Na konsumpcję, na siew i na zapas ... czyli moja metoda zarządzania finansami.

z cyklu jak oszczędzać pieniądze


      Kiedyś bardzo dawno temu usłyszałam na studiach bardzo mądrą myśl: Jeśli dobrze nauczysz się zarządzać funduszami jakie zarabiasz, to będziesz ich mieć wystarczająco. Jeśli się tego nie nauczysz... zawsze będziesz ich mieć za mało. I taka prawda. Jeśli nie opanujemy rozbuchanego konsumpcjonizmu.. jesteśmy wstanie wydać każde pieniądze... nawet największe! Badania pokazują, że ludzie którzy wygrywają duże sumy pieniędzy, przeważnie wracają do stanu posiadania sprzed wygranej po około 5 latach. Wydają.. wydają, aż wreszcie nie zostaje nic. Czasem wręcz długi. Ot.. kluczowa sprawa.. zarządzanie pieniędzmi!


      Jak ja zarządzam swoimi funduszami? Ano według starej chłopskiej zasady, którą przekazał mi mój przyszywany dziadek! Pamiętam jak dziś jego słowa: "Pamiętaj dziecko.. z pieniędzmi jak ze zbożem. Trzeba je dzielić na trzy kupki: na jedzenie, na siew i na zapas!". Utkwiło mi to w pamięci aż do tej pory. I tak dokładnie działam. Moje fundusze dzielę na te trzy części... i uwierzcie mi, bardzo dobrze na tym wychodzę!





Konsumpcja i opłaty stałe!


      Pierwsza i w sumie największa część moich wydatków. Opłaty stałe, rachunki, jedzenie, ubrania, drobne przyjemności. To pochłania połowę moich przychodów... czasem ciut więcej, ale rzadko. Bo jeśli planuję kupić coś ekstra, to jakiś czas na ten cel odkładam pieniążki do "specjalnego słoika". Nie cierpię też na syndrom kompulsywnego kupowania więc... udaje mi się trzymać w ryzach. Warto pamiętać, że jeśli na bieżącą konsumpcję i rachunki wydajemy więcej niż 60-65% pensji, to znaczy, że żyjemy ponad stan. Że należy wydatki jak najszybciej obniżyć. Niestety, świat finansów jest brutalny, a w długi bardzo łatwo wpaść.. trudniej się z nich wykaraskać niestety. :(


Na siew!


      Połowa tego, co zostaje z wypłaty, po odliczeniu kosztów stałych zawsze idzie na mój osobisty rozwój. Książki, kursy, podróże. Wychodzę z założenia, że żeby wyjąć, najpierw trzeba włożyć. To z tych pieniążków, mam zamiar utrzymywać też bloga.. jak już przejdę na własną domenę.


Na zapas!


      Oszczędności i inwestycje. Życie nauczyło mnie, ze MUSZĘ mieć żelazną kwotę pieniędzy nie do ruszenia. Taki mój fundusz ratunkowy. Finansową poduszkę, która uratuje mnie w przypadku kryzysu. Na razie jestem młoda, względnie zdrowa i mam pracę. Ale to się może w jednej minucie zmienić. Mogę potrzebować pieniędzy na leczenie, rehabilitację... czy zwyczajnie na rachunki, bo stracę stałe dochody. Pieniędzy może potrzebować ktoś z moich bliskich. Na ten cel staram się odkładać 15-20% pensji. Nie zawsze się udaje, ale przeważnie.


Czwarta część... dobroczynność!


      Tą opcję wprowadziłam w sumie niedawno. Staram się 2-3% moich dochodów miesięcznie przeznaczyć na organizacje charytatywne. Czasem wysyłam smsy, czasem wpłacam pieniądze. Częściej na zwierzęta niż na ludzi, ale to z prostej przyczyny... Pisałam to wiele razy już, zwyczajnie od jakiegoś czasu wolę zwierzęta od ludzi. Smutne? Cóż.. prawdziwe.



      Oto moja metoda zarządzania finansami. W sumie jest prosta, ważne by się jej trzymać. Robię to już od ładnych kilku lat i właściwie nie miałam problemów finansowych. Tak więc polecam ją Wam z czystym sumieniem. I jednocześnie zapytuję:
Macie jakieś swoje sposoby na finanse?
Bardzo chętnie o nich poczytam!





27 komentarzy:

  1. Bardzo mądry, przyszywany dziadek. Ja od dziecka jestem nauczona oszczędzać. Zawsze oszczędzam chociaż często nie wiem na co ;) Obecnie na dom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej oszczędzać na nie wiadomo na co, niż żyć ponad stan i w pewnym momencie obudzić się z ręką w nocniku...

      Usuń
  2. Prosta zasada, ale czasem trudno się do niej przyzwyczaić. Od dziecka uczono mnie oszczędzać, ale od kiedy dostałam swoje własne pieniążki to jakoś tak zaczęły ode mnie odchodzić. Bo pozwalam sobie na więcej. Czas z tym skończyć. Wrócić do oszczędzania. Cel nawet jest, teraz wystarczy tylko zacisnąć pasa. Zapamiętam rady na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku jest trudno, ale jak się człowiek trzyma tych prostych zasad to z miesiąca na miesiąc jest łatwiej.

      Usuń
  3. Na zapas - też mam taką kwotę, której staram się absolutnie nie ruszać. Warto mieć zawsze małe zabezpieczenie bo nie wiadomo co los przyniesie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to.. nie wiadomo co los przyniesie!

      Usuń
  4. sama mam problem z oszczędzaniem... zdecydowanie za dużo wydaję :( jednak rok zaczęłam dobrze :D Bez zbędnych wydatków :D

    zapraszam do mnie - właśnie pojawił się nowy post!
    https://pani-blondynka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc trzymaj się tego.. i nie wydawaj na pierdoły.

      Usuń
  5. Ja umiem doskonale zarządzać finansami mimo że mam dużo wydatków (jedzenie, rachunki, karmel i inne o których kiedyś ci pisałam) to mimo tego że zarabiam zwyczajnie najniższą krajową i jeszcze dodatkowo działam to potrafię oszczędzić więcej niż osoby które więcej zarabiają a praktycznie nie mają wydatków. Będę robić wpis o oszczędzaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam z niecierpliwością na ten wpis!

      Usuń
  6. Mądry dziadek! Z pewnością zapamiętam tą radę:)
    U mnie bywa różnie, zarobki chwiejne raz nic raz zadowalające (plusy i minusy freelancera) :D bywają miesiące gdzie nie kupuje sobie kompletnie nic i zawzięcie odkładam a czasem uznaje że raz się żyje:D Póki co zbieram z narzeczonym na wesele więc krucho co miesiąc:D Twój wpis z pewnością mi się przyda:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mądre, mnie się oszczędzać nie udaje. Staram się, żeby nie mieć długów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja naczelna zasada... nie mieć długów.

      Usuń
  8. U mnie na szczęście od zarządzania finansami jest mąż, ja niestety chyba bym wszystko wydała ;p zawsze przelewamy na nasze wspólne konto co miesiąc większą kwotę i wtedy wiem ile mi zostało i ile mogę wydać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie oszczędzasz? Polecam zacząć mimo wszystko. ;)

      Usuń
    2. Oszczędzam, oszczędzam przynajmniej się staram zawsze coś odłożyć :)

      Usuń

  9. 'z pieniędzmi jak ze zbożem. Trzeba je dzielić na trzy kupki: na jedzenie, na siew i na zapas" zapamiętam:) co do utrzymania bloga to w co po za domeną będziesz inwestowała? Szablon? Grafika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę zmieniać szablonu, bo póki co ten mi się podoba.. choć kto wie. Ale z tych pieniędzy mam zamiar kupić dobry aparat i nowego lapa... ale to za chwilę jak uzbieram. ;)

      Usuń
  10. Muszę przyznać, że zaskoczyłaś mnie ostatnim punktem. Nie to, żebym wątpiła w Ciebie :P Nie spodziewałam się go, chyba jeszcze w podobnych wpisach go nie widziałam :P Ja się najczęściej po prostu nie przyznaję, że zrobiłam przelew, zaniosłam ręczniki i koce do schroniska ... ludzie na to dziwnie reagują, niesmaczne komentarze lub po prostu uznawanie, że się przechwalam, czy wręcz od nich czegoś wymagam, bo oni gorsi być nie mogą i mi się tłumaczyć zaczynają lub przekonywać, żebym tego nie robiła. Olewam, robię to co jest zgodne z moim sumieniem i idę dalej. Podziwiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez o tym nie mówię. Robię swoje. Ale tu pisalam post o mojej metosie na zarządzanie. Poza tym nie widzę nic złego powoedzeniu: tak wysylam pieniądze na schroniska, dolozylam się do zrzutki na leczenie konia. Jak się pojawiają głupie komentarze z by wam je jednym zdaniem: "nie zaglądają mi do portfela" .. a jak się zaczynają glupio tłumaczyć mowie "tylko winny się tłumaczy". To zazwyczaj pomaga. A jak nie? To olewam. 😹

      Usuń
  11. Ja robię tak, że połowę swojej wypłaty przelewam na drugie konto i jest to kwota nie do ruszenia za pozostałą połowę żyje ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobra metoda zarządzania funduszami. Ja akurat jestem rozsądna jeśli chodzi o wydatki i nie mam problemu z odpowiednim dysponowaniem pieniędzmi, w przeciwności do mojego męża którego muszę nieraz stopować 😉

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj.. cios pod żebra :D ..który wyłącznie utwierdza mnie w przekonaniu, że rozszalałam się ostatnio i racjonalności w moim postępowaniu brak zupełnie. Wybrałaś idealny moment na ten post, jak dla mnie :DD

    OdpowiedzUsuń
  14. ja dopiero rozpoczęłam planowanie wydatków i teraz mam taki miesiąc organizacyjny, a potem się zobaczy :)

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **
** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je**
** Nie działam na zasadzie obs za obs, komć za komć, **

** Przesyłam moc dobrej energii! **