Trzy typy osobowości w komunikacji i nie tylko! Którym Ty jesteś?

Trzy typy osobowości w komunikacji i nie tylko! Którym Ty jesteś?

      Ostatnio sporo osób pytało mnie o moją asertywność. O to, czy się nie boję mówić co myślę. Czy nie boję się wyrażać swoich opinii. Odpowiedź brzmi NIE! Nie boję się, bo i czego? Ktoś, kto będzie się chciał do mnie dopieprzyć i tak się dopieprzy. Ktoś, kto się boi.. będzie się bał. Ktoś kto jest przewrażliwiony na punkcie tego, co inni mówią i tak pomyśli co będzie chciał, dokładając sobie milion rzeczy, których nie powiedziałam. A typ asertywny powie co myśli, pogadamy, pośmiejemy się, przybijemy sobie piąteczkę i się rozejdziemy w zgodzie! Pytania o moją asertywność skłoniły mnie natomiast do podumania o trzech podstawowych  postawach w komunikacji.. i chyba ogólnie w życiu. Cos ostatnio sporo filozofuje...

      Trzy podstawowe typy osobowości w komunikacji: postawa agresywna, postawa uległa i postawa asertywna. Trzy postawy, każda inna. W dyskusjach bardzo łatwo wyłapać, kto jak się komunikuje. A co za tym idzie, mniej więcej wiadomo JAK z określonymi typami rozmawiać... ogólnie jak się z nimi obchodzić. Nie mówię tu oczywiście o skrajnościach bo... NIENAWIDZĘ skrajności z zasady. Szkoda że nie można ich pomijać co nie? No nic! KOMUNIKACJA.. zanim zacznę filozofować!

Agresor, uległy i asertywny


Trzy typy osobowości w komunikacji: Postawa agresywna

      Ja, JA, JA! Słowo "JA", chyba najbardziej charakteryzuje postawę agresywną. Typ agresywny w dyskusji uważa, że tylko on ma rację, a inni to gówno wiedzą (nie mylić z racjonalnym bronieniem własnego zdania). Będzie uważał, ze jego potrzeby są najważniejsze i będzie szanował tylko siebie. Taki typ nie panuje nad emocjami.. łatwo się denerwuje, lubi sobie pokrzyczeć.
      Co kryje się za taką postawą? Według mnie główne powody są dwa: albo skrajna niepewność przykryta butą. Lub wręcz odwrotnie: totalna bezczelność i brak empatii. Jeśli o mnie chodzi, częściej spotykam się z tą pierwszą opcją. Dlaczego? Znacie takie powiedzenie: pies, który dużo szczeka, nie gryzie? Tak jest na ogół z "mocnymi w gębie". Dużo gadania, trochę krzyku i mnóstwo niepewności przykrytej hałaśliwą postawą. Ta postawa ma jeden plus.. typy agresywne na ogół mówią co myślę wprost!
      Jak sobie radzę z agresywnymi typami? Mówię co myślę i nie wdaję się w zbytnie dyskusje. Osoby agresywne w dyskusji bardzo często (jeśli nie zawsze), sięgają po argumenty personalne. Ja tego bardzo nie lubię i przy pierwszym takim na ogół kończę dyskusję.. zapasy w błocie ze świnią zawsze kończą się tak samo.. brudem wszędzie!

Trzy typy osobowości w komunikacji: Postawa uległa

      On, ona.. oni zawsze mają rację. Wszyscy poza mną mają rację. Najkrótsza charakterystyka typu uległego. On raczej nie ma własnego zdania. A nawet ja je ma, to uważa, ze jest mało warte i nawet nie próbuje przedstawiać swoich argumentów. Ponad to szanuje zdanie każdego poza swoim własnym uważając, że gówno (za przeproszeniem) wie. Typ uległy nie będzie emocjonalny, będzie tłumił emocje. Co najwyżej po dyskusji wypłacze/wykrzyczy/ponarzeka w kącie. Ma poczucie niższości.
      Jak dla mnie to typ o niebo bardziej niebezpieczny niż typ agresywny. Dlaczego? Uległy potrafi się z interlokutorem zgodzić, ale jak spodka kogoś, z kim mu bardziej po drodze to ma w d... poprzednie ustalenia. No niestety takie mam doświadczenia. Jasne są jednostki słabe, które nie mają w sobie genu zdrady. Ale są też jednostki słabe, które zdradzają na potęgę. Bo płyną tam, gdzie są większe profity. Potrafią też latami chować urazę.
      Jak sobie radzę z typem uległym? No właśnie sobie nie radzę. Typ uległy mnie wkurwia! A ponad to zawsze mam gdzieś z tyłu głowy, ze taka "cicha woda", bywa niebezpieczniejsza niż atakująca wprost żmija. Oczywiście nie chcę generalizować ale...

Trzy typy osobowości w komunikacji: Postawa asertywna

      Równość wszystkich dookoła. Ja jestem OK i moi rozmówcy są OK. Możemy się nie zgadzać, możemy sie ścierać na argumenty do bólu. Ale to zawsze będzie kulturalne i w dyskusji nie pojawią się argumenty personalne. Szacunek to całkowita podstawa komunikacji w postawie asertywnej. Szacunek i otwarte opisywanie emocji. "To mi się nie podoba.. bo tak i tak" "To wydaje mi się ciut infantylne bo to i to". "Boli mnie to co myślisz bo to i to."
     Jak postępować z osobą asertywną? Przede wszystkim nie doszukiwać się drugiego dna w tym co mówi! Typ asertywny to typowa "kawa na ławę" .. sama będąc takim typem wiem jak trudno jest owijać w bawełnę, kiedy chce się powiedzieć coś wprost! Kiedy odpowiadając na pytanie wprost czujesz, że drugiej osobie może sie to nie spodobać. Ale cóż. W asertywności nie ma strachu przed tym, co pomyślą inni prawda?


      Ot i wsio! To sa trzy podstawowe typy osobowości w komunikacji. Jak myślicie, którym jesteście? Co myślicie o poszczególnych typach? Który według Was jest najtrudniejszy w obsłudze?
Czekam z niecierpliwością na Wasze komentarze!





Dziesięć przykazań logika.. czyli mój kodeks postępowania.

Dziesięć przykazań logika.. czyli mój kodeks postępowania.

      Wena .. rzecz/stan, który pojawia się i znika. Motywacja.. coś, co można w sobie wzbudzić mrówczą pracą, która przynosi wymierne wyniki. Wszystko prawda. Tylko co, kiedy jakaś rzecz spada na liście priorytetów? Robić coś na siłę? Czy odpuścić na chwilę? Poczekać i sprawdzić czy się zatęskni.. ja tak mam z blogiem! Właściwie od kilku miesięcy. Pojawiam się i znikam.. i wiecie? Zaczęłam tęsknić! Nawet pomysły na nowe wpisy zaczęły mi po głowie chodzić. Dlatego powolutku chyba wrócę! Dziś z moim dekalogiem logika. Dekalogiem, który zdarza mi się łamać. Zwłaszcza jak mnie ktoś w dyskusji wpieni.. tak zdarzają się takie osobniki. Jesteście ciekawi? No to lecimy!

dziesięć przykazań logika


1. Zawsze krytykuj tezę, a nie człowieka, który ją głosi!


      To jest klucz każdej kulturalnej dyskusji. Nigdy, ale to nigdy nie wysuwa się argumentów ad personam! Obalamy/udowadniamy tezy. Krytykujemy konkretne zachowania.. ale NIGDY osoby personalnie. Gdyby każdy stosował się do tej zasady, ze przestrzeni publicznej zniknąłby cały hejt. 

2. Nie wyolbrzymiaj i przeinaczaj tezy przeciwnika w dyskusji, żeby ułatwić sobie
 zadanie.

      Czasem emocje ponoszą to fakt. To jednak nie uprawnia na naginania faktów do swojego widzi mi się. Jasne wtedy jest łatwiej.. ale z uczciwością i logiką ma to niewiele wspólnego.

3. Nie wyciągaj wniosków, jeśli masz za mało danych.

      Kolejna mega ważna rzecz. Mam wrażenie, że wielu złych rzeczy na świecie dałoby się uniknąć, gdyby ludzie za szybko nie wyciągali wniosków, a co za tym idzie nie wydawali wyroków.

4. Nie jest dowodem coś, co ma być dopiero udowodnione.

      Teza/twierdzenie nie jest dowodem na jej/jego słuszność. To że coś sobie w przypływie natchnienia wymyśliłam nie znaczy, że jestem jakimś geniuszem i to co twierdze, to jakaś cholerna prawda objawiona, która jest nie do podważenia.

5. Nie wyciąga się wniosków przyczynowo skutkowych ze zwykłego ciągu dwóch zdarzeń.

      Nie wyciąga się wniosków na podstawie przypadkowych zdarzeń. Tak samo, jeśli nie wiem jak zdarzenia są powiązane, również nie zakładamy, ze jedno wynika z drugiego. Sztandarowym przykładem na wyjaśnienie tego "przykazania" jest burza. A dokładniej piorun i grom. Standardowo, najpierw pojawia się błyskawica a dopiero potem grzmi prawda? Czy to znaczy, ze grzmot jest wynikiem błyskawicy? No NIE! One mają wspólną przyczynę!

6. Skrajności nie są całością zjawisk.

      Jasne jak słońce prawda? Pomiędzy bielą i czernią jest jeszcze milion innych odcieni i każdy logicznie myślący człowiek powinien o tym pamiętać.

7. W dyskusji nie wykorzystuje się niewiedzy innych osób.

      Jedno z większych świństw, jakie często robią sobie dyskutanci. Zwłaszcza Ci, którzy chcą komuś dowalić. To mega wiąże się z punktem pierwszym.

8. Ciężar dowodu spoczywa na osobie stawiającej tezę w równym stopniu jak na tej, która próbuje tezę obalić.

      Nie może być tak, że kogoś oskarżam o cokolwiek i oczekuję, że on udowodni, że nie jest wielbłądem prawda? Tak samo w każdej innej dyskusji. ciężar dowodu, spoczywa także na mnie.. osobie stawiającej tezę. 

9. Nie twierdzi się, ze coś wynika z czegoś.. jeśli taki związek nie zachodzi.

      Człowiek nie muł! Nie można upierać się przy jakimś twierdzeniu, jeśli widać, że jest ono błędne!

10. Nie każda powszechnie przyjęta teza jest prawdziwa.

     I na koniec chyba podstawowe prawo świata. Prawo, które nasz świat popycha do przodu. Choć może nie zawsze w takich kierunkach, jakie nam się podobają. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, ze gdyby nie obalanie starych przyzwyczajeń.. wciąż siedzielibyśmy w jaskiniach. A może się mylę?


      Oto dekalog logika. Dekalog, zgodnie z którym staram się postępować. I jak każdy dekalog, czasem łapię się na tym, że próbuję "przykazania" obchodzić i dostosowywać do swoich celów. Choć staram się! A Wy? Macie swoje zasady postępowania? "Przykazania" zgodnie z którymi postępujecie w dyskusjach. Dyskutujecie? Czy może jak te muły upieracie się przy swoim. I choćby skały sr..ły zdania nie zmieniacie.





Ucieszyło, zachwyciło - KWIECIEŃ 2019

Ucieszyło, zachwyciło - KWIECIEŃ 2019

      To jaki był mój kwiecień doskonale obrazuje stan postów na blogu... pojawiły się dwa. Pierwszego kwietnia i tan.. ostatniego. Zapytacie dlaczego.. Bo ja czuję, jakby kwietnia nie było! Zapieprzałam cały miesiąc jak mały samochodzik. Jedyne wolne dni to święta. A tak świątek, piątek.. od rana do nocy. Już dawno tak nie było. Niestety sytuacja czasem zmusza człowieka do ... No właśnie do czego.. cóż, mówiąc wprost: do pogoni za pieniądzem! Zwłaszcza, kiedy ten pieniądz jest na gwałt potrzebny. Taki był mój kwiecień.. jedna wielka pogoń za mamoną.. KOSZMAR! Na szczęście coś tam jednak mnie cieszyło, inaczej bym chyba oszalała. I na tych okruchach się skoncentrujmy.. cała reszta.. niech znika!



Zachwyciło .. muzyka i książki

WSTYD.. WSTYD.. WSTYD.. i sytuacja niespotykana od wielu miesięcy. Niestety.. kwiecień to jedna książka na kącie. Powinno się mnie za to wybatożyć. ale co zrobić. Złapałam MEGA zadyszkę. Za to muzycznie.. cóż NOWY Piotr Cugowski na tapecie.. do tego NOWY Marcin Sójka... czego chcieć więcej? Jeśli nie znacie.. to polecam serdecznie!






Pieniądze szczęścia nie dają.. ale są potrzebne jak cholera!

      Praktycznie cały kwiecień u mnie, to poszukiwania dodatkowych środków na remont. jasne mogłabym ruszyć żelazne rezerwy, ale dopóki sytuacja mnie do tego nie zmusi to tego nie zrobię. Zwyczajnie sporo bym na tym straciła. Wiec tyrałam cały kwiecień jak mały samochodzik, żeby zarobić więcej i więcej. O rany.. nienawidzę tego! Nienawidzę tego zapieprzania po kilkanaście godzin na dobę. Nie chcę tego na dłuższą metę. Nic. Najważniejsze, ze się udało i w maju będzie można ruszać z remontem mojego azylu... Ehhh... serce boli jak o tym myślę, muszę to ogarnąć jak najszybciej!

Bell

      Oczywiście nie obyło się bez psich nieszczęść. No bo jak to.. tylko jeden problem ma mieć pańcia na głowie? A skąd! Futrzak zadba, zeby nudno nie było! Najpierw zatrucie. Ot Bella postanowiła zabawić się po raz kolejny w ogrodnika i przycięła pędy winogrona.. czy muszę mówić, ze dla psów winogrono jest silnie toksyczne? Na szczęście skończyło się tylko na kilkudniowej sraczce! Ale żeby tego było mało.. to zaatakował nas taki mały skur...yn zwany potocznie kleszczem. I zaraził babeszją... Na szczęście moja szybka reakcja zapobiegła dużemu rozwojowi choroby. I skończył się tylko na pobieraniu krwi i dwóch bolesnych zastrzykach.. Nie mam już sił czasami wiecie? Kundelki latają wszędzie, po krzakach, w lesie i nic im nie jest. A mi Bell pobiegła do lasu RAZ! I od razu babeszja... ręce opadają!

Na blogu...

Wstyd i hańba! Niestety... jak mam wybierać blogowanie i bolosfera, albo ratowanie ważnego dla mnie miejsca.. to wybiorę to drugie. Spadł licznik odwiedzin na blogu? Trudno. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Myśle, ze od maja powinnam już zacząć coś tworzyć.. a czy mi się to uda? Jak zwykle pokaże to czas! Tymczasem uciekam na pracowitą majówkę.. Może uda się coś podziałać w ogrodzie i odstresować stare kości. Trzymajcie się ciepło!!





Asertywność.. fakty i mity!

Asertywność.. fakty i mity!

      Asertywność.. według wikipedii: "w psychologii termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych." Niby jasne prawda? Ale jak wiele narosło złych stereotypów? Jak często mylona jest z chamstwem, buractwem i zwykłymi kłopotami w relacjach? Można by napisać elaborat na ten temat. Sama jednak postaram się napisać o moich perypetiach z ludźmi nieasertywnymi. O ich zarzutach wobec mnie. To jak ciekawi?

      Jak na pewno wiecie (lub o zgrozo nie), asertywność to nie jest żadna cecha charakteru! Jej posiadanie lub brak, to nie jest kwestia genów czy wychowania. Asertywność jest umiejętnością, którą można nabyć, jeśli oczywiście chcemy! Ostatnio ze znajomymi, zainspirowani webinarem Oli Budzyńskiej, dyskutowaliśmy o asertywności tudzież jej braku. Cóż nam z tego wyszło? Ano niezbędność tej umiejętności w dzisiejszych czasach. Dlaczego? Bo tych, co nie potrafią, którzy nie szanują siebie obecny świat zjada! Jeśli nie szanujesz siebie, swojego czasu, swoich umiejętności, wreszcie swojego zdrowia to zostaniesz wycieraczką dla innych. To konkluzja z naszej niemal całonocnej dyskusji. Ale po kolei! Czas na mity!

czyli co myślimy o postawie asertywnej


MIT nr 1: Asertywność to wieczne "NIE"

      Według mnie najbardziej krzywdzący. Bo osoby, które nie są asertywne, które mają problem z jasno wytyczonymi granicami, zarzucają tym asertywnym, że nie mają za grosz empatii i współczucia dla problemów innych. GÓWNO PRAWDA że tak powiem wprost! Jeśli mam czas i możliwość to nie odmawiam pomocy! Jednocześnie, kiedy tych możliwości nie mam (obojętnie fizycznie czy emocjonalnie), to zwyczajnie odmawiam. Nie kreuję się na Matkę Teresę.. już nie. Takie jest moje prawo, a odmawianie mi go, jest ingerencją w moją wolność osobistą. Zadziwiającym jest, że największy problem z taką postawą mają osoby, które zwyczajnie nie są samodzielne. Przyzwyczajone do pomocy, nie dorastają do przyjęcia odmowy. Więc zapamiętaj: kiedy prosisz o pomoc MUSISZ się liczyć z odmową. Tak wygląda życie... i asertywność nijak się ma do tego.

MIT nr 2: Asertywność to chamstwo

      Kolejny bullshit. Asertywność to szacunek do siebie, swojego czasu, swoich emocji. Jednocześnie też, szacunek do drugiego człowieka, bez względu na to jaki ma status społeczny i materialny. Nie wiem skąd się bierze przeświadczenie, że osoby asertywne uznawane są za chamskie.. Mogę tylko podejrzewać, że wynika to z negatywnego kojarzenia odmowy. No bo jak to.. odmawiasz i jeszcze masz odwagę powiedzieć to wprost! To lepiej bułkę przez bibułkę? Zgodzić się, a potem zwodzić? To jest dopiero chamstwo.

MIT nr 3: Osoby asertywne nie są przyjacielskie i dążą po trupach do celu

      I znów.. wynika to z faktu, ze jak ktoś potrafi odmówić, to automatycznie kojarzony jest negatywnie. Analogicznie w dyskusjach.. jeśli ktoś się z nami nie zgadza i o zgrozo broni swojego zdania, to uważamy go za niemiłego. Kolejny bulshit. To jest mój problem, że nie chcę/nie potrafię pogodzić się z tym, ze ktoś ma inne zdanie i potrafi je jasno komunikować! Mój nie tej drugiej osoby. To kwestia dojrzałości. Przynajmniej ja tak uważam. Więc bycie/nie bycie miłym nijak się do tego ma.
      Czy ja dążę po trupach do celu? Nigdy. Znam swoją wartość, znam swoje umiejętności i zwyczajnie jasno o tym mówię. Osobiście uważam, ze fałszywą skromność jest jedną z większych wad, jakie możemy posiadać. Jak coś umiem, to o tym mówię. I analogicznie, jak czegoś nie potrafię to również to jasno komunikuję.

MIT nr 4: Ludzie nie lubią osób asertywnych

      Szczerze? Jakoś nie zauważyłam ostracyzmu w towarzystwie. A znajomych mam różnych i tych co opanowali asertywność do perfekcji, jak i tych wrażliwców, którzy mają problem z obsługą takich jak ja. Więc o kant tyłka ten mit. Nawet nasza ostatnia dyskusja to potwierdziła, ścieraliśmy się ze sobą mega mocno i co? I wszyscy byliśmy po tym wysiłku intelektualnym mega szczęśliwi.. i dalej się lubimy i już planujemy kolejne takie dysputy!
      Jednocześnie nie zależy mi też na sympatii osób, które swoje lubienie mnie (lub nie) uzależniają od tego, jak bardzo im pomagam. Bo to nie są kandydaci na przyjaciół tylko zwyczajne pasożyty. A takich osób to się lepiej ze swojego życia pozbywać.


      Ot.. to moje mity na temat asertywności. Może Ty znasz jakieś inne? Może się z czymś nie zgadzasz? Może wreszcie widzisz osoby asertywne przez pryzmat opisanych przeze mnie mitów. Jestem bardzo ciekawa co na ten temat myślisz! Pisz śmiało!



Ucieszyło, zachwyciło - MARZEC 2019

Ucieszyło, zachwyciło - MARZEC 2019

      "W marcu jak w garncu mówił mi brat, to pada deszczyk to śnieg to grad..." znacie tą piosenkę? Ja ją pamiętam jeszcze z przedszkola chyba. Doskonale obrazuje mój marzec. Drobne radości przeplatały się z deszczykiem, zdarzyło się też ogromne gradobicie, które będzie miało swoje skutki długofalowo.. ale od początku!



Zachwyciło .. muzyka i książki


      W marciu skończyłam Jeżycjadę. I właściwie nic więcej nie czytałam. Może kwiecień przyniesie jakieś zaskakujące nowości czytelnicze? OBY! Za to muzycznie trochę sie działo! Słuchałam jak zwykle wszystkiego po trochu, ale o dziwo najczęściej muzyki młodości.. polskiego dobrego hip hopu... ot sentymentalna podróż. PFK, K44, Molesta ... ot muzyka młodości. Znacie? Może słuchaliście tak jak ja?


Remont.. i kolejny gigantyczny remont na horyzoncie

      Skończyliśmy remont łazienek! Tak nareszcie HIP HIP HIP HURRA! Sprzątałam potem tydzień.. ale wreszcie mam.. normalne, klasyczne łazienki. I mam wannę! Szał! Swoją drogą, musze poczekać, aż na mojej wsi zrobią kanalizację. Główna linia położona.. ale od paru miesięcy urzędasy odbioru nie mogą zrobić, więc się podłączać nie można! Wrrrr
      Ale żeby było jeszcze gorzej... mój azyl zniszczony! Domek na działce wymaga generalnego remontu! Dlaczego? Jak wiecie, zimą nikt tam nie bywa, więc woda została pospuszczana pozakręcana jak zwykle i co? I puścił główny zawór .. woda lała się do środka ... posadzka wypłukana, ścianki działowe popękane. Nie wiem ile metrów sześciennych się przelało przez dom.. ale jest masakra. Jestem mówiąc wprost załamana.... Jedynym światełkiem w tunelu jest fakt, że dom jest ubezpieczony od zalania, jak wypłacą kasę to może nie będzie tak źle. :(


Bell..

      Marzec.. a właściwie jego końcówka upływa mi też na walce z uciążliwym sąsiadem, a raczej z jego psem. Psem, który beztrosko biega po moim ogrodzie, obszczywa wszystko co żyje (i nie żyje też).. a do tego ma zakusy na moją Bell! Ot uroki cieczki. Nie byłabym taka wkurzona, gdyby nie fakt, ze ten pies przyłazi co noc od zawsze chyba (jak cieczki nie ma to też przyłazi i niszczy). Dziś pozatykałam dziury .. to się podkopał. Cierpliwość się nam powoli kończy. Wiem, ze to nie jest wina psa, ze ma nieodpowiedzialnych właścicieli.. ale ile można wąchać psie szczyny? Nie po to wzięłam sunię, żeby mi obcy pies kwiaty niszczył! Może macie jakieś sprawdzone sposoby na odstraszanie psów z ogrodów?


Myśl miesiąca..



Na blogu..

      W marcu znów było mnie na blogu mniej. Już śpieszę wyjaśnić dlaczego. Otóż, teść miał ciężką operację. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło.. ale musicie zrozumieć, że jak ktoś ważny walczy o życie, to się nie ma głowy do blogowania.. z resztą do wielu innych rzeczy też. Ale wracając! Mimo wszystko udało mi się zamieścić kilka (dokładnie 4) wpisów:

1. Metoda sześciu kapeluszy.. czyli jak rozwiązywać problemy - post o tym, w jak względnie prosty sposób rozgryzać problemy, ale też planować ambitniejsze cele. Prosta, intuicyjna.. i nie trzeba nie wiadomo jakich narzędzi!

2. Jesteś pięcioma osobami ze swojego najbliższego otoczenia - możesz nie być tego świadomy, ale upodabniasz się do swoich najbliższych. To jest kompletnie poza tobą. Przejmujesz zwyczaje, zachowania i co najciekawsze, robisz to nieświadomie!

3. Co ma asertywność do emocji - tekst z pewnością momentami heretycki, ale myślę potrzebny. Każdy wolny człowiek powinien szanować siebie i innych. Każdy wolny człowiek ma prawo powiedzieć nie i nie jest z tego powodu gorszy, mniej empatyczny. 

4. czwarty tekst to ten który czytasz.. cóż, mam nadzieję, ze kwiecień będzie obfitszy, choć jeśli..


      Taki był mój marzec.. kwiecień nie zapowiada się jakoś specjalnie lepiej. chyba że PZU nie będzie robić problemów. Ahh trzymajcie kciuki.. serce mi pęka, jak pomyślę w jakim stanie jest moje ukochane miejsce na ziemi. :( Nic! Nie ma się co koncentrować na rzeczach złych! Słońce świeci, mam dwie ręce, dwie nogi, jestem zdrowa, mam wokół siebie wspaniałych ludzi. Dam radę!




Czy kobieta musi być przesadnie emocjonalna? .. czyli co ma asertywność do emocji.

Czy kobieta musi być przesadnie emocjonalna? .. czyli co ma asertywność do emocji.

      Z jednego poprzednich wpisów wiecie, że jestem Logikiem. Myślę logicznie, do problemów też podchodzę logicznie.. a co za tym idzie, nie przepadam za nadmiernym emocjonowaniem się. No już tak mam. Życie nauczyło mnie cynizmu, a jak widzę łzy, które pojawiają się z byle powodu to wietrze podstęp. Ot logik! Jeśli do tego dodacie wyuczoną już w  tej asertywność, to wielu wychodzi na to, że jestem jakimś robocopem! Czy tak jest w rzeczywistości? Czy fakt, że przyznałam sobie prawo to ignorowania cudzych emocji oznacza, ze jestem mniej kobieca? Podumajmy nad tym!

      Wyobraźcie sobie sytuację... osoba taka jak ja. Pewna siebie, myśląca logicznie i asertywna "zderza się" z osobą wrażliwą. I ta osoba, źle reaguje na moją odmowę. Źle reaguje na to, że mam inne zdanie niż ona. I to moja odmowa w jakiś sposób ją zabolała.. mimo, że jest osobą dorosłą i przynajmniej w teorii powinna się z odmową liczyć. Czy to jest moja wina? Czy jej złe samopoczucie jest moją winą?  Czy mogę brać odpowiedzialność za to, że ktoś nie dorósł by przyjąć odmowę. No kurde NIE! Każdy z nas odpowiada za siebie prawda? I nie możemy liczyć, że jeśli o coś prosimy, to druga strona rzuci wszystko w diabły i przyleci gasić wywołany przez nas pożar.

czyli jak kobieta to przesadna wrażliwość

To że jesteś nadwrażliwy, nie daje ci prawa do szantażowania otocznia swoimi emocjami. Emocjami, nad którymi zwyczajnie nie panujesz, lub się za nimi chowasz.


      Całkiem niedawno, na jednym ze spotkań ze starymi znajomymi usłyszałam jedno zdanie: "to, że nie reagujesz emocjonalnie najlepiej o Tobie nie świadczy jako o kobiecie." (większego bulshitu dawno nie słyszałam) .. Ta ocena padła w kontekście wyrażenia przeze mnie zdania, iż nie wzruszam się łatwo i nie ryczę przy byle okazji. Nie ukrywam, ze osoba, która to zdanie wypowiedziała do moich fanów nie należy i zwyczajnie chciała mi dowalić. Ma problem z moją asertywnością, ma problem z tym, że nie pozwalam się zdominować. Jej problem nie mój. Ale nie o tym chciałam! Chciałam o emocjach w kontekście kobiecości!

      Prawdą jest, że nie wzruszam się łatwo (wyjątkiem jest krzywda dzieci i zwierząt), nie ryczę na łzawych dramatach (w ogóle ich nie oglądam), nie wzruszają mnie ckliwe scenki w komediach romantycznych (patrzę na nie jak na si-fi.. czy ktoś normalny wzrusza się na filmach si-fi?). Nie wzruszam się. Kiedy zderzam się z sytuacją kryzysową zaczynam myśleć jak poradzić sobie z problemem! Od łez to mi może chwilowo na duszy ulży, ale kłopot nie zniknie. Dlatego nauczyłam się działać! Szukać rozwiązań, prosić o pomoc. To na dłuższą metę jest znacznie lepsze dla zdrowia psychicznego. Dlatego tak wkurzają mnie nadwrażliwcy... ich rozemocjonowanie, ich histerie i wieczne rozglądanie się za pomocą. Może to krzywdząca ocena, niestety wynika ona z moich osobistych doświadczeń. Bo zawsze takie osoby najwięcej ode mnie oczekiwały. Oczekiwały, ze coś za nie zrobię.. bo one nie potrafią, bo coś je przerasta. Czy to były z ich strony egoizm, strach, wygodnictwo? Nie wiem... może rzeczywiście nie potrafiły, a może otoczenie nauczyło je, ze zasłanianie się nadwrażliwością przynosi wymierne korzyści.. 

Więc co ma asertywność do emocji.


      Kiedy wreszcie nauczyłam się, że asertywność nie jest czymś złym. Że może być moją tarczą przed roszczeniowymi ludźmi. Moją tarczą, która obroni tez moje cele przed obsuwami. Odetchnęłam. I nie.. nie stałam się przez to mniej empatyczna/kobieca. I to, że część osób moje zdecydowane postawienie granic wkurza, nie będzie miało wpływu na moje postępowanie. Bo widzicie... nie jestem odpowiedzialna za emocje innych osób. jestem wolną jednostką i dopóki nie robię krzywdy drugiej wolnej jednostce to nikomu nic do tego, że mówię nie. Podczas weekendowej dyskusji o asertywności usłyszałam zarzut: ale Twoje "nie" może inną osobę skrzywdzić" .. wiesz co odpowiedziałam? Jeśli nie jestem osobiście odpowiedzialna za to, ze komuś jest źle, ze ma kłopoty.. to moja odmowa pomocy nie jest żadną krzywdą! Warto o tym pamiętać.
      Może to źle brzmi w uszach "wrażliwców" .. ale najpierw szanuję siebie i swoje potrzeby. Dopiero na drugim miejscu są inni ludzie. Ja mogę coś chcieć.. mogę kochać i skoczyć w ogień za kimś, na kim mi zależy (i pewnie bym tak zrobiła). Ale mogę też powiedzieć: "sory Winetu.. nie mój problem, że masz obsuwę w pracy" .. "nie mój problem, że wziąłeś na siebie za dużo". Czy to źle? Wrażliwiec powie że źle. Osoba asertywna powie: twoje życie, twoje wybory. Bo asertywność to szacunek do siebie i innych.

      Asertywność a emocje. Czy te dwie sprawy się wykluczają? Odpowiedź brzmi NIE!  Czy asertywnosć wyklucza chęć pomocy? Odpowiedź brzmi NIE! Wreszcie.. czy asertywność to chamstwo? .. Do cholery NIE! Dlatego odpowiadając na przewrotne pytanie zadane w tytule: Czy kobieta musi być emocjonalna? Dla mnie odpowiedź jest jedna: NIE! I to nie ujmuje jej nic z kobiecości. Ale może Ty jesteś innego zdania?

      A Ty? Czy jesteś asertywny? Czy nauczyłeś się asertywności? A może uważasz ją za coś złego? jestem bardzo ciekawa! W kolejnym tekście napiszę więcej o mitach jakie krążą wokół samej asertywności... ale nie tylko! Stay tuned!




Jesteś pięcioma osobami ze swojego najblizszego otoczenia.. czyli kto z kim przestaje, takim się staje

Jesteś pięcioma osobami ze swojego najblizszego otoczenia.. czyli kto z kim przestaje, takim się staje

      Kolejny dzień i kolejny post o .. no własnie czym. Rozwoju? Dostrzeganiu, że ludzie na nas wpływają czy tego chcemy czy nie? Że warto czasem uciąć jakąś znajomość, bo działa na nas destrukcyjnie? To tak naprawdę kolejny post o mojej drodze do wolności. Czy ty jej chcesz czy nie, jak ją postrzegasz ... musisz sobie sam na te pytania odpowiedzieć. 

      Na pewno każdy z nas słyszał kiedyś powiedzonko: "kto z kim przestaje takim się staje". To powiedzenie nie wzięło się znikąd! Dziś mówi się inaczej, powtarzając za Jimem Rohem "jesteś wypadkową suma osób z jakimi najczęściej przebywasz." I nie ma się co łudzić, że to nie jest prawda! Czy tego chcemy czy nie, upodabniamy się do naszego otoczenia... No może jakieś skrajne/wybitne/introwertyczne/samotnicze osobniki są na to odporne, ale to tez wynik ich wyborów.. i tego, że ludzi unikają. Umówmy się, o skrajnych przypadkach nie będziemy tu wspominać.

kto z kim przestaje takim się staje


Nawet życiowy optymista przyjmie cechy pesymisty, jeśli będzie z nim dużo przebywał!


      Czy mogę sobie wybrać, co wezmę od drugiej osoby? Czy mogę sobie wybrać, jakie cechy mi się u niej podobają, a te powiedzmy kontrowersyjne odrzucić? No nie. To tak nie działa. Upodabniamy się do najbliższych nam osób zupełnie nieświadomie. To, że przejmujemy od innych cechy i zachowania jest całkowicie poza nami. ALe przykłady!
      Ja i Pan M. .. on lubi tworzyć głupie piosenki i dopasowywać je do znanych melodii. Dziś po 6 latach bycia razem robię to samo. tworze kompletnie bezsensowne rymowanki naszpikowane wątpliwej jakości rymami i śpiewamy sobie razem. Zwłaszcza jak jedziemy samochodem i w radio puszczą jakąś obojgu nam znaną melodię. Czy ja świadomie zaczęłam to robić? Chciałam tworzyć durne (nie bójmy się tego słowa) przyśpiewki? A skąd! W pewnym momencie mojego życia ten zwyczaj się pojawił i tyle! Pan M natomiast zaczął się interesować ogrodnictwem! Śmieje się, że jest Paździochem Działkowiczem. A jego znajomi mówią, ze odkąd go znają, nie widzieli go ze szpadlem w ręku. Dziś to dla niego normalka. Pracujemy na naszych działkach razem! Ja wniosłam do jego życia odrobinę szaleństwa i artystycznego nieładu... On w moje spokój i gigantyczną wiedzę historyczną, którą od niego wysysam ile się da!
      Niestety nie zawsze jest różowo. W moim bezpośrednim otoczeniu jest też osoba, która wpływa na mnie negatywnie. Niestety nie mogę się od niej odwrócić, odciąć. Cóż.. czasem tak bywa. Jasne ograniczam kontakt do absolutnego minimum.. ale to niewiele daje. Zauważyłam u siebie ostatnio coraz większy pesymizm i niechęć do nowego.. zwłaszcza, jeśli jest choć trochę ryzykowne. Czy to dobre? Nie uważam. Nie lubię otaczać się pesymistami, oni zawsze źle na mnie wpływali. Zabijają mój wrodzony optymizm. Niestety! Na szczęście dla równowagi mam też w swoim bezpośrednim otoczeniu nieuleczalnego optymistę! On jakoś równoważy wpływ... no wiecie.

Warto ostrożnie dobierać osoby, które są najbliżej nas.


      Dlaczego o tym piszę. Kiedyś, dawno temu... kompletnie nie dbałam o to jak osoby z mojego najbliższego otoczenia wpływają bezpośrednio na mnie. Liczyło się tylko to, czy je lubię. Nie liczyła się relacja zwrotna. Specjalnie nie martwiło mnie, ze żyję w hermetycznym, bardzo zaborczym środowisku.. które nie wpływa na mnie dobrze. Bo sama przez to stawałam się pozamykana i nieufna do tych, których moje środowisko uznało za niegodnych uwagi/wrogich. Jaki był tego wynik? Samotność w wielkim tłumie! Izolacja i smutek. Tak naprawdę odetchnęłam, kiedy się odcięłam. Dopiero wtedy dostrzegłam.. że sama sobie robiłam krzywdę! Żeby była jasność! Nie mam do nikogo pretensji! To, że sprawa wyglądała tak jak wyglądała, to był wynik moich wyborów. Dziś, kiedy jestem świadoma, w życiu nie wplątałabym się w tamto bagienko.

Jesteś wypadkową suma osób z jakimi najczęściej przebywasz.


      Dziś pisze to Ciebie drogi Czytelniku.. Może warto przyjrzeć się znajomościom. Może dostrzeżesz jakieś większe lub mniejsze patologie. Dostrzeżesz, ze niektóre osoby zwyczajnie powodują, ze robisz się gorszy! Że robisz rzeczy, które oburzałyby cię jeszcze miesiąc/dwa temu. Swoją drogą to ciekawa sprawa. Poobserwować świadomie, jak osoby, z którymi przebywamy najwięcej na nas wpływają. Sprawdzasz to czasem? Czy może kompletnie Cię to nie obchodzi?
      Warto przyjrzeć się otoczeniu zwłaszcza wtedy, kiedy ma się kłopoty z samooceną. Brakiem pewności siebie, problemami z radzeniem sobie ze stresem. Czy też brakiem radości z nawet największych sukcesów. To ze te problemy się pojawiają, może być sumą wpływu naszego otoczenia. Które dominuje/deprecjonuje/podkopuje pewność siebie. To jak sprawdzisz jak wyglądają Twoje relacje? Kto najbardziej na Ciebie wpływa? Warto!