Skuteczny networking .. po raz kolejny liczy się jakość a nie ilość!

czyli mniej znaczy więcej
   

      Cóż to takiego ten networking? Nic prostszego! To system wymiany informacji, zasobów czy wzajemnego poparcie, który wynika z zawartej sieci korzystnych wzajemnych kontaktów.
Jak go uprawiać? Kto uprawia skuteczniejszy networking: ten kto ma kilkoro wypróbowanych znajomych, do których może zadzwonić o każdej porze dnia i nocy. Czy ten, który kolekcjonuje znajomości jak wizytówki? Czy można go odnieść co blogerów i ogólnie do blogosfery?
      Ano pozastanawiajmy się wspólnie!



Jak to było kiedyś, jak jest dziś?


      Kiedyś... cóż, kiedyż zawierało się znajomości, kolekcjonowało się je jak wizytówki. Sama mam gdzieś taki ogromny wizytownik... nie chyba wywaliłam jednak. Ze spotkań wychodziłam z kieszeniami pełnymi przeróżnych wizytówek. Taka była moda. Każdy wizytówki miał i każdy je rozdawał komu popadło. Czy było to płytkie? TAK. Czy się opłacało? A skąd? Po co mi tona wizytówek od nawet najbardziej wpływowych osób, skoro jestem świadoma tego, ze one telefonu ode mnie nie odbiorą, czy też mój problem zignorują.
      Dziś to się zmieniło. Dziś rynek docenia zdolność komunikacji, zdolność do dogadania się z każdym. Umiejętność pracy w grupie, umiejętność przykuwania pozytywnej uwagi ludzi... jeśli to masz to jesteś w domu! Dlaczego? Bo niejako z automatu zostajesz kandydatem na kogoś, kto osiągnie sukces. I nie ważne czy chcesz zrobić karierę w korporacji, czy otworzyłaś małą manufakturę z naturalnymi kosmetykami (Mariko serdeczniście pozdrawiam!). Nie mówię o tym, że masz być przebojowy, być wciąż w centrum uwagi! Nie o to chodzi. Istotne jest to, by w sytuacji jeden na jeden umieć przykuć uwagę ważnego dla nas rozmówcy! Być dla niego interesującym. To prowadzi nas do kolejnego zagadnienia:


    


Relacje zamiast znajomości i teoria piątki!



      Dziś nie zawieramy płytkich znajomości. Dziś budujmy pogłębione relacje. Powtórzę się ale... co z tego, że jakimś cudem zdobyłeś numer do Andrzeja Grabowskiego, skoro on od Ciebie telefonu nie odbierze.. a jak odbierze to Cię zwyczajnie oleje. Co z tego, ze dowiedziałeś się, kto jest odpowiedzialny za dopuszczanie produktów do sprzedaży w jednym ze sklepów internetowych, co z tego, że masz do niego numer... takich jak Ty są setki. A facebook? Co z tego, ze masz setki znajomych, skoro znakomitej większości nie poznasz na ulicy, a część to ludzie, których poznałeś na jakimś spotkaniu i zamieniłeś z nimi dwa zdania.... myślisz, ze oni kiwną palcem, żeby w jakiś sposób Ci pomóc? A Ty byś im pomógł?
      Znam wiele osób, które dążą do tego by kogoś poznać tylko dlatego, że to się opłaca ( o włażeniu ludziom w tyłki pisałam TU ). To na dłuższą metę droga do nikąd. Mama mi kiedyś powiedziała: Jeśli zaczynasz budować pogłębioną znajomość, to pamiętaj. Nie dlatego, że ona Ci się w jakiś sposób może opłacić. Musisz zawsze zaczynać od siebie, zastanawiać się, co Ty możesz dać. Pamiętam to jak dziś. I wydaje mi się, że mama miała rację. Kiedy decydujemy się wejść w głębszą relację, nie możemy zaczynać od "a co ja z tego będę miał". To złe, niesprawiedliwe i.... na dłuższą metę się nie sprawdzi.
      Zapytacie jak to działa w życiu zawodowym (blogowym też). Wyobraź sobie, że znajdujesz się w miejscu, gdzie możesz zawrzeć sporo korzystnych znajomości... co robisz? Biegasz od jednej osoby do drugiej? Nie rób tego.. wybierz sobie jedną osobę i skoncentruj się na niej. Kiedy spotkacie się następnym razem, będzie Wam łatwiej rozmawiać, spotkanie będzie naturalne... Tak poznałam jedną z moich dobrych koleżanek. Spotkałyśmy się pierwszy raz ze cztery lata temu na jednym ze szkoleń... przegadałyśmy kilka godzin wymieniając uwagi na temat Gry o Tron! Potem były kolejne spotkania... Dziś wiem, że się opłaciło, bo relacja w jaką weszłyśmy, dla obu jest bardzo wartościowa zarówno zawodowo, ale przede wszystkim prywatnie! Aga jest jednym z moich pięciu filarów.
      Teoria piątki... co to? Myślę, że zgodzicie się ze stwierdzeniem, iż kapitałem społecznym są ludzie! Naszym kapitałem społecznym, są ludzie, do których możemy zadzwonić o każdej porze dnia i nocy i oni odbiorą telefon. Mało tego nie dostaniemy zjebki na dzień dobry (czy tam dobry wieczór), tylko usłyszymy: co się stało? mogę jakoś pomóc? Teoria piątki mówi, ze bezpiecznie jest mieć pięć takich osób. Wiecie.. jedna będzie podawać chusteczki, druga pójdzie po wino, trzecia pomoże załatwić sprawy w urzędzie, czwarta pomoże kiedy stracisz pracę, piąta nie zapyta na co tylko wyciągnie kilka stów z konta i Ci wręczy. Jak myślicie.. optymalne? Myślę, że tak. Powiecie... takie relacje to trzeba budować chyba od kołyski! Otóż NIE! Ze wspomnianą wcześniej Agą znamy się cztery lata... z moim obecnym szefem (TAK przyjaźnię się z moim szefem!) znamy się lat 6. Ania to już opcja długoterminowa, stuknęło nam 20 lat znajomości... przyjaźni nieco krócej. Monię znam chyba od kołyski! Mieszkałyśmy niedaleko siebie. A Igor to kumpel ze studiów. Ot... moja Wielka Piątka. Fajnie jest wiedzieć, że są. Że w razie czego złapią, jak będę spadać! Baaa... nie raz mnie łapali! Polecam!


   



Jeśli chcesz być atrakcyjny dla drugiej strony inwestuj w siebie!



      To chyba jasne prawda? Jeśli chcesz być osobą atrakcyjną dla nowych znajomych (dla starych też), to musisz mieć coś do powiedzenia! No nie da się tylko wyglądać... nawet najpiękniejszy makijaż, najlepsza stylizacja nie zrobią całej roboty! Przypomniała mi się w tym momencie historia jednej mojej dobrej znajomej ... byłyśmy razem na parapetówce. Później od naszych wspólnych znajomych usłyszałam: "ona jest atrakcyjna dopóki nie otworzy ust". I tak było. Beata jest śliczna, ma klasyczną urodę, fajnie się ubiera, jest dobrą i ciepłą osobą ale.... nie ma NIC do powiedzenia! No nic! Nie czyta książek (harlekiny to nie książki), nie interesuje się bieżącymi wydarzeniami (telewizja śniadaniowa to nie jest jakiś intelektualny szczyt), nie podróżuje... no niewiele wie serio. To skrajny przypadek i pewnie niewiele jest takich osób, ale.... Wyobraźcie sobie Beatę na spotkaniu branżowym, na którym ma szansę na pracę o której marzy. Myślicie, że jej się uda? No nie! Zwyczajnie nie będzie atrakcyjna dla rozmówców... No chyba że trafi na jakiegoś pana, który będzie zainteresowany jej fizjonomią.
      Dlaczego o tym piszę... Żeby nawiązywać korzystne relacje, trzeba być dla drugiej strony atrakcyjnym! Pogoda? No ile można... Polityka? Śliski grunt... ale cała reszta? Kiedyś pół wieczoru rozmawiałam o serialach z kompletnie nieznanym mi facetem. Innym razem na tapecie był Wiedźmin Sapkowskiego. By być interesującym dla drugiej strony musisz inwestować w siebie. Powiesz: nie mam czasu, praca, rodzina... zacznij od prasówki w czasie podróży do i z pracy. Nie lubisz czytać (nie wiem jak to możliwe, ale bywa..) to słuchaj audiobooków. Idź na wystawę do galerii. Obejrzyj jakiś fajny film dokumentalny. Może w kinie była premiera jakiegoś głośnego filmu? To niemal nic nie kosztuje... a może się przydać w najmniej oczekiwanym momencie.


Co z blogowaniem?



      Myślicie, że te zasady nie odnoszą się do blogowania? Do układów, sieci w jakich poruszają się blogerzy/vlogerzy? Otóż nic bardziej mylnego! Weźmy: Red Lipstick Monster, Pannę Joannę i Lisie Piekło. Weźmy Stylizacje, Oleskę, Olfaktorię i Olciaka.. dobija do nich My Pink Plum. Weźmy wreszcie sieć jaka utworzyła się wokół Zoelli. Tak wiem, to przykłady z youtube. Piszę o nich... bo blogosfery, aż tak nie znam. Choć w sumie mogłabym wskazać kilka blogerek kosmetycznych, które znam i lubię, a które też tworzą sieć. Wspierają się, polecają nawzajem czy wysyłają sobie produkty. To nic innego jak networking.

  

Uhh... sporo tekstu dziś wyszło, a i ten artykuł rodził się w bólach. Ale udało się! Jest.
Co myślicie?
Jak działacie na co dzień? Koncentrujecie się na kilku konkretnych osobach, czy latacie z kwiatka na kwiatek?
Jak zawsze zapraszam do komentowania a ja odliczam godziny do podróży tam... gdzie odpoczywam najlepiej!
Serdeczności przesyłam!






39 komentarzy:

  1. wolę mieć kilku znajomych do rany przyłóż którzy mi ów przysłowiowy tel odbiorą nawet w środku nocy niż bandę ziomków wielu co są tylko od święta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to się sprawdza najlepiej:)

      Usuń
    2. Żebyś wiedziała, ze spam! Ale co tam! Nabijasz ruch więc spamuj! ;)

      Usuń
    3. haha dzięki za pozwolenie;p

      Usuń
  2. To, co napisałaś to wszystko prawda. Mnie nie udało się jeszcze z nikim zaprzyjaźnić w wieku dorosłym. Jak już kogoś interesującego namierzę, to ja okazuję się niezbyt interesująca i za stara. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mało interesująca? Mi się wydaje, że mogłabym z Tobą prowadzić długie dysputy na temat odżywiania i (co mnie ciekawi bardziej) idei zero waste!

      Usuń
  3. A ja myślę że trzeba być w kontaktach z ludźmi spontanicznym bo nigdy nie wiadomo co ktos nowy od nas chce. Ja ludziom nie ufam do końca zwłaszcza jeśli chodzi o pracę. Ja jestem zazwyczaj jak kameleon - czy się z kimś przyjaźnie czy wręcz przeciwnie czy kogoś znam czy nie zawsze się wpasuje do rozmowy. Nie zawsze trzeba budować trwałe relacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ze nie zawsze! ALE .. kolekcjonowanie płytkich przelotnych znajomości w sferze zawodowej jest zwyczajnie nie opłacalne. Lepiej wejść w głębszą relację. I nie mówię tu o współpracownikach z firmy w której pracujesz. Tylko o ludziach, którzy w jakimś momencie stają na Twojej drodze... np. na szkoleniu, lub spotkaniu branżowym/blogowym.
      Kameleon? Kameleon w relacjach nie kojarzy mi się dobrze... kojarzy mi się z osobą, która często zmienia zdanie i dostosowuje je do otoczenia. Kameleon zawsze DOSTOSOWUJE się do otoczenia... ;)

      Usuń
    2. Dokładnie. Jestem pragmatyczna nie pryncypialna :)

      Usuń
    3. Ale wiesz... że to się ze szeroko pojętą "śliskością" kojarzy. ;)

      Usuń
  4. Przeczytałam, jest tu sporo racji przyznam że cenne jest mieć pięć takich osób na które można liczyć jednak znalezienie takich osób to jak wygrać w totka:)
    Grabowskiego uwielbiam!
    A co do znajomych na fb to często są to tacy znajomi którzy w urodziny nie złożą życzeń bo.... portal nie przypomniał.... smutne bardzo zwłaszcza dla kogoś kto pamięta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. To jak wygrana w totka, ale wiesz? To jest tak cholernie warte każdego wyrzeczenia, każdej wolnej chwili... takie relacje nie rodzą się w chwilach radości... tylko w tych trudnych. Ehhh jestem szczęściarą!

      Usuń
  5. Najgorzej jak te najlepiej przez wiele lat sprawdzone i ukochane osoby przeniosą się do innych miast... Ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie przeszkadza! Ja się teraz wyniosłam 150 km od mojej Andzi i to nie osłabiło więzi! Wiesz... przyjaciel nie musi być przy nas codziennie. Takim głębokim relacjom odległośc nie straszna. Cisza zabija przyjaźń, ignorowanie zabija przyjaźń. Odległośc tego nie robi. :)

      Usuń
  6. Ja nie mam pięciu takich osób, ale trzy, które spokojnie wystarczą za sześć ;)
    Mogę zawsze liczyć na moją małą paczkę, a oni na mnie. To jest piękne wiedzieć, że gdy zadzwonisz to ktoś odbierze, gdy będzie potrzeba to bez żadnej łaski, oczekiwania wdzięczności pomoże :)
    W sieci również mam kilkoro znajomych, których znajomość bardzo sobie cenię chociaż nie są to zbyt zażyłe kontakty, ale lubię bardzo te osoby i jeśli mogłabym im pomóc zdalnie to z przyjemnością to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle interesująco :) Zwłaszcza fragment o inwestowaniu w siebie do mnie przemawia, ale w większości ludzie reagują co najmniej zdziwieniem, że mi się chce, że mam czas, bo oni na takie pierdoły marnować swojego nie mogą. A mi się chce, czasu nie mam, ale go sobie stwarzam. Mi to sprawia przyjemność. I dziwi mnie, że uczeń lub student, mówi, że nie ma czasu na książkę. Teatr, opera, czy filharmonia drogie są, ale przecież nie chodzisz tam codziennie, a doznania są nieporównywalne z niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OTÓŻ TO! Ludzie siedzą na dupach i gapią się w tv. Potem jak z takimi rozmawiasz, to zaczynasz się zastanawiać, czy aby nie powinno być kar cielesnych za głupotę.

      Filharmonia/opera/teatr to droższa sprawa.. ale czy aby na pewno? Wejściówki do teatru nie są takie drogie... raz czy dwa razy w roku to jednak można iść. Tym bardziej że wyjdzie mniej więcej tyle co kino (jeśli do ceny biletu kinowego dodamy colę i popcorn).

      Usuń
  8. Kiedyś spotkałam się z teorią, że każdy jest w stanie zbudować sobie taką sieć znajomych, żeby w 6 krokach dotrzeć do dowolnej osoby na świecie. Osobiście nawet w nią wierzę, biorąc pod uwagę, że jestem w stanie wymyślić nawet kilka kanałów, dzięki którym mogłabym dotrzeć do prezydenta RP. Pytanie tylko, czy faktycznie moje kontakty by działały.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MOże i dotrzesz ale co z tego? To o czym piszesz, to networking starej daty... odpowiednik zbierania pierdyliarda wizytówek... które z sytuacji kryzysowej na niewiele się zdadzą.

      Usuń
  9. Brak wiedzy i jakichkolwiek zainteresowań jest " intelektualna ubogością ", człowiek jest stworzony do tego, aby ciągle się rozwijać, uczyć czegoś nowego, poznawać świat ( nawet w swoich okolicach ) w każdym wieku! Tracąc zainteresowania i pasje po prostu się " umiera intelektualnie " traci się sens życia i staje się nieatrakcyjnym dla otoczenia ( bo tak jak mówisz, ile można to samo wałkować :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Chyba, ze się przebywa w otoczeniu osób, które sa tak samo ubogie! Ale wtedy to już trzeba tylko współczuć.

      Usuń
  10. very well written about relations . i have many friends but don't understand should i count them in that 5 or not.
    I a m following you for such more interesting post, hope will follow me.
    https://clickbystyle.blogspot.in/

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlatego co jakiś czas robię czystki w znajomych, niektórzy chyba mieli mnie w znajomych tylko po to, by później obrabiać mi tyłek ;) Na szczęście czas zweryfikował :D
    Wolę mieć garstkę znajomych, na których faktycznie mogę liczyć, niż boleśnie rozczarować się, gdy ja pomogę, a kiedy sama będę potrzebować pomocy, to się na mnie (kolokwialnie mówiąc) wypną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas zawsze weryfikuje... a jeszcze bardziej szczęście. Paradoksalnie większym sprawdzianem dla relacji jest sukces niż porażka...

      Usuń
  12. Przemiło mi, że zostałam przykładem! :DD ❤
    Wiesz, że dopiero uświadomiłaś mnie o istnieniu tego zjawiska? Przyznam, że mimo całego mojego pozytywnego podejścia do świata i ludzi pod tym względem raczej jestem typem, który nie lubi być zależny, prosić czy liczyć na coś. Dzięki temu niczego nigdy nie mam nikomu za złe ;D Ogrooomnym i cudownym zaskoczeniem było ostatnio wsparcie MOJEJ blogosferty tj jej najbliższego otoczenia.. każde miłe słowo, udostępnienie, wzmianka, nawet zakupy i pierwsze recenzje! Więc ewidentnie networking, o którym mówisz - działa :D Choć w moim przypadku chyba raczej rozwija się samoczynnie niż na podstawie świadomych wyborów :) Nie wybieram osób do zacieśniania więzi. To raczej kwestia jakiegoś.. zaiskrzenia obustronnego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to tak działa... a wybory są zawsze mniej lub bardziej świadome. Jak zaiskrzy to relację podtrzymujesz. Jak w drugiej strony masz mur... to nie warto się wysilac.

      Usuń
  13. Niestety nie mam 5 takich osób, w ogóle wydaje mi się, że z wiekiem coraz trudniej o te wartościowe znajomości. W młodości poznawałam kogoś i zaraz stawał sie dobrym znajomym lub przyjacielem, teraz te nowe znajomości są bardzo powierzchowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie, na ile chcesz znaleźć kogoś wartościowego. Ile możesz z siebie dać, jak bardzo pobudzić intelektualnie. Ale da się! Jestem tego najlepszym przykładem. :)

      Usuń
  14. Wolę paczkę życzliwych osób na których mogę zawsze polegać niż tłumy nieszczerych i fałszywych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja w blogosferze akurat nie tworze sieci :D W życiu prywatnym oczywiście stawiam bardziej na zgraną paczkę niż wiele niepotrzebnych i zbędnych znajomości, nie szukam na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trudno mi się odnieść do blogosfery bo po prostu pisze bloga ot i wszystko :D Ale w prywatnym życiu liczy się jakość nie ilość! A i ostatnio życie zweryfikowało dość drastycznie tą jakość i tak naprawdę przekonałam się że prawdziwych dobrych znajomych mam kilku i te kilka w zupełność wystarcza! :) Pamiętam w liceum była moda żeby znać wszystkich i co z tego jak mało z kim tak naprawdę można było porozmawiać normalnie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Inwestycja w siebie to bardzo ważna sprawa, nie można osiąść na laurach. Cały czas warto się doskonalić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zawsze stawiam na jakość, a nie ilość, a już szczególnie w stosunkach międzyludzkich. Nie potrzebuję tysiąca znajomych na facebooku bo tak naprawdę nic bym o tych ludziach nie wiedziała. Sytuacja zmienia się trochę w blogowaniu bo tutaj chodzi jednak o to by mieć więcej czytelników i nigdy nie wiadomo czy nie trafią do Ciebie nowi czytelnicy z innego bloga, którego zaobserwowałaś z wzajemnością. Obserwatorzy naszego bloga to też sieć, chociaż nie wszyscy przyszli po to by rzeczywiście zostać na dłużej. Moźe nie warto inwestować w takie obserwacje, ale przekonałam się, że od takich osób wchodzą inni i wśród nich trafiają się stali czytelnicy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam tylko garstkę takich prawdziwych obok siebie. Znajomych całkiem sporo, może to kwestia tego że jestem kontaktowa, a nawiązywanie konwersacji idzie mi łatwo? Natomiast uważam że warto mieć tą garść prawdziwych, do których zadzwonię nawet w środku nocy niż masę takich co przychodzą gdy czegoś potrzebują. Każdy mój dzień jest intensywny. Wykorzystuje każda chwilę wolną na to co sprawia mi przyjemność. Kilka razy słyszałam chce ci się robić zdjęcia i te wpisy? No gdyby mi się nie chciało to bym nie robiła. Ja ogólnie jestem typem człowieka pomocnym, życzliwym, szczerym. W przypadku dwóch pierwszych cech do momentu aż ktoś nienaruszony cienkiej granicy mojego zaufania :]

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **