Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

"Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce" .. czyli słów kilka o motywacji.

            O motywacji napisano tony książek i tysiące artykułów. O motywacji mówią dziennikarze, celebryci, i blogerzy. Krótko mówiąc...

     

      O motywacji napisano tony książek i tysiące artykułów. O motywacji mówią dziennikarze, celebryci, i blogerzy. Krótko mówiąc wszyscy. Więc po co ten artykuł? Ano postanowiłam się z Wami podzielić bardzo osobistymi przemyśleniami, na temat motywacji. Na blogu pojawił się już post Top 20 cytatów motywacyjnych dziś troszkę więcej o tym, jak znaleźć w sobie motywację do działania, kiedy się nie chce. Na pewno każdy z nas miewa takie dni, kiedy się nawet palcem ruszyć nie chce, a coś nam nad głową wisi, kiedy użalamy się nad sobą i swoim trudnym losem. Jak w takich chwilach znaleźć w sobie siłę?


Podstawowe pytanie: dlaczego tak bardzo mi się nie chce?


      Pomyśl chwilę, bądź ze sobą szczera. A dojdziesz do takiego samego wniosku jak ja. Znasz odpowiedź na to pytanie. Pomijając sytuacje skrajne, nasza niechęć do wykonywania jakichś czynności zawsze ma konkretne źródło. I kiedy odrzucimy postawę umęczonego męczennika to poznamy je. Masz z tym problem? Zadaj sobie trzy podstawowe pytania, z których jedno wynika z drugiego: Pokażę to na przykładzie odchudzania (wybaczcie, ale jestem teraz na początku drogi do upragnionego rozmiaru i wszystko w tej chwili kręci się wokół tego tematu... w końcu czeka mnie kupno sukni ślubnej nooo! ;) )

Co czujesz?
Czuję ogólne zniechęcenie, widzę brak rezultatów, dalej jestem opuchnięta jak balon, a na dodatek wszystko mnie boli, tęsknię za czekoladą i winem.

Dlaczego tak jest?
Już raz katorżnicza praca poszła na marne, bo sobie odpuściłam i się zaniedbałam. Teraz boję się, że będzie to samo. Bo niby dlaczego miałoby tak nie być? Przeciez ja kocham świeże bułeczki, słone przekąski i słodycze! Znów sięgnę po czekoladę, zaniedbam aktywność fizyczną i kilogramy wrócą!

Jak możesz sobie pomóc?
Mogę zmienić nieco sposób ćwiczeń, bardziej je zróżnicować. Mogę namówić partnera, żeby ćwiczył ze mną (u mnie to działa!). Wreszcie od czasu do czasu mogę zjeść kawałek gorzkiej czekolady.. nie zaszkodzi!

Proste prawda? Zawsze powtarzam, że najprostsze rozwiązania zawsze są najlepsze.


Wyjdź ze swoje strefy komfortu


      Motywację możesz w sobie wyzwolić, serio. Spadek formy często dopada nas, kiedy utykamy w rutynie. Określonym (skrupulatnie zaplanowanym przez nas) reżimie. Mamy swoje planery, kalendarze.. gdzie zapisujemy wszystko. Rzeczy ważne i mniej ważne też. Przez to czujemy się bezpiecznie, bo przewidywalność to spokój. Kiedy dopada Cię zniechęcenie, znudzenie złam schemat.
      Miałaś zaplanowane (jak co sobotę) wielkie zakupy spożywcze w pobliskim markecie a na samą myśl robi Ci się niedobrze? Wiesz, że musisz jechać bo w lodówce wisi przysłowiowy szczur, ale tak Ci się nie chce? Usiądź do komputera zrób zakupy on-line, zaoszczędzisz czas i nerwy. Ten bonus możesz wykorzystać na zabawę z dzieckiem lub czytanie dobrej książki.
      Odchudzasz się, starasz się codziennie sumiennie ćwiczyć i dopada Cię dół.. no nie jesteś wstanie się zmusić by wyciągnąć matę i zrobić choć dwa skłony. Porzuć schemat, poszukaj jakichś zajęć poza domem i idź np. na zumbę lub aqua aerobik. Nieważne, że się boisz.. wyjdź ze swojego bezpiecznego kokonu... to da Ci kopa. :)


Działaj na przekór sobie.


      Na spadki formy najlepsze jest działanie. Czy to że przeleżysz cały dzień pod kocem sprawi że poczujesz się lepiej? Może na krótką metę tak. Ale kiedy przyjdzie kolejny dzień, a Ty zobaczysz, że odkładane sprawy się nawarstwiły, na bank pojawią się negatywne emocje.. a tych unikamy prawda?
      Więc kiedy następnym razem nie będzie Ci się chciało wyciągać maty i zakładać butów do ćwiczeń (tak wiem monotematyczna jestem.. wybaczcie!) zmuś się. Endorfiny towarzyszące wysiłkowi fizycznemu na pewno pozytywnie wpłyną na nastrój.

    

Poszukaj kogoś, kto będzie Cię dopingował.


      Znacie takie powiedzenie: "w kupie siła"?  Mnie osobiście nic nie motywuje i nie nakręca pozytywnie tak, jak inni ludzie! Pozytywną energię wchłaniam w siebie jak nie przymierzając narkotyk. Więc kiedy mam gorszy dzień szukam oparcie. Kiedyś było odwrotnie wręcz. Kiedy było mi źle zamykałam się w sobie i trawiłam powoli te moje bolączki w samotności. Dziś jest inaczej, dziś idę do ludzi. Ale nie po to, żeby się wygadać, zrzucić na nich moje smuteczki (od tego mam kilkoro najbardziej bliskich osób), ale po to, by żyć! by dotknąć radości i dobrej energii.
      Więc jeśli dopadnie Cię zniechęcenie, kiedy odechce Ci się wszystkiego poszukaj kogoś kto Cię przytuli a potem da motywacyjnego kopniaka! Działa!


I tak na koniec...


      Nie ma co przeginać, od czasu do czasu pozwól sobie na luksus lenistwa, nie chce Ci się, to nie rób.. tylko uważaj, żeby nie weszło Ci to w nawyk.


Post skończę moim nowym odkryciem muzycznym... więcej będzie w ulubieńcach (albo w osobnym poście) na razie tylko próbka. Ja jestem zachwycona i wciąż wyrzucam sobie JAK MOGŁAM ICH NIE DOSTRZEC! Jedna uwaga.. słuchajcie ich na dobrym sprzęcie takim który ma dobry bas!

Oto PENTATONIX:








Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

48 komentarze

  1. Miałam czas w życiu, że zawsze się spóźniałam. Przeczytałam podobny wpis i od tamtego czasu co rano powtarzam sobie "opuść strefę komfortu i działaj". Obserwuję z przyjemnością. :)
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trudno ją opuścić, ale warto!

      Usuń
  2. Ja muszę mieć grupę do ćwiczenia, uwielbiam aerobik w każdej formie praktycznie :D Sama to tylko rower lub basen, zwłaszcza basen :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie lubię ćwiczyć w grupie. Wolę samotniczo w domku na macie. :D

      Usuń
  3. Ja rzadko kiedy mam czas na lenistwo tak naprawdę prawie wcale. Dużo czasu siedzę w pracy, jak nie mam ludzi to buszuje po blogach aby czas w pracy szybciej minął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze masz możliwość buszowania. ;)

      Usuń
  4. Spadłaś mi z nieba z tym postem tylko ja mam problem z dalszym sięgnięciem wgląb nie potrafie odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś ostatnio swojego bloga? ;) Polecam przeczytać te osobiste posty. Podejrzewam, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Moze zacznij od tych najbardziej oczywistych rzeczy i powoli zadając pytanie "dlaczego" dojdziesz do setna.

      Przesyłam moc dobrej energii!

      Usuń
  5. Świetne słowa, warto dbać o motywację bo często szybko ulatuje :)
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ulatuje, to trzeba ją złapać! ;)

      Usuń
  6. "Pudłujesz 100% strzałów, jeśli w ogóle ich nie wykonujesz." – Wayne Gretzky. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po tym jak wróciłam do domu, po ciężkim wysiłku psychicznym nie mam ochoty ruszać tyłka ;) Ale zwykle tak, jak radzisz, zmuszam się, bo ogranicza nas tylko mały leniuch, który w każdym drzemie i czasem o sobie przypomina ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zmęczenie psychiczne najlepszy jest wysiłek fizyczny.. mechaniczne powtarzanie tych samych czynności znakomicie relaksuje mózg!

      Usuń
  8. Trzymam kciuki za znikające kilogramy i przyłaczam się do walki z nimi. Sama też mam dni, kiedy mi się ewidentnie nie chce. Zmęczenie czasem bierze nade mną górę, ale wówczas nadrabiam kolejnego dnia. Miał być odpoczynek? Nie ma. Wczoraj ci się nie chciało, zrobisz to teraz. I to nic, że mam 2 razy więcej rzeczy. Potem gdy nadchodzi kolejny taki dzień, łatwiej mi się zmobilizować do roboty... bo już wiem co znaczyło mieć 200% normy do wykonania :)

    W kupie siła - tak mówią. Tez najczęściej motywują mnie ludzie, szkoda że czasem jest ich brak (zwłaszcza gdy przychodzi do odchudzania. Nagle nikt nie chce się za to zabrać).

    Świeże bułeczki? W życiu sobie ich nie odmówię :) Podziwiam za silną wolę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie ja sobie odmawiam! Wiesz jak? Nie chodzę na zakupy.. wszystko kupuje mój Pan M. Taką mam metodę.. na początku jest zawsze najgorzej.. później jak już okrzepnę w diecie, będzie normalnie. :)

      Usuń
  9. to jest właśnie to - porzucić strefę komfortu:) każdemu to powtarzam co narzeka na swe nudne życie;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejny post skierowany do mnie :) Mi się często tak bardzo nic nie chce, mogłabym tylko leżeć czy spać. A jak mi się coś już zachce to po godzinie zapał znika :( Moje lenistwo to już jest nawyk. Muszę to zmienić :) Post mi się przydał i chyba nawet zmotywował ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy lenistwo może być nawykiem? ... muszę się nad tym zastanowić. :)

      Usuń
  11. Świetny post i cenne rady. Teraz zimą działamy na nieco zwolnionych obrotach i nawet atrakcyjny cel nie zawsze wystarczająco nas motywuje do działania bo są dni kiedy nic się człowiekowi nie chce. Również jestem zdania, że czasem dobrze sobie odpuścić i pozwolić na lenistwo, ale jeśli to trwa za długo trzeba wyjść ze strefy komfortu. Jeśli czujemy sie zmęczeni i to wydaje się zbyt trudne, wtedy warto zastosować metodę małych kroków. Najważniejsze to aby nie stać w miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli stoimy w miejscu to tak naprawdę się cofamy... brutalne ale niestety. :)

      Usuń
  12. Warto dbać o sobie! Wystarczy tylko mała iskierka do działania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, motywację do działania można znaleźć wszędzie. :)

      Usuń
  13. Ooo właśnie...kogoś kto będzie dopingował. Ciągle słyszę musimy się odchudzać ale nic w tym kierunku nie idzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz.. z odchudzaniem to jest tak, że albo jest kop motywacyjny, albo to się wszystko kończy na wiecznym planowaniu. U mnie takim kopniakiem jest ślub.. sama przyznasz ze dosć mocny to kopniak. :)

      Usuń
    2. No tak masz rację ja przed swoim ślubem schudłam ze stresu. Głupia nie pomyślałam żeby sprawdzić jak leży sukienka kilka dni przed ślubem i cycuszkach wisiała ;(

      Usuń
  14. ja rzadko kiedy leniwie się ;p praca dom ( przątanie gotowanie pracnie ) plus blog jakieś wycieczki z mężem itp ;) ale czasem lubie cały dzień przed seriallami pod kocem przeleżeć ;p szczególnie jak duże mrozy na polu ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądanie seriali to rozrywka potrzebna umysłowi do restartowania ustawień. :D

      Usuń
  15. Najlepiej jest właśnie zbuntować się chyba przeciw sobie samej - w moim przypadku tylko to działa i tylko tak potrafię się zmotywować. Mam często słomiany zapał, który powoduje, że zacznę bardzo fajne rzeczy, mam dużo pomysłów, ale potem właśnie następuje taki spadek formy i ciężko mi się zebrać znowu do stanu gotowości, żeby dać z siebie te 100%. Wtedy właśnie mam poważną rozmowę w głowie ze sobą samą i z bezradności po prostu buntuję się przeciw sobie i robię dokładnie odwrotność tego, co w danej chwili przyjemne i miłe, np. powinnam poćwiczyć bo mam przerwę, ale nie chce mi się bo jeszcze odczuwam zakwasy po ostatnim treningu i najlepszą opcję widzę w gorącej kąpieli w wannie a następnie z książką w łóżku - więc nie - zamiast tego wstaję, zdenerwowana oczywiście bo wiem co mnie czeka i ćwiczę :)
    Pozdrawiam cieplutko;) Tak Po Prostu BLOG Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej to by było nie buntować się przeciw sobie co.. ? ;) Ideałem jest równowaga.. ale o nią ciężko, szczególnie w tych czasach. No chyba, że człowiek żyje w swojej bańce i nie interesuje się światem uznając, że go to nie dotyczy. :(

      Usuń
  16. W moim przypadku doskonale sprawdza się jasne postawienie sobie celu przed oczami ;) Bez tego ani rusz, bo mam ogromny kłopot z systematycznością :D Kiedy zobrazuję sobie co czeka mnie za wytrwałość i jakie piękne korzyści się z tym wiążą to od razu łatwiej się brnie do przodu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jaki ja mam problem z systematycznością! Przykłąd? To ze udaje mi się na czczo pić wode z cytyną uznaję za jakiś cud. Choć cała w tym zasługa mojego Pana M. który wstaje przede mną i zwyczajnie mi ta wodę przynosi. Taki poranny rytuał. :D

      Usuń
  17. Właśnie wczoraj mi się tak baaaaaaardzo nie chciało. Z jednej strony czułam, że trzeba się uczyć, a z drugiej byłam taka zmęczona i nie mogłam się do tego zmusić. Dzisiaj podobnie, ale w końcu się przełamałam i przekonałam się, że jeśli zrobię to dziś, to na jutro będę mieć mniej materiału ;) Ostatnio jedyne co mi się chce robić to wpisy na bloga ;x ale powstrzymuję się od tego, bo sesja, egzaminy i obrona mają być na pierwszym miejscu! Skończy się ten cyrk, to się wezmę za blogowanie ;) Tak się pocieszam :D

    A co do ćwiczeń to mnie też najbardziej motywuje, gdy druga osoba też to robi. Np. piszę z chłopakiem i pomimo odległości często robimy to samo. Np. uczymy się w tym samym czasie, odpoczywamy, oglądamy filmy albo ćwiczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwazniejsze, to ustawiać sobie priorytety.. później już z górki. :D

      Usuń
  18. Czasami nam się nie chce, bo tak naprawdę obraliśmy sobie cel, który ustalili dla nas inni, a my w głębi serca nie chcemy go realizować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to już problem innej natury zdecydowanie. :)

      Usuń
  19. Czasem jak czuję, że mi się nie chce to odpuszczam. Później to nadrabiam, bo plan musi być wykonany. Pozwalam sobie na takie niechcenie tylko wtedy jak naprawdę wiem, że nie dam rady bo np. bierze mnie choroba, masakryczne zmęczenie po nieprzespanej nocy etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to nie doprowadzić do sytuacji, kiedy jedzie się na oparach. :)

      Usuń
  20. Tak masz rację to mój odwieczny problem, że czegoś mi się nie chce. Moją metodą na takie: NIE CHCE MI SIĘ jest postawienie sobie później jakiejś nagrody np: w formie wyjścia na kawę z koleżankami. Pozdrawiam Wiktoria.

    OdpowiedzUsuń
  21. Z lenistwem to jest tak, że z jednej strony boimy się ponieść porażkę, z drugiej natomiast chcielibyśmy widzieć efekty teraz, już. A tak się nie da, wiadomo. Dobrym sposobem na wewnętrznego lenia są dlatego mininawyki - w przypadku nawyków po pierwsze nie ma możliwości negocjowania z samym sobą - po prostu tak ustaliliśmy i koniec, kropka - ma być zrobione; z drugiej strony mininawyki mają być tak śmiesznie proste to wykonania, że aż idiotycznie byłoby ich nie powielić każdego dnia - a jak się już wstanie z tej przysłowiowej kanapy, żeby "odhaczyć" swój mininawyk - często staje się do dźwignią do zrobienia czegoś więcej. Bo wiadomo, że najtrudniej jest się zebrać - a potem już jakoś idzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie różnie z motywacją ale staram się jak mogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. To bardzo, bardzo ważna umiejętność rozmawiać z samym sobą i samej sobie odpowiadać na pytania. "Motywacja jest jak prysznic, dlatego powinniśmy jej codziennie zażywać". Ja jestem maratończykiem, dużo ćwiczę, schudłam ok 15 kg, jak mogę Ci w czymś pomóc - daj znać:)

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja lifestyle rozwój kobiety motywacja muzyka relacje międzyludzkie kobieta kultura pasja słabość książki radość siła ludzie blogowanie relaks cierpliwość działanie lęk ulubieńcy film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt kobieco na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino krytykanctwo literatura mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja konsumpcjonizm kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward marka metoda Disneya metoda LATTE odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wpis gościnny wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki