Judytowo... cudowny azyl dla psich dzieci!

*żródło: Fundacja dla szczeniąt Judyta*


      Czasem trafia się w sieci na miejsce/akcję, które momentalnie łapią za serce. Człowiek patrzy na zdjęcia, czyta i wzruszenie ściska mu gardło. Potem lecą łzy bezsilności.. potem pojawia się złość. Ja tak mam za każdym razem, kiedy wskakuję na stronę Judytowa. Azylu dla niechcianych psich dzieci. Azylu dla zwierzaków niepełnosprytnych.

      Kolejny dzień i kolejne psie nieszczęście. Czytam, zły płyną, a ja zgrzytam zębami i mam ochotę komuś przyłożyć. Najchętniej temu zwyrolowi, co swoją agresją skrzywdził niewinne zwierzę. Jeszcze bardziej wściekam się, kiedy spotykam się z ludzką głupotą i nieodpowiedzialnością. Kolejna bezpańska suka.. bezpańska? Czy może jakiś kat ją wygnał, jak okazało się, ze jest szczenna? Widzę zdjęcia.. psia mama zrobiła wszystko, by zaopiekować się swoimi dziećmi. Sama ledwo dycha, ale walczy! Jeśli ma sporo szczęścia, dostrzeże ją ktoś, kto się nią zainteresuje. Kto pomoże uratować ją i jej dzieci. Jeśli nie ma szczęścia.. cóż, często natura zrobi swoje.

*Sparkly, maleństwo z wodogłowiem*

      Takie niechciane, często skrajnie wyczerpane i chore szczenięta trafiają do Judytowa. Fundacja dla Szczeniąt Judyta to jedyne takie miejsce w Polsce. To tam często lądują niechciane i/lub chore szczenięta. Praktycznie nie ma dnia, żebym nie czytała o kolejnym miocie niechcianych szczeniąt! Ja nie wiem.. czy to się nigdy nie skończy? Dlaczego ludzie są tak bezmyślni! Tyle się o tym mówi, a i tak wkoło jest to samo. Są akcje, gdzie bezpłatnie można suczki sterylizować.. a ludzie (zwłaszcza na wsi), nawet o tym nie pomyślą! Sama mam suczkę, której w chwili obecnej, ze względu na jej stan zdrowia nie mogę wysterylizować. Dlatego pilnuję jej jak oka w głowie! Bella ma troszkę ponad rok, sama jest jeszcze psim dzieckiem! Chorym psim dzieckiem. Nie wyobrażam sobie, żeby dopuścić do niej jakiegoś psa. Dlaczego inni ludzie nie myślą tak jak ja. Dlaczego ja dziś znów czytam o odłowieniu 16 szczeniąt!!!

*źródło: Fundacja dla Szczeniąt Judyta*

      Na szczęście są ludzie, którzy nie załamują rąk! Którzy kochają zwierzęta. W moim sercu szczególe miejsce zajmuje Fundacja dla szczeniąt Judyta. To co oni robią... leczą te wszystkie maleństwa, ratują je z wydawałby się największych tarapatów. Ostatnio czytałam historię szczeniaka z wodogłowiem. Czytałam, wyłam jak głupia.. ehhh

      Dlaczego o tym piszę? Może masz ochotę im pomóc. Wysłać sms, zrobić mały przelew? Może stać Cie, by robić to tak jak ja cyklicznie co miesiąc. 10 zł, 20 zł.. to nie jest majątek. A pieniądze pomogą wybudować ośrodek dla zwierzaków, pomogą uratować kolejną skrzywdzoną przez ludzi psią istotę. 10zł to tak dużo? 10 zł to tyle co nic, to lepsza czekolada. Teraz na czasie jest promocja w Rossmanie... dziesiątki złotych wydawane na kolejne tusze, pudry, palety cieni. Ja nie mówię, że to jest złe! Jeśli Ci te kosmetyki potrzebne śmiało kupuj! Nie ukradłaś ich! Tylko następnym razem pomyśl.. czy 10 paleta jest Ci niezbędna do życia, cz naprawdę musisz mieć 5 tuszy do rzęs?... może wpadniesz na pomysł i przekażesz te pieniądze na zwierzaki.  Pojedyncze 10 zł to niewiele.. ale jak się uzbiera kilka tysięcy po 10 zł to już spora suma prawda? To jak.. zastanowisz się? Spróbujesz pomóc? Tu link opowiadający o budowie Judytowa: Fundacja Judyta- Facebook. To jak pomożemy??

23 komentarze:

  1. Ach, zawsze serce mi się kraje, gdy czytam o takich sprawach. Pomimo tego, że jest tyle zła, to dobrze, że istnieją fundacje, które pomagają zwierzętom. Ostatnio zrezygnowałam z pakietu smsów za 10 zł miesięcznie i stwierdziłam, że zaoszczędzone pieniądze mogę przekazać na jakiś szczytny cel.

    Sama mieszkam na wsi i niestety kiedyś to raczej nie do pomyślenia było, aby wysterylizować zwierzaka. Teraz zauważam, że myślenie to się zmieniło i coraz więcej ludzi decyduje się na to. Moja Majusia miała 14 lat i udało się ją upilnować przez cały ten czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tez pilnujemy. Na szczęście nie mamy na wsi problemu bezpańskich, czy tez luzem biegających psów w dzień. Więc spokojnie Bella sobie biega po ogrodzie w ciągu dnia. A w nocy i tak śpi w domu. Jedyna zmiana jaka zachodzi w czasie cieczki to brak spacerów, bo na spacerach to różnie mogłoby być. Trenujemy i biegamy sobie więc na podwórku.

      Usuń
    2. To u mnie raz jeden kawaler pojawił się w ogródku, ale na szczęście ktoś był w domu i szybko zareagował.

      Usuń
  2. ja się zawsze bardziej wzruszam jeśli czytam właśnie o zwierzętach porzucanych czy cierpiących... te 5 czy 10 zł nie jest dużo a zawsze co miesiąc wspiera tego typu inicjatywy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się złoszczę... płaczę i się złoszczę. Bo już ręce opadają. :(

      Usuń
    2. sami nie zmienimy tego że tak się dzieje ;/ ... muszą wszyscy się zebrać do kupy

      Usuń
    3. Wiesz... jeśli każdy chcący/myślący zacząłby od swojego podwórka i najbliższego otoczenia to świat zmieniłby się nieprawdopodobnie. Ale ludziom się zwyczajnie nie chce, lepiej posiedzieć przed TV i obejrzeć Ukrytą prawdę, albo innego mózgotrzepa... :(

      Usuń
  3. Krew zalewa, temat przewałkowany na każdą stronę ale niestety są osoby do których nic nie trafia. Znam pewną starszą Panią której kotka rodziła co rujkę a dzieci tej pani nosiły do lecznicy maluchy i to szybko żeby uśpienie było darmowe. Na pytanie czemu nie wysterylizuje kotki odpowiadała że: "nie chce być przeciwna naturze", mówiła też że: "koty po kastracji brzydkie sie robią" i nie ma zmiłuj! Takich osób do których nic nie trafi jest masa niestety... można mielić temat w nieskończoność a głową muru nie przebijesz.
    Choćby każda osoba idąca na promocje zrezygnowała z zakupu i wpłaciła te pieniądze które by wydała to i tak sprawy bezdennej studni głupoty ludzkiej nie przebije.
    Super że są fundacje, że są ludzie którym los zwierząt leży na sercu.... a wiesz co mnie boli najbardziej?
    Rozrywa mnie że są w stanie pomóc określonej liczbie potrzebujących... jak czytam biedny piesek, biedna sunia to mi ciśnienie skacze.... zwierzak pod opieką fundacji wygrał los na loterii: opieka behawioralna, weterynaryjna, pełne miski, smaczki często.... a biedne psy to te które są w schroniskach.... to dla tego tak piszę o tych domach tymczasowych.... może ktoś pomoże.... i co ważne że nic ta osoba nie płaci pomagając w ten sposób.
    Co do wpłat pieniędzy: dobrze że ludzie pomagają, ale potrzeb jest tyle że nie wiadomo gdzie wpłacić, którą łatać dziurę... nie mam pojęcia do czego musi dojść by to sie skończyło... jak widzę takie kundelki bezdomne to podnosi mi sie ciśnienie... fundacja wykastruje, ale gdzieś tam jest źródło problemu... w głowie ludzkiej ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo szczenięta będą kolejne a możliwości pomocowe ograniczone ;(

      Usuń
    2. o masakra... krew się burzy....

      Usuń
    3. Tak, psy, które trafiają do fundacji to wygrywają losy na loterii. Osobiście wspieram dwa schroniska i Judytowo. Co miesiąc. Nie wydają pieniędzy na pierdoły.. teraz zrezygnowałam ze słodyczy i postanowiłam sobie, że te pieniądze wydam właśnie na zwierzaki.
      Co do rezygnacji z zakupów kolejnego kosmetyku/kolejnej pierdoły do domu/kolejnego ciucha... to nie zgodzę się z Tobą. Potrzeby są OGROMNE! I liczy się każdy grosz. Im więcej fundacje mają pieniędzy, tym mogą więcej pomagać. I sama zachęcam do tego, by zamiast kolejnego tuszu, kolejnej ramki na zdjęcie, kolejnej 30 bluzki, pizzy za 50zł .. wspomóc zwierzęta. Nie mówię o życiu w ascezie, tylko o rezygnacji z rzeczy zbędnych. Głupoty ludzkiej nie ograniczę, ale mogę choc w niewielkim stopniu ograniczyć cierpienie zwierzaków.. i tak trzeba do tego podchodzić, przynajmniej ja tak robię.

      Dobro wraca!

      Usuń
  4. Nie potrafię znieśc jak ludzie się znęcają nad zwierzętami :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajna akcja i jestem na tak :) Pomogę, niewiele, ale zawsze coś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie nie mają serca, a także głowy. Kilka lat temu przygarnęłam chorego szczeniaka, który się błąkał po ulicy. Po 2 wizytach u weterynarza okazało się, że stan psa jest na tyle poważny, że nie ma sensu go operować. Po pierwsze koszty byłyby dosyć spore, po drugie rokowania były złe i weterynarz stwierdził, że psiak niepotrzebnie się ocierpi. Zdecydowaliśmy sie go uśpić aby skrócić jego cierpienie. Najgorsze jest to, że ktoś widząc że zwierze jest chore po prostu go wyrzucił, a gdyby operację przeprowadzono kilka miesięcy wczesniej psiak byłby zupełnie zdrowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Totalna znieczulica... już mogli go oddać do Schroniska.. albo do jakiejś fundacji. Ale to trzeba się wysilić. :(

      Usuń
  7. Zawsze mnie przeraża znieczulica, nawet na informacje o zwyrolach, które wieszają psy na drzewach, czy po prostu przywiązują tak, żeby nie mogły się uwolnić i to tak głęboko w lesie, żeby nikt na nie nie trafił. A co ze strzelaniem do kotów. Dziś kot, a jutro dziadek czy dziecko? Ale żeby coś zrobić trzeba mieć jaja. Pierwszy krok nie bierz, zwierze wcale nie jest dobrym prezentem. Jak masz to dbaj, jak o członka rodziny, bo nim jest. Jak nie ogarniasz znajdź dobry dom lub idź do schroniska, nie wieszaj siatki z kociakami na bramie, żeby zamarzły zanim ktoś je znajdzie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie... szkoda, że wszyscy ludzie tak nie myślą. :(

      Usuń
  8. smutne oczka, aż serce ściska

    OdpowiedzUsuń

** Na blogu obowiązuje regulamin, zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z nim i z polityka prywatności: Regulamin bloga

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je, nie toleruję w komentarzach spamu**

Copyright © 2014 Draqilka.. rozwijajmy się razem , Blogger