Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Wakacje to doskonała okazja, żeby wyluzować... czyli slow life w natarciu.

            Wspominałam całkiem niedawno, że idea slow life jest mi bardzo bliska. Jestem zwolennikiem porządku i organizacji tak... al...

     

      Wspominałam całkiem niedawno, że idea slow life jest mi bardzo bliska. Jestem zwolennikiem porządku i organizacji tak... ale nie do przesady, a właściwie w małych ilościach,. Ramowy plan wystarczy, reszta może być do bólu elastyczna. Nie przepadam za nowymi gadżetami. Na wszelkie zmiany technologiczne reaguję atakami paniki. Cóż sprzęty mnie nie lubią! Najlepszym przykładem jest mój laptop, który pół roku po zakupie był w pierwszej naprawie. A ja naprawdę o niego dbałam BARDZO! W sumie dbam nadal..


PRRRRR WRÓĆ nie popłyń!

Miało być o slow life i wakacjach, jako doskonałej okazji by zwolnic obroty! Do dzieła!


      Jakoś w niedzielę (dziś jest wtorek, post poleci do Was w piątek), rozmawiałam z koleżanką na temat planowania wakacji! Aga jest robotem.. Robotem pod tym względem, że musi mieć wszystko zaplanowane od A do Z. Nie to, ze nie umie wyluzować, ale bezpieczniej się czuje, jak zapisze sobie wszystko w kalendarzu i kolejno odhacza zadania wykonane. Tak samo postępuje w przypadku wakacji. I uwaga: Czasem jak wraca, to skarży się nam, ze jest znudzona na wakacjach. Nie wypoczęta, zrelaksowana... tylko ZNUDZONA! Pytanie dlaczego??


Czy szczegółowe planowanie wakacji ma sens?


      Zapytałam Agę skąd to znudzenie? Przecież, kiedy planuje swoje wakacje jest cała podekscytowana, wyszukuje miejsca, urokliwe zakątki. Zaznacza sobie trasy. Słowem planuje wszystko w najdrobniejszych szczegółach tak, jak to zwykła robić w pracy (i poza nią też). Nie umiała mi odpowiedzieć. Ja w pierwszej chwili też nie miałam pomysłu, co jej poradzić. jedyne co mi przyszło do głowy to: WYLUZUJ DZIEWCZYNO i idź na żywioł. I może rzeczywiście? Może to całe planowanie, to organizowanie urlopu do ostatniej minuty zabierają jej radość z odpoczynku. Może po tym całym planowaniu.. odhaczanie kolejnych punktów programu jest zwyczajnie nudne? Muzeum ta i ta godzina, potem lunch tu i tu. Dalej przejazd kolejką do tego urokliwego parku, spacer 30 minut. Powrót do hotelu, obiad. Jazda taksówką do galerii... i tak dalej. Oczywiście przejaskrawiłam w tym momencie. Ale chyba niewiele...


W sumie to zebrało mi się na wspominki...


      Już o tym pisałam w poście Diabeł ubiera się u Prady, ale kiedyś byłam pracoholikiem, totalnie zapracowanym, zafiksowanym na rozwoju osobistym pracoholikiem. Takim... modelowym wręcz. Wszystko miałam ułożone pod linijkę, wszystko dopracowane. 20 godzin w pracy? Żaden problem! Można się było nawet nie wracać do domu, tylko parę godzinek przekimać na sofie! Brrrr! Wiecie.. to nie byłam ja... to był jakiś dziwny twór, który mnie opanował w trakcie tego koszmarnego korporacyjnego wyścigu szczurów. Organizm powiedział dość. Ile się nacierpiałam to moje... ale dzięki temu przyszło otrzeźwienie. Dziś te niemal 10 lat później uśmiecham się na myśl o tamtej dziewczynie. Znów zapytam dlaczego o tym piszę?


      


Wakacje... idealny moment by zwyczajnie zluzować poślady!



      Drogi Czytelniku... wakacje to idealny moment, by wyluzować. By wyrzucić kalendarz przez okno. Założyć plecak na plecy i iść! Powiesz planowanie jest potrzebne! Ja zapytam.. a czy to Twoje planowanie to nie jest sztuka dla sztuki? Bo planowanie w tej chwili jest modne, bo wszyscy planują? W chyba wszystkie czołowe blogerki wrzucają wycacane pilki do druku.. Naprawdę musisz planować co będziesz robić na wakacjach? Przecież to jedyny czas w roku, kiedy możesz sobie pozwolić na totalne NICNIEROBIENIE?! Kiedy szef może się wypchać, a współpracownicy co najwyżej liczyć, że łaskawie zainteresujesz się ich pytaniami. Wakacje to Twój czas.. czas Twojej rodziny. Nie psuj go drobiazgowym planowaniem, czy zawracaniem sobie głowy pracą. Powtórzę.. wyrzuć kalendarze/planery za okno i wyłącz mózg! Meksykanie mają na ten stan specjalne określenie: absolutamente nada que ver. Piękny stan!
      Od niemal 10 lat nie planuję wakacji kompletnie. Wybieram miejsce, do którego mam ochotę jechać. Pakuję walizkę i jadę! Na miejscu, całkowicie spontanicznie decyduję.. gdzie się wybiorę, co mam ochotę zobaczyć. Mam ochotę leżeć na plaży? To leżę i trzy dni.. a kto mi zabroni! Mam ochotę iść do klubu to idę. Mam ochotę na zwiedzanie to zwiedzam. Jestem w tym całkowicie spontaniczna i wiecie? Jest mi z tym tak dobrze, tak bardzo odpoczywam.
      Wreszcie wakacje, to idealny moment by się odciąć! Wyłączyć telefon, zostawić w domu laptopa... spokojnie da się wytrzymać kilka dni bez dostępu do socjal media. Powiecie.. a co ma zrobić bloger? Odpowiem...przecież przed urlopem można zaplanować publikację i cześć! Komentarze? Nie znikną.. można je ogarnąć po powrocie. W ciągu roku jesteśmy narażeni na tak wiele bodźców, na taki ogrom informacji, że warto powiedzieć pas choć na chwilę! Mówisz, ze nie możesz wytrzymać pięć minut bez sieci? Odpowiem Ci.. uzależnienia się leczy. Spróbuj sobie zrobić detoks!?



      


Życie według harmonogramu jest może bezpieczne, ale przewidywalne i zwyczajnie nudne! 


      Żeby była jasność. Nie neguję planowania. W pracy mam plan tygodniowy i zazwyczaj się go trzymam... choć z tym bywa różnie. Ale absolutnie nie planuję dni godzinowo... mam to już za sobą. Nie chcę do tego wracać... Może to moja raz uwolniona artystyczna dusza nie pozwala się zamknąć do klatki? Tak... życie z harmonogramem uważam za nudne. Życie jest po to, by je przeżyć, a nie po to by skrupulatnie planować każdą chwilę.
      Znów wrócę do Agi... Aga narzeka, że nie ma ani chwili czasu dla siebie, że nie ma czasu iść do kosmetyczki.. wiecie co jej odpowiedziałam? Dziewczyno oblicz sobie ile czasu spędzasz nad kalendarzem, planerem w którym kontrolujesz dietę i całą resztą planerów, które namiętnie drukujesz z sieci i wieszasz w kuchni, w pracy i gdzie się tylko da.! Wtedy będziesz wiedziała... gdzie jest Twój czas wolny... Dlatego choć może na co dzień lubisz planowanie... zachęcam Cię, zebyś w czasie urlopu poszedł na żywioł! Uwolnił spontaniczność.. kto wie, gdzie Cię to zaprowadzi?



A Wy kochani? Planujecie wakacje w najdrobniejszych szczegółach?
Czy może wręcz odwrotnie.. zdajecie się na instynkt i spontaniczne reakcje?
Czy można odpocząć, kiedy ma się napięty grafik?

Jak zawsze czekam na Wasze przemyślenia!
Tymczasem wspaniałego weekendu Wam życzę!!


EDYCJA!

Jak wiecie (lub nie), wygrałam konkurs u Mariki przesyłka przyszła ekspresowo (jeśli jeszcze nie znacie bloga Mariki to maszerujcie tam ekspresowo, bo warto!!!) Pierwsze użycie już za mną! I wiecie.. nie wiem, ale to pewnie dlatego, że mój kręgosłup znów odmówił mi posłuszeństwa, a co za tym idzie moje reakcje sa zwyczajnie przytłumione. ALE obiecuję że do recenzji się przyłożę!

      






Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

42 komentarze

  1. ja obecnie zakrawam o pracoholika... ciągle na mailu, ciągle n tel ;/ nawet w weekendy i wieczorem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj na zdrowie... :|

      Usuń
    2. psychiczne?;p za późno;p

      Usuń
    3. Ehhh.. pisałam o tym na blogu. Mnie sparaliżowało. Organizm odmówił posluszeństwa i przez dwa tygodnie mama podawała mi basen, bo nie byłam wstanie wstać. To skrajny przypadek.. ale przy pracoholizmie organizm fizycznie w pewniej chwili mówi dość...

      Usuń
    4. wiem o tym pamiętam.. ale sęk w tym że póki co nie mam umowy na stałe mam do końca sierpnia i więc muszę się wykazać ;/ paranoja

      Usuń
    5. Tak. To jest koszmar...

      Usuń
    6. miłego wtorku! spokojnego;p

      Usuń
  2. Ja w tamtym roku miałam zaplanowane wakacje i były bardzo udane. W tym roku również zaplanowałam wyjazd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to planowanie jest? W najdrobniejszych szczegółach czy wybierasz miejsce, czas i jedziesz. Bo to kluczowe pytanie. ;)

      Usuń
  3. Ha ha ha a ja dziś nawet w komentarzu miałam okazję napisać, że nie mam czasu na takie piękne i zaawansowane planowanie :P Bo go nie mam, czasami robię ogólną rozpiskę rzeczy koniecznych do ogarnięcia. A wakacje, ogólny plan jest, kilka rzeczy do zrobienia, zazwyczaj wracamy fizycznie padnięci, bo tyle innych przyszło nam do głowy. Ale to fizyczne zmęczenie po wakacjach mi odpowiada, bo to oznacza, że dużo doświadczyliśmy. A głowa pusta, wszystko wywiał wiatr :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi.. o elastyczność, a nie drobiazgowe planowanie co gdzie kiedy. Tez lubię fizyczne zmęczenie. głowa wtedy odpoczywa a to na urlopie niezwykle istotne. :)

      Usuń
  4. Jakoś też nigdy nie planuję nic nad wyraz, prócz docelowego miejsca. Reszta niech dzieje się biegiem czasu, co będzie to będzie, ale na pewno nie będzie to zmarnowany czas. Dzisiaj np. pozwoliłam sobie spać do 12:40, moja siostra uznałaby to za marnowanie dnia, ale ja chociaż raz, chcę ten czas zmarnować na spanie i odpoczynek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze! Wolne to wolne! Każdy ma prawo z tym czasem zrobić co tylko chce... choćby i leżeć w łóżku do południa!

      Usuń
  5. Już Cię to zapewne nie zdziwi.. ale znów kompletnie się zgadzam. Choć to chyba nawet nie kwestia wyboru, a natury.. nie jestem zbyt perfekcyjnie zorganizowana :D Oczywiście otaczam się chaotycznymi karteluszkami, które (jak je znajdę) podpowiadają czego nie zrobiłam, ale generalnie wykonywanie jakichkolwiek założonych planów się mnie nie ima :D Zwykłam czekać aż mnie natchnie :D Wtedy się wszystko jakoś radośniej robi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artystyczna dusza! Uwielbiam takie! Tylko jakim Ty cudem ekonomię skończyłaś.. ??? 😆

      Usuń
    2. Ee, na warunkach :D ♥

      Usuń
  6. Wakacje to doskonała okazja,żeby spróbować luzu,nauczyć się go i starać się z niego korzystać także po wakacjach w miarę możliwości. Bo wiadomo,że inaczej to wygląda jak człowiek ma wolne a inaczej jak wracają obowiązki i wyzwania. Jednak w każdej sytuacji można wprowadzać ten luz, mniej biegu. Przesadne planowanie odbiera ten luz i wystawia człowieka na działanie negatywnych emocji. Bo wszystkiego nie da się idealnie zaplanować i jak się coś nie udaje to się człowiek stresuje,czuje frustrację itd. Trzeba wyluzować,trzeba. Szkoda życia na spinanie się ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Planowac wakacje? Powariowali !! :D osobiscie jedyne co planuje na wakacje to gdzie jade i mniej wiecej co chce zobaczyc\zrobic. Reszta kompletnie spontanicznie. Idealny plan na wakacje ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wyznajesz taką samą filozofię jak ja!

      Usuń
  8. Ja planuję trochę to znaczy mniej więcej:) taki szkielet,zarys: gdzie jadę, co chcę zobaczyć z kim spotkać... A szczegóły to w na miejscu, chyba że z góry ustalone

    OdpowiedzUsuń
  9. My zaplanowaliśmy ze pojedziemy... A gdzie ? Pełen spontan :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nigdy wakacji nie planuję wcześniej. Zawsze jadę spontanicznie pakując się w jeden dzień. Dwa lata temu leżałam chora z gorączką i myślałam, że przynajmniej przez tydzień z łóżka nie wyjdę, a jeden telefon zmienił wszystko. Potrafiłam się zerwać na równe nogi, spakować walizkę i na drugi dzień byłam na drugim końcu Polski. Miałam obawy czy dam radę, ale Krynica mnie uleczyła natychmiast. Mimo, że dawno już nastolatką nie jestem, ale wyjeżdżam zawsze spontanicznie, a jadąc nigdy nie wiem na jak długo bo to okazuje się potem. W tym roku też jeszcze nic nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowne podejście! Ja z racji pracy muszę zaplanować tylko kiedy.. ostatecznie gdzie i w drogę!

      Usuń
  11. Ja bardzo lubię mieć wszystko zaplanowane - czuję się tak pewnie, ale bez przesady ;)
    Planuje gdzie jadę, kiedy, z kim i przeglądam co można w danym miejscu ciekawego zwiedzić, ale jakie atrakcje ostatecznie wybiorę/wybierzemy zależy od nastroju :)
    Chyba nie jest ze mną tak źle, co? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas jest inny kochana! Ale polecam Ci choć raz porzucić planowanie i rzucić się w wir spontanicznej przygody! To wyzwalające!

      Usuń
  12. O ludu, tak się nie da żyć! Sama lubię planować, uważam, że jestem bardzo zorganizowana, ale... NIGDY nie robię wszystkiego pod plan. Zawsze z grubsza planuję, co chcę danego dnia zrobić, ale jestem elastyczna, bo wiem, że plany często się zmieniają. Zaplanowane zostają tylko priorytety i nie na godzinę, tylko ogólnie - do wykonania. Nie wyobrażam sobie planować wakacji, dla mnie to czas dla mnie i tylko dla mnie, a nie dla sztywnego planu...
    Co prawda na wakacje nigdzie nie jadę, ale każdy weekend celebruję teraz, jako odpoczynek i czas dla mnie. Planowanie jest dla mnie ważne, bo czuję się bezpieczniej jak zapiszę sobie mega ważne rzeczy, o których no... mogę zapomnieć. Idealna nie jestem, a mam dużo, czasami za dużo na głowie. Jednak jak napisałam - bez przesady!

    Pozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy nie jak w wakacje jest mnóstwo czasu na spontan :) W wakacje zawsze wyrzucam kalendarz ;) Dlaczego? Bo mój akademicki zawsze wtedy się kończy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahhh nieskrępowana wolność studencka! 😉

      Usuń
  14. Ja teraz używam tego samego serum:) co do wakacji ja nigdy nie planuje zawsze idę na spontan :) planowanie wakacji mi nie wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jakie będa Twoje wrażenia.. :)

      Usuń
  15. Planowanie jest dobre, ale i w tym przypadku można popaść w obsesję ;)
    Obowiązki muszę mieć zaplanowane, ale jeżeli chcę odpocząć, to najczęściej idę właśnie na żywioł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano... dla mnie odpoczynek wiąże się z totalną spontanicznością.

      Usuń
  16. Coraz więcej podobieństw między nami odkrywam... Jesteśmy takie inne, ale w wielu kwestiach identyczne - czytam, i myślę, to ja napisałam czy ty??? :D Jestem pedantką, ale nie umieram ze złości, gdy coś ( chwilowo ) leży ( czytaj stoi, przebywa i tp. ) nie w TYM miejscu :) Organizacja, planowanie, wyznaczanie sobie celów - jest super, ale nie dajmy się zwariować, czasami warto puścić wszystko na " swój tor ". Nie ma powodu się wściekać, jeśli coś nie wychodzi po naszej myśli, bo, nie jesteśmy w stanie zaplanować WSZYSTKIEGO! Zresztą, jak nieraz się przekonałam " nie ma nic złego, co na dobre by nie wyszło " a spontan bywa o niebo lepszy od skrupulatnie zaplanowanych rzeczy. Niech się dzieje wola Boża, nie przeczę, bo i tak wiem, że będzie ( każdy dzień, ważne wydarzenie, wyjazd, podróż.... ) niepowtarzalne, wyjątkowe i z pewnością wspaniałe!
    P.S. Szukamy miejsca na odpoczynek nad polskim morzem, cichego ( koniecznie!) z dala od modnych kurortów, luksusów, masy ludzi na plaży, gwaru, chaosu - jednym słowem w dziczy :) Mąż się śmieje, że z takim planowaniem, to nam grozi jedynie urlop w okolicy ( terminy zajęte do drugiej połowy września ) a ja cicho wierze, że trafi się taka okazja, na jaką czekam - i już za miesiąc, półtora, będę się pluskać w morzu i celebrować ... ciszę, spokój, naturę, bliskość ukochanych. Nadal się nie poddaję, szukam, wypatruję ... :) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja w ogóle niczego nie planuje, strasznie jestem nieogarnieta i spontaniczna w całym tym moim życiu. Nawet jak studiowałam i pracowałam, zajmując się jednocześnie mieszkaniem (sprzątanie, gotowanie - wiadomo) to niczego nie planowałam. Czasem zastanawiam się, czy kupić sobie planner i zacząć wszystko organizować, ciekawi mnie czy zyskamy choć troszkę więcej wolnego czasu... A wakacje? O nie, żadnych planów, totalny spontan :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam zaplanowane miejsce reszta to istny spontan i mam nadzieje że będzie super.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja lubię planować, ale z umiarem. A jak nic z tych planów nie wyjdzie to i tak nie mam ciśnienia, widocznie tak miało być. Ja w wakacje zawsze zwalniam, co zapewne widać po moim zaniedbanym blogu, FB i Instagramie. Uwielbiam spędzać czas na świeżym powietrzu, dlatego najzwyczajniej w świecie komputerek idzie w odstawkę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mega inspiracja, kop motywacyjny, takie posty lubię! :) Pozdrawiam i życze miłego dnia <3

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja lifestyle kobiety rozwój motywacja muzyka relacje międzyludzkie kobieta pasja słabość kultura radość książki siła ludzie relaks blogowanie cierpliwość działanie lęk film kreatywność stres ulubieńcy spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przygotowania slow life w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino krytykanctwo literatura mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane recenzje rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja konsumpcjonizm kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki