Czy warto planować? czyli słów kilka o moim planowaniu.

    

      Dziś planują niemal wszyscy. Planujemy wydatki, wolne dni, zakupy... baaa nawet pranie czy prasowanie. W sieci dostępny jest ocean różnego rodzaju planerów. Panuje moda na Bullet Journal czyli osobiście zaprojektowany planer. Sama taki mam (w drugim podejściu, ale o tym niżej). Czy to dobrze że planujemy czy źle? Warto planować... czy jednak lepiej pójść na żywioł? Znam osoby które nie planują, znam tez takich, którzy mają zaplanowaną wręcz każdą godzinę na kilka miesięcy do przodu, i ciężko się z nimi umówić bo.. najpierw musza człowieka wpisać w grafik.. O dziwo, nie zauważyłam, żeby wiązało się to z płcią, statusem rodzinnym czy materialnym. Wszystko zależy od osobistych preferencji.
      Myślę, że jak we wszystkim, trzeba znaleźć złoty środek, bo życie zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach, życie według zegarka.. gdzie nie ma miejsca na zwykłe poleniuchowanie nie mówiąc już o spontaniczności, to już nie jest życie. Przecież nie może być tak, że grafik rządzi mną.. powinno być dokładnie odwrotnie.. to ja rządzę grafikiem. I z drugiej strony... kompletny brak planowania oznacza brak kontroli nad czasem... a to prosta droga nie tylko do chaosu ale i utraty kontroli nad życiem. Mam dobrą koleżankę.. wspaniałą pełnoetatową mamę kilkuletniego chłopczyka. Aga nigdy nie planowała, zawsze szła na żywioł... teraz za każdym razem jak się widzimy jest płacz.. bo z niczym nie zdąża. Pytam planujesz sobie tydzień? Odpowiedź jest taka sama... nie a po co? Cóż ...

      Jak to jest u mnie? Cóż planuję.. szczególnie teraz kiedy, mam do ogarnięcia nie tylko pracę, ale i ślub. Powiem Wam, że mój BuJo mnie zwyczajnie ratuje. Oto ono:


Jak tylko zobaczyłam okładkę, wiedziałam, ze muszę go mieć!

BuJo 1

BuJo 2

BuJo 3

BuJo 4

BuJo 5

BuJo 6

      To już moje drugie podejście.. mój pierwszy Bullet Journal zniszczyły córeczki moich przyszłych szwagrów... jak? Nieopatrznie zostawiłam mój BuJo na biurku razem z całym arsenałem jaki miałam do niego.. flamastry,cienkopisy, długopisy, linikę, naklejki.. no dosłownie wszystko .. jak wróciłam mój ukochany BuJo był pomalowany wzdłuż i wszerz. Dziewczynki postanowiły pokolorować cioci zeszyt. Ponaklejać naklejki... domalować Elze i kucyki Pony, słoneczko i chmurki.. słowem wszystko co dziewczynki uznały za potrzebne. Nawet się na nie bardzo nie złościłam.. moja wina, ze zostawiłam na wierzchu. Dzieci to dzieci.. przecież im głów nie pourywam. ;)

mój nowy ulubiony kubeczek w akcji ;)

      Zanim zrobiłam podejście numer dwa bawiłam się w planery drukowane z sieci. Jest ich całe mnóstwo.. ja najbardziej lubię te od Magdy Mirkowicz i od Aliny Moskwy. Ale jest mnóstwo innych blogerek, które udostępniają swoje projekty, wystarczy poszukać takiego, który nam najbardziej przypasuje. Mi jednak taki sposób nie odpowiadał do końca dlaczego? Ano cierpiała moja dusza artystyczna.. niby mam dwie lewe ręce do malowania/kolorowania/rysowania, ale lubię sobie tam coś porysować na własny użytek. Okazja do rozpoczęcie projektu BuJo2 nadarzyła się kiedy dostałam email z propozycją współpracy ze sklepem ePrezenty. Znam i lubię ten sklep od dawna, więc tym bardziej ucieszyłam się, ze mogę sobie coś wybrać i Wam o tym opowiedzieć.


praca w pięknym otoczeniu to prawdziwa przyjemność


      Kiedy zaczęłam przeglądać stronę wsiąkłam na kilka godzin, cóż, mnóstwo tam dobroci.. zastanawiałam się też, co wybrać pod kątem użyteczności. Zwyciężyły:

1. moja miłość do kubków: * kubek latte *
2. wewnętrzny przymus stworzenia nowego BuJo: ** błękitny planer **
3. potrzeba wymiany podkładki pod myszkę (pracuję w najróżniejszych miejscach i czasami bez podkładki ani rusz.. niestety jestem uzależniona od myszki, touch pad (czy jak to się tam nazywa) mnie koszmarnie spowalnia: * podkładka *

      Dlaczego taki wybór? Ano pracuję zdalnie, większość czasu spędzam w domu, więc siłą rzeczy lubię otaczać się ładnymi przedmiotami.. rzeczami, które powodują uśmiech na mojej twarzy. I tak teraz codziennie siadam sobie przy moim biureczku, a pod reką mam mój nowy Bullet Journal, w nowym kubku pyszną herbatę. Mogę swobodnie pracować i planować ślub.
      Co do samego zamówienia wszystko poszło gładziutko, zamówienie wysłane po trzech dniach było już u mnie. Jak wyżej wspomniałam kubek szybko stał się moim ulubionym.. a z BuJo się nie rozstaję. A podkładkę pod mysz próbowano mi już kilka razy podwędzić. Gośka jeśli to czytasz to wiedz, że wiem, że to TY!

I tak na koniec chciałam się z wami podzielić kilkoma rzeczami, które na bank znajda się jeszcze u mnie w domu oto one:


źródło: ePrezenty.pl

źródło: ePrezenty.pl

źródło: ePrezenty.pl


Na deser wrzucam Eda... no jaram się nim non stop!




pees: zapraszam Was też do mojej babskiej społeczności na google+. Stwórzmy fajne miejsce dla każdego, gdzie można będzie się wymienić muzyką, przepisami i doświadczeniami życiowymi... Nie muszę dodawać, że każdy dodatkowy link w dziecku google, to jeden mały stopień wyżej na drabinie do sukcesu w wyszukiwarce. Google lubi swoje dziecko. ;)




61 komentarzy:

  1. Planować pranie? Toż wrzucasz do pralki i masz tylko pamiętać, żeby wyjąć :P Uwielbiam całą serię tych Classroom Jimmiego :D A Shape of You we wszystkich chyba wersjach mi gra :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam takich co mają zaplanowany cały tydzień.. pranie, sprzatanie, zakupy WSZYSTKO. ;)

      Usuń
    2. Ha ha ha.. ja mam pranie zaplanowane :-D zawsze we wtorki, a w środę prasowanie :-) Ba! nawet mam zaplanowane czyszczenie pilotów do tv, radia, itd :-D

      Usuń
    3. Uuuu.. ale wiesz co? Ja też to planuję, organicznie nie znoszę prasować, to dla mnie największa kara. wolę już szorować fugi w łazience niż prasować. A jak już sobie zaplanuję, to staję przy desce z minę męczennicy i rpasuję. :D

      Usuń
    4. Prasowanie i zmywanie to też moja zmora ale najgorzej jak się nazbiera duza sterta. Dlatego wolę raz w tygodniu małą kupkę wypracować niż po miesiącu stać z żelazkiem i mordować wzrokiem wszystko co się ruszy. Za to stertę naczyń zlecam mężowi 😂

      Usuń
    5. hah pranie to sztuka ;) hahahahah

      Usuń
  2. ja planuję w swojej głowie;) czasem zapisuję w telefonie;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobra jesteś, ja zapominam o rzeczach błahych i takich, które moge zapisać. Nie zasmiecam sobie nimi mózgu, jest tyle ciekawszych rzeczy do zapamiętania!

      Usuń
    2. chodziłam kiedyś za młodu na kurs szybkiego czytania i zapamiętywania;)

      Usuń
  3. Fajna sprawa. Jak czytałam o pracy Twoich przyszłych siostrzenic/bratanic, to mi się przypomniało jak ja sama z kuzynką poukładałam wujkowi płyty CD kolorystycznie (miał ich sporo), bo przecież wiadomo że będzie ładniej. Jakoś dziwnie się nie ucieszył :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha ha ... no moje dwie małe malarki też były zdziwione, ze ciocia się nie cieszy i chyba jest zła, a babcia na nie krzyczy, że biorą bez pytania cudze rzeczy. ;)

      Usuń
  4. Może i nie warto, ale ja planuję - lubię i lepiej się z tym czuję :)

    http://draqilka.blogspot.com/2017/03/czy-warto-planowac-czyli-sow-kilka-o.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to dobrze się czuć ze sobą. ;)

      Usuń
  5. A ja powiem, że lubię te wszystkie notateczki, kalendarze, piękne szablony itd. ale planowanie no jakoś... jakoś mi nie idzie ;D Sama mam jeden kalendarz i zazwyczaj zapisuję w nim kolejne posty, mimo wszystko czasem czuję się jak więzień własnego notatnika i tęsknię po prostu za spontanicznością. Jakkolwiek są pewne okresy w życiu, gdzie bez planowania po prostu się gubię. Podsumowując ;D Planowanie jest świetne, ale z umiarem, trzeba też pamiętać, że jesteśmy ludźmi i należy nam się słodka wolność bez rozkładu zajęć.
    Ściskam ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię planować rzeczy które są na liście do zrobienia, przed którymi nie ucieknę, choćbym nie wiem jak chciała. Jak mam wpisane do kalendarza to się nastawiam psychicznie. Ale masz rację.. spontaniczność jest ważna.. mimo ze nie zawsze można sobie na nią pozwolić. :)

      Usuń
  6. Ja uwielbiam planować Ślub, Wakacje, wystroj mieszkania. Zawsze planuję to o mi sprawia pryjemnosć i chętne marzę i uwielbiam dążyć do celu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie rzeczy przyjemnie się planuje. ;) Ale warto czasem zaplanowac tez rzeczy nieprzyjemne.. to pozwala się nastawić. :D Przynajmniej ja sobie tak to tłumaczę. ;)

      Usuń
  7. U Eda widziałam mój ulubiony niegdyś zespół... Metallica... Hetfield i ten jego mocny głos <3 nietypowe instrumenty tworzyły niecodzienną całość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm.. aż muszę poszukać!

      Usuń
    2. kiedyś podawałam na blogu ten filmik:)

      https://www.youtube.com/watch?v=GXJifYl_byU&t=83s

      Usuń
  8. Planowaie jest dobre, tak jak piszesz, do momentu kiedy nie przesadzamy. Ja uwielbiam planery, kalendarze itp., jak wszystko co z pisaniem odręcznym związane. Prowadzę kalendarz, ale głównie od strony obowiązków - uczelni, licencjatu, planuję też co zamieszczę na blogu. Reszta to już czysta spontaniczność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ubóstwiam pisać odręcznie! Jestem w swoim żywiole jak mogę pisać!

      Usuń
  9. Kiedyś więcej planowałam. Odkąd umarł mój mąż i wszystkie nasze plany wzięły w łeb doszłam do wniosku, że nie ma większego sensu planowanie wszyskiego z dużym wyprzedzeniem jak to robią niektórzy bo życie i tak weryfikuje nasze plany, a mając dokładnie zaplanowane życie spinasz się i nie masz czasu na dostrzeżenie tego, co przynosi każdy dzień. Oczywiście niektóre rzeczy, takie jak ślub, trzeba zaplanować. Tak samo jest z celem, który sobie wyznaczysz, ale poza tym lepiej żyć chwilą i być otwartym na to, co życie przynosi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twój punkt widzenia. Ja lubię planowanie.. sprawia mi to przyjemnoścć jednocześnie nie denerwuje mnie, kiedy muszę plany szybko zmieniać. Więc myślę, ze to zdrowe podejście. Mam też tak, że zapominam rzeczy, które mogę sobie zapisać. Mój mózg nie lubi sobie zaprzątać rzeczami, które mogę zapisać: daty urodzin/imienin, rocznice, webinary, kursy, notki na bloga... słowem wszystko. ;)

      Usuń
  10. Ja nigdy nie planuje bo zazwyczaj nigdy mi to nie wychodzi wolę działać tu i teraz bez względu czy są to wyższe plany czy np choćby zakupy itp ;) wszystko mam w głowie :D akurat do takich przyziemnych codziennych rzeczy pamięć mam dobrą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli masz zupełnie odwrotnie niż ja. Nie pamiętam o rzeczach przyziemnych. :)

      Usuń
  11. Jestem raczej zorganizowaną osobą i robię plany, ale tylko większych rzeczy.
    Planuję święta - lista potraw, zakupów, prezentów, porządków.
    Planuję urlop - lista rzeczy do zabrania, kiedy rezerwację, co kupic do wyjazdu itd.
    Ale nie żyję według jakiegoś schematu, reszta rzeczy sama układa się w głowie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem osobą, która uwielbia planować. Musze mieć wszystko zorganizowane i ogarnięte, dopiero wtedy czuję się dobrze oraz pewnie. Niestety często z tych planów nic nie wychodzi....plany swoją drogą a życie swoją :) Im jestem starsza, tym bardziej to rozumiem i daję na luz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez im jestem starsza mam wiecej dystansu i luzu. Plany nie wypalają? Trudno, zawsze sa inne opcje. :)

      Usuń
  13. Edem od jakiegoś czasu też się jaram, tak jakoś samo to wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdybym nie planowała, cienko u mnie by wszystko wyglądało - zawalałabym i pracę i studia, a przecież nie o to chodzi :)

    Bardzo podobają mi się zamówione przez Ciebie rzeczy, zwłaszcza kubek i podkładka pod mysz :)

    Pozdrawiam cieplutko;) Tak Po Prostu BLOG Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Już pisałam o tym na swoim asku, ludzie stawiają na zaplanowane życie bo ze spontaniczności wyrastają, mało tego! Plan - to również stabilizacja i bezpieczeństwo, a to w życiu dorosłego człowieka jest naprawdę potrzebne. Spontaniczność stawiam na spedzenie wolnego dnia w dowolny sposób: kino, spacer, film - cokolwiek. Nie muszę tego planować, a czasami jest się nawet dobrze odprężyć i poleniuchować. Co do BoJo - świetnie to zrobiłaś, ja planuje swój ale nadal mi to nie do końca wychodzi. Masz jakieś pomysły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o BuJo.. to kapitalny w tym aspekcie jest Pinterest. To kopalnia inspiracji. :) Nie wiem czy śledzisz jutuberki, ale Oleska prowadzi Bullet Journal i robi na ten temat filmiki.

      Usuń
  16. Ja zawsze planuję obowiązki na tydzień z góry(na mojej lodówce wisi week planner) i bardzo lubię odznaczać to, co jest za mną. Czy jeśli chodzi o obowiązki,czy o przyjemności (np. wakacje), lubię mieć plan ramowy, ale zostawiam duże pole dla improwizacji.
    Uwielbiam planować ze szczegółami wydarzenia, których nie mogę się doczekać- to mnie do nich przybliża :)
    Posiadłam umiejętność takiego planowania, że jestem w stanie zrealizować swoje plany bez stresu i frustracji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak ma być! To jest idealne podejście do planowania. Sama nad tym pracuję.. choć ja jestem jednak szczegółowa dość, szczególnie jeśli chodzi o rzeczy, których zwyczajnie nie lubię robić. :)

      Usuń
  17. Ja też planuję wszystkie ważne rzeczy, jestem strasznie zapominalska i bez listy spędziłabym cały dzień przeglądając śmieszne obrazki, nieświadoma tego, że mam coś do zrobienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja planuję, bo mój mózg nie przyjmuje do zapamiętania rzeczy błahych/przyziemnych/zbędnych do rozwoju. ;)

      Usuń
  18. Od zawsze planuję, lubię tę czynność i uważam, że pomaga w życiu, ale masz rację - nie można przesadzić, bo to nas po prostu zabije, no może zmęczy ;-) Sama robię sobie jeden dzień w tygodniu bez jakichkolwiek zapisanych obowiązków. Takiego dnia staram się nie myśleć w kategorii "muszę". Niestety - pracy zawodowej na razie nie da się wyeliminować, mogę tylko udawać, że mnie to bawi ;-) Taki dzień działa na mnie odświeżająco, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie każdy może sobie na to pozwolić w każdym momencie życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super podejście. Też staram się tak robić, ale specyfika moje pracy jest jaka jest. Ale działam ostro w tym kierunku. :)

      Usuń
  19. Ja uwielbiam planować.. mnie to zwyczajnie cieszy :-) samo planowanie i odhaczanie, czasem nawet staram się coś zrobić do przodu, bo wiem, że nie zawsze będę miała siłę swój plan realizować. Warto w swoich planach znaleźć miejsce także na przyjemności. Przykładowo w każdy czwartek mam wpisane wieczorne SPA i nie ma takiej opcji aby ten dzień ktoś mi zakłócił.. śmierć na miejscu :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planowanie to porządek i jak napisała któraś z dziewczyn pewnego rodzaju bezpieczeństwo. Ja tam lubię to uczucie, ze wszystko idzie zgodnie z planem. :)

      Usuń
  20. Kiedyś planowałam, dużo i wszystko, wręcz z przesadą, ale życie nauczyło mnie, że to nie ma większego sensu, bo nasze plany często przejdą weryfikację losu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja sytuacja jest specyficzna, wiadomo, nie wszystko da się zaplanować.. ale planowanie to stabilizacja.. czasem łatwiej uporać się z emocjami, kiedy wykonuje się zaplanowane/rutynowe rzeczy. Mnie to uspokaja, wycisza. Czasem łapię się planu jak koła ratunkowego bo inaczej bym się rozsypała.

      Usuń
  21. My planowali ;) a i tak podczas przygotować czasem było inaczej niż miało być ;p haha :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja zawsze musze mieć wszystko zaplanowane, bo czuj się wtedy pewniej :D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Codziennego dnia nie planuję bo wszystko przeważnie mam poukładane co do godziny. Natomiast planuje święta robię rozpiski dań, zakupów itd. Planuje również wyjazdy plan wycieczki co zabrać i takie tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, ze pamiętasz.. ja jak sobie nie zapiszę, to jakby tego nie było. :D

      Usuń
  24. Mnie ciężko jest cokolwiek zaplanować, mało jestem zorganizowana :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Zawsze zabieram się za taki planer i szybko rezygnuję. Ciężko mi cokolwiek zapisać nawet do kalendarza;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać to nie dla Ciebie. Może spróbuj planerów z sieci. :)

      Usuń
  26. U mnie z planowaniem ostatnio różnie. W sumie jeszcze nie znalazłam niczego idealnego i ciągle szukam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja planuję ogólnikowo - wyznaczam sobie cele na dany miesiąc – np. przeczytanie książki c, zaliczenie szkolenia on-line czy zamknięcie jakiejś sprawy w pracy i staram się wymieścić w czasie, jaki sobie wyznaczyłam. Jest też sporo rzeczy, które robię praktycznie codziennie – ćwiczenia, nauka, blog. Ich nie planuję, bo po prostu o nich pamiętam :) A w mieszkaniu staram się na bieżąco utrzymywać porządek :)Nie planuję każdego dnia. Po prostu wiem, że ze swoim perfekcjonizmem bym się wykończyła i stała się więźniem kalendarza. A to już przerabiałam i wiem, że takie życie, to nie życie ;)

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je**

**Nie działam na zasadzie obs za obs, komć za komć, uwierz mi nie ma dróg na skróty, tylko pracą można osiągnąć sukces**

** Przesyłam moc dobrej energii! **