Jak działać efektywnie i nie dać sie rozpraszać? Odpowiedź jest jedna: POMODORO!

      Ostatnio nawarstwiło się u mnie sporo dużych projektów. Jednocześnie sporo rzeczy mnie rozprasza. I pisząc to, nie mam na myśli powiadomień na messengerze, czy pokus by przescrolować instagrama.. to mam już opanowane i kompletnie mnie w czasie pracy nie interesuje. To inne rzeczy, o których pisać nie chcę. Duża ilość pracy spowodowała, ze musiałam poszukać nieco innej formuły zarządzania czasem. Zdecydowałam się na pomodoro... z czym to się je i czy to działa? Sprawdźmy!

      Czym jest Pomodoro? Cóż, to chyba najprostsza metoda zarządzania czasem. Nie znam prostszej i takiej, która jeśli się ją konsekwentnie stosuje, daje tak wymierne wyniki. Co ważniejsze, nie potrzeba do niej nie wiadomo czego! Żadnych wypasionych apek, żadnego oprogramowania. Można pracować (tak jak ja) kompletnie analogowo! Wystarczy cokolwiek, co odmierzy czas i da znać.. kiedy dany blok się kończy!

jak działać efektywniej


Jak działa pomodoro? Jakie są zasady?


      Tak prosto, że prościej się nie da! W Pomodoro działamy w blokach: 25 minut przerwa ok 5 minut i kolejny blok 25 minut i tak cztery bloki. Po czwartym bloku robimy sobie 15-20 minut przerwy. Takich bloków po cztery "pomodoro" robimy dziennie trzy max cztery. Brzmi prosto prawda? I takie jest.. jest tylko jeden haczyk. Trzeba konsekwentnie trzymać się czasu. W tej technice nie ma miejsca na kombinowanie! Tu zrobię 40 minut tam 15. Koncentrujemy się na 25 minut i przerwa. Wstajemy od komputera, robimy kilka przysiadów, wyglądamy przez okno, kilka skłonów i po 5 minutach wracamy do pracy. Tylko ważne! Nie sięgamy po telefon, nie sprawdzamy fejsa. nic z tych rzeczy! To jest kluczowe. Jak sięgniesz po telefon "na minutkę" to koncentracja Ci ucieknie.. nie mówiąc już o tym że "na minutkę" to najczęściej jest duuuużo dłuzej. Jeśli działamy według schematu to pomodoro pomaga zmaksymalizować naszą produktywność. Koncentrujemy się na zadaniach, a nie na rozpraszaczach. Nasz mózg pozbawiony dodatkowych bodźców całą uwagę koncentruje na zadaniu.

Co dało mi Pomodoro?


      Cóż.. powiem Wam wprost. Nigdy nie miałam jakoś wielkich problemów z koncentracją. Pojawiły się one pierwszy raz w czasie choroby mojej mamy. To było naturalne, że moje myśli cały czas krążyły. Dziś sytuacja się powtarza. Znów śmiertelna choroba atakuje bliską mi osobą. A ja myślę o wszystkim, tylko nie o pracy. Dlatego wdrożyłam Pomodoro. Zakładam słuchawki na uszy, odpalam moje ukochane radio RMF Classic i piszę. Czasem to trudne, ale piszę! Jedno zdanie, drugie.. Z każdą chwilą jest łatwiej. Przychodzi koncentracja, a mój mózg wchodzi na odpowiednie tory.
      Żeby była jasność.. początki nie były łatwe! Wciąż coś mnie od pracy odciągało, nawet muzykę musiałam usunąć.. Doszło do tego, że usunęłam z głowy wszystkie dźwięki. Jak? Pan M. ma takie słuchawki, co je zakłada jak idzie z kosą spalinową wycinać chaszcze, albo w lesie wypatrzy jakieś suche drzewo i idzie je pociąć na szczapki. No więc buchnęłam mu je i ... CISZA (nawet młot pneumatyczny w łazience nie przeszkadza)! Potem już tylko działanie... działanie. Pisanie.. jedno zdanie, kolejne i kolejne i poszło! Bo wiecie... motywacja bierze się z działania!

czyli pomodoro w akcji


      Pomodoro... mój sposób kiedy mi się nie chce. Mój sposób by kontrolować czas spędzany na pracy. Mój sposób na produktywne działanie. Znasz? Praktykujesz? Bardzo chciałabym poznać Twoje zdanie na temat tej metody!






Smaczek ze świata polityki #2

Wiedzieliście, że w budżecie obcięto 7 miliardów  (miało być 105 miliardów) na służbę zdrowia, ale znalazło sie 1,2 miliarda na TVP i Polskie Radio? Propaganda przede wszystkim! ;) Mówię Wam. Wyłączcie TV (czy to rządową, czy anty rządową) a włączcie myślenie!

32 komentarze:

  1. Super! Przyznam, że nie znałam tej metody, ale będę ją stosować. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tę metodę, bo jest skuteczna. Wczoraj (niedziela) pracowałam z nią i było efektywnie :-) Tyle, że nastawiłam budzik 2x na 50 minut i 10 minutowa przerwa, bo w domu miałam dzieci (niedziela) i zbyt krótkie bloki byłyby w tym przypadku mniej efektywne. Dzisiaj też będę pracować tą metodą jak tylko odwiozę młodszą córkę do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie 25 minut jest optymalne. Mój kręgosłup tez mi za to bardzo dziękuje... bo po 25 minutach wstaję, rozciągam sie i siadam ponownie do pracy. Nie tracąc nic z koncentracji.

      Usuń
  3. Jak ja bym zrobił przewę to bym już do działania nie wrócił ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ja też? :D

      Usuń
    2. To zależy jaka to przerwa.. jakbyście złapali za telefony/pomaszerowali jeść/ucieli sobie pogawendkę z kolegą to z pewnością. Ale jeśli to byłaby przerwa na dwa przysiady i kilka skłonów to problemów z powrotem do pracy nie ma żadnych.

      Usuń
  4. Pierwszy raz słyszę o tej metodzie :) chętnie spróbuję aż jestem ciekawa efektów.Faktycznie zawsze gdy robie sobie przerwę patrzę w tel i potem ciężko mi zebrać myśli. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odłóż go, zeby nie był pod ręką.. wtedy nie będzie kusiło. Zamiast tego zrób kilka przysiadów i skłonów.

      Usuń
  5. Właśnie miałam pisać o tek metodzie, prosta tylko wymaga dyscypliny i samozaparcia.
    Co do Tv to nie oglądam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na początku tak.. później już działa się niemal automatycznie. :)

      Usuń
    2. Tylko sie zebrać i konsekwentnie działać...

      Usuń
    3. Początki sa zawsze trudne.

      Usuń
  6. Musze wypróbować tą metodę, bo ostatnio coraz częściej coś mnie rozprasza, może to nadmiar obowiązków i próba zrobienia wszystkiego na raz.... Daj spokój z tymi smaczkami ze świata polityki, normalnie jak czytam i słysze co oni wyprawiają to mi od razu ciśnienie skacze. Mam nadzieję, że jeszcze kilka miesięcy i ich czas się skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieję, ze ludzie przejrzą na oczy i wyrzucą całe to towarzystwo, które teraz pasożytuje w sejmie i senacie. Całe to zdegenerowane do granic możliwości towarzystwo.. ;)

      Usuń
  7. Znam i stosuję przy projektach, które są długie, monotonne i przez to bardzo łatwo przy nich zawędrować np. na FB czy Instagrama zamiast skupiać się na tym co istotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Zdecydowanie pomaga, jak coś wymaga dużej uwagi i niekoniecznie nas cieszy.

      Usuń
  8. hm pierwszy raz o tym słyszę:D ale ja zwykle mam tak, że jak już coś zacznę, to chcę skończyć. I dopiero potem robię nowe. I średnio co godzinę mała przerwa na kawę lub herbatę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ o tym mowa. Robisz aż skończysz. Tylko po 25 minutach jest króciutka przerwa na rozprostowanie kręgosłupa, a po 50 przerwa na kawę. :D U mnie to genialne.. bo długie siedzenie w jednej pozycji odbija sie bardzo na moim samopoczuciu.

      Usuń
    2. haha czyli stosowałam ową metodą nie wiedząc jak się nazywa xd

      Usuń
    3. Można i tak powiedzieć. ;)

      Usuń
    4. ha:) każdego dnia się człowiek uczy czegoś nowego:)

      Usuń
  9. Ta ciekawostka mnie dobiła. No cóż są rzeczy ważne i ważniejsze :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy tekst. Postaram się wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  11. Tematyka bloga idealna dla mnie! Z przyjemnością zaobserwowałam! Co do powyższego wpisu, to robiłam coś podobnego, tylko nie wiedziałam, że to się tak nazywa. XD Przez ponad rok modyfikowałam moją codzienną rutynę (z dwójką maluchów) i udało mi się wygospodarować dzięki temu aż 2 h dziennie (od rana do 17). To niesamowite, że wystarczy poprzestawiać kolejność wykonywanych czynności ale jak to zrobić możemy się dowiedzieć wyłącznie poprzez praktykę. Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście. Niemal wszystko jest do wypracowania, jeśli wexmiemy pod uwagę najważniejsze zmienne. :)

      Usuń
  12. nigdy nie słyszałam o tej metodzie! Aż wypróbuję! :D
    http://czynnikipierwsze.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie stosowałam tej metody, ale jeszcze bardziej spodobała mi się opcja ze słuchawkami :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam już wcześniej o tej metodzie i przyznam szczerze, że nawet miałam plan ją wypróbować. Z moim samozaparciem tak to już bywa, że koniec końców odpuściłam. Aczkolwiek sama nazwa zachęca, niczym sos pomidorowy na najlepszej pizzy włoskiej! Obiecuję, że kiedy tylko nadarzy się okazja, nastawię budzik i sprawdzę, czy ta metoda rzeczywiście działa. Pozdrawiam! CytrynoweLove ♡

    OdpowiedzUsuń

** Na blogu obowiązuje regulamin, zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z nim i z polityka prywatności: Regulamin bloga

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je, nie toleruję w komentarzach spamu**