Kreowanie marki oczami modelki ... opowiada Paulina G Lifstyle

wpis gościnny
     

      Jak to właściwie jest z tymi markami w świecie mody? Czy projektanci słusznie szczycą się dobrym nazwiskiem, a ich produkty niezmiennie są perfekcyjnej jakości? Czy sukienka, którą podziwiamy przed monitorem naprawdę wiruje z tak magiczną gracją i układa się niemal idealnie? Dzisiaj opowiem Wam jak wygląda zaplecze od kreowania marki w branży modelingu i projektantów.



backstage

źródło: Paulina G Lifstyle


Przede wszystkim sztab profesjonalistów.


      Asystent, manager, konsultant, zastępca, pomagier za pomagierem. Bardzo często na sesjach zdjęciowych lub spotkaniach organizacyjnych poznaję osobistości tworzące luksusowe marki i przyznam szczerze, nie mam pojęcia jaką pełnią funkcję. Bowiem jeden projektant może mieć pięciu asystentów! Nie pytajcie po co... Sama nie wiem. Miałam przyjemność robić przymiarki dla kolekcji Azzedine Alaila. Jedna modelka, jeden projektant i cała gromada asystentów. Jeden trzymał poduszeczkę na szpilki, kolejny przypinał je lub odpinał. Następna ważna fucha to donoszenie wody dla drużyny. Jeszcze inni robili zdjęcia, nagrywali video, publikując oczywiście mediach społecznościowych, a pozostali zwyczajnie potakiwali głowami, dopingując działania wielkiego projektanta. Im większe grono asystentów, tym lepsze to robi wrażenie. W głowie wiruje od natłoku myśli, oczy świecą się, podążając za zwinnymi ruchami projektantów, a gdy delikatnie suną dłońmi po tkaninie ubrania, na język cisną nam się słowa: Tak, wspaniałe! Biorę! Kupuję!


Sesje zdjęciowe i ich organizacja


      Tą sferę znam już na wylot. Gdy tylko wchodzę do studio fotograficznego wiem, z kim mam do czynienia. Bowiem panuje tu zasada „Zastaw się, a postaw.” Jeśli sesje zdjęciowe zorganizowane są z rozmachem to może oznaczać to tylko jedno Wielki projekt nadchodzi. Gdy marki chcą rozgłosu, wielkiej pompy i pokazania się z jak najlepszej strony, organizują królewskie kampanie. W tym przypadku uznaję się za szczęściarę, bo to oznacza dla mnie kilka kaw dziennie, wypieszczenie, wymasowanie i ogólnie bajkowy dzień w pracy. Catering jest wtedy z najwyższej półki, fotograf może poszczycić się wielkim nazwiskiem, a wszystko dookoła zdaje się błyszczeć. Trudno nie zauważyć, że szykuje się coś wielkiego.


backstage

źródło: Paulina G Lifstyle


Znane marki kontra szacunek



      Inaczej sprawy się mają, gdy marka znajduje się już na szczycie modowego świata, a sesja zdjęciowa jest kolejnym pracowitym obowiązkiem. Wtedy jest namiętność, owszem! Zaangażowanie, burza mózgów, oryginalne pomysły i profesjonalne podejście. Każdy chce dać z siebie wszystko, atmosfera rozpala się do gorąca, flesze kamer nie przestają oświetlać studio, wszyscy są podekscytowani i chętni do pracy. Ginie jednak szacunek do modelek. W wielu sytuacjach poznałam się na marce tylko i wyłącznie poprzez osobisty kontakt. Pisałam o tym na swoim blogu TUTAJ.

      Gdy projektant ściska dłoń i uśmiecha się szeroko do wybranych osób (oczywiście do tych z grubym portfelem, którzy mogą stać się jego potencjalnymi klientami), a zwyczajnych pracowników rozstawia po kątach wiadomo, że jest nie halo. Typowy przykład, gdy na backstage’u pokazu mody wszyscy gotują się ze złości, nerwowo ustawiają modelki w kolejności wyjścia. Projektant, wielka gwiazda, krzyczy, tupie i zaciska dłonie w pięść, aby za kilka sekund wyjść na scenę ze swoim idealnie fałszywym uśmiechem. Przemawia wtedy do publiczności o wielkim szacunku, poświęceniu i oddaniu. O rzetelnej pracy i uczciwości. Modelki tym samym stoją za wielką kurtyną słuchając z wielkim zdziwieniem i ironicznym uśmiechem.


Sprzedaż on-line


Zdarzyło Wam się kiedykolwiek zamówić sukienkę przez Internet, która ostatecznie nie wyglądała jak ta, załączona na obrazku? Z pewnością! Od kiedy zostałam modelką i poznałam zasady sprzedaży katalogowej oraz online, moje zaufanie do zakupionych produktów znacznie ograniczyło się. Odkryłam bowiem sztuczki, dzięki którym ubrania lepiej się sprzedają, wyglądają idealnie i stwarzają iluzję, że będą pasować właśnie dla Ciebie. Oto kilka z nich:
  • Zły rozmiar? Zepnijmy na modelce spinaczem z tyłu, wtedy leży idealnie
  • Inny kolor, prześwitujący materiał? – od czego jest photoshop! Przyciemnimy, wyostrzymy, dodamy kolorków.
  • Materiał, który gniecie się po kilku ruchach od momentu wyprasowania? – przejedziemy żelazkiem dosłownie kilka sekund przed założeniem na modelkę i poprosimy ją, aby nie wykonywała żadnych ruchów.
  • Piękny, zwiewny tren marszczy się i nie leży prosto? – z pomocą przychodzą asystentki i rozciągając materiał, przytrzymują go, a fotograf zwyczajnie kadruje zdjęcie, ucina postacie drugoplanowe i voila! 
  • Zwiewna sukienka nie jest tak zwiewna jak obiecuje producent? – suszarka wraz z wiatrakiem idą w ruch. Efekt wow gwarantowany! 
  • Odstający kołnierzyk, opadające mankiety,dziwny krój i szycie? – podklejmy wszystko taśmą!

Czegoż to oni nie wymyślą w imię kreowania znanej i dobrej marki!


Za chwilę wychodzę...

źródło: Paulina G Lifestyle

Życie towarzyskie



      Nie od dzisiaj wiemy, że ab zabłyszczeć trzeba się najpierw pokazać. Marki z biznesplanem doskonale o tym wiedzą! Pokazują się na ważnych galach, przyjęciach i koktajlach. Błyszczą idealnymi kreacjami, pozują do zdjęć i zagadują wpływowych klientów. Śmietanka towarzyska bawi się wybornie, a tym samym pracuje. Przecież nie ma to jak negocjacje i prezentowanie nowej kolekcji przy kawiorze i kieliszku musującego szampana. Najważniejsza jest opinia, stąd też im większy błysk i bogactwo dookoła, tym lepsza promocja i efekty kreowanej marki.

      Oczywiście nie każdy projektant pozbawiony jest empatii i wrażliwości oraz nie każda marka wykorzystuje sprytne sztuczki przy sprzedaży online. Tym samym nie każdy, kto szczyci się świetną reputacją w mediach społecznościowych jest tym najlepszym od strony zaplecza. Dla mnie bardzo istotne są wartości jakie przekazuje dana firma, co sobą reprezentuje. Dzięki temu stwarza moje zaufanie i sympatię. Jak to wygląda u Was? Czy Wasze zakupy uzależnione są od wartości przekazywanych przez projektanta/ producenta?  

31 komentarzy:

  1. Dla mnie świat modelingu, kreowania marki itd to zupełnie nieznany świat/temat. Domyślam się, że dla modelki to ciężka praca, zdjęcia niejednokrotnie są przerabiane, a ciuszki czasami wcale nie tak ładnie leżą jak nam się wydaje i zastanawiam się wtedy, czy nazwać to prawem rynku, czy tez zwyczajnym oszustwem ;)
    Robię czasami zakupy w sieci, ale mam kilku sprawdzonych dostawców i jestem pewna tego co sprzedają, ale nie zwracam wielkiej uwagi na markę, ale na dany ciuszek - podoba mi się i go chcę lub nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zdajesz sobie sprawę, ze tak się dzieje z każdym produktem. Nie tylko tą przytoczoną sukienką którą modelka ma na sobie... ;)

      Usuń
  2. Mnie akurat ta tematyka za bardzo nie interesuje. Nie zwracam specjalnie uwagi na markę przy wyborze ubrań, ale na materiał, cenę i funkcjonalność. Nawet najlepiej przeprowadzona kampania nie zachęci mnie do zakupu, jeśli sama nie będę do tego przekonana. Pracę modelki postrzegam jako zajęcie pełne wyrzeczeń i ograniczeń. Wiem, że nigdy w takiej pracy bym się nie odnalazła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... we wpisie nie chodzi o modę tylko o proces powstawania finalnego najczęściej kosmicznie drogiego produktu. ;)

      Usuń
    2. Dokładnie! Sama będąc modelką niespecjalnie interesuję się modą. Zwracam jednak uwagę na cały proces marketingu i sprzedaży, co można przełożyć na życie codzienne, a nawet inną pracę, niekoniecznie związaną z modą itd. ;)

      Usuń
  3. no nieźle pięciu asystentów. Kurde żałosne gdy marka usiłuje pokazywać się jako ceniący szacunek do innych a pracownicy mają na ten temat inne zdanie... żałosne.
    Co do sztuczek przy sprzedaży online to skomentuję krótko: kłamstwo ma krótkie nogi! Co z tego że jednorazowo będzie dobra sprzedaż skoro ten kto sie nabrał więcej nei kupi a i opowie w ramach "darmowej reklamy" która rozchodzi sie szybciej od tej pozytywnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alleluja! Dziękuję za zrozumienie tekstu!!! Co do negatywnej reklamy... cóż obserwujemy ją teraz na gorąco np. Tigera. Może inny kontekst... ale sam proces.. chyba napisze o tym post. ;)

      Usuń
  4. Ja nigdy nie biegłam za modą.. Szczerze mówiąc jeśli już coś kupuję to nawet nie zwracam uwagi na to kto to wyprodukował, jedynie na co patrzę to na skład materiału, na to czy mi się dana rzecz podoba, cena oczywiście no i to jak w danej bluzce , sweterku czy czymkolwiek się czuję. A kto to i skąd to jakoś mało mnie interesuje :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Wpis gościnny? Czemu? Po co? Szkoda, że nie ma Twojego komentarza 😜 Niezgodność produktu z opisem mega zniechęca do firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatecznie zdecydowałam się nie pisać komentarza w poście i zrobić z tego osobny wpis... choć po komentarzach widzę, ze to był błąd niestety.. cóż, człowiek uczy się na błędach. Ale z drugiej strony.. czytanie i wyciąganie wniosku z tekstu nie boli nooo....

      Usuń
  6. Ja mam swój nurt myślenia w modzie i pamiętam jak zawsze w szkole mówili, że lubie mieszać style i się wyróżniać. Po czesci tak było, tylko ze ja po prostu nie lubiłam ubierać się jak wszyscy. DO tej pory mam swój bunt modowy :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. to wielka, ciężka praca. mnóstwo nerwów, nieprzespanych nocek... ja bym nie nadawała się do tego:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ogromna praca do której trzeba mieć hektolitry cierpliwości i sił :) Ale jeśli ktoś to kocha - to warto

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo małych dziewczynek marzy o byciu modelką, ale w rzeczywistości to ciężka praca i w sumie krótkotrwała... nie słyszałam o 40-50 letnich modelkach ;)
    Już teraz wiem, czemu ciuchy na zdjęciach wyglądają lepiej niż w rzeczywistości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano... chyba wszystko wygląda lepiej w reklamie. ;)

      Usuń
  10. świetny temat, bardzo fajnie się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam bloga Pauli :) Staram się nie kupować ubrań on-line zwłaszcza z chińskich stronek, tam już jest w ogóle wszystko przekłamane i przychodzi całkiem inne, szkoda zachodu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie ta opisana machina mogłaby nie istnieć.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę? A może wpadłaś w sidła innej machiny.. tej, która dopiero się rozkręca. ;)

      Usuń
  13. Świetny wpis i bardzo interesujący temat. Wydaje mi się, że każda marka to wielka machina, nie tylko w odniesieniu do mody.

    OdpowiedzUsuń
  14. Aa to ciekawa odmiana z tym postem! :) Tak mnie zaabsorbowała na nowość, że czytałam wszystko jednym tchem i dopiero w połowie kapnęłam się, że to wpis gościnny -.- (mogłabym przeczytać tytuł, wiem, ale u Ciebie czytam wszystko, nie wybiórczo :D)
    Przeciekawe jest to spojrzenie od wewnątrz. W zasadzie chyba miałam takie przeczucia odnośnie tego jak to wygląda. Choć kiść asystentów- muszę przyznać - bardzo mnie rozbawiła :D
    Ej, ej, ale skąd akurat taki wpis? Czy Ty się też obracasz w takich eventach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy raczej został popełniony wyłącznie celem nawiązania do marketingu ogółem? :D

      Usuń
    2. Kiedyś byłam asystentem takiego "guru" od zarządzania. ;) A wpis powstał, żeby pokazać mechanizmy marketingu.

      Usuń
    3. To była ta paskudna korpo praca?

      Usuń
    4. Tak, to była ta paskudna korpo praca. ;)

      Usuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **