Czy powinnam wtrącać się w prywatne sprawy przyjaciółki? Lepiej mówić czy przemilczeć?



    
      Historia stara jak świat. Dwie przyjaciółki, dwie singielki..kochają się, mówią sobie wszystko, kochają się i nagle w życiu jednej z nich pojawia się mężczyzna.. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach.. ta wolna zostanie w jakiś sposób odcięta. Przyjaciółka ma dla niej mniej czasu, skończyły się wspólne wypady do klubów i kawiarni.. pojawił się ON. Pojawiła się też zwykła ludzka zazdrość.. w głowie pojawiają się pytania: dlaczego to mnie nie spotkało, dlaczego muszę być wciąż sama, dlaczego.. dlaczego.. DLACZEGO! Powiecie, że jeśli takie uczucia się pojawiają, to nie ma mowy o przyjaźni.. czyżby? Przecież to ludzkie.. poczucie odrzucenia, samotność, nagłe zniknięcie bliższej nam osoby.. no naturalne szczególnie na samym początku, szczególnie w przypadku, kiedy dwie osoby były ze sobą bardzo związane i nikt nie był wstanie w tą relację wejść.
      Do czego zmierzam.. chciałabym opowiedzieć wam historię dwóch przyjaciółek:

      K i P to dwie najlepsze przyjaciółki, wychowały się na jednym z warszawskich blokowisk. Znają się od zawsze. Obie przebojowe, choć krańcowo odmienne.. K to typ artystyczny, P to typowy umysł ścisły. Nie przeszkadza im to jednak przyjaźnić się.. baaa doskonale się uzupełniają. Powiecie tandem idealny, nikt im do szczęścia potrzebny nie jest, bo mają siebie. I tak sobie współistnieją w tej swojej symbiozie przez ponad 25 lat i nagle w życiu P pojawia się ON! P poznała go na jednym ze szkoleń, na które wysłała ją jej korporacja. Cóż.. straciła głowę i to z wzajemnością. Zakochała się i zaczęła odkrywać zupełnie inny (dla niej) świat.
      Ja się domyślacie, tu zaczęły się schody.. K poczuła się zdradzona i odtrącona.. z jej życia nagle zniknęła najważniejsza dla niej osoba. P wolała spędzać czas z ukochanym, niż z przyjaciółką. Sami wiecie jak to jest.. pierwsze randki, pierwsze wspólne wyjścia świat nie istnieje liczy się tylko te wydawałoby się wyśniona druga połówka.
      K po początkowym szoku godzi się z sytuacją.. akceptuje nową osobę w życiu przyjaciółki, mimo że coś jej się w tym mężczyźnie nie podoba. Mówi o tym przyjaciółce.. ale obie dochodzą do wniosku, że jest uprzedzona. Wszystko na pozór zaczyna się układać.. dopóki K nie odkrywa, że Pan A nie jest taki święty jakby się wydawało. Odkrywa (całkiem przypadkiem), że Pan A terroryzuje jej przyjaciółkę, ale nie robi tego w sposób siłowy.. jest po prostu sprytnym manipulatorem. Wybiera P ubrania, wybiera miejsca do których chodzą, wybiera jej znajomych a odcina od tych, którzy się mu nie podobają. Na razie nie próbuje odseparować też K wie, ze ma jeszcze za mały wpływ.. ale K wie, że to nastąpi, kiedy mężczyzna zupełnie podporządkuje sobie jej przyjaciółkę...


      Teraz pytanie do Was?

Co zrobilibyście ma miejscu K?
Siedzielibyście cicho i czekali na rozwój wypadków?
Może próbowalibyście jakoś wpływać na przyjaciółkę/przyjaciela?
Przyjęlibyście postawę: "nie wtrącam się w życie przyjaciół" czy jednak walczylibyście?

Wtrącać się w sprawy przyjaciół czy nie? 

      Pomoc bliskim to delikatna sprawa, nawet najlepsze i najszczersze chęci mogą być źle odebrane. Przyjaciółka zarzuci nam zazdrość, przyjaciel każe się wypchać i zająć własnym życiem.. Wszak (jak mówi przysłowie) dobrymi chęciami piekło wybrukowane.
      Zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się.. do jakiego stopnia w swoich interpretacjach jesteśmy obiektywni. Niby obserwujemy sytuację z boku, widzimy, że bliskiej nam osobie dzieje się coś złego, zmienia się, staje się cieniem siebie.. baaa staje się kimś innym. Ale to tylko pozór, jesteśmy zaangażowani emocjonalnie, więc o żadnym obiektywizmie nie może być mowy.. a może się mylę? W takich wątpliwych sytuacjach ja zawsze zadaję sobie dwa pytania: "Czy chciałabym, żeby ktoś wtrącił się w podobnej sytuacji w moje życie?" "Czy rzeczywiście sprawa jest poważna, czy to tylko moje emocje?". Są oczywiście takie sytuacje, kiedy jest wręcz przymus interwencji np. w przypadku przemocy czy zdrady. Kiedy przyjaciel prosi o pomoc.. wtedy jesteśmy mu winni prawdę. Nie taką cukrowaną miękką.. ale surową. Warto jednak pamiętać, że nie należy mówić bliskim co mają zrobić. Warto powiedzieć co się myśli i czuje ale nic poza tym, ale to do nich należy decyzja czy postąpią zgodnie z naszą radą czy nie. To bezpieczne dla obu stron. Jedno jest pewne.. jesteśmy winni naszym przyjaciołom bezwzględną lojalność. Niezależnie od tego czy postępują źle czy dobrze, czy popełniają błędy czy nie.

Jak skończyła się historia K i P?


K nieproszona zainterweniowała, powiedziała przyjaciółce co myśli jak widzi tą całą sytuację, P oczywiście zarzuciła jej stronniczość i zerwała wszelkie kontakty. Z perspektywy czasu wiemy już, że K miała rację. Pan A okazał się genialnym manipulatorem i specjalistą od przemocy psychicznej. Nie pokazał tego od razu o nie.. tacy jak oni nie odsłaniają twarzy zbyt szybko. Najpierw był ślub, potem zmuszenie P do porzucenia pracy.. a jak już ją od siebie całkowicie uzależnił to poszło z górki. Dziś P jest po traumatycznym rozwodzie, chodzi na terapię i odbudowuje relacje z K.

Powodzenia dziewczyny! Jesteście WIELKIE!!





50 komentarzy:

  1. wypisz wymaluj identyczna sytuacja jak w przypadku moich znajomych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i na pewno jest więcej osób co przeszło przez takowe perypetie

      Usuń
  2. No delikatna sprawa, w sumie w tej sytuacji jak nie zrobić d*pa z tyłu, przemilaczalaby to wyszło by to samo, tyle że może dłużej by się przyjaźnily dopóki A by ich nie rozlaczyl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie to ujęłaś.. co by nie zrobić "d*pa z tyłu"

      Usuń
  3. Dość mocna historia, smutna, ale realistyczna. Moja wieloletnia relacja z przyjaciółką skończyła się właśnie w taki sposób. Po jakimś czasie ona otworzyła oczy, że facet robi jej psychiczną krzywdę... na naprawianie relacji była już jednak wielka kilkuletnia przepaść.
    Życzę takim osobom, aby orientowały się szybko i reagowały!
    Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtrudniej przyznać się przed samym sobą, ze jednak popełnia się błąd.

      Usuń
  4. Mam wrażenie, że ostatnio u mnie za dużo takich sytuacji. Jedna szczególnie zapadła mi w pamięć, kombinowałam czy się wtrącać, nigdy tego nie robiłam, ale wiedziałam, że jest źle i będzie gorzej. Przełamałam się, powiedziałam delikatnie, jak to widzę, jakie mogą być konsekwencje. Dostałam zapewnienia, że tak nie jest i tak nie będzie. W ciągu 6 miesięcy wszystko co powiedziałam spełniło się, co do 1 zdania, choć część nadal wychodzi, a to już parę lat później. Ale ta osoba przestała mi ufać, po tej rozmowie, relacja została zniszczona. Teraz jest kolejny jeszcze gorszy związek. Jedyne co widzę, to pozostawić to tak jak jest, widać ktoś tu się jeszcze nie nauczył, a odciął się jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem takie wzorce wynosi się z domu, dopóki sobie tego człowiek nie uświadomi...

      Usuń
  5. Zakochana osoba ma klapki na oczach i nie będzie słuchać żadnych rad. Przyjaciółka może oczywiście powiedzieć co myśli, ale to zostanie odebrane jako próba zepsucia związki podyktowana np. zazdrością.

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest zawsze bardzo ciężka sytuacja i sama nie wiem jak bym się zachowała. Z jednej strony chęć ratowania przyjaciółki, a z drugiej - może nie uwierzyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dylemat.. ratować, ingerować... z drugiej strony nie zareagujesz, tez może wypomnieć: "dlaczego milczałaś"

      Usuń
  7. Zgadzam się z przedmówczynią. Gdy ktoś się zakocha zupełnie nic do niego nie dociera. Sam musi przejrzeć na oczy. Oczywiście przyjaciółka może wyrazić swoje zdanie ale w większości przypadków wiele to nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje tylko czekać, być gdzieś obok. O ile to możliwe...

      Usuń
  8. Takie sytuacje s zawsze trudne. Zakochana osoba jest ślepa i nie widzi wszystkiego...

    OdpowiedzUsuń
  9. smutna historia... kurcze w życia wielu dziedzinach ważny jest ten środek i nie popadanie w skrajność....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie... złoty środek. Tylko jak zachować równowagę jeśli rządzą człowiekiem emocje. ;/

      Usuń
  10. Miłość potrafi wyłączyć racjonalne myślenie, nie poddawałabym się i nadal starała utrzymać chociaż minimalny kontakt. Smutna historia, która nie kończy się dobrze, najważniejsze jest wsparcie. Jednak przejrzeć na oczy musi osoba zakochana, niestety, ale dopiero ciężki upadek czasem nas uświadamia, że inni mieli rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest w tym wszystkim najsmutniejsze.

      Usuń
  11. Kiedyś tego nie było a może nie mówiono o tym? Niestety coraz częściej takie sytuacje się zdarzają... Czasami nie wiadomo jak zareagować bo gdy chcesz pomóc to wychodzi że zazdrosna itd..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami każda reakcja niezgodna z poglądami/wyobrażeniami osoby której zwracamy uwagę jest odbierana jako atak..

      Usuń
  12. Przeczytałam komentarze i zgadzam się w 100%, miłość zaślepia... Są sytuacje, gdy mamy zaufanie do przyjaciół i może wtedy warto coś powiedzieć. Nie znoszę takich momentów, a już parę przeżyłam, rzadko bez pogorszenia relacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale czasami nie można milczeć, bo sumienie krzyczy reaguj!

      Usuń
  13. Gorzej jeśli taka "przyjaciółka" jest po rozwodzie i wszystko i wszystkich widzi w czarnych barwach i na siłę próbuje wmówić, że widzi, że jest coś nie tak. A przecież nie wszystkie historie kończą się tak samo. Ile jest historii podobnych, ale z innym zakończeniem?

    Zmieniając nieco temat wypowiedzi, ale pozostając w kontekście postu: siostra miała kiedyś taką sytuację z pewną parą - z Nią się przyjaźniła, a jego znała bardzo dobrze. Nie jedna wspólna impreza itp. Jako, że z dziewczyną się przyjaźniła, wiedziała o niej prawie wszystko, nawet to, że zaczęła zdradzać swojego faceta. A, że i jego bardzo dobrze znała było jej go po prostu żal. Długo zastanawiała się, czy mu o tym powiedzieć. W końcu powiedziała mu, że dziewczyna go zdradza - i wiesz co? Nie uwierzył jej. Oboje się od niej odcięli, zerwali znajomość. Ot tak w podzięce za szczerość ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. O kurczę! Trochę straszna historia. Moja przyjaźń właśnie zakończyła się przez faceta, a raczej dwóch. Tyle, że to ja zostałam odcięta i brana pod uwagę tylko wtedy, gdy była przyjaciółka chciała go śledzić, o czym nie miałam pojęcia tylko chodziłam z nią w ciemno na spacery. Po tym jak mnie wykorzystywała żeby kontrolować faceta, odcięłam się i ratowałam swoją godność. Do dziś kontaktu nie mamy ale wiem że dobrze zrobiłam, bo ona odcinała mnie też od reszty ludzi, chciała mnie na wyłączność. Twoja historia pokazuje świetnie, że aby zrozumieć swój błąd, potrzeba wiele, wiele czasu. P i K się rozstały, ale po latach odbudowują przyjaźń. W sumie to ciekawe, czy im się uda. Ja trzymam za dziewczyny kciuki :)
    Pozdrawiam ;) Sylwia
    Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Budują, odbudowują zaufanie.. one się tak zawsze kochały jak siostry. Gorąco wierzę, że im się uda.. widzę, ze im się udaje. Bo wiesz.. nie ma w nich wzajemnej goryczy. Powiedziały sobie wszystko, przekrzyczały to, przepłakały i zamknęły. Wiesz.. to dla mnie taki wzór przyjaźni, która przetrwa wszystko.

      Usuń
  15. Czasami zakochana kobieta nie rozróżnia przemocy od miłości. Wiadomo, jeśli po ślubie tracimy przyjaciół i zostajemy tylko z mężem to powinno zastanawiać. Tylko że niektóre zbyt późno na to wpadają. Pewnie zwróciłabym uwagę przyjaciółce raz. Jakaś jedna szczera rozmowa. Później bym już nie walczyła. Ostatecznie dorośli ludzie ponoszą konsekwencje swoich wyborów. Całe życie składa się z takich wyborów. Przeżywamy je i mówimy - przez niego / przez nią spotkało nas tyle zła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie zrobiłabym tak samo, ale nigdy bym się na stałe nie odcięła. Byłabym gdzieś w pobliżu, by w razie czego pomóc... już taka jestem, za przyjaciół dam się pokroić, nawet jak krzywdzą.

      Usuń
  16. Myślę, że jeśli to nasi bliscy przyjaciele to powinniśmy wtrącać się w ich sprawy. Niestety z własnego doświadczenia wiem, że takie wtrącanie może zakończyć naszą przyjaźń, szczególnie jeśli chodzi o mężczyznę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczerość bywa nieraz zle odbierana i często czyjaś duma robi z nas ich wrogów..Ja całkiem niedawno straciłam przyjaciółkę . Dawałam jej rady odnośnie ostrożności zmiany kraju zamieszkania a co za tym idzie niższej pozycji zawodowej ze względu na słaby język.W tej chwili już nie daję nikomu dobrych rad...

    OdpowiedzUsuń
  18. Hah, mam jedną taką koleżankę, z którą spotykam się wyłącznie w momencie kiedy po raz setny zerwie z chłopakiem. Poza tymi momentami zupełny brak kontaktu :D Wychodzę z założenia, że jeśli warto coś wytłumaczyć - jeśli to ma szansę dotrzeć i coś zmienić - to warto interweniować, pewnie. Ale jeśli to przebijanie głową muru to chyba lepiej odpuścić i dostosować się jak najlepiej do sytuacji :) Sprawa którą opisujesz jest cholernie smutna, ale jeśli ta osoba nie jest w stanie obiektywnie się zastanowić to ktoś z zewnątrz nie ma niestety szans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu.. niezłą masz znajomą. ;) Ja unikam takich znajomości, za dużo kosztują. :(

      Usuń
  19. Ja nigdy nie potrafię trzymać buzi zamkniętej i pewnie dlatego żadna koleżanka się do mnie nie odzywa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha .. też w ten sposób kilka straciłam. ;)

      Usuń
  20. Jej, strasznie trudna sytuacja! Czytałam z ogromnym zaangażowaniem. No i właśnie... jak wejść w taką sytuację. Takie przyjaźnie powodują, że kobiety czują się jak siostry, sama mam przyjaciółkę, którą poznałam 15 lat temu, przeżyłyśmy więc razem kawał życia, jego większość :). Takie wtrącanie się to sprawa bardzo delikatna, ale myślę że w sytuacjach, gdzie czujemy, że źle się dzieje, warto się wtrącać, warto zawsze być, być wsparciem, ale też człowiekiem który trzeźwo powie jak coś widzi i nie gada, że czarny to różowy. Jeśli na kimś zależy, nie wolno odwrócić się plecami, zobojętnieć, bo wtedy same do końca życia przy spoglądaniu w lustro będziemy sobie wypominać, że nie zachowałyśmy się przyzwoicie.
    Oczywiście zawsze w takiej sytuacji może pojawić się zazdrosć, czy odrzucenie, ale więź, wieloletnia więź chyba zostaje na zawsze i nie chce się skrzywdzić przyjaciółki.
    A co Ona z pomocą zrobi to jej własna decyzja, nie można pomóc komuś na siłę, ale możliwości próbowania nikt nam nie odbierze :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowania i bycia gdzieś obok, żeby w razie czego pomóc. Kiedy rozmawiałam z K powiedziała: "Wiesz? miliard razy bardziej wolałabym się mylić, przez zazdrość, zawiść poczucie odrzucenia, niż mieć rację i patrzeć jak ona cierpi, jak się miota, jakim teraz jest wrakiem który trzeba posklejać. Ale się nie poddam, nigdy się nie poddam bo to moja przyjaciółka."

      Usuń
  21. Ciężko jest za kogos decydować, a tym bardziej komuś mówić co ma robić.. czesto taka miłośc jest ślepa bo dana osoba widzisz faceta swojego życia (na ten moment) i w żaden sposób nie chce go stracić. Ale jeżeli dochodzi do czegoś takiego, ze dana osoba wybiera nam znajomych czy każe wybierać to jest coś nie hallo.. i myślę, że rozmowa to dobra sprawa, nie jest to do końca wejście z buciorami w czyjeś życie ale delikatne uświadamianie co jest nie tak. Nie chodzi mi o to, aby ktoś przyszedł, siadł i powiedział "zrób to to i to". Tylko raczej o spokojną rozmowę, wyrażenie poglądów, opieranie się na podobnych sytuacjach i po porstu przedstawienie faktów, że nikt za nikogo nie może wybierać ludzi. Tak jak facet ma znajomych tak i kobieta - to normalne. I albo znajomych akcaptujemy, albo nie.. trudno. Znajomych widzimy raz na jakiś czas, a ukochaną osobę częściej, a jak chcemy z nia być to po prostu zaciskamy zęby i milczymy przy osobie, której faktycznie ciężko nam "strawić". Myślę, że zdecydowałabym się na rozmowę, choć wiadomo że taka sytuacja to impuls, nerwy i brak kontroli nad emocjami - bo w końcu "to nie tak", aż do czasu..
    przykro się to czyta, zwłaszcza że takie sytuacje są na porządku dziennym. Dziwi mnie jednak fakt, co jest 'fajnego' w tym, zeby z kogos robić niewolnika?

    Kurde, Kochana. Nie wiem jak mogłam tego wcześniej nie robić, ale .. obserwuje! Tak szybciorem przeleciałam Twoje posty i.. jak przygotowania do ślubu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idą pełna parą szukam fotografa, który nie będzie mi na siłę wciskał artystycznych do bólu poprzerabianych zdjęć z miliardem filtrów. ;)

      Usuń
  22. Ja miałam przyjaciółkę przez 25 lat..Jak wyszłam za mąż ona stwierdziła że nie mam na nic czasu bo tylko praca blog i mąż i się obraziła ;/

    OdpowiedzUsuń
  23. nieprzyjemna sprawa ;/

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Hmmm, u mnie jakoś tak sama zrobiła się selekcja naturalna i zostały przyjaciółki, które zawsze słuchają co do nich mówię. Wiedzą, że wszystko, co powiem nie jest skierowane przeciwko nim. Czasem nawet posłuchaja moich rad ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Powiedziałabym swoje zdanie a ona niech robi co chce :)

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je**

**Nie działam na zasadzie obs za obs, komć za komć, uwierz mi nie ma dróg na skróty, tylko pracą można osiągnąć sukces**

** Przesyłam moc dobrej energii! **