza.
Przy okazji odkryłam, a właściwie potwierdziłam starą prawdę jaką??


Przetrwałam dzięki muzyce! I tej poważnej i tej rozrywkowej, spokojnej i szalonej, każdej.. nic tak nie odprężało jak kojące dźwięki. Nie wiem czy Wy też tak macie.. ale ja kiedy mnie boli, źle się czuję to odpycham od siebie wszystkich, mam ochotę zaszyć się w wilczej norze i w samotności przetrwać ból. Dlatego właśnie muzyka jest dla mnie lekiem.. ona nie dopytuje się co chwila jak się czuję, czy mi coś podać, czy mi wygodnie. Ona po prostu ze mną jest.
Nie zrozumcie mnie źle.. doceniam troskę najbliższych, bez nich bym nie dała rady.. ale ich nadopiekuńczość doprowadzała mnie do szewskiej pasji..

Uff.. długo dziś.. ale i mnie długo tu nie było. Pozdrawiam Was serdecznie!!

Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

5 komentarze

  1. Ojeku, aż się o Ciebie wystraszyłam jak napisałaś o tym kręgosłupie. Mam nadzieję, że teraz gdy czytasz ten komentarz jest już znacznie lepiej i już prawie nic Cię nie boli.
    Faktycznie może za dużo obowiązków wzięłaś na siebie i to był znak, że musisz teraz przystopować.
    Ładnie przystrojony Grób Pański. Wiem, że to nie na temat, ale jak go zobaczyłam to od razu przypomniała mi się sytuacja, która wydarzyła się w moim kościele... Patrzę na grób i Pana Jezusa, a tu nagle między kwiatkami zaczęła biegać mysz i później wbiegła pomiędzy ludzi. Ciężko było się nie śmiać.;)

    CROWDED DREAMS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już jest w miarę ok. Chodzę, ale trzy dni byłam niemal przykuta do łóżka. Trochę było paniki.. jest niebezpieczeństwo operacji.. ale się nie poddają. No i mam czas na przystopowanie.
      Historia z myszą przednia!!! :D

      Pozdrawiam Cię serdecznie!!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. kobieta pracujaca! trzymaj sie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam się.. dziś już mnie poniosło z domu, nie usiedzę na tyłku za nic, szczególnie jeśli test taka piękna pogoda!
      Pozdrawiam!

      Usuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja lifestyle kobiety rozwój motywacja muzyka relacje międzyludzkie kobieta pasja słabość kultura radość książki siła ludzie relaks blogowanie cierpliwość działanie lęk film kreatywność stres ulubieńcy spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przygotowania slow life w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino krytykanctwo literatura mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane recenzje rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja konsumpcjonizm kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki