Muzyka odc. 1 - Słowo rodzi się z dźwięku – dźwięk przed słowem..


Tym postem zacznę pierwszy z cyklów które zaplanowałam...
Oto i on: MUZYKA!!

Nie zaskoczę was stwierdzeniem, że kocham dźwięki, kocham je wydawać z siebie, kocham wydobywać je z gitary, i kocham ich słuchać. Kiedyś z przyjaciółką rozmawiałyśmy na temat zmysłów.. Padło pytanie z jakiego nie mogłabyś zrezygnować.. moja odpowiedź była odruchowa: SŁUCH! Nie wyobrażam sobie mojego świata bez dźwięków. Jestem od nich uzależniona, jak gracz od komputera, jak aktor od sceny, jak wreszcie narkoman od narkotyku.
Zapytacie jakie dźwięki preferuję.. niemal każde. Moje uszy nie znoszą jedynie ciężkiego metalowego grania, nie lubię też, gdy jest za głośno. Natomiast z pasją zasłuchuję się w dźwiękach soulowych, r&b, lubię musicale i operetkę, lubię też muzykę klasyczną. Wszystko zależy od nastroju i potrzeby danej chwili.. kiedy ćwiczę wybieram kawałki energetyczne, kiedy czytam... w tle cichutko gra muzyka klasyczna.
Przy muzyce filmowej najlepiej mi się pracuje. Dzieła Hansa Zimmera czy Ennio Morricone, wpływają na mnie jednocześnie uspokajająco i pobudzają kreatywność (taki mały paradoks). Zakładam słuchawki i praca biegnie bez przeszkód..
Kiedy jestem w melancholijnym nastroju włączam ciepłe leniwe utwory soulowe lub swingowe.. nikt nie poprawia mi tak humoru jak Frank Sinatra, Michael Buble, Aretha Franklin, Roberta Flack, Adele, Nora Johnes ... mogłabym wymieniać bez końca.
Nie mogę też zapomnieć o gigantach rocka... Dire Straits, Pink Floyd, Queen, o Ericku Claptonie, Philu Collinsie, Singu..

O tych wszystkich wielkich którzy tak bardzo inspirują mnie każdego dnia będzie ten cykl.. 

...Bez muzyki byłabym nikim...

6 komentarzy:

  1. Ja bym nie mogła zrezygnować z dotyku i wzroku... Między tymi dwoma ciężko byłoby mi wybrać. Podziwiam ludzi pasjonujących się muzyką. Najczęściej wystarczała mi cisza i dzwonienie deszczu o parapet, ale staram się ją na nowo odkryć. Również grałam kiedyś na gitarze i muszę przyznać, że mimo moich drewnianych uszu, było to arcyprzyjemne doświadczenie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ dzwonienie deszczu o parapet to też muzyka.. to też dźwięki. :) Ja się nie wahałam ani minuty.. nie mogłabym żyć bez dźwięków. Mnie cisza przeraża.. wręcz wrzeszczy mi w głowie i wyzwala demony.
      Gitara to taki instrument, ze stosunkowo łatwo nauczyć się na nim grać. Ja teraz walczę z klawiszami.. mam ambitny plan na ten rok, by się nauczyć grać choć akordami.

      Usuń
    2. Przy utworach Hansa Zimmera ma się ochotę przenosić góry. Pasja to jest to, co nas uskrzydla! Pięknie opisane:)

      Usuń
    3. Dziekuję. :) Hans Zimmer jest geniuszem.. jestem jego psychofanką. ;)

      Usuń
  2. Świetnie napisany post! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi.. o dźwiękach mogę godzinami, więc zapraszam po więcej! :)

      Usuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **