Czym jest motywacja i jak jej szukać? A może da się działać bez motywacyjnego kopa!

      Ostatnimi czasy ciężko u mnie o jakąkolwiek motywację do czegokolwiek. Dosyć trudna sytuacja w domu, kiepskie samopoczucie i nawał pracy dają mi się ostro we znaki. To wszystko sprawia, że człowiekowi się najnormalniej w świecie nie chce i kropka! Tylko co wtedy? Położyć się i czekać na objawienie? No tak dobrze to nie ma. Więc co robić?

      Czasy, kiedy fascynowałam się szeroko pojętym coachingiem, mam już daawno za sobą. W pewnym momencie mojego życia, uznałam go za prawdę objawioną, ale bardzo szybko mi przeszło. Dziś uważam to za jedną wielką ściemę. Namnożyło się też wszelkiej maści "kołczów" od motywowania gawiedzi. I doją kasę czy to na spotkaniach firmowych, czy indywidualnych spotkaniach. Uczestniczyłam w kilku i wiecie co... takiego nawijania makaronu na uszy to próżno szukać gdzie indziej. Jasne, jak się trafi "kołcz" psycholog, który opiera swoje słowa na wiedzy/badaniach, dopasowuje je do określonych osób, to jest inna rozmowa. Ale "kołcze" którzy motywują z "powołania"? Ojjj...

jak działac bez motywacji

      Dlatego powstaje pytanie... czy motywacja.. czy wewnętrzny impuls jest konieczny do działania? Czy koniecznie trzeba być zmotywowanym, żeby coś zrobić, coś osiągnąć?

Czy bez motywacji da się działać?

      Jasne! Łatwiej jest, kiedy jestem na fali i idzie łatwo. Jak robię coś, co lubię, to niesie samo! Tylko zastanawiam się, z czego bierze się motywacja do takiego działania? Z tego, że czuję się zmotywowana.. czy może  z tego, że lubię to co robię i widzę wymierne efekty. Osobiście obstawiam to drugie. Więc jak to jest? Motywacja, a potem działanie? Czy może jednak motywacja by coś zrobić, bierze się z tego, że coś zrobiłam i widzę efekty.

Motywacja jest tym, co pozwala zacząć, ale to nawyk pozwala w postanowieniu wytrwać. Czy na pewno? 

      Z perspektywy czasu wiem jedno. Da się działać, kiedy nie czujemy efektu WOW. Da się działać, kiedy najchętniej nie wychodzilibyśmy z łózka. Wreszcie da się działać, kiedy zwyczajnie czujemy odruch wymiotny, na samą myśl o zrobieniu czegoś. Bo bardzo czesto jest tak, że jeśli zmusimy się do zrobienia jednego malutkiego kroczku, to potem  żal nam wysiłku i robimy kolejny. Potem kolejne i kolejne.. A kiedy widzimy, ze nasze działanie przynosi wymierne efekty, to pojawiają się zadowolenie i chęć, by robić coś dalej.
      Oczywiście generalizuję tu i upraszczam. Bo, nie oszukujmy się, są takie rzeczy, których robić nie lubimy i nie będziemy lubić nigdy. Ale czy nie jest tak, że nawet te nielubiane przez nas czynności mogą motywować? Zwyczajnie.. nienawidzę ćwiczyć (serio nienawidzę), nienawidzę być spocona (najgorsze!).. ale jeśli widzę, że to przynosi efekty, to jest motywacja, żeby zacisnąć zęby i ćwiczyć (BLEAH, FUJA).

Metoda małych kroków jest równie dobra co pełen motywacji kop!

      Mam nadzieję, ze rozumiecie o co mi chodzi. Nie warto czekać, aż spłynie na nas natchnienie. Nie warto marnować czasu, na czekanie. Bo jeszcze nie teraz.. Bo za tydzień.. Bo poczekam aż wróci wena.. Bo... coś tam! Zwyczajnie szkoda życia na czekanie.
      Jeśli przeraża mnie pot spływający po tyłku po 40 minutach ćwiczeń z Ewcią Chodakowską, to zaczynam od 10 minut. Baaa... mogę zacząć od 5! Po tygodniu mogę dołożyć kolejne 5! Jeśli mierzi mnie nauka języka obcych, to wyznaczam sobie 10 minut dziennie i kuję słowka! Jak zobaczę, że dobrze mi idzie to dołożę jeszcze 5 minut! Tak wyrabia sobie człowiek nawyk i potem jest łatwiej!
      Ostatnio mój szef zrzucił na mnie całe zlecenie dla bardzo dużego klienta. Zawsze robił to sam, a tym razem oznajmił, że już najwyższa pora i... wyjechał do Japonii! Chryste Panie jaki to był stres! Ale podeszłam do tego metodycznie.. Najpierw plan.. potem po malutku, powolutku. Strach mnie ogarnia za każdym razem, jak dzwonię to super ważnej pani.. co to jest moim kontaktem ale co zrobić? Swoją drogą.. ta kobieta sprawy mi nie ułatwia.. ojj nie! Ale to już jest sprawa na osobny wpis!

      Rozpisałam się! Pora na podsumowanie!

      Nie szukaj motywacji gdzieś w obłokach. Nie szukaj jej w innych ludziach. Działaj, a ona przyjdzie! Działaj, a kiedy poczujesz efekty, przyjdzie też satysfakcja i chęć to dalszego działania. I żeby była jasność! Kiedy czujesz, ze ewidentnie robisz coś wbrew sobie, kiedy wiesz, że nie przyniesie Ci to efektów to... Machnij ręką i pójdź w drugą stronę. No! To by było na tyle!

      Dajcie znać, jak to jest u Was?
      Czekacie na prawdę objawioną.. czy zakasujecie rękawy i do roboty!


Pozytywnego tygodnia!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

** Na blogu obowiązuje regulamin, zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z nim i z polityka prywatności: Regulamin bloga

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je, nie toleruję w komentarzach spamu**