Mój minimalizm... czyli dobrze mi z tym, że mam mało rzeczy!

mniej znaczy więcej



      Czy jestem minimalistką? Niektórzy by powiedzieli że nie, inni ze tak. Ja sama o sobie mówię, ze jestem minimalistką wybiórczą. Bo jest kilka sfer życia, w których minimalizm jest mi kompletnie obcy. Natomiast w innych jestem wręcz minimalistką skrajną... Dlaczego tak się dzieje? Myślę że dlatego, iż minimalizm to nie jest ograniczanie się we wszystkim na siłę. To raczej sukcesywne pozbywanie się tego, co nam zwyczajnie nie jest potrzebne. Bez czego spokojnie możemy się obejść. Osobiście lubię mieć mało rzeczy.. dlaczego? A to już zapraszam do czytania!



Mój minimalizm....


      Minimalizm ruch lifestylowy polegający na.. no własnie na czym? Wydaje mi się, że to taka zdrowa odpowiedź na rozbuchany konsumpcjonizm. Na masową całkowicie bezmyślną konsumpcję. Kupuj.. kupuj! Przecież to na promocji, są wyprzedaże kupisz sobie na przyszłość. Spodni/spódnic/koszul/butów/kosmetyków nigdy za wiele. Cóż.. właśnie minimalizm jest odpowiedzią na to wszystko. Minimalista wie, że nie potrzebne mu 20 par butów. Minimalista wie, że trzy zastawy stołowe to stanowczo za dużo. Minimalista wie, że nie musi mieć w szafce 5 kremów do twarzy i siedmiu toników. Wreszcie minimalista wie.. że ponad ilość trzeba przełożyć jakość. Nie słucha tego co mu serwują spece od marketingu. Stawia na prostotę i wygodę.
      Osobiście minimalistką (poza kilkoma niegroźnymi fiksacjami) jestem od zawsze. Nigdy nie przywiązywałam się specjalnie do rzeczy. Nigdy nie miałam szafy pełnej ubrań, szuflad pełnych kosmetyków. Nie miałam przesadnej ilości bibelotów, gadżetów. Nie kolekcjonowałam rzeczy. Zawsze wychodziłam z założenia ze lepiej być niż mieć. Nie poddałam się presji środowiska. Najciężej było mi pamiętam walczyć z mamą. Która uważała, ze powinnam mieć mnóstwo pięknych ubrań. Nie rozumiała, że mi ubrania/buty/torebki nie są potrzebne do szczęścia. Nigdy nie utożsamiałam tego co człowiek ma na sobie z tym co ma w środku! Zawsze zżymałam się się na powiedzenie "jak cię widza tak cię piszą" SIC! Cóż.. byłyśmy skrajnie różne.


Minimalizm w szafie i łazience...


      Jak już wyżej pisałam, nigdy nie byłam fanką posiadania ogromnych stert ciuchów, butów, torebek. Wystarczało mi absolutne minimum. Jestem mistrzynią garderoby kompaktowej. Z czym to się je? Ubrania mam utrzymane w stonowanych kolorach. Większość to tzw bejsiki. Rzeczy pasują do siebie, więc nie mam problemu z zastanawianiem się, co na siebie włożyć. Mam tez kilka odpałowych rzeczy, które wprowadzają lekkie szaleństwo do mojej garderoby.. ale te mogę spokojnie zestawiać z resztą. W szafkach nie ma wiecznego bałaganu.. bo i co ma ten bałagan robić? Kiedy przeprowadzałam się na wieś, moja garderoba jeszcze się skurczyła, bo wywaliłam wszystko,  czego nie zakładałam dłużej niż pół roku, wszystko co było podniszczone. I tak zmieściłam się z wszystkimi ubraniami do dwóch średniej wielkości walizek.
      Tak samo jest z kosmetykami. Czy to kolorówka, czy pielęgnacja. Mam pojedyncze rzeczy. Jak widzę, że coś mi się kończy to kupuję kolejną rzecz. Może wynika to z faktu, że nie mam cierpliwości do babrania się w tonach kosmetyków? Że wystarcza mi absolutne minimum? Moja cera nie wygląda gorzej od cer dziewczyn,. które nakładają na siebie tony przeróżnych rzeczy. Rzeczy, których połowy nazw zwyczajnie nie znam! Mojej skórze wystarczy oczyszczanie żelem i krem. Moim włosom szampon i odżywka. Mojemu ciału żel, który nie wysusza skóry i powiedzmy raz w tygodniu kawowy peeling. Moim najlepszym przyjacielem jest żel aloesowy... kosmetyk idealny, kosmetyk do wszystkiego. Idealny nawilżacz, zabójca niedoskonałości, pogromca łupieżu. Jego kumplami (i moim też) są fusy kawowe i olej kokosowy. Ta trójca na dobrą sprawę robi mi całą pielęgnację. Oto ja... minimalistka. Minimalistka, która kompletnie nie boi się upływu czasu, która przyjmuje siebie taką, jaka jestem. Niektórzy powiedzieliby dziwadło... ;)


Książki, kwiaty, ozdoby na Boże Narodzenie...


      Trzy fragmenty mojego życia, w których nie ma miejsca na minimalizm. Kwiaty hoduję maniacko wręcz. Nie dość, ze świetnie wyglądają, to jeszcze oczyszczaja powietrze. I żeby była jasność.. to nie są żadne tam storczyki czy maciupcie sukulenciki. Tylko kwiaty, które rosną duże. Moim najnowszym dzieckiem jest monstera! Marzyłam o niej od dawna, ale nie bardzo miałam miejsce.. dziś rośnie dobie dumnie w doniczce. A ja pilnie szukam dziur w liściach i podskakuję z radości na samą myśl o tym, jaki ten kwiat będzie duży duży!
      Książki... kupuję je namiętnie i moja kolekcja rośnie. To ewidentnie moja pięta achillesowa. W tej chwili nie mam ich jakoś przesadnie dużo pewnie ok 300.. z czego pewnie 50 to ekonomia i słowniki. Reszta to beletrystyka i historia Pana M. To dużo czy mało? Cóż dla mnie niewiele... wciąż swoją kolekcję powiększam o kolejne okazy. Dlaczego? Książki mają duszę, są skarbnicą wiedzy i ogromnym poligonem dla wyobraźni i kreatywności. Powiecie przecież są ebooki... cóż, ebooki nie pachną, ebooki są bezduszne jak i technologia, dzięki której je odczytujemy. Czytam je również, są przydatne ale... Cóż.. papier to papier. W tym zakresie jestem totalna konserwą. Poza tym.. lepiej wydać pieniądze na książki niż na alkohol czy papierosy prawda?
      Światełka, bombki, świecące cuda najróżniejsze.. cóż to coś, przy czym nie przechodzę obojętnie. Kocham magię świąt Bożego Narodzenia.. i uwielbiam czuć ją w domu. Dlatego cóż.. mam sporo ozdób. Choć jak nieraz przeglądam zdjęcia to i tak jestem w tych niższych stanach średnich, jesli chodzi o ilość. Cóż.. każdy ma jakiegoś bzika prawda? I w tej dziedzinie życia nie zamierzam wprowadzać idei mini... choć kto wie, czy mi się to jeszcze nie zmieni.


Co daje mi minimalizm?


      Może nie jestem skrajnym przedstawicielem tego nurtu.. bo jednak wciąż mam w swoim otoczeniu rzeczy, bez których mogłabym się obejść.. choć czy mogałabym się obejść bez książek i kwiatów?? Iiii NIE. Ale już rozmaitej maści bibeloty, pierdółki i innego typu rzeczy w moim otoczeniu racji bytu nie mają. Wiecie jak to ułatwia sprzątanie i skraca czas szykowania? Co najmniej o połowę. Odkurzanie książek zajmuje chwilę.. a teraz już też mniej bo zwyczajnie książki odkurzam odkurzaczem. Więc odpowiedź na pytanie: co daje mi minimalizm odpowiem: czas i przestrzeń. Czas by być z najbliższymi, by się doskonalić... i przestrzeń, która kocham nade wszystko. Tak teraz się zastanawiam i wiecie.. dodam jeszcze jedną rzecz: wolność! Wolność, która jest wynikiem uodpornienia się na mechanizmy marketingowe. Wolność od potrzeby by coś mieć... bo tak wypada, bo inni mają, bo tak bardzo zachwalają. Jak coś mi niepotrzebne to choćby (za przeproszeniem) skały srały, to mnie nawet najlepsza reklama nie skusi.
Jestem ciekawa jak jest u Was?.
Jesteście minimalistami czy wręcz przeciwnie?
Lubicie mieć czy być?
A może uważacie, ze można i mieć i być?

Jak zawsze zachęcam do dyskusji!!
Uściski!!







pees. ruszyłam z nowym profilem na Instagramie.. LINK: DRAQILKOWY INSTAGRAM. Będzie tematycznie związany z blogiem. SERDECZNIE zapraszam!

83 komentarze:

  1. Można i mieć i być, ale przeprowadzka do maciupkiego lokum z pewnością wymusi u mnie minimalizm. Poza książkami i płytami, bo te już okupują dwie ściany w moim przyszłym domku i to się nie zmieni - obydwoje jesteśmy książkowo-płytowymi zbieraczami i gdy ktoś stwierdza, że przecież jest mp3, wiem, że się z tą osobą nie dogadam. A teraz myślę o ubraniach i czuję, że to będzie rewolucja. Z kwiatków zmieści się sukulent, może dwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak ty z mp3 ja mam z ebookami i audiobookami... z czego tych drugich już kompletnie nie rozumiem. Zarówno mp3 jak i ebooki sa dobre na podróże, bo jednak duuużo mniej miejsca zajmują. Ale w normalnym życiu... cóz, ja jestem konserwą i wolę papier.

      Usuń
  2. Oh, oczywiście, że jestem minimalistką. Najlepiej czuję się w otoczeniu tylko tych rzeczy, które używam. Mam bardzo mało ciuchów, ale same drogie i regularnie oddaję do kosza PCK to, w czym już dawno ( czytaj parę miesięcy) nie chodziłam. Ubieram się w 90% tylko na czarno, więc problem w doborze ciuchów żaden. Mam tylko dwie torebki - dużą i małą. W kwestii kosmetyków, to jest tego trochę więcej, ale to zwykle po spotkaniach blogerskich, gdzie i tak większość potem prezentuję rodzinie, a dla siebie zostawiam najciekawsze rzeczy. Podziwiam zawsze dziewczyny, które pokazują swoje toaletki, a tam 5 tuszów do rzęs, 20 rozświetlaczy i 30 bronzerów. Oczywiście do tego 50 pędzli! Zwariowałabym umysłowo mając taki dobytek :) Zawsze stawiałam na jakość a nie ilość :) 300 książek? sporo, ale fajnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym zwariowała! Pomijając że to zwykłe marnotrawstwo pieniędzy. Bo ile czasu potrzeba na zużycie kilku bronzerów? Jak dla mnie kilka lat... Z tuszami to już ogólnie mam problem.. mam jeden i wywalam po max 2 miesiącach nawet jak jest jeszcze dobry. Oczy to oczy..

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o kosmetyki mam podobnie. Ja potrzebuje zwykłego szamoponu i maski i dopiero jak to się kończy (a w częstym przypadku skończy całkowicie) dopiero kupuję następne pudełko. Czasami stosuje jakieś maseczki czy kremy do twarzy, ale tylko te które wyrównają kolor skóry lub nadadzą takiej "energii" na buzi. Może jeśli chodzi o kosmetyki do makijażu mam ich ciut więcej, ale hamuje się jak tylko mogę bo tak czy siak stwierdzam, że po co mi tyle. Ale... światełka, książki i inne pierdółki to moje MUST HAVE - nie wspomnę o kubkach, od których jestem uzależniona. No takie małe pierdółki czy to na ozdoby do domu czy do zdjęć to zawsze porywają me serducho. I choć z nich też staram się zrezygnować tak z książek, kubków, zdjęć i kwiatów nie ma opcji. NIE i już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie duzo czasu musi Ci zajmowac sprzątanie... mnóstwo pierdół to mnóstwo kurzu.. a przestawianie tego wszystkiego musi być koszmarem. :D

      Usuń
    2. Nie, to tak nie jest :) Ponieważ tego typu pierdółki np. do zdjęć mam w zamkniętym pudełku. Nie lubię jak mi wszystko gdzieś stoi, staram się ograniczać w tym przypadku. A jak potrebuje czegoś to wyciagam i tyle :) Także w tym akurat się wycwaniłam :P

      Usuń
  4. Można mieć i być chociaż w moim świecie modelingu czasem ciężko jest mi się oswoić z moją minimalistyczną szafą i kosmetyczka:D zawsze kusi mnie dziwna chęć posiadania na przyszłość bo przecież zawsze się przyda itd. Jakkoliwek nie znoszę kupować kosmetyków na zapas każda dekoracje do domu muszę przemyśleć setki razy a czasem nawet mój chłopak mowi że z minimalistki przechodzę w sknerę i że powinnam kupować sobie więcej rzeczy:D dla mnie fajny jest taki minimalizm, zero presji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz.. u mnie dekoracje schodzą juz na plan dalszy... zauważyłam, ze nawet Pepco, które było w momencie urządzania zabójcą dla mojego portfel dziś już nie kusi. Wychodze pooglądać ale w 8/10 przypadków wychodzę z pustymi rękami.

      Usuń
  5. Bardzo rozsądnie. Podoba mi się twój minimalizm. Tylko to, co jest potrzebne i tylko to, co uwielbiam. Rzeczom, które tylko zajmują miejsce mówię stanowcze nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to.. co co trzymać rzeczy, które tylko zawalają miejsce? Bo się kiedyś mogą przydać? Tiaaa... zbieractwo czasem przyjmuje koszmarne rozmiary. ALe znam osoby, które nie są wstanie nic wyrzucić.. bo się kiedyś przyda. Pół biedy, jak masz duży dom, ale co.. kiedy masz małe mieszkanie? Wtedy zaczyna się koszmar!

      Usuń
  6. Po przeczytaniu Twojego posta zorientowałam się, że też jestem taką wybiórczą minimalistką. Nie dotyczy to książek oczywiście bo tych zawsze miałam wiele i ciągle dochodzą. Ten minimalizm u mnie widać przede wszystkim w kosmetykach i ciuchach. Kupuję tylko to czego rzeczywiście potrzebuję. Żel aloesowy też należy do moich ulubionych. Rewelacja:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już się bałam, że jestem jakimś dziwolągiem i że nikt nie ma tak, jak ja XD Nie wynika to z faktu, że nieraz szkoda mi pieniędzy, bo owszem, wydać lubię, ale na coś, co naprawdę mi się przyda. Nigdy nie rozumiałam koleżanek biegających po drogeriach, próbujących wszelkie kosmetyki. Ja mam kilka wybranych, sprawdzonych. I na tym poprzestaję. Podobnie z ciuchami - często robię czystki w szafie i nie lituję się nad ubraniami. Nie noszę - do wora i koniec. Nie lubię chomikowania w tych kwestiach. Inaczej to ma się np. do książek. Nie lubię wypożyczać, bo zawsze ląduje w mojej skrzynce upomnienie z biblioteki ^^' Ja książkę lubię kupić i mieć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś dziwolągiem.. a jeśli to ja też nim jestem. ;) tez jestem książkowym snobem.. wolę książkę kupić i mieć na własność! :D

      Usuń
  8. Chciałabym, żeby mojej skórze starczała taka pielęgnacja. A tymczasem oleju kokosowego nie trawi moje całe ciało, zaskakująco zgodnie. Aloes w różnych wersjach badam, ale póki co miłości tu nie ma :/ Z kawą się lubimy, ale zdecydowanie bardziej doustnie :P Książka zdecydowanie bije wszelkie używki, a w ozdobach świątecznych też coś jest :P Moja mama też uważa, że powinnam poświecić więcej uwagi mojej garderobie, ale lubię mój minimalizm w tym temacie i bez wyrzutów sumienia robię czystkę w szafach ze 2 razy do roku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mam mniejsze wymagania.. cóż, nigdy skóry nie rozpieszczałam. Z resztą.. ja na jakości kosmetyków nie oszczędzam.. ograniczam tylko ich ilość to niezbędnego minimum.

      Usuń
  9. A ja lubię czasem mieć wybór w kosmetykach czy innych sprawach i wcale sie tego nie wstydzę

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobrze to napisałaś. ;) ja dożę do minimalizmu ale tez się nie ograniczam całkowicie do jednego produktu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie w tym rzecz. Minimalizm to nie jest ograniczanie na siłę.. to dążenie do pozbycia się rzeczy zbędnych.

      Usuń
  11. Zazdroszczę takiego podejścia. Ja mam szafę pełną ubrań i ciągle coś kupuję :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz.. to podstawowy błąd. Kupowanie rzeczy (przeważnie) niepasujących do siebie co skutkuje kolejnymi zakupami. A w końcu i tak rano stajesz przed szafą i nie wiesz co na siebie włożyć. Więc zakładasz to co zwykle, po czym idziesz na zakupy...
      Ja mam garderobe kompaktową i problemów z ubraniami nie mam. ;)

      Usuń
    2. Czemu? Moje rzeczy do siebie pasują :) Kupuję dlatego, że lubię założyć coś nowego ;) i na szczęście nie mam rano takich dylematów :D

      Usuń
    3. A co robisz ze starymi? Wiszą? Leżą? Zakładasz parę razy, nudzi się i nowe? Ehh.. nie rozumiem.. nigdy nie zrozumiem potrzeby posiadania pierdyliarda ubrań.

      Usuń
    4. Zakładam również :) Ostatnio dużo schudłam więc tak naprawdę miałam całą szafę do wymiany :) a za duże rzeczy sprzedałam :)

      Mi się ubrania nie nudzą ale nie lubię zakładać jednych i tych samych ubrań raz na tydzień :P

      Usuń
  12. Co do butów to ja się z tym całkowicie nie zgadzam! O ile można zaoszczędzić na ubraniach, bo da się z niektórych poskładać kilka ciekawych stylizacji i nie trzeba ich mieć Bóg wie ilu, to buty to wyjątek. Są nie tylko częścią stylizacji, ale też bywają ciekawym akcentem... Sama zakupów nie lubię, omijam sklepy szerokim łukiem, a jak mam sobie kupić jakieś nowe ubranko, to robię się chora, jednak buty... buty to całkiem inna sprawa. Mam ich... 30-40 par? Sama już nie wiem ile dokładnie, ale nigdy nie wyobrażałam sobie oszczędzać na butach i mieć je w wersji minimalistycznej :(((
    A tak wracając do tematu (bo temat butów musiałam tutaj obronić :D ) to mi minimalizm kojarzy się przede wszystkim z czystością, porządkiem, ładem, który uwielbiam. Nienawidzę mieć rzeczy na wierzchu, wszystko musi być pochowane. Im mniej dookoła mnie, tym lepiej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chodzisz w tych 40 parach butów? Czy zwyczajnie kupujesz kolejne bo żadne Ci nie pasują... Jeśli chodzisz we wszystkich to ja nie mam pytań. Ale jak coś zakładasz raz w roku albo i rzadziej... Na jakości butów nie oszczędzam.. ale też nie lubię wywalać pieniędzy w błoto. Więc nie kupuję czegoś, co mam w perspektywie założyć raz i potem to będzie leżało latami i pewnie tego drugi raz nie założę, bo zmieni się moda albo przestanie mi się podobać, albo zwyczajnie zapomnę, że coś takiego mam... także ten. ;)

      pees. tak jak o butach, możesz powiedzieć o torebkach czy dodatkach, one też potrafią być ciekawym akcentem. ;)

      Usuń
    2. No pewnie, że chodzę! Każde są do założenia, chodzę we wszystkich! I też nie oszczędzam na jakości butów, w końcu zdrowie stóp jest najważniejsze, co natłukła mi do głowy jakiś czas temu moja pani podolog.

      Mówię tak o butach bo... ja np. wcale nie noszę biżuterii... serio. Nie lubię łańcuszków, dziwnych kolczyków, bransoletek... zegarki ujdą. Bo jeszcze się przydają do czegoś. Torebka? Mam kilka ale torebka dla mnie musi być pojemna, więc nie ma u mnie mowy o torebce, jako dodatku. Pozostają buty - buty to dla mnie świętość :)

      Każda z tych 30-40 par jest noszona i żadna nie leży bezużytecznie :)

      Usuń
  13. Ja jestem minimalistą jeżeli chodzi o ubrania to nie kupuję na zaś nie gromadzą nie wiadomo jakiej ilości bluzek spodni i tym podobne. Przykładowo spodnie mam zaledwie 3 pary które wchodzą na okrągło i dopiero jak widzę że zaczynają się przecierać to kupuje nowe a stare wyrzucam. Józek wiadomo mam więcej ale nie na tyle aby ubrania wylatywały mi z szafy. Buty Nie uwierzysz Nie wiem czy to będzie dla ciebie dużo czy mało ale wszystkich mam 8 par oczywiście licząc i zimowe wiosenne, jesienne i letnie. Torebki mam 3 z czego jedna jest do użytku codziennego druga jeżeli wybieram się na jakieś zakupy lub imprezę towarzyską aby było mi wygodnie bo jest malutka i zmieści najpotrzebniejsze rzeczy. A ostatnio to jest taka typowo weselna. Jeśli chodzi o kosmetyki to wiadomo z racji tego że mam bloga kosmetycznego Mam ich więcej ale nie kupuje jeśli nie potrzebuje używam Wspólnie z mamą i bratem, jeśli chodzi o brata No to wiadomo takie bardziej uniwersalne produkty. A jeśli chodzi o resztę na to z Małą używamy wszystkiego ale nie otwieramy nowych póki nie zużyjemy obecnych i też nie kupujemy jeżeli czegoś nie wykończymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W minimalizmie nie chodzi o ilość! W minimalizmie chodzi o to, żeby mieć tyle ile używasz. Żeby pozbywać się rzeczy zbędnych, a nie upychać w szafach/komodach, gdzie leżą zapomniane, a Ty kupujesz nowe.. bo zapomniałaś że już coś takiego masz.

      Usuń
  14. Moja zmora sa wlasnie ksiazki. Mam tate filologa, dorastalam potykajac sie o ksiazki. Juz nie mieszkamy razem, ale ja nadal potykam sie o jego ksiazki. Dlatego na regale stoja tylko ksiazki jeszcze do przeczytania, te ladnie oprawione i kindle. Nic wiecej, ksiazki przeczytane sa oddawane potrzebujacym. Cos stoi, bo jednak ludzie bardzo oceniaja domy bez ksiazek i mozna od razu stracic w czyichs oczach zanim sie w ogole ma szanse wyjasnic ile ksiazek sie ma na kindlu. Ale tak najchetniej, to wszystkich bym sie pozbyla poza kindlem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam, ze zawsze podchodze do półki z książkami, bo ona na ogół wiele mówi o właścicielach. A ebooków nie znoszę. Bezduszna technologia.. dosyć jej mam w pracy.

      Usuń
  15. U mnie ciężko w tej kwestii...wszystko odkładam i chowam bo na pewno się przyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj.. ja nie chowam. Rzeczy by mnie zalały chyba. Już ma w domu taką osobą, co to nic nie wyrzuca... bo się przyda. Dobrze, ze dom jest duży i jest gdzie to wszystko upychać... a ja do pewnych pomieszczeń zwyczajnie nie wchodzę.

      Usuń
  16. Nie jestem minimalistką :) Chociaż czasem wydaje mi się, że lepiej by mi było, gdybym była, to jednak nie :D Lubię mieć dużo, mieć do wyboru, do preferencji i do ochoty :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chyba nie umiem być minimalistyczna. Kupię to co mi się spodoba, bez przemyślenia czy będzie mi to potrzebne. Jeśli chodzi o kosmetyki, chciałabym ich wiele! Niestety nie mam za dużo, a z ciuchami całkiem odwrotnie, chciałabym mieć mniej, by mieć mniejszy problem z tym co dziś ubiorę, a mam całą szafę wypchaną ubraniami, i do tego komodę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wieczny problem pt. nie mam co na siebie włożyć.. bo mimo miliona ubrań rzeczy do siebie nie pasują... ;)

      Usuń
  18. ja staram się ograniczać ilość posiadanych rzeczy. zastanawiam się po 10 razy czy to mi na pewno potrzebne. Teraz robię przegląd ciuchów i mazideł których nie potrzebuję. może komuś innemu posłużą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będzie więcej miejsca w pokoju dla mnie xd

      Usuń
    2. nie zginę przygnieciona szpargałami;p

      Usuń
    3. Ahh Ty moja ulubiona spamerko:* :*

      Usuń
  19. Mam tak samo jak ty, jestem minimalistką tylko w wybranych sferach życia, kosmetyków mnóstwo, tutaj jestem rozrzutna i raczej występuje u mnie maksymalizm :D Ale za to minimalizm panuje u mnie w szafie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos za coś. Ja nie znam pojęcia "minimalizm książkowy".

      Usuń
    2. Oj u mnie się on zdarza ;p często też czytam w wersjach elektronicznych, także tradycyjne książki nie zajmują u mnie dużo miejsca <3

      Usuń
  20. jesli chodzi o mnie to jestem minimalistka natomiast gdy w gre wchodzi moja corka i produkty dla niej to już nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie czas na minimalizowanie córki. ;)

      Usuń
  21. Ja ostatnio też dążę do minimalizmu i pozbywam się rzeczy, które kiedyś wydawało mi się że są mega potrzebne a teraz leżą zajmują miejsce i się kurzą.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hmmm, ja w sumie mam bardzo podobnie do Ciebie :) Nigdy nie czułam potrzeby posiadania tysiąca ciuchów, czy kosmetyków. Jakoś mnie na zakupy nie ciągnie, tak samo jak odstraszają mnie te wszystkie promocje (zwłaszcza na kosmetyki) gdzie ludzie się szalenie rzucają na półki, byleby tylko mieć, no bo taniej... a tak naprawdę wydaje się niepotrzebnie kasę :) Zawsze planuję zakupy i zastanawiam się czy dana rzecz jest mi naprawdę potrzebna, zanim zdecyduję się na zakup :)
    Kiedy byłam młodsza uwielbiałam kolekcjonować różnego rodzaju figurki, czy dekoracje do postawienia gdzieś na komodzie, ale z tego też się już wyleczyłam, zostawiłam w pokoju tylko 3 małe szklane kule, dwa słoniki i sowę :D Tak teraz myślę, czego posiadanie uszczęśliwia mnie najbardziej i są to chyba, tak jak też w Twoim przypadku, książki :D Kwiatów mam natomiast pod dostatkiem w ogrodzie, ale kiedy przyjdzie mi samej mieszkać i dbać o dom, to kto wie jak to będzie... :D Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiaty w ogrodzie to nie to samo. ;) Dla mnie w domu są tez niezbędne, ze względu na walory estetyczne.. ale przede wszystkim dla oczyszczania powietrza.

      Usuń
  23. U mnie ciężko z tym minimalizmem ;p niby go lubię, ale wiele rzeczy robię, które o tym nie świadczą :p

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy mieszkałam w Irlandii kupowałam na potęgę, ludzie tam strasznie nastawieni sa na konsumpcjonizm i to się udziela. Kiedy przeprowadzałam się do Polski pozbyłam się większości rzeczy bo transport był nieopłacalny i od tej pory uważam się za minimalistkę. Kupuję tylko to co potrzebne, mam pojedyncze kosmetyki, jedne perfumy, nie szaleję z ciuchami, nawet książki wypożyczam w bibliotece :) Teraz wolę postawić na jakość a nie na ilość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jakość jest o niebo wazniejsza niż ilość...

      Usuń
  25. Ja ostatnio zatraciłam się w minimalizmie kupując nowe meble a wyrzucając stare. Gdy przekładałam wszystkie moje rzeczy do nowych mebli zauważyłam, że mam pełno niepotrzebnych rupieci, które wcale nie są mi do niczego potrzebne. Minimalizm moim zdaniem pozytywnie wpływa na nas, od razu chce się przebywać w pomieszczeniu gdzie jest ład i porządek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej się nie zatracać. ;) Minimalizm to narzędzie, a nie cel sam w sobie.

      Usuń
  26. Ja bardzo często wyrzucam rzeczy, które są mi niepotrzebne lub też mam ich za dużo. Ale z drugiej strony jak mam kilka kremów do twarzy to zużywam je wszystkie i dopiero kupuje nowe. Też mi się zdarza zakupowa faza ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. ja też mam słabość do książek, marzy mi się wielka biblioteczka,pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  28. Różnie z tym bywa u mnie, lubię mieć dużo ubrań ale robię generalnie porządki, ostatnio kilka worków rzeczy oddałam innym. W szafie mam zawsze porządek, wiem co gdzie znaleźć. Z kosmetykami to nie kupuję ich w nadmiarze, najpierw zużywam jeden krem, tusz itd. dopiero potem sięgam po kolejny. Nie mam na raz pootwieranych kilka opakowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, to nie trzymać rzeczy, w których się nie chodzi.

      Usuń
  29. mam tak jak ty. Są miejsca gdzie minimalizm jest mi bliski (ubrania, buty) a są takie, gdzie nie jest (kolorowe kosmetyki do makijażu, ale do tego dążę, by było ich mniej oraz rzeczy do DIY. No nie da się mieć mało rzeczy do prac ręcznych): )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie da się.. da się je tylko poukłądać w pudłach, zeby wiecznego bałaganu nie było. ;)

      Usuń
  30. Lubię minimalizm, ale jeszcze nie udało mi się go wprowadzić do życia - pewnie musiałabym więcej poczytać i bardziej się nim "nakręcić". Szczególnie nie widać go w moim włosowym świecie - nadal szukam tych idealnych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się nakręcać, bo nie w tym rzecz. Przyjdzie moment i sama poczujesz, ze trzeba zrobić porządek w otoczeniu.

      Usuń
  31. Kocham minimalizm, ale nie w mojej szafie i na półce z książkami.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja to chyba jestem gdzieś pośrodku. Jak mnie złapie faza to wszystko co niepotrzebne i zbędne w danej chwili wyrzucam i oddaje. Natomiast mam też chwile słabości podczas których uzupełniam luki i kupuję. Chociaż częściej zdarza się ta pierwsza opcja. Staram się też trzymać reguły 1 za 1. Czyli jak skończy mi się podkład to dopiero kupuję następny etc. Podobnie z ciuchami - kupię coś nowego, to wyrzucam coś w czym już nie chodzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo dobry patent na to, by uniknąć zalania potokiem rzeczy.

      Usuń
  33. Minimalizm jest sposobem na porzadek. Również wyznaję zasadę im mniej tym lepiej. Poza tym minimalizm, jest w modzie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam minimalistką, zanim ktoś nazwał to co robię minimalizmem. Także ten... moda nie moda. Siedzę w tym od jakichś 20 lat. ;)

      Usuń
  34. Jesteś zdrowo wyglądającą konserwą ;DD A co z Pepco? :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nic. Skończyłam urządzać swój kąt i zniknęła potrzeba kupowania różnych rzeczy. Wciąż tam zaglądam, bo nieraz można upolować fajne ubrania. Ale sama potrzeba kupowania znikła.

      Usuń
  35. Odkrywam zalety bycia minimalistką, ale zmiany wprowadzam bardzo powoli. Staram się odmienić swoje podejście. Juz inaczej patrzę na zakupy i coraz łatwiej jest mi zrezygnować z posiadania czegoś

    OdpowiedzUsuń
  36. W mojej duszy i na zdjęciach coraz więcej minimalizmu. Co prawda mam pełno ciuchów, ale ostatnio zrobiłam mocny przegląd i wywaliłam sporą część ubrań. Staram się kupować ubrania tak, aby pasowały mi do wielu stylizacji. Kosmetyków nie kupuję na zapas (chyba, że coś mi się kończy i jest na promocji), a obecna pielęgnacja składająca się z 2 kosmetyków okazała się być zbawienna dla mojej cery ;) Wyjątek stanowią u mnie pomadki do ust. Ich mam pełno, ale to pewnie dlatego, że każda jest w innym kolorze. Przestałam zbierać różne duperele, choć dalej kupuję różne głupotki, ale uważam, że robię to z większa rozwagą. Chyba tak naprawdę po mojej przeprowadzce przekonałam się, że spora część rzeczy wcale nie jest mi potrzebna i niezbędna do codziennego funkcjonowania.

    Śliczne minimalistyczne ujęcia! ;)

    OdpowiedzUsuń

** Na blogu obowiązuje regulamin, zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z nim i z polityka prywatności: Regulamin bloga

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Copyright © 2014 Draqilka.. rozwijajmy się razem , Blogger