Nie jestem zimną suką! Jestem asertywna! Nie myl pojęć do cholery!



      Zawsze fascynowało mnie, jak ludzie mylą pojęcia, lub nie znają znaczenia słów.. a mimo to w lubością ich używają. Używają ich i nie wiedzą, że są śmieszni. Baaa.... czepiają się innych w oparciu o błąd w rozumieniu! Na ogół staram się tłumaczyć błąd. Jak napotykam ścianę to się zwyczajnie śmieję i odsyłam do słownika języka polskiego. Może autorytet znawców języka polskiego trafi bardziej niż ja i taki delikwent przestanie mylić pojęcia i choć w części przestanie być śmieszny..  Jeszcze częściej problem tkwi w niezrozumieniu przekazu. W błędnej interpretacji tekstu.. w jego nadinterpretacji, na dopowiadaniu sobie Bóg wie czego.. Dlaczego o tym piszę? Posłuchajcie!


      Na początek cytat, właściwie to wiadomość jaką dostałam jako wiadomość prywatna na instagramie...

      Ty jesteś jakaś nienormalna! Baaa ta cała Budzyńska twoja idolka też jest nienormalna. Poczytałam co ona wypisuje i jestem tego pewna. Obie jesteście nienormalne! Jak można nie wykazywać zrozumienia dla wyjątkowości sytuacji! Nie każda kobieta to pozbawiona wrażliwości zimna suka co to nie widzi dalej niż czubek własnego nosa. Ale co może wiedzieć o życiu bezdzietna singielka, co sobie z psa zrobiła substytut dziecka? Nic! Nic nie wiesz kobieto. Nic nie wiesz o życiu. Nie wypowiadaj się na tematy, o których pojęcia nie masz. Jesteś zwykłą zmanierowaną cizią, co to udaje wszechwiedzącą. Wyjdź za mąż, urodź dziecko i wtedy pogadamy o wyjątkowości! Bo w tobie nic wyjątkowego nie ma poza egocentryzmem, o ile ten może być wyjątkowy.

Cóż.. to by było na tyle. Co zrobiłam, ze zasłużyłam sobie na taki stek pomyj wylanych na głowę? Napisałam cyt:

4. Myślenie że jestem wyjątkowa.

Akurat ten błąd usłyszałam na webinarze Pani Swojego Czasu. I mocno mnie uderzyła prawda, jaka w nim jest. O co chodzi? Kobiety (ale nie tylko, mężczyźni też!) mają tendencję to usprawiedliwiania swoich niepowodzeń wyjątkową sytuacją. Bo byłam chora, bo mam piątkę dzieci, bo muszę dojeżdżać z innego miasta, bo mąż w delegację pojechał, bo pokłóciłam się z teściową... A to planując nie wiedziałaś, że takie masz obciążenia? Że może się coś niespodziewanego wydarzyć? Wiedziałaś, więc dlaczego nie miałaś planu b, czasem planu c? Dlaczego założyłaś tak sztywne ramy czasowe? Wybacz kochana.. ale każdy niesie swój krzyż. nawet ja bezdzietna singielka. Choć w sumie mam psa.. Bella zajmuje mi średnio 4h dziennie, tak dokładnie tyle czasu poświęcam tylko jej (liczy się czy nie?). Może to brutalne, ale Ola ma w tym aspekcie świętą rację! Każdy na swój sposób jest wyjątkowy. W sumie to temat na notkę!


       Na początku zaznaczam.. zwykle nie mam w zwyczaju odpowiadać, jeśli na starcie ktoś mnie obraża. Inwektywy zawsze skreślają u mnie rozmówcę na starcie. Wiecie jak to jest: nie rozmawiaj z idiotą, bo cię szybko sprowadzi do swojego poziomu i zwyczajnie pokona. I na inwektywy nie odpowiem. Nie mam z zwyczaju oceniać osób, których nie znam. Bo co mam myśleć po takiej wiadomości? Co wynika z tych słów? No jakaś życiowa frustratka, co nie ogarnia życia postanowiła sobie ulżyć i sobie ulżyła. Jak jej lepiej to luz. Po mnie to spływa.. mogę jej tylko współczuć. Napiszę tylko: uważajcie jak pytacie kobiet dlaczego nie mają dzieci, lub mówicie im, ze skoro dzieci nie mają to nic nie wiedzą. Bo one mogą bardzo tych dzieci pragnąć, ale nie mogą ich mieć! I może nie chcą o tym trąbić do cholery, a każde takie pytanie to strzał prosto w serce! A teraz do meritum!

Wyjątkowość sytuacji .. czy może być usprawiedliwieniem ciągłych niepowodzeń?


      Czy wyjątkowość sytuacji może być usprawiedliwieniem ciągłych niepowodzeń? Nie może! Jeśli na coś, co jest stałą w naszym życiu ciągle zwalamy porażki to problem tkwi w nas. Dlaczego? Bo planując nie bierzemy pod uwagę specyficznej sytuacji.. jaka ona by nie była! Do tego trzeba pamiętać, że każdy ma swoje problemy! Każdy niesie jakiś krzyż! Moja mama chorowała na raka, przez jakiś czas (za krótki! wiele bym oddała, by był on wiele dłuższy!), musiałam przy niej czuwać niemal non stop! Czy to zastopowało moje plany? Nie! Dlaczego? Bo wiedziałam, że ta sytuacja kiedyś przyjdzie! Uwzględniałam ją w moich planach! Moi współpracownicy tez wiedzieli. Wiedzieli też, że nie będę usprawiedliwiać niepowodzeń moją specyficzną sytuacją. Że wezmę na siebie tyle, ile będę mogła i ani krztyny więcej! W ostatnim momencie zwyczajnie znikłam, ale też wszyscy wiedzieli dlaczego. Postawiłam sprawę jasno.
      Przekaz moich słów jest jasny dla każdego, kto potrafi czytać ze zrozumieniem. Jeśli coś ci ciągle nie wychodzi, to nie zwalaj tego na wyjątkowe sytuacje! Nie wierzę, ze wciąż przydarzają ci się coraz to nowe nieprzewidziane wypadki! Ale jeśli robisz coś ciągle tak samo i oczekujesz nowych rezultatów. A w razie niepowodzenia usprawiedliwiasz to jakąś wyjątkową sytuacją no to sorry... nie szukaj u mnie współczucia. Każdy jest wyjątkowy, każdy ma wyjątkowe sytuacje, każdy ma problemy. Zadaj sobie pytanie: dlaczego jedni mogą, a Ty nie? To wina świata.. czy może błąd tkwi w tobie?  Zaryzykuję stwierdzenie, że to jednak błąd tkwi gdzieś w Tobie. I nie.. nie jestem zimną suką! Jestem asertywna i potrafię mówić co myślę bez owijania w bawełnę. Jeśli myślisz, że asertywność jest równoznaczna z egocentryzmem i całkowitym brakiem wrażliwości na krzywdę innych, to cóż... Odsyłam cie do słownika języka polskiego. Poczytaj, może specom od języka uwierzysz szybciej, o ile zrozumiesz co piszą... że tak zakończę złośliwie! Czasem bywam złośliwa!


Dla ciekawych linki do mini cyklu, który wywołał wyżej cytowany hejt: część 1część 2 i część 3. Jak zawsze zachęcam do dyskusji.. DYSKUSJI a nie wylewania frustracji!





50 komentarzy:

  1. Wiele osób uważa, że jak jest się asertywnym to jest się niemiłym, nie chce się pomóc itd. Ja nauczyłam się mówić NIE już jakiś czas temu i najbardziej oburzona była moja mama, która nie potrafiła zrozumieć, że ja mogę i mam prawo do odmowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Otoczenie reaguje bardzo różnie na "nie" ... zwłaszcza, kiedy ktoś nigdy tego słowa nie używał. Ale cóż poradzić? Najtrudniej jest mówić "nie" bliskim... nawet nie tym najbliższym, ale powiedzmy z tego drugiego kręgu.

      Usuń
  2. Az mi się nie chce wierzyć że ktoś ci napisał tak bezczelnym wiadomość... Z drugiej strony skoro uważacie za tak "beznadziejną" po po jaką cholerę cię obserwuję widocznie jednak masz Ciekawe życie i pokazujesz ciekawe rzeczy skoro tyle
    O tobie "wie" zawsze mnie śmieszyło to że ludzie potrafią z góry ocenić drugiego człowieka Jeżeli go kompletnie nie znają.. ogólnie to bym coś więcej napisała ale tylko mi się łacina ciśnienie na język

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wcześniej dostawałam różne wiadomości, mniej lub bardziej nieprzyjemne, zwykle je ignoruję, bo po co sobie język strzępić! W tej uderzyła mnie insynuacja że skoro nie mam dziecka to nic nie wiem. Ta osoba nie zastanowiła się nawet przez moment.. ze może ja dzieci nie mam nie z wyboru ale dlatego, ze nie mogę ich mieć! I jak często tak jest w tych czasach! Mnie ta znieczulica uderza za każdym razem. Ale to ja jestem pozbawioną wrażliwości zimną suką! ;)

      Usuń
  3. bycie asertywnym to po prostu nie danie sobie wejść na głowę :) nie ma w tym nic złego. A już najlepsze są rady tych - obcych jeszcze! - co to "na wszystkim się znają"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem obcy potrafi dobrze poradzić, bo patrzy z zewnątrz. Ale tak.. asertywność to w skrócie sztuka mówienia "nie".

      Usuń
    2. niby tak. Ale nie lubię wtrącania się postronnych ;p ktoś z bliskich z mądrą radą czy przemyśleniem - ok niech się wypowie nie mam z tym problemów. Ale nie muszę się z tym zgadzać oczywiście

      Usuń
  4. I amen... " Każdy niesie swój krzyż ", każdy/każda ma wyjątkową sytuację i własne problemy - nie rozumiem zachowań bazujących na oskarżaniu czy potępianiu innych, zwłaszcza nie znając tych osób ani sytuacji w jakiej się znalazły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ja pisząc notki na bloga też nie pisze o konkretnych sytuacjach.. chyba ze swoich... a ogólnie. Ale cóż... zdarza się.

      Usuń
  5. Niestety nie każdy rozumie co mówi i co piszę a potem są efekty nie wiem po co oceniać człowieka jak się go nawet nie zna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej, jak nie doczyta tylko sobie dopowie... i jazda! ;/

      Usuń
  6. Przypomniały mi się słowa z desideraty:

    "nawet głupcy i ignoranci oni też mają swoją opowieść"

    W tych słowach jest wiele mądrości. Pewne sprawy wymagają zrozumienia dotarcia, przepracowania... życie jest drogą i każdy żyjący znajduje sie na niej. Każdy ma jakąś mądrość i często można czerpać jeden od drugiego, myślę że jest to bardziej wartościowe.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne ze każdy może nas czegoś nauczyć. Tylko może nie w przypadku, kiedy źle zrozumie przekaz, lub też używając słów, których znaczenia nie zna.. czepia się nas o coś przy okazji dorzucając inwektywy. Taka postawa oznacza głupotę i jedyna nauka jaka z niej płynie to: pamiętaj, nie zachowuj się tak.

      Usuń
  7. Kurcze, jestem w szoku, że ludzie piszą obcym osobom takie wiadomości i oceniają tak właściwie ich nie znając. Nie ukrywam, że im więcej wiem o tym, co się dzieje w internecie, tym mniej mnie dziwi, ale i tak ciężko mi zrozumieć takie zachowania i co je w człowieku wywołuje. Tak jak napisałaś, każdy ma swoje problemy, każdy niesie swój krzyż i każdy sam decyduje o swoim życiu i tym, co z nim zrobi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powszechne nadal przekonanie o całkowitej bezkarności i anonimowości w sieci. A także... cóż: w sieci tacy są odważni.. w realnym życiu prosto w oczy nie potrafią już takich rzeczy mówić.

      Usuń
  8. Zgadzam sie z tym co napisalas. Jest to przykre. Jeszcze bardziej zasmuca mnie to że ostatnimi czasy, bardzo ciężko jest przeprowadzić z kimkolwiek inteligentną rozmowę, pełna znaczenia. Płytkie rozmowy mnie nudzą a plotkami nie jestem zainteresowana wiec nie pogadam z tzn fanami pudelka😛 dlatego często czytam to co piszą ludzie na blogach takich jak twój. Może rozmowa to nie jest ale jakas interakcja z pewnością☺ pozdrawiam
    Kaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano ciężko.. ale też nie jest aż tak źle. Po prostu trzeba sobie umiejętnie dobierać towarzystwo!

      Serdeczności przesyłam!

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. święta może nie.. ale tak myślę. :)

      Usuń
  10. Wow jestem pod wrażeniem ilości jadu bijącej z tej wiadomości, którą dostałaś ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To typowy hejt.. zero argumentów za to morze inwektyw. Szkoda mi takich ludzi.

      Usuń
  11. Masakra, że ludzie tracą tyle czasu na rzucanie jadem w internecie zamiast zająć się czymś pożytecznym:D Wkurza mnie też podejście, że ktoś jest jakby gorszy bo nie ma dzieci i ciągle się z tym spotykam;/. Tytuł rewelacja hehe:D:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ma osoby, która nie miałaby problemów. Gdybyśmy chcieli wszystko zrzucać na los i biadolić to świat tylko by się cofał. Po co coś robić, męczyć się, skoro i tak nie wyjdzie... A odmawianie, przynajmniej wśród starszych ludzi, często jest postrzegane jako brak wychowania. Kiedyś taka byłam i niestety ludzie lubili to wykorzystywać. Na szczęście już wiem co to NIE :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I super! Trzeba umieć powiedzieć "nie" inaczej ludzie wejdą na głowę.. i to niezależnie od wieku.

      Usuń
  13. Co do usprawiedliwiania niepowodzeń jest to tak zwane umiejscowienie kontroli - jedni ludzie mają skierowaną kontrolę na zewnątrz, drudzy do wewnątrz. Tych pierwszych jest znacznie więcej, co za tym idzie swoje niepowodzenia przypisują światu zewnętrznemu. Nauczyłam się umiejscawiać moją kontrolę do wewnątrz - wiem, że to ja posiadam wpływ na swoje dążenia, cele i życie. Nie pozostaję obojętna na to co się wokół mnie dzieje - po prostu działam i często mówię NIE - rzeczom, aktywnością i ludziom których nie lubię :) Jestem pełna podziwu dla ludzi, którzy zamiast zająć się własnym życiem wylewają tyle żalu. Nawet jeśli zrozumiała to na opak i ją to w jakiś sposób uraziło (choć tego nie rozumiem bo przejrzałam posty które podlinkowałaś) to skąd tyle negatywnej energii by to wyrzucić? Zastanawiające i chętnie poddałabym panią wnikliwej analizie jako przyszły psycholog haha :) Pozdrawiam serdecznie i obserwuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, ze nie byłoby co analizować. ;) A poważniej... między teorią a praktyką jest często przepaść. Czasem niepowodzenia to wina czynników zewnętrznych, na które wpływu nie mamy. W tym przypadku jednak mówimy o ciągłym zwalaniu winy na świat... a to już chore jest i tak robią zwyczajni (przepraszam za brak poprawności politycznej) nieudacznicy życiowi. Zamiast zaczynać zmiany od siebie, to żądają, żeby to świat się dostosował do ich widzimisię.

      Serdeczności przesyłam.

      Usuń
  14. Ostro...też czasami dostanę średnio miły komentarz lub jakąś niemiłą wiadomość, ale tak to chyba jeszcze nikt po mnie nie pojechał. No cóż tj. napisałaś niektórzy wyładowują swoje frustracje na innych, a w sieci można zrobić to najłatwiej bo jest anonimowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sieci nie ma anonimowości. Jak ktoś chce, to znajdzie wszystko. Ludzie zdają się o tym zapominać.. do czasu.

      Usuń
  15. Jak usprawiedliwisz swoje niepowodzenia lepiej się czujesz. Nie wiem czy to takie straszne. Podświadomie wiesz, że nawaliłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zwalasz winę na innych to dobrze? Jeśli zwalasz winę na świat to dobrze? No nie... usprawiedliwianie niepowodzeń nic nie daje.. bo człowiek zamiast koncentrować się na zmianie, na rozwiązywaniu problemu, to traci energię na szukanie winnych. Jasne.. przez chwilę czujesz się lepiej.. bo to przeciez nie twoja wina. Tylko co to daje? NIC!

      Usuń
  16. O rany kto takie wiadomości piszę :D Ostatnio też padłam ofiarą na jednej z grup, po czym Pani brakło argumentów i mnie zablokowała, a tylko część rozmowy wkleiła gdzieś dalej na grupie, żeby mnie "ośmieszyć", chyba niestety wyszło odwrotnie :D Też staram się być asertywna i również przyjmować tego skutki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie! Czasem wystarczy jakieś jedno niezrozumiane słowo i już... i na ogół to kobiety robią takie gównoburze! Słabe to...

      Usuń
  17. Uwielbiam jak ktoś wyrzuca na wierzch że "nie masz dzieci" albo "dziecko byś sobie zrobiła a nie kot", szkoda tylko że zazwyczaj mówią to moje koleżanki, które urodziły jak miały po 16-17 lat i do dzisiaj siedzą z dziećmi w domu albo robią w sklepie na pół etatu bo nie miały jak skończyć szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma innego argumentu... A to bardzo często boli, bo kobiety coraz częściej zajść w ciąże nie mogą. A najgorsze jest, ze taka jedna z drugą jak się o tym dowiadują, to wyciągają drugi argument: trzeba było za młodu pomyśleć. Wtedy to ja już nie wiadomo co robić.. walić po pysku, czy od razu wyciągać nóż.

      Usuń

** Na blogu obowiązuje regulamin, zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z nim i z polityka prywatności: Regulamin bloga

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je, nie toleruję w komentarzach spamu**

Copyright © 2014 Draqilka.. rozwijajmy się razem , Blogger