Asertywność.. czyli zachowania stadne i jak się przed nimi bronić.

      Jakiś czas temu poznałam w sieci pewną dziewczynę! Nie! Nie dziewczynę! Młodą kobietę! Sporo rozmawiamy. Co tu dużo gadać, widzę w niej siebie sprzed lat! I gdybym miała kiedykolwiek mieć siostrę, to chciałabym, żeby była właśnie taka! Nie to, że bym jej czasem uszu nie natarła, ale serducho wyczuwam dobre. I to najważniejsze. I to właśnie ona zapytała mnie, jak sobie radzić z szarżującym stadem przeciwników. Przeciwników, których do szewskiej pasji doprowadza fakt, że potrafisz się wyłamać. Że potrafisz wybrać coś innego niż oni! Ten wpis jest dla niej. Ale nie tylko, żeby była jasność!

czyli jak sobie radzić z atakującym stadem przeciwników.


Na początek historia!

      "Dzisiaj mamy zakładową integrację i ja na nią nie poszłam w wielu względów. Głównie po prostu nie chciałam. Gdyby to jeszcze było w naszym skromnym gronie z działu to okej, bym poszła. Ale nie chciałam iść gdy wiedziałam, że inni idą tylko żeby popatrzeć i z innych pośmiać.
      Drugim powodem jest to, że ja nie piję. Nie piję alkoholu w sensie. No i wiem, że na pewno byłyby nieprzyjemne dla mnie sytuacje znowu, że jak ja mogę nie pić. I by mi co niektórzy nalewali i siłą zmuszali do paru głębszych, jak to już się zdarzyło.
      Wolałam sobie tego oszczędzić, a sobotę wykorzystać produktywnie, a nie zmęczona znowu być. Musze się uczyć, a nikt tego nie rozumie. Ciągle słyszę że "jak ja byłam w twoim wieku to z imprez o 5 wracałam i jechałam na egzaminy". Okej nic mi do tego, ale ja mam inne priorytety. Tym bardziej, ze ostatnio mi zdrowie szwankuje.
      Np. dziś byłam pobierać badania i nie chcę się przemęczać dodatkowo. I nie rozumiem właśnie, dlaczego każdy mnie musi pytać dlaczego nie idę na integrację i wysłuchiwać czyichś opinii co powinnam a co nie. Tak tez wybrałam bezpieczną dla siebie opcję, tak jak napisałaś. Odmówiłam przybycia tak, żeby nikogo nie urazić. Mimo to prawie wszyscy nie rozumieli, dlaczego nie chce się  z nimi bawić... I weź tu bądź asertywna! Zjedzą Cię! A jak jeszcze zobaczą, że nic sobie z ich tekstów nie robisz to już całkiem będą próbowali podciąć ci skrzydła. 
      Każdy musiał komentować, ze jestem młoda i powinnam iść. Nikt nie rozumie, że nie mam ochoty i mam inne priorytety. Lepiej mi wmawiać, że coś ze mną nie tak."

Zachowanie stada, jak wyczują ofiarę to nie popuszczą, choćby nie wiem co.

      Kiedyś bałam się być poza stadem. Bałam się, że znajomi uznają mnie ta dziwadło. Za indywiduum, z którym nie warto się zadawać. Więc nie wyrażałam własnego zdania i płynęłam z prądem. Czasem mi to wychodziło na dobre, ale zdecydowanie częściej było zupełnie odwrotnie. U mnie moment przebudzenia był brutalny, o czym wiedzą stali czytelnicy bloga. Ale co ma zrobić osoba, która walczy o siebie, a stado atakuje? Odpowiedź w sumie jest prosta, ale jej wdrożenie w życie wymaga... twardego dupska niestety!
      Bo co wynika z opisanej wyżej historii.. jednostka odmawia, próbuje być sobą, wyznacza granice.. a stado atakuje. Stado nie lubi, kiedy jednostka się wyłamuje. Stado walczy, żeby przywrócić ład.

Bo czym tak naprawdę są zachowania stadne?

      Osobiście najlepiej to zjawisko znam od strony ekonomii. Zachodzi wtedy, kiedy konsumenci kupują jakąś rzecz, bo inni mają. Nie patrzą wtedy na ceną, użyteczność.. na nic. Muszą mieć i tyle. Ulegają zbiorowej histerii. Bardzo dobrze widać to na przykładzie dzieci (zbieramy lalki/samochody.. bo koledzy zbierają), czy też... np. wszelkich gadżetomaniaków. Taki głupi owczy pęd, byleby mieć, byleby należeć do określonej grupy. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest wiele.. np.:

  • moda - bo ta paletka od Jefree Star jest taka piękna.. idealnie dopracowana.. i nie jest ważne, że są paletki o podobnej jakości za ułamek ceny.
  • naśladownictwo - bo ta celebrytka używa tylko tej marki, a ona jest taka fajna i chcę być taka jak ona!
  • groźba kary, lub perspektywa nagrody - jak nie będę mieć tej lalki LOL to koleżanki w przedszkolu nie będą się ze mną bawić mamo!! I odwrotnie: Mamusi, jak mi kupisz ten zestaw lalek LOL to będzie super, bo będę miałam najwięcej w przedszkolu"
  • przyjęcie nowego systemu wartości - trzeba być postępowym, trzeba akceptować wszystko, żeby być nowoczesnym!
      Teraz przenieśmy to na grunt społeczny. Czy nie panują na nim takie same mechanizmy? Podążanie za modą, naśladownictwo, chęć bycia w jakiejś grupie.. bo to daje korzyści. Niechęć do pewnych zachowań, bo są ona krytykowane... mechanizm ten sam. Techniki manipulacji (o nich tez napiszę!) podobne. Pytanie: jak się przed tym bronić?

Jak się bronić przed zachowaniami stadnymi? Jak pozostać sobą?

      Na to pytanie nie ma dobrej i jednoznacznej odpowiedzi. Bo tak naprawdę zasad jest kilka:
  • miej swoją wizję i cel - i trzymaj się tego choćby skały srały. Jeśli jesteś pewien, że chcesz to i to osiągnąć to idź do przodu i nie oglądaj się co gadają inni. To ułatwia znoszenie krytyki.. a ta jest nieunikniona niestety.
  • to, że odmawiasz komuś, niemal zawsze otwiera drogę do nowych możliwości! - Nie masz ochoty przebalować połowy wypłaty w knajpie? Super.. te kilka stówek w kieszeni przybliżą Cię do upragnionego wyjazdu na Lazurowe wybrzeże! Taka perspektywa ułatwia znoszenie przytyków prawda?
  • zasady! - jeśli mam kodeks postępowania, to się go trzymam. Cały czas. Każde odstępstwo od reguły to woda na młyn dla stada! Bo ostatnio to jednak z nami piłeś.. a teraz co? Nie pasujemy Ci już? 
  • odmawiaj grzecznie - Nie pójdę z wami do knajpy, bo zbieram na wyjazd do Barcelony. 
  • nie bój się być nielubianym! - będę to powtarzać do znudzenia! Nie jesteś tabliczką czekolady i nie wszyscy muszą Cię lubić! Ci co lubią naprawdę, będą z Tobą. Cała reszta... oni są nieważni. Ludzie nieprzychylni są nieważni... a przynajmniej dla Ciebie tacy powinni być!
  • otaczaj się osobami, które w Ciebie wierzą. Które w razie czego podadzą chusteczkę.. albo kieliszek wina. Przy których możesz się rozsypać, a one wysłuchają, a potem dadzą otrzeźwiającego kopa w tyłek!
  • i ostatnie najważniejsze!! - NIE TŁUMACZ SIĘ i NIE PRZEPRASZAJ ZA BYCIE SOBĄ! - znasz to powiedzenie: tylko winny się tłumaczy? No więc, tu ta zasada jest chyba naczelną! Im więcej tłumaczenia, tym dłuższa dyskusja.. tym więcej nieprzyjemności. Ze stadem się nie dyskutuje, tak jak nie tapla się ze świnią w błocie. 

Nie będę udawać, że walka ze stadem jest łatwa!

      Nie będę udawać, ze walka ze stadem jest łatwa, wiesz dlaczego? Bo to tak naprawdę nie jest walka ze stadem, tylko z samym sobą! Ze swoimi słabościami, strachem. Dlatego niestety nie da się uodpornić z dnia na dzień. Nie będę tu odkrywcza..Od momentu startu, do momentu, kiedy otoczenie przestanie urabiać Cię na swoją modlę, to będzie momentami droga przez mękę. Trzeba mieć skórę prehistorycznego jaszczura i dupsko ze stali. Trzeba się trzymać swoich przekonań i się nie poddawać. Po każdym upadku wstawać, otrzepywać kurz i iść dalej. Cholera brzmię jak jakiś cholerny mówca z dupy.. znaczy motywacyjny. Tylko czy da się inaczej?


Uhh.. napisałam! Mam nadzieję, że coś pomogę. A może Ty drogi czytelniku masz jakieś rady? Jak pozostać sobą w starciu z nieprzyjemnościami? Będę wdzięczna za każdy okruch doświadczeń. Więc do dzieła! Komentujecie!!


1 komentarz:

  1. Świetnie, że zachowania asertywne da się ćwiczyć:)
    Super porady jak to robić!

    OdpowiedzUsuń

** Na blogu obowiązuje regulamin, zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z nim i z polityka prywatności: Regulamin bloga

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je, nie toleruję w komentarzach spamu**