Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Czy jestem tekstowym tchórzem? czyli moja autodiagnoza!

          Kiedy w moim umyśle pojawia się hasło: tekstowy tchórz, automatycznie myślę polityk! To politycy są mistrzami rozmywania znac...

czyli boję się odpowiedzialności za słowa
   

      Kiedy w moim umyśle pojawia się hasło: tekstowy tchórz, automatycznie myślę polityk! To politycy są mistrzami rozmywania znaczenia swoich wypowiedzi. To oni jak ognia unikają konkretów, szczególnie, jeśli chodzi o sprawy drażliwe. Na pewno znane jest Wam zdania: "jestem za a nawet przeciw", "nie chcem ale muszem" itp. Ale czy sprawa dotyczy tylko polityków? Czy i my w zwyczajnym życiu unikamy odpowiedzialności za słowa. W drażliwych sytuacjach wolimy nie wypowiadać się na kontrowersyjne tematy. A blogerzy...? No właśnie! Na pomysł autodiagnozy wpadłam po przeczytaniu artykułu Ewy z serwisu tekstowni.pl. To bardzo fajny tekst warto go przeczytać!


      Kim według Was jest tekstowy tchórz? Czy to osoba, która unika pisania/mówienia w ogóle? Czy może mówi/pisze tak, żeby nikt się nie mógł przyczepić? Według mnie, to osoba która przyjmuje postawę: jestem za a nawet przeciw. Autor, który jak ognia unika odpowiedzialności za to co powie lub napisze. Ktoś, kto jest mistrzem nawijania makaronu na uszy. Taka osoba, tak Cię zagada, tak zaplącze.. że jak nie jesteś uważny, to dasz się uwieść. Mistrzami w tym fachu są politycy. Obiecują, łgają.. ale w taki sposób, żeby nie można im było tego udowodnić. Popastwmy się więc nade mną. Ewa w swoim artykule pokazuje 6 cech tekstowego tchórza... oto one!


blogowanie to sztuka
    



1. Tekstowy tchórz nadużywa cudzysłowów.



      To jeden z zabiegów literackich, który pozwala zdystansować się do wypowiedzi. W myśl zasady: napisałem to, ale wcale tak nie myślę!
      Czy ja nadużywam cudzysłowów? Sama nie wiem... przejrzałam kilkanaście notek i nie znalazłam ich zbyt wielu. I rzeczywiście używam ich, by podkreślić dystans do pisanych słów, a czasem podkreślić, że myślę wręcz odwrotnie. Czy tak jest w rzeczywistości? To zdecydowanie pytanie do Was, moich czytelników!


2. Tekstowy tchórz uwielbia watę.



      Znam mistrzów nawijania makaronu na uszy. Nigdy nie mówią wprost: "ten kosmetyk to kompletny bubel", tylko "w blogosferze głównie mówią że to kiepski produkt, wydaje się, że to prawda".
      Cóż, z nawijaniem makaronu na uszy jest różnie. Ale wydaje mi się, że jestem dość konkretna w swoich postach i w swoich opiniach. Czasem piszę wyrażenia typu: "badania wskazują", "eksperci piszą", "mądrzejsi ode mnie mówią" ... muszę to zmienić. To jest zdecydowanie punkt, nad którym powinnam popracować. To zwyczajnie rozmywa obraz. Więcej źródeł, nazwisk, konkretnych linków i będzie dobrze!


blogowanie to sztuka
    



3. Tekstowy tchórz nie wierzy w siebie, więc potrzebuje zapewnień!



       Jeśli nie wierzymy w siebie, to automatycznie boimy się, że inni nam nie uwierzą i nas obśmieją. W takich sytuacjach ratują nas wzmocnienia przekazu, a do tego wybitnie nadają się przysłówki typu: bardzo,nieprawdopodobnie, wielce. W artykule Ewy jest bardzo fajny cytat, którym i ja się posłużę: "Kiedy dodajesz przysłówek wzmacniający, przekształcasz dychotomię typu „wszystko albo nic” w stopniowaną skalę." Przykład? Zamiast "To jest dobry produkt." z ust tchórza usłyszymy "To jest wybitnie dobry produkt." (Dychotomia to dwudzielność, podział na dwie części, wzajemnie się wykluczające i uzupełniające do całości).
      Czy ja potrzebuję sama siebie upewniać, że wierzę w to co piszę? Obawiam się, że jest wręcz odwrotnie. Może to wynika z pewności siebie, z umiejętności bronienia własnego zdania? Zdecydowanie nie muszę zapewniać samej siebie, że wierzę w to co piszę.


4. Tekstowy tchórz kocha rzeczowniki, które nazywają czynności i stany.



      Tekstowy tchórz nie napisze: ja testowałem, ja byłem zaskoczony, ja zrobiłem. Zamiast czasowników użyje sformułowań typu: robienie, zaskoczenie, testowanie, używanie..
      Uhhh... w tym punkcie też problemu nie mam. Czasem mam wrażenie, że nadużywam konstrukcji: ja zrobiłam, ja uważam, ja myślę. Wiecie, kiedy piszę posty, czy komentarze na Waszych blogach łapię się na tym, że za dużo tego "ja". Ale z drugiej strony, lepiej chyba wyrazić się konkretnie, niż zamydlać obraz. Co o tym myślicie?


blogowanie to sztuka
    



5. Tekstowy tchórz nienawidzi strony czynnej czasownika.



      Powiedzcie jak można być za a nawet przeciw, kiedy używa się sformułowań typu: czytałam książkę, używałam maseczki X, widziałem film Y? Strona czynna czasownika wymusza na nas podanie podmiotu. Tekstowi tchórze bardzo tego nie lubią. Jeśli taki typ już musi, to sięga po stronę bierną, gdzie podmiot jest przedmiotem czynności (np. masełko zostało przetestowane), a nie jej wykonawcą, lub zwrotną, gdzie podmiot jest jednocześnie podmiotem i przedmiotem czynności (masełko testuje się).
      A jak jest u mnie? Chyba podobnie jak w punkcie 4. Jeśli już coś piszę, to jednak używam strony czynnej. W blogosferze generalnie zapomina się o czasownikach, co utrudnia odbiór tekstów (o wskaźniku mglistości pisałam TU KLIK). Osobiście staram się o tym pamiętać. Więc i ten podpunkt mnie nie dotyczy. Jeśli masz inne zdanie, koniecznie mi o tym napisz!


6. Tekstowy tchórz lubi mądre słowa i unika konkretów.



      Mądre słowa pięknie wyglądają w tekście. Dają złudne poczucie wyższości nad czytelnikiem, który może ich nie znać. Tekstowy tchórz w swoich wypowiedziach będzie się do nich często uciekał, jednocześnie jak ognia będzie unikał przykładów. Napisze: Agogika lento do largo końcówka grave. Nie będzie miał zamiaru wyjaśniać że chodzi o tempo utworu. Nie napisze, ze lento to powoli, a largo to szeroko. A skąd... jeszcze się upoi zwrotem grave i nawet nie napomknie, że to zwykłe ciężko. A że czytelnik nie zrozumie i poczuje się głupio? A kogo to obchodzi?
      Uhhh.. w tym punkcie też nie mam problemów. Staram się pisać jasno i zrozumiale. Jeśli już użyję trudnego słowa, to je wyjaśniam. Napisałam nawet cykl postów o tym, jak pisać zrozumiale: tekst 1, tekst 2, tekst 3, tekst 4. Staram się trzymać zasad które opisałam, jeśli tak nie jest dajcie znać koniecznie!!


Jak myślicie.. jestem tekstowym tchórzem czy nie?
A Wy jak siebie oceniacie? Boicie się odpowiedzialności za swoje słowa?
Wypowiadacie krytyczne uwagi nawet jeśli grozi to utratą współpracy?
Jak zawsze zapraszam do komentowania!!!

Na koniec zostawiam Was z kilkoma pięknymi cytatami o pisaniu. Przecież bloger to też pisarz! Pisanie to zawsze akt odwagi. Nie bójcie się pisać i nie bądźcie tchórzami!


„Człowiek nie potrafi ocenić swoich błędów tak długo, jak opowiadanie leży w szufladzie biurka; trzeba je opublikować i zacząć wstydzić się za nie; to jest jedyna możliwość nauczenia się czegokolwiek na przyszłość.” - Marek Hłasko


„Nie w tym rzecz, że nie masz czasu na pisanie. Rzecz w tym, że nie uważasz tego za wystarczająco ważne, by poświęcić temu czas. Ale ja tak.” – Chuck Wendig


„Sztuka pisania to sztuka skracania.” – Anton Czechow


„Dobrzy pisarze często chwytają życie. Średni przesuwają po nim szybko ręką. Źli gwałcą je i zostawiają padlinę.” – Ray Bradbury







Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

46 komentarze

  1. nie wydaje mi się, być była tekstowym tchórzem ;)
    co do mnie to... ciężko mi to stwierdzić; czasem nie umiem bronić swojego zdania, wciąż się tego uczę, ale jest już lepiej niż kiedys ;)
    bardzo interesujący temat na wpis! oryginalnie i ciekawie jak zwykle ;)
    pierwszy cytat mi się podoba ;)
    pozdrawiam ♥
    wpadnij do mnie, jeśli masz ochotę ;)
    http://stylowana100latka.blogspot.com/2017/07/ulubiency-0717.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to się uczyc! Ja już mam swoje latka... dziwne by było, gdybym nie umiała bronić swoich przekonań. Choć znam osoby starsze, które tego nie potrafią.

      Usuń
  2. Nie wiem czy Ty jesteś tekstowym tchórzem, a u siebie ciężko mi stwierdzić.
    Zakładając bloga przeglądałam dużo różnych, nawet prowadząc zeszyt z przepisami używam pewnej formy - zaraz napisze jakiej :)
    Wstęp do przepisu jest w stylu : zrobiłam, było pyszne, wymyśliłam, jestem zadowolona ( pisz eo sobie ), ale podając przepis już jest : masło włożyć do miski, utrzeć z cukrem, dodać mąkę itd.
    Na samym końcu wracam do wstępu i jest np : danie podawać z ulubionymi dodatkami - u mnie surówka i ziemniaki.
    Nie wiem, czy to zalicza się do tchórzostwa...Bardziej jest to świadomy wybór, bo przepisy napisane w formie bezosobowej bardziej mi się podobają :) Nawet tworząc przepis w kuchni w ten sposób zapisuję na kartce :)
    Robiąc plan działania, czy listę zakupów tez tak piszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu przepisy to osobna kategoria. ;) Ale Twoje wstępy z pewnością tchórzowskie nie są. ;)

      Usuń
  3. Lubię "ja" w sumie to tylko tego szukam. To co producent obiecuje znajdę na opakowaniu, na blogu szukam prawdziwej opinii. Jak dla mnie test nie jest dla Ciebie, jesteś wręcz przeciwieństwem :P Za to ostatnio zdziwiłam się, jak usłyszałam od innej blogerki, że używam trudnych słów. Totalnie mnie to zaskoczyło, miałam wrażenie, że

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajjj... Monika chyba nie dokończyła komentarza. :D

      A zarzut dla Ciebie Monia, że używasz trudnych słów.. cóż, to świadczy o poziomie zasobu słownictwa tamtej osoby niestety. :(

      Usuń
    2. Ha ha ha przepraszam, moja wina, przepraszam, już ciągnę dalej. Mi się wydaje, że piszę bardzo prosto, wręcz za prosto, co prawda nie staram się udawać, że prowadzę bloga eksperckiego, ale jednak ... Staram się czytać ze zrozumieniem, a nawet wprowadzać niektóre rady, jednak jak widać, długa droga przede mną :P

      Usuń
    3. Haha :D Najlepszym określeniem, które pasuje mi do Twoich tesktów jest: prosto z głowy. Czasem muszę się domyślać co autor miał na myśli, ale strasznie lubię ten Twój styl, bo jest prawdziwy :D Nie zastanawiasz się czy wypada, czy można, czy ktoś to odbierze tak albo inaczej.. po prostu piszesz :D ♥

      Usuń
  4. Dużo w tym racji. Jesteśmy bardzo delikatni w wyrażaniu swoich poglądów. Ta tolerancja została nam raczej narzucona. Nasi dziadkowie mówili na białe białe. Mieli odwagę. Nawet w polityce jest tzw; poprawność polityczna. Na zamach mówią małe zdarzenie. Brrrr. Niby jest wolność słowa, a tak trzeba ważyć się ze słowami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma wolności słowa. Są tylko jedynie słuszne poglądy. ;) Jak się nie zgadzasz z nami, to jesteś od nich i odwrotnie. ;)

      Usuń
  5. Ja siebie tym bardziej ciebie nie uważam za "tekstowego tchórza" piszesz to co myślisz i uważasz w stosowne. Ja sama piszę wprost. Jak coś jest za przeproszeniem gówniane to jest. A nie owijam w miękką bawełnę żeby jakoś przełknąć. Nie naznaczenia(niektórych ma) czy coś dostałam czy też nie,jak się nie sprawdza to piszę, wolę uprzedzić innych. Przykład, olej vatika :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkty Viatka to generalnie porażka jest. :D

      Usuń
  6. Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Będę na to teraz zwracać uwagę, choć wydaje mi się, ja piszę prosto i bez nawijania makaronu na uszy.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że nie jesteś takich tchórzem, a co masz powiedzieć to powiesz - czy się myle?
    Jeśli chodzi o mnie, to na pewno nie jestem. Może czasami nie odpowiadam o szczegółach i wolę je pominąć, ale tylko ze względów prywatnych a nie ze względów że nie chce brać odpowiedzialności za coś co napiszę/powiem. W gruncie rzeczy potrafię bronić swojego zdania tak samo jak je wypowiedzieć/napisać i nikt nie musi mnie do tego namawiać. A co do polityków.. no właśnie, temat rzeka, ale z własnego doświadczenia wiem że jest tam więcej minusów, niż plusów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak.. temat rzeka i mimo wszystko niewielu jest takich, co bierze odpowiedzialność za swoje słowa..

      Usuń
  8. Kto jak kto ale Ty w swoim przekazie jesteś bardzo przejrzysta wyrazista:)
    Ja wiem czy negatywna opinia równa się utracie współpracy? hmmmm.... gdzieś zetknęłam się z informacja - chyba to we Francji było blogerka za nieprzychylną opinię dostała pozew, słynny test tatara przeprowadzony przez Piotrka Ogińskiego....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firmy zaczynają rozumieć, że negatywna opinia blogera to poważny cios wizerunkowy. Z drugiej strony... blogerzy, dostający "darmoszkę", nierzadko rozmywają opinię. Patrz wyklikana darmoszka od Chińczyków. Blogerki nie piszą: dostałam bubel, kiepski materiał, rozłazi się na szwach tylko: koszulka nie jest może najlepszej jakości, ale i tak bardzo mi się podoba, bardzo polecam sklep i proszę o kliki. Tymczasem nawet na zdjęciach widać, że to szmata jest....

      Usuń
    2. cios wizerunkowy ale także podpowiedź i wskazówki:)

      Usuń
    3. Zależy z której strony na to spojrzeć. ;)

      Usuń
    4. Zależy z której strony na to spojrzeć. ;)

      Usuń
  9. Myślę, że wcale nie jesteś tekstowym tchórzem i nie nadużywasz cudzysłowów! A jak już to w słusznej sprawie, gdy cytujesz kogoś mądrego itp. Dla mnie wyrażasz zawsze swoje zdanie i to jest w tym wszystkim najlepsze, że nie piszesz pod publikę. :)
    Przy okazji sama siebie prześwietliłam czytając każdy punkt. Nie zwróciłabym nawet uwagi na czasowniki i rzeczowniki, bo zawsze piszę spontanicznie i z głowy, rzadko kiedy coś potem edytuję. Wydaje mi się, że tchórzem nie jestem. Ale... wiesz co? Ja inaczej określiłabym tchórza. Dla mnie tekstowy tchórz to ktoś, kto publikuje tylko te "dobre" teksty, które czytelnicy zaakceptują i coś tam może napiszą, skomentują, ale tych kontrowersyjnych, ukazujących jego myśli, doświadczenia, opinie już nie (nie chodzi mi tutaj o wkraczanie w czyjąś prywatną sferę, tylko po prostu o zwykłe przemyślenia i opinie na inny temat niż np. pogoda [mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi :D]).

    Pozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co opisujesz to troszkę inny typ tchórza. ;) Ale masz rację tacy też są., choć ja już wolę takich niż tych, którzy niby piszą co myślą, ale tak naprawdę to piszą tak ślisko.. że ich teksty można interpretować w dowolny sposób.

      Usuń
  10. mi jeśli coś nie pasuje to o tym pisze. i tak jak serum do włosów co to miało być super i wspaniałe okazało się byc bublem to napisałam :) producent napisał że dziękuje za szczerość. to fajne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A odezwał się jeszcze potem ten producent (a właściwie to agencja) z innymi produktami tej marki?

      Usuń
  11. Raczej nie jestem tego typu tchórzem,raczej od razu piszę,co mi nie pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem...Twój komentarz jest bardzo asekurancki. :P

      Usuń
  12. Przeczytałam z zapartym tchem, świetnie napisane i przejrzyście. Wydaję mi się, że nie jestem tekstowym tchórzem. Piszę to co myślę, bo nie mam zamiaru labirować moich czytelników.
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie to, żebym się czepiała. Ale labirować czytelników? Labirować ze staropolskiego: poruszać się zygzakiem.. krążyć, znaczy to samo co lawirować... mogłabyś wytłumaczyć o co chodzi w Twoim komentarzu? Może się czegoś dowiem? ;)

      Usuń
  13. O kurczę, dużo aspektów, dużo przykładów, a ja wciąż w sumie nie wiem czy jestem tchórzliwcem :D Jestem?? Zawsze wydawało mi się, że dobrze jest być obiektywnym! Że coś złego ma zawsze i dobre strony i nie ma rzeczy czarnych lub białych. Może to kwestia postrzegania? ;D
    Do każdego z przykładów pojawia mi się w głowie "ALE PRZECIEŻ..!" :D To chyba znaczy, że jestem tchórzem, co...? :D Choćby wyrażenie: "To jest dobry produkt" - użyłabym go mając na myśli produkt taki "naaawet, nawet", z kolei "Wybitnie dobry produkt" to już coś co wzbudziło mój entuzjazm (w który w zasadzie popadam.. łatwo :D).
    Nie no.. powiedz mi prawdę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja kocham takie komentarze!!! :* :* Ale wiesz co... doszukiewanie się pozytywnych cech w złych sytuacjach/kiepskich rzeczach to cecha masochistów.. ewentualnie mentalnych ofiar. :P Jak coś jest kiepskie to jest kiepskie.. a nie kiepskie ale.... Czasem mam wrażenie, że ta cała chora politpoprawność tak wyprała ludziom mózgi, że utracili zdolność trzeźwej oceny sytuacji.
      Co do zamiany dychotomii na skalę.... właśnie o to chodzi. Opisujesz swoje odczucia, zapewniasz siebie o swoich odczuciach... jednocześnie "rozmywając" ocenę (dla każdego bardzo/wybitnie ... ma inny subiektywny wymiar), zdejmujesz z siebie część odpowiedzialności.
      Ale... ja Ciebie akurat za tchórza nie uważam... gdyby tak było, nie byłoby mnie u Ciebie na blogu. ;)

      Usuń
    2. :D Ofiara mentalna.. muszę to przemyśleć :D Hahaha
      Ale w zasadzie popatrz - np nasze blogi różnią się tematyką więc nie wiem czy można przykładać do wszystkiego jednakową miarę. Pomijam kwestię, że mam wrodzoną przypadłość patrzenia na wszystkie aspekty zagadnienia (przyjaciółka całe życie mnie pyta "Musisz tak wszystko usprawiedliwiać?"), ale druga kwestia to: coś co dla mnie ma wartość dla kogoś może nie mieć. Plus: coś co nie spełnia moich potrzeb u kogoś może spisać się perfekcyjnie, bo ma np inną skórę. Your Mileage May Vary. Nie lubię/ nie chcę/ nie umiem powiedzieć komuś: no fucking way, nie możesz tego używać bo jest do bani, bo musiałabym się wgłębić w potrzeby każdego z czytelników z osobna :D Podobnie w przypadku wszelkich innych aspektów życia :D
      Chyba więc jestem tym tchórzem... :D Albo urodzonym mediatorem (wolałabym tą opcję! :D)

      Usuń
    3. Wiesz Ty co? Jak Ty szukasz na wszystko usprawiedliwienia.. to Ty jesteś bardziej Matką Teresą a nie żadną mediatorką. :P A poważniej.. kosmetyki może nie są najlepszym przykładem bo rzeczywiście coś co się sprawdzi u jednego, może zrobić krzywdę drugiemu. Ale.... jak coś się nie sprawdza, to lepiej napisać ze się nie sprawdza, niż nawijać makaron... że może u innego się sprawdzi, a może nie... bo tak gdzieś napisali... a wogóle to ma ładne słodkie opakowanie. :P

      Swoją drogą uwielbiam Twój tok rozumowania.. jest tak skrajnie różny od mojego, a jednak go uwielbiam. :D

      Usuń
    4. No ok.. określenie Matka Teresa jest gdzieś pomiędzy tchórzem, a mediatorem... biorę to :D
      Pewnie że tak, jak coś jest bezwględnie do bani pod jakimś konkretnym względem trzeba to podkreślić. Po prostu z niewiadomych przyczyn nie skreślam rzeczy całościowo :D Acz z drugiej strony omkłych recenzji nie znoszę. Znajdź tu granicę.. :D
      Hahaha ja też uwielbiam dyskusje u Ciebie :D

      Usuń
    5. Jak bym mogła, to bym Cię w tej chwili wyściskała! "z niewiadomych przyczyn" ... o mamo. :D

      Usuń
  14. Podjęłaś ciekawy temat. Ty z pewnością tekstowym tchórzem nie jesteś bo wyrażasz swoje opinie jasno i dobitnie. Podane przez Ciebie cechy tekstowego tchórza dają do myślenia i zmuszają do zastanowienia nad własnymi wpisami. Ja bym jednak rozgraniczyła tekstowe tchórzostwo od tzw. słownej dyplomacji w kontrowersyjnych tematach. Czasami wynika to zasad tolerancji, a nie tchórzostwa, jeśli podejmując taki temat zasłaniasz się cudzysłowami lub Twoje opinie nie są skonkretyzowane. Czasem wystarczy pokazać same fakty po to by dać czytelnikom do myślenia bez wyrażania własnej opinii, bez sugerowania im czegokolwiek. To też nie jest tchórzostwo i unikanie odpowiedzialności za słowa, ale zamierzone działanie motywujące czytelników do wyrobienia sobie własnej opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podawanie faktów, bez osobistego komentarza to dla mnie tchórzostwo mimo wszystko. I tak.. to jest unikanie odpowiedzialności na swoje słowa, mało tego to jest przerzucanie odpowiedzialności na czytelników. Niech oni się wypowiedzą... autor ma czyściutkie rączki, on tylko podał fakty.
      Co do słownej dyplomacji.. ona z zasady niestety zamydla obraz. Masz rację, czasem jest wręcz niezbędna. Chociaż wcale nie wyklucza wyrażenia wprost swojego zdania.. trzeba tylko użyć odpowiednich słów. Bo nie oszukujmy się.. jak trafi się ktoś przewrażliwiony/zakompleksiony/niepewny to poczuje się urażony cokolwiek by człowiek nie napisał czy nie powiedział.

      Usuń
  15. Cudzysłowu używam bardzo rzadko, nawet nie pamiętaj kiedy ostatnio ;p Staram też się pisać jasno nie używać, zbyt dużo złożonych zdań i trudnych słów. Tworzę testy, aby jak najlepiej przedstawić czytelnikowi mój punkt widzenia ;p Moim zdaniem nie jesteś tekstowym tchórzem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytając niektórych bloggerów, wolałabym żeby całkiem stchórzyli i więcej już nie pisali ;) Zdecydowanie nie dotyczy to Ciebie. Bardzo przyjemnie czyta się Twoje teksty. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem trochę tekstowym tchórzem jeśli chodzi o krytykę innych. Nie lubię pisać całkiem krytycznych komentarzy, bo nie chcę sprawiać przykrości innym.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobrze napisany tekst. Teraz każdy ma swoje zdanie ale boi się go bronić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam nadzieje, że ja tekstowym tchórzem nie jestem :) Też nie lubię owijania w bawełnę, jeśli coś mi się podoba, to o tym piszę, a jeśli nie, to też mówię wprost.

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja lifestyle rozwój kobiety motywacja muzyka relacje międzyludzkie kobieta kultura pasja słabość książki radość siła ludzie blogowanie relaks cierpliwość działanie lęk ulubieńcy film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt kobieco na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino krytykanctwo literatura mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja konsumpcjonizm kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward marka metoda Disneya metoda LATTE odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wpis gościnny wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki