Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Optymista czy pesymista... któremu z nich łatwiej osiągnąć sukces?

           Jakoś w połowie grudnia wpadł mi w łapki opis pewnego badania, które przeprowadził pewien znany psycholog Richard Wiseman. Po...

    
      Jakoś w połowie grudnia wpadł mi w łapki opis pewnego badania, które przeprowadził pewien znany psycholog Richard Wiseman. Poruszyło mnie ono o tyle.. że byłam wtedy w kiepskiej kondycji psychicznej, padł mi sprzęt elektroniczny, z mamą było gorzej. W pracy pod górkę a na domiar złego święta za pasem i wszystko było zrzucone na moją głowę (a musicie wiedzieć, że zagniecenie ciasta na pierogi przekracza moje możliwości! No nie potrafię.. zaraz się denerwuję i rzucam wszystkim co popadnie). Generalnie orka po kilkanaście godzin na dobę i coraz gorsze samopoczucie. Właśnie wtedy przeczytałam o eksperymencie Wisemana jakim? Otóż!


Naukowiec organizuje eksperyment i zaprasza do jego udziału kilka osób. Nasz bohater (nazwijmy go Rysiek), chętnie się zgadza.. dlaczego? jest ciekawym świata młodym człowiekiem, którego pociągają wszelkie nowości! W umówionym dniu Rysiek dziarsko maszeruje do ulubionej kawiarni.. na progu znajduje 100 zł, zachwycony chowa banknot to kieszeni i wchodzi do kawiarni. Ta okazuje się być koszmarnie zatłoczona, ale nasz bohater dostrzega wolne miejsce obok starszego eleganckiego pana. Rysiek jak to Rysiek podchodzi i grzecznie pyta, czy może się przysiąść. Kiedy słyszy przyzwolenie siada i rozpoczyna miłą rozmowę. Już w jej trakcie okazuje się, ze starszy pan, to znany przedsiębiorca, który poszukuje ludzi do pracy. Mało tego zaprasza Ryśka na rozmowę! Panowie wymieniają się wizytówkami, po czym po wymianie uprzejmości biznesmen opuszcza kawiarnię.
W tym momencie do Ryśka podchodzi kolejna osoba i przedstawia się jako dr Wieseman, autor badania w którym Rysiek miał wziąć udział. I pyta:
- jak mija dzień?
Rysiek zadowolony odpowiada:
- jak zawsze mam mnóstwo szczęścia! Znalazłem 100 zł i zyskałem cenny kontakt biznesowy.
Na to badacz uśmiechnął się i opowiedział Ryśkowi, że wszystko co go spotkało, było wyreżyserowane. I banknot na progu i tłum w kawiarni, i spotkanie z biznesmenem też.
Kiedy nasz bohater zapytał po co to wszystko usłyszał taką oto odpowiedź:
- Widzisz Rysiek, wybrałem Ciebie do badania, ponieważ jesteś zdeklarowanym optymistą. Powtarzasz przy każdej okazji, że masz gigantyczne szczęście. I chciałem sprawdzić, czy to przypadek czy jednak twoja zasługa.
- Do jakich wniosków pan doszedł - zapytał Rysiek
- Kilkadziesiąt minut temu spotkałem się tu z twoim rówieśnikiem, zdeklarowanym pesymistą. który twierdzi, że nie ma za grosz szczęścia, a wszystko zawsze sprzysięga się przeciw niemu. On wchodząc do kawiarni nie zauważył leżącego banknotu. Już w środku niepewny i zagubiony usiadł na jedynym wolnym miejscu i czekał nie próbując kontaktu z siedzącym obok mężczyzną. A kiedy do niego podszedłem i zapytałem jak mu mija poranek oznajmił, że nie spotkało go nic, czym mógłby się podzielić.

Wnioski?

Dwóch mężczyzn, identyczne, wykreowane sztucznie warunki i jakże odmienny finał! Celem tego badania było pokazanie czym jest szczęście i na ile sami na nie wpływamy przez nasze nastawienie.
Okazuje się bowiem, że ktoś negatywnie nastawiony może nie dostrzec szansy nawet wtedy, gdy ta leży tuż pod jego nogami. Optymista ma chyba szerzej otwarte oczy.. widzi szerzej, dostrzega więcej szczegółów.

Czy określając samych siebie pesymistami nie tracimy zbyt wiele? Obojętne czy ze strachu czy z przekonania że i tak nie warto, nie dostrzegamy nowych szans?


Jak to jest z Wami? Więcej w Was pesymisty czy optymisty?
Kim jest wasz wewnętrzny głos? Smerfem Marudą czy Kubusiem Puchatkiem?

      



      Zauważyłam, że kiedy mój wewnętrzny, wiecznie niezadowolony, wieszczący czarne scenariusze Smerf Maruda zaczyna dominować Kubusia wszystko zaczyna iść jak po grudzie. Źle nastawiona, stłamszona przez siebie samą.. widząca świat na czarno potykam się o najprostsze rzeczy. Dlaczego? Bo my ludzie jesteśmy tak zaprogramowani! Łatwiej nas zmotywować, kiedy jesteśmy w dobrym nastroju, kiedy widzimy świat kolorowym.

Bo co lepiej wygląda: Masz 50% szans na sukces czy Masz 50% szans na wtopę? Statystycznie to samo, a tak po ludzku??


      Nie ważne w jakiej sferze życia, czy kiedy w zespole w pracy motywujesz do zwiększonego wysiłku, czy walczysz o lepsze oceny w szkole, czy pozytywną opinię wykładowcy na uczelni.. wreszcie kiedy przychodzi kryzys w związku. Bądź optymistą! Wtedy na starcie masz gigantyczny bonus.

     


Książka Richarda Wiesmana "Kod szczęścia" już znalazła się na moim czytniku ebooków. Nie omieszkam się z Wami podzielić wiedzą, którą tam zdobędę! To taki mój plan na najbliższy czas. Być cholernie szczęśliwą!









Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

49 komentarze

  1. Ja podchodzę do życia zawsze optymistycznie a szczęście znajduje w najmniejszych szczegółach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślę że jestem realistką... staram się zrozumieć świat i szacować poznawać zadawać pytania i "trawić" - tłumaczyć na "swoje"
    Miałam kiedyś koleżankę która często znajdowała różne rzeczy po prostu pieniądze ubrania...
    Znajomy też znajduje różne kwoty, biżuterie...
    JA znajduje rzadko... czasem uda mi sie znaleźć odpowiedź na jakieś pytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie o znajdowanie rzeczy w tym badaniu chodzi.. a o to, że człowiek optymistycznie nastawiony do życia dostrzega więcej, widzi więcej i więcej osiąga.

      Usuń
    2. skoro dostrzega to znajduje... optymista widać bardziej otwarty jest

      Usuń
  3. Świetny post i super eksperyment, który pokazuje czarno na białym, jak nasze nastawienie wpływa na nasze życie. Ja jestem optymistyczną realistką, aczkolwiek podobnie jak u Ciebie dopadają mnie chwile, kiedy odzywa się Smerf Maruda, ale wtedy staram się umysł zająć czymś zupełnie innym, odwrócić uwagę i w ten sposób go ignoruję. Mam nadzieję, że mama lepiej się czuje i Ty trochę doszłaś do siebie po tym przedświątecznym nawale pracy. Mnie też grudzień zmęczył bo trochę chorowałam, a pracy tak dużo i całą Wigilię sama zawsze przygotowuję, więc teraz pozwalam sobie na trochę lenistwa. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną jest lepiej.. odreagowałam już świąteczne zmęczenie, nie żebym narzekała..bo lubię przedświąteczna krzątaninę, zwyczajnie tym razem było tego wszystkiego za dużo....
      Uściski!

      Usuń
  4. ja to jednak pesymista jestem ;p haha na szczęście mam męża który jest optymistą ale twardo stąpa po ziemi ;)
    Post jak zawszę bardzo przydatny i naukowy można się czegoś o sobie się dowiedzieć ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy naukowy.. raczej taki ludzki. :)

      Usuń
  5. Kiedyś byłam optymistką a teraz jestem realistką <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak najbardziej zgadzam się z tym, że optymiści dostrzegają więcej szans niż pesymiści. Nasze nastawienie ma bardzo duży wpływ na to, co nas spotyka. A właściwie na to, jak postrzegamy to, co nas spotyka. Warto zadbać o to, żeby nastawienie było pozytywne, a nasze podejście do świata optymistyczne. Tak żyje się zdecydowanie łatwiej i przyjemniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemniej i łatwiej, bo mniej czasu poświęca się pierdołom, zamartwianiu się i przejmowaniu rzeczami na które wpływu nie mamy.

      Usuń
  7. Hah! Idealny wpis dla mnie! W przeciągu tygodnia spotkały mnie trzy niefajne rzeczy. Z początku nawet pomyślałam, że to jakieś fatum. Były łzy, zgrzyty z małżonkiem o moją postawę a raczej jej brak i wiotkie ramiona od ciężaru jaki spadł na moje barki. Jednak jestem w większej części optymistką, tylko najpierw w problem wpada Smerf hah a potem wyrzuca go z oka cyklony Kubuś i zaczyna robić porządek. Na dodatek dziś popsuło mi się auto i po 3 minutach wewnętrznego nerwa stwierdziłam, że przecież to jest 17 letnie auto i miało prawo się wkurzyć na te mrozy. Nie jego wina ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Najważniejsze to nie dać się zdominować naszemu wewnętrznemu pesymiście!

      Usuń
  8. Oj chyba będę musiała zainwestować w tę książeczkę. Sama byłabym pewnie w połowie pesymistą. O ile 100 zł może i bym znalazła to do mężczyzny nie podeszła. Moja nieśmiałość by mnie pokonała w tej kwestii... chyba czas się nad nią porządnie zastanowić i wziąć byka za rogi. Czas wydusić życie jak cytrynę, a nie czekać jak przez palce przecieka. Nastawienie to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zastanawiałam co ja bym zrobiła. Ja bym szybciej zagadała to starszego Pana.. bo uwielbiam kontakt z ludźmi. A i mam w sobie coś takiego, ze i mnie zagadują obcy, :) Moi znajomi mówią, ze to dlatego, ze się uśmiecham niemal cały czas.
      A książka.. fajna jest, ale jeszcze nie skończyłam, więc nic więcej nie piszę. :)

      Usuń
  9. mi się zdaje że optymista lepiej ma w życiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy lepiej.. na pewno łatwiej mu znosić trudności. :)

      Usuń
    2. a czasami trudności powstają nie wiadomo kiedy i jak;p

      Usuń
  10. Świetny eksperyment, który trafnie pokazuje różnicę między pesymistami a optymistami :) Jestem nieodwracalną optymistką, owszem zdarzają się czasem chwile zwątpienia ( wszyscy jesteśmy tylko ludźmi ) ale i tak w każdej, nawet trudnej sytuacji " bez wyjścia " staram się odnaleźć jakiś sens, prowadzący do "happy end`u ". Nastawienie i " wmawianie sobie " że będzie dobrze, będzie idealnie, tak jak sobie tego zażyczymy - działa nie tylko na podświadomość, ale też na otoczenie - uśmiech jest w stanie pozytywnie nastawić do Ciebie ludzi, " niewidzialne siły " otaczają Cię łaską i dobrymi zdarzeniami, wiara i nadzieja grzeją serce i duszę, wspierając i dodają siły do działania!
    Wszystkim pesymistom polecam Alchemika Paulo Coelho, jest tam tyle mądrych słów, tyle wspaniałych cytatów, które nawet pesymistę podbudują duchowo, a, być może, nawet zmienią nastawienie do całego świata :) Jeden z moich ulubionych życiowych cytatów pochodzi właśnie z Alchemika - " Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć." - i tak właśnie jest! Wystarczy chcieć, pragnąć, a osiągniesz wszystko!
    Świetny temat poruszyłaś, jak zawsze zresztą, uwielbiam Cię czytać :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię twórczość Paulo Coelho.. wiesza się na nim psy, ze to taki filozof dla ubogich. Ale chrzanić to, książki mają przynosić dobra energię i nas uczyć!
      Wszystko co napisałaś o nastawieniu to prawda. Ludzie odbieraja i dobre i złe emocje.. empatia to nie jest żaden wymysł. Sama wiem po sobie.. jesli emanuję dobra energią wszystko idzie szybciej.. czasem nawet urzędnicy zamieniają się wtedy w ludzi! ;)

      Uściski!

      Usuń
  11. Bardzo ciekawy eksperyment ;-)
    Ja na szczęście jestem optymistką, zawsze staram się doszukać plusów, szukam ich i szukam nawet w przykrych sytuacjach. I mam wrażenie, że jakoś lepiej przechodzę jakies negatywne przeżycia, niż ludzie wciąż źle do świata nastawieni!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Negatywne emocje, rodzą negatywne emocje.. że tak napisze nie do końca po polsku.

      Uściski!

      Usuń
  12. Ja jestem optymistką i po tym artykule tylko się utwierdzam w przekonaniu, że warto nią być! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie! Taki jest wydźwięk tego artykułu. :)

      Usuń
  13. Czasem mi się wydaje, że pesymizm to trochę takie usprawiedliwienie, by nic nie robić. Obwiniać świat i nie brać pełnej odpowiedzialności za swoje życie. A to prowadzi do... pesymizmu. Takie błędne koło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Pisałam o tym nawet na tym blogu.. samospełniająca się przepowiednia: źle się nastawiam, bo na pewno nic z planów nie wyjdzie, więc na ogół nie wychodzi.. więc ponownie źle się nastawiam...

      Usuń
  14. Zdecydowanie jestem optymistką. Chociaż 100 zł to bym chyba nie znalazła. Raz szłam z Teściową - ona parę kroków za mną. Ja minęłam, a teściowa znalazła 20 euro ! Taka ze mnie spostrzegawcza osóbka :) Czasem też mi się włącza smerf maruda, tylko wtedy nawet ja nie umiem z sobą wytrzymać, a co dopiero inni. Przekłada się to też na efektywność i na to jak się wszystko udaje. Wolę więc myśleć optymistycznie i nie zastanawiać się ciągle nad negatywnymi konsekwencjami. Kto nie ryzykuje ten szampana nie pije! Nie można ciągle myśleć, że się nie uda etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak z moim Panem M! Ja idę i minę, a on wypatrzy. :D Cudownie że jesteś optymistką! I masz takie a nie inne podejście!

      Uściski!

      Usuń
  15. U mnie bywa różnie :) Przeważnie mam nastawienie optymistyczne:) Nawet jak jest źle, szukam czegoś co sprawi, że będzie lepiej :)

    BTW
    fajnie się czyta, tak lekko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Różnie z tym bywa. Czasem górę bierze optymizm, czasem pesymizm. Nie jestem ani jednym ani drugim. Od sytuacji wiele zależy. Nie wiem jakby to było w eksperymencie. Czy bym zauważyła pieniądze? To wolne miejsce? Rozmawiała z panem. Dopóki się nie przeżyje, trudno powiedzieć.
    Jednak tekst ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytaj samą siebie jak podchodzisz do spraw trudnych. Jakie nastawienie przeważa..

      Usuń
  17. Ja ostatnio zauważyłam, że zmieniłam w duzym stopniu swoje podejście. Kiedyś do wszystkiego podchodziłam na "nie", bardzo pesymistycznie. Dzisiaj,po 3 latach intensywnego kontaktu z ludzmi,dochodzę do wniosku, że jestem prawie optymistką. Prawie, bo kazdemu może zdarzyć się gorszy dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że trzeba by odróżnić niepoprawny optymizm od optymizmu (ale dziwnie to wygląda.. no trudno). ;) Wszystkie skrajności są złe z zasady... przynajmniej ja tak uważam.

      Usuń
  18. Ze mną jest różnie, ale chyba mam w sobie jednak więcej z optymisty niż z pesymisty:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Raczej byłam realistką dopóki nie przeprowadziłam się do Azji. Chyba tutejsza kultura zmieniła mnie na pesymistę. Obserwuje :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mądre słowa i ważny temat, fajnie ze poruszasz takie tematy u siebie na blogu. Piszesz w ciekawy sposób, wiec chętnie zmierza się do końca bez opuszczania żadnych linijek :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem zdecydowaną optymistką :) ale i realistką. Jeśli chcę coś osiągnąć, to nawet jeśli jest ciężko nie zniechęcam się, bo wiem, że zawsze prędzej, czy później znajdę sposób, żeby zrealizować swój cel. Są jednak momenty, gdy okazuje się, że cena jakiegoś przedsięwzięcia okazuje się zbyt wysoka i ktoś lub coś może ucierpieć na długotrwałym dążeniu do tego celu, dlatego wiem też, kiedy odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam szczerze mówiąc ogromny problem ze sobą. Jest u mnie ogrom sprzeczności z którymi cięzko mi się uporać. Niby jestem optymistycznie nastawiona i tryskam energią i arażam wszystkim przyjaznym nastawieniem to właśnie ten SMerf Maruda mi przypomina o sobie. Jestem okropna i nie mogę się zrelaksować. CIągle kłebią mi się czarne myśli i scenariuszę, próbuje się wyluzować i nic mi nie wychodzi. Tragedia.... pracuje ciągle nad sobą , ale wygląda na to że odnoszę ciągłą porażkę. Masakra :( Buziaczki ślę i pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jestem pozytywnie nastawioną do życia pesymistką :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie zwracam uwagi na znaki zodiaku, ale mój to bliźnięta. Czasami zaczynam myśleć, że przez to moja natura jest dwojaka i sprzeczna. Tak jakby były we mnie dwa bliźniaki, ale jeden optymistyczny, wesoły, mogący góry przynosić, a drugi smutny i marudny, bojący się życia. Nie potrafię odpowiedzieć czy jestem pesymistą czy optymistą. Raczej uważam się za realistę, którego nastrój przesuwa się raz na jedną, a raz na drugą szalę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj działa to, działa :) Nastawienie definitywnie jest kluczem do sukcesu. Optymistom jest nie tylko łatwiej w życiu, ale przede wszystkim milej z samym sobą :) Gorzej z tym, że z tak pięknym nastawieniem ciężej zauważyć potencjalne zagrożenia. Ja mam z tym spory kłopot :D Zabieram się za cele pod wpływem fasynacji, a potem zaczynają się schody :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja ostatnio na studiach, dokładniej na pedagogice społecznej (haha, niedługo czeka mnie własnie z tego egzamin) miałam zdanie do zapamiętania - problem nie istnieje, dopóki nie zostanie nazwany. Czy coś w tym stylu. Mi się to kojarzy od razu z tym, że nie ma problemu, dopóki sami go sobie nie zrobimy i nie zaczniemy się kopać w tym. Nastawienie jest niezwykle ważne :)
    Pozdrawiam cieplutko;) Tak Po Prostu BLOG Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja lifestyle kobiety rozwój motywacja muzyka pasja relacje międzyludzkie słabość kobieta radość książki kultura siła ludzie relaks cierpliwość działanie lęk blogowanie film kreatywność stres ulubieńcy spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca ślub dzieci kuchnia podróże przyjaźń złote myśli cierpienie hejt marka osobista na szybko na słodko na słodko przygotowania w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino krytykanctwo literatura mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane recenzje rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja konsumpcjonizm kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale slow life stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki