Kulturalni ulubieńcy odc. 7 - Styczeń 2017

Kulturalni ulubieńcy odc. 7 - Styczeń 2017



    

      Pierwszy miesiąc nowego roku za nami.. nie wiem jak Was, ale u mnie przeleciał "jak z bicza trzasnął". Właściwie całą energię skierowałam na poszukiwania odpowiedniej sali na wesele.. wreszcie znalazłam. Pod samym nosem, 3 minuty od mojego domu rodzinnego i trzy minuty od kościoła w którym będzie ślub. IDEALNIE. Ale nie o tym jest ten post! Pora najwyższa na pierwsze w tym roku podsumowanie kulturalne. Nie powiem.. sporo się zadziało.
      Książkowo jest OK 6 książek za mną, więc cel "Przeczytam 70 książek" jest w zasięgu.. o ile utrzymam obecne tempo czytania. Muzycznie dokonałam nowego odkrycia.. i zasłuchuję się niemal non stop w jednym zespole.. a właściwie w jednej piosence. Ale o tym niżej... ;) 
      Zapraszam!


1. Piosenka miesiąca lekko

     Długo zastanawiałam się, czy Pentatonix to muzyka rozrywkowa.. czy jednak klasyka. W końcu wokaliści śpiewają a capella (chyba że beatboxera można podciągnąć pod instrument :D ). Wreszcie zdecydowałam się jednak na rozrywkę.. bo jednak to zespół rozrywkowy jednak!
      Cały czas zachodzę w głowę jakim cudem nie odkryłam ich wcześniej. Ale nic! Wszystko przede mną prawda? ;)



      

2. Piosenka miesiąc poważniej

      Ponieważ ten miesiąc minął mi pod znakiem pewnej sagi filmowej... więc i muzyka z tej sagi w pewnym sensie rządziła w tym miesiącu... ;)




2. Książka miesiąca


     
      Trylogia "Z mgły zrodzony" podbiła moje serce! Połknęłam trzy sporego rozmiaru książki w tydzień.
      Wiecie.. dawno nie czytałam tak klimatycznej serii. Autor przemyślał i pięknie ułożył wszystkie niezbędne elementy. Prawdziwe nieszablonowe postaci, ciekawą, nieszablonową fabułę i świat, w którym dzieje się cała historia. Mamy tu magię.. ale nie taką tradycyjną. Główna bohaterka Vin jest zrodzoną z mgły co to znaczy? To znaczy.. ze dzięki spalaniu metali (tak dokładnie.. połyka metale i spala je w sobie), zyskuje nadludzkie moce.. Mamy tu złego Imperatora, uprzywilejowane rody szlacheckie, mamy mglistych.. i ska - uciskane pospólstwo.. niewolników. Mamy też mgły, które nocami zasnuwają świat. Sa dobre czy złe? Ska się ich boją, zrodzeni z mgły uważają za dom.
      Przyznam szczerze.. książki w takim klimacie jeszcze nie czytałam, dla mnie to pewna nowość. Autor stworzył coś nowego.. nowe rasy, nowe moce, zupełnie nieznany mi świat. Nie ma tu wilkołaków, smoków, wampirów.. są za to błękitoskóre Kolosy, Upiory mgielne, sa Stalowi Inkwizytorzy i są Kendara.. Duży ukłon w stronę Brandona Sandersona, że nie zarzucił mnie potokiem nowych słów.. a umiejętnie wprowadził w klimat Ostatniego Imperium, umiejętnie dawkując informacje i napięcie. Książka nie jest tez cukierkowa. Bohaterowie nie są jednowymiarowi, są ludzcy, mają zalety, ale mają też wady, których autor nie ukrywa.
      Czy warto? Na pewno tak. Świat Vin, Kelsiera, Hama, Doxa, Brezza, Marsha, Sazeda i Eldena wciąga jak wodny wir.. i wiecie co jest w tej książce najwspanialsze? Że finał jest dosłownie na ostatnich stronach.. czytelnie do końca nie ma pojęcia, jak cała intryga się rozwiąże.

Na koniec zostawię Was z cytatem.. który utkwił mi w pamięci:

"Wiara nie jest czymś wyłącznie na dobre czasy i jasne dni. Czym jest zaufanie... czym jest wiara, jeśli porzucasz ją po klęsce?"

W mojej prywatnej skali ta saga to 9,5/10


4. Serial miesiąca

      Styczeń (tak jak i cały zeszły rok) upłynął mi zdecydowanie pod znakiem kolejnego sezonu moich ukochanych Wikingów!
      Wydaje mi się, że o tym serialu już pisałam jeśli nie to tak króciutko: WIkingowie to serial opowiadający o przewagach legendarnego króla Wikingów Ragnara Lodbroka i jego synów. Serial nakręcony z rozmachem, a zarazem ze smakiem i dbałością o szczegóły. Mnie porwał o pierwszego odcinka.. jeśli jeszcze nie widzieliście, nie znacie to gorąco polecam! Czwarty podwójny sezon właśnie dobiega końca... ale za chwilę zacznie się piąty. Jestem w niebie!




5. Film miesiąca

      To nie będzie żadna nowość.. Styczeń upłynął mi pod znakiem Gwiezdnych Wojen. Uwielbiam tą sagę, kocham wielbię i już mi chyba do śmierci to zostanie. Na pewno wiedzie, ze w grudniu do kin szedł Łotr 1 .. dlatego w styczniu obejrzałam wszystkie części i na koniec .. jako wisienkę na torcie zostawiłam sobie Łotra 1. Czy się zawiodłam? NIE .. Czy odbieram ten film jako sympatyczny przerywnik przed Epizodem VIII .. NIE. Łotr 1 do pierwszy z cyklu "Gwizdne Wojny - historie". Nie mamy tu do czynienie z głównymi watkami, nie ma głównych postaci.. poznajemy historię z perspektywy szaraczków. Akcja dzieje się przed IV Epizodem kiedy to jak czytamy w napisach początkowych "Nowej Nadziei":

"Rebelianckim szpiegom udało się wykraść tajne plany ostatecznej broni Imperium, Gwiazdy Śmierci, uzbrojonej stacji kosmicznej o mocy niszczenia planet".




6. Cytat miesiąca.


      Szczerze powiedziawszy nie mam jednego, który mogłabym wymienić. No może poza tym który już padł.. więc nie będę go tu powtarzać. Poza tym w tym miesiącu było już dość cytatów.. ;)



Uff ... to by było na tyle jeśli chodzi o mnie. A Wy co ciekawego przeczytaliście i obejrzeliście w styczniu? Może polecicie jakieś ciekawe tytuły?




"Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce" .. czyli słów kilka o motywacji.

"Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce" .. czyli słów kilka o motywacji.

     

      O motywacji napisano tony książek i tysiące artykułów. O motywacji mówią dziennikarze, celebryci, i blogerzy. Krótko mówiąc wszyscy. Więc po co ten artykuł? Ano postanowiłam się z Wami podzielić bardzo osobistymi przemyśleniami, na temat motywacji. Na blogu pojawił się już post Top 20 cytatów motywacyjnych dziś troszkę więcej o tym, jak znaleźć w sobie motywację do działania, kiedy się nie chce. Na pewno każdy z nas miewa takie dni, kiedy się nawet palcem ruszyć nie chce, a coś nam nad głową wisi, kiedy użalamy się nad sobą i swoim trudnym losem. Jak w takich chwilach znaleźć w sobie siłę?


Podstawowe pytanie: dlaczego tak bardzo mi się nie chce?


      Pomyśl chwilę, bądź ze sobą szczera. A dojdziesz do takiego samego wniosku jak ja. Znasz odpowiedź na to pytanie. Pomijając sytuacje skrajne, nasza niechęć do wykonywania jakichś czynności zawsze ma konkretne źródło. I kiedy odrzucimy postawę umęczonego męczennika to poznamy je. Masz z tym problem? Zadaj sobie trzy podstawowe pytania, z których jedno wynika z drugiego: Pokażę to na przykładzie odchudzania (wybaczcie, ale jestem teraz na początku drogi do upragnionego rozmiaru i wszystko w tej chwili kręci się wokół tego tematu... w końcu czeka mnie kupno sukni ślubnej nooo! ;) )

Co czujesz?
Czuję ogólne zniechęcenie, widzę brak rezultatów, dalej jestem opuchnięta jak balon, a na dodatek wszystko mnie boli, tęsknię za czekoladą i winem.

Dlaczego tak jest?
Już raz katorżnicza praca poszła na marne, bo sobie odpuściłam i się zaniedbałam. Teraz boję się, że będzie to samo. Bo niby dlaczego miałoby tak nie być? Przeciez ja kocham świeże bułeczki, słone przekąski i słodycze! Znów sięgnę po czekoladę, zaniedbam aktywność fizyczną i kilogramy wrócą!

Jak możesz sobie pomóc?
Mogę zmienić nieco sposób ćwiczeń, bardziej je zróżnicować. Mogę namówić partnera, żeby ćwiczył ze mną (u mnie to działa!). Wreszcie od czasu do czasu mogę zjeść kawałek gorzkiej czekolady.. nie zaszkodzi!

Proste prawda? Zawsze powtarzam, że najprostsze rozwiązania zawsze są najlepsze.


Wyjdź ze swoje strefy komfortu


      Motywację możesz w sobie wyzwolić, serio. Spadek formy często dopada nas, kiedy utykamy w rutynie. Określonym (skrupulatnie zaplanowanym przez nas) reżimie. Mamy swoje planery, kalendarze.. gdzie zapisujemy wszystko. Rzeczy ważne i mniej ważne też. Przez to czujemy się bezpiecznie, bo przewidywalność to spokój. Kiedy dopada Cię zniechęcenie, znudzenie złam schemat.
      Miałaś zaplanowane (jak co sobotę) wielkie zakupy spożywcze w pobliskim markecie a na samą myśl robi Ci się niedobrze? Wiesz, że musisz jechać bo w lodówce wisi przysłowiowy szczur, ale tak Ci się nie chce? Usiądź do komputera zrób zakupy on-line, zaoszczędzisz czas i nerwy. Ten bonus możesz wykorzystać na zabawę z dzieckiem lub czytanie dobrej książki.
      Odchudzasz się, starasz się codziennie sumiennie ćwiczyć i dopada Cię dół.. no nie jesteś wstanie się zmusić by wyciągnąć matę i zrobić choć dwa skłony. Porzuć schemat, poszukaj jakichś zajęć poza domem i idź np. na zumbę lub aqua aerobik. Nieważne, że się boisz.. wyjdź ze swojego bezpiecznego kokonu... to da Ci kopa. :)


Działaj na przekór sobie.


      Na spadki formy najlepsze jest działanie. Czy to że przeleżysz cały dzień pod kocem sprawi że poczujesz się lepiej? Może na krótką metę tak. Ale kiedy przyjdzie kolejny dzień, a Ty zobaczysz, że odkładane sprawy się nawarstwiły, na bank pojawią się negatywne emocje.. a tych unikamy prawda?
      Więc kiedy następnym razem nie będzie Ci się chciało wyciągać maty i zakładać butów do ćwiczeń (tak wiem monotematyczna jestem.. wybaczcie!) zmuś się. Endorfiny towarzyszące wysiłkowi fizycznemu na pewno pozytywnie wpłyną na nastrój.

    

Poszukaj kogoś, kto będzie Cię dopingował.


      Znacie takie powiedzenie: "w kupie siła"?  Mnie osobiście nic nie motywuje i nie nakręca pozytywnie tak, jak inni ludzie! Pozytywną energię wchłaniam w siebie jak nie przymierzając narkotyk. Więc kiedy mam gorszy dzień szukam oparcie. Kiedyś było odwrotnie wręcz. Kiedy było mi źle zamykałam się w sobie i trawiłam powoli te moje bolączki w samotności. Dziś jest inaczej, dziś idę do ludzi. Ale nie po to, żeby się wygadać, zrzucić na nich moje smuteczki (od tego mam kilkoro najbardziej bliskich osób), ale po to, by żyć! by dotknąć radości i dobrej energii.
      Więc jeśli dopadnie Cię zniechęcenie, kiedy odechce Ci się wszystkiego poszukaj kogoś kto Cię przytuli a potem da motywacyjnego kopniaka! Działa!


I tak na koniec...


      Nie ma co przeginać, od czasu do czasu pozwól sobie na luksus lenistwa, nie chce Ci się, to nie rób.. tylko uważaj, żeby nie weszło Ci to w nawyk.


Post skończę moim nowym odkryciem muzycznym... więcej będzie w ulubieńcach (albo w osobnym poście) na razie tylko próbka. Ja jestem zachwycona i wciąż wyrzucam sobie JAK MOGŁAM ICH NIE DOSTRZEC! Jedna uwaga.. słuchajcie ich na dobrym sprzęcie takim który ma dobry bas!

Oto PENTATONIX:








Dekalog szczęśliwego człowieka! - czyli nie rób sobie tego!

Dekalog szczęśliwego człowieka! - czyli nie rób sobie tego!

    


      Czasem rzeczy oczywiste uciekają nam najszybciej. Skupieni na pogoni za światem, na szczęściem, za karierą, pieniądzem.. za nieuchwytnym celem, za idealnym sobą samym gubimy absolutne podstawy, uciekają nam rzeczy fundamentalne.. rzeczy najprostsze, bez których cała ta gonitwa nie ma sensu.
      W tym artykule zebrałam 10 absolutnie podstawowych swego rodzaju przykazań, którymi się kieruję. Jasne, ze od każdej reguły są wyjątki, ale przecież to wyjątki potwierdzają reguły! Będzie prosto i klarownie, kawa na ławę. Czy mi się udało.. ocenicie sami!
      No to zaczynajmy!


1. Nie udawaj kogoś kim nie jesteś.


      Wiem z własnego doświadczenia jakie to pociągające. Wchodzisz w nowe towarzystwo więc pokusa by wydać się bardziej cool, bardziej trendy istnieje prawda? Czy tworzenie sobie drugiej osobowości przyniesie Ci na dłuższą metę jakieś profity? Ile czasu można udawać? Czy warto torturować tego prawdziwego "JA" wymyśloną (wymarzoną) postawą?
      Może lepiej od dziś porzucić wszelkie maski i być zwyczajnie sobą.. ze wszystkimi zaletami i wadami?


2. Nie okłamuj samego siebie.


      Fajnie jest wmawiać sobie, że coś jest białe mimo ewidentnej szarości prawda? Z takiej postawy może się tylko zrodzić wewnętrzny konflikt. Bo przecież nigdy nie będzie tak, że zdusimy całkowicie naszego wewnętrznego osobnika, który zna niewygodną dla nas prawdę. Czasem warto stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie (nawet na głos): "nie wszystko jest ok, zawaliłeś, pora to przyjąć do wiadomości i spróbować naprawić szkody".


3. Nie uciekaj od problemów.


      Chowanie głowy w piasek NIGDY nie przynosi dobrych rezultatów! Bo czy problemy znikną jeśli od nich uciekniemy i będziemy udawać, że ich nie ma? czy może wręcz przeciwnie.. będą nas gryźć gdzieś w środku, powodować nieustający dyskomfort, irytację, strach i ból?


4. Nie trać energii na to czego nie chcesz.


      Nie warto koncentrować się na tym, co nas unieszczęśliwia. To, że Twoja najlepsza przyjaciółka uwielbia operę, nie znaczy, że Ty też musisz to lubić. Mało tego masz obowiązek wykupić karnet do Opery Narodowej i być na każdym przedstawieniu (to akurat przykład z życia mojego osobistego). To ze Twój facet jest zafiksowany na Star Wars nie oznacza, że Ty też musisz! Najbliżsi nie przestaną Cię kochać tylko dlatego, że nie podzielasz ich pasji! Na pewno istnieje wiele innych rzeczy, które możecie robić wspólnie.


5. Nie musisz udowadniać innym ile jesteś wart.


      Nie musisz na siłę udowadniać swojej przydatności! Masz świetne notatki z wykładów? Nie musisz ich wszystkim dookoła udostępniać.. bo uważasz, że nie będą Cię lubili. Nie musisz przyjmować na siebie obowiązków współpracowników, żeby udowodnić szefowi swoją przydatność.
Twoja postawa i to co sobą reprezentujesz wystarczy.


     



6. Nie obwiniaj innych za swoje problemy.


      To że przytyłaś 10 kilogramów nie jest winą Twojego partnera, który kupuje coca-colę i chipsy. To, że masz kiepskie wyniki nie jest winą lekarzy czy sprzętu. To że masz kiepski kontakt z dzieckiem, nie jest winą dziecka. To, że coś jest problemem dla Ciebie, nie oznacza, ze musi przeszkadzać komuś innemu i odwrotnie. Dlatego, jeśli coś Cię uwiera, to zacznij działać.


7. Nie trać czasu na pierdoły.


      Zastanawiałaś się kiedyś ile czasu ucieka Ci przez palce? Na bezmyślnym przeglądaniu facebooka czy instagrama, albo pinteresta. Na gapieniu się w tv. Na ogólnym braku planu. Warto pamiętać, że mamy ograniczony czas, że życie trzeba wyciskać jak cytrynę do ostatniej kropli! Nie mówię tu o skrajnościach, ale o zadbaniu, by nie marnotrawić życia.. ono jest jedno.


8. Nie deprecjonuj swoich potrzeb.


      Nie zrozum mnie źle, nie namawiam Cię, żebyś zamieniła się w egoistyczną sucz bo nie. Ale też nie można popadać w drugą skrajność i oddawać całego siebie innym. Chcesz iść na pilates? Idź.. dziećmi może zająć się Twój mąż. Chciałabyś wyskoczyć z koleżankami do SPA? Myślę, że partner się nie pogniewa, jeśli zrobisz coś bez niego. Potrzebujesz chwili dla siebie by w spokoju poczytać czy zwyczajnie zrobić sobie domowe SPA.. zrób to. Zdrowy egoizm nie jest zły.


9. Nie marnuj czasu na ludzi, którzy Ci nie odpowiadają.


      Nie masz obowiązku obcować z ludźmi, którzy w jakiś sposób Cię krzywdzą, lub zwyczajnie Ci nie odpowiadają. Takie kontakty można zredukować do minimum, bądź zwyczajnie wyeliminować. Ja swego czasu opuściłam toksyczne towarzystwo. Było ciężko, bo w sumie się w nim wychowałam.. w zamkniętym kręgu ludzi, którzy znali się jak łyse konie i jednocześnie nie dopuszczali do siebie obcych.. mało tego, między sobą się za plecami obgadywali. Chore prawda? Ale jakże często tak bywa! Odcięłam się.. praktycznie z dnia na dzień ucięłam wszelkie kontakty i... odetchnęłam! Teraz jak się z nimi spotykam to cieszę się, że nie jestem już zależna od tego grona towarzyskiego. Tobie polecam zrobić to samo, jeśli źle się czujesz w obecnym gronie znajomych.


10. Nie krytykuj sam siebie.


      Pisałam już o tym na blogu. Ale myślę, że warto to powtarzać do skutku. Nie krytykuj sam siebie, swojego wyglądu czy działań. Krótka piłka. Jeśli bardzo przeszkadzają Ci krzywe zęby, zamiast wykrzywiać się do siebie w lustrze zadbaj o aparat. Jeśli uznajesz, że coś zrobiłeś źle, zmień to, ale nie wypominaj sobie wciąż od nowa i od nowa jakim to byłeś głupcem. Prawda ze proste?

     


      Ufff... to by było na tyle z mojej strony. Może macie jeszcze jakieś pomysły na uzupełnienie tej listy? Z radością o nich przeczytam!







Przeczytane 2017

Przeczytane 2017

   

      Jak wiecie (lub nie) KOCHAM czytać! Pochłaniam książki w ilościach hurtowych wręcz (szczególnie jeśli popatrzeć na statystyki czytelnictwa w naszym nieszczęśliwym kraju). Najbardziej lubię książki fantasy, które zabierają mnie w zupełnie nowy.. abstrakcyjny świat. Nie gardzę książkami historycznymi, a także tymi, które opisują scenę polityczną i nasze przemiany ustrojowe. Nie lubię romansów (choć zdarza mi się je czytać), thrilerów kryminałów.. zwyczajnie nie lubię się bać. Za dramatami tez nie przepadam.. ostatnio mam ich dość w życiu, nie potrzeba mi ich jeszcze w książkach.

      Plan na zeszły rok był taki, że przeczytam 50 książek. Nie precyzowałam, co to będzie. Czy łzawe tanie romansidło w stylu harlekinowskim (tak, takie też mi się zdarza czytać, kiedy szukam totalnego odmóżdżenia), czy to będzie rozprawa historyczna, polityczna, czy powieść fantasy. Zadanie spełniłam. W tym roku stawiam sobie cel: PRZECZYTAM 70 KSIĄŻEK! Cel BARDZO ambitny.. jeśli wziąć pod uwagę plany ślubne, to wręcz nie wykonalny, ale mam nadzieję, że mi się uda. Trzymajcie kciuki!

A OTO MOJA LISTA:


STYCZEŃ 2017

01. Sanderson Brandon - Trylogia Z Mgły Zrodzony Tom I - Z Mgły Zrodzony HIT!

02. Sanderson Brandon - Trylogia Z Mgły Zrodzony Tom II - Studnia Wstąpienia HIT!

03. Sanderson Brandon - Trylogia Z Mgły Zrodzony Tom III - Bohater Wieków HIT!

04. Hygge Duńska sztuka szczęścia - Marie Soderberg Tourell

05. Wojciech Cejrowski - Podróżnik WC

06. Maurice Druona - Królowie Przeklęci Tom I - Król z żelaza


LUTY 2017

07. Maurice Druona - Królowie Przeklęci Tom II - Zamordowana Królowa

08. Maurice Druona - Królowie Przeklęci Tom III - Trucizna królewska

09. Maurice Druona - Królowie Przeklęci Tom IV - Prawo mężczyzn

10. Maurice Druona - Królowie Przeklęci Tom V - Wilczyca z Francji

11. Maurice Druona - Królowie Przeklęci Tom VI - Lew i lilie

12. Maurice Druona - Królowie Przeklęci Tom VII - Kiedy król gubi kraj


MARZEC 2017

13. Gierkizm czyli dobra zmiana - Stanisław Michalkiewicz HIT!

14. Wrzuć na luz - Laura Hird

15. Widmowa kraina - Patrick Lee

16. Marissa Meyer - Saga księżycowa - Cinder

17. Marissa Mayer - Saga księżycowa - Scarlet


KWIECIEŃ 2017

18. Brent Weeks - Saga powiernika Światła Tom 1 - Czarny pryzmat HIT!

19. Brent Weeks - Saga powiernika Światła Tom 2 - Oślepiający nóż HIT!

20. Brent Weeks - Saga Powiernika Światła Tom 3 - Okaleczone oko HIT!

21. Brent Weeks - Saga Powiernika Światła Tom 4 - Krwawe Zwierciadło HIT!

22. Gaman Neil - Mitologia Nordycka

23. x Jan Kaczkowski - Życie na pełnej petardzie

24. Frank Herbert - Kroniki Diuny Tom 1 - Diuna


MAJ 2017

25. Frank Herbert - Kroniki Diuny Tom 2 - Mesjasz Diuny

26. Cristina Morato - Kobiety niepokorne


CZERWIEC 2017

27, Frank Herbert - Kroniki Diuny Tom 3 - Dzieci Diuny

28. Monika Szwaja - Jestem Nudziarą

29. Cameron Bruce - Był sobie pies

30. Frank Herbert - Kroniki Diuny 4 - Bóg Imperator Diuny

31. Petter V. Brett - Cykl demoniczny - Malowany człowiek Księga I  HIT!

32. Petter V. Brett - Cykl Demoniczny - Malowany człowiek Księga II HIT!


LIPIEC 2017

33. Petter V. Brett - Cykl Demoniczny - Pustynna Włócznia Księga I  HIT!

34. Petter V. Brett - Cykl Demoniczny - Pustynna Włócznia Księga II  HIT!

35. Petter V. Brett - Cykl Demoniczny - Wojna w blasku dnia Księga I HIT!

36. Petter V. Brett - Cykl Demoniczny - Wojna w blasku dnia Księga II HIT!

37. Petter V. Brett - Cykl Demoniczny - Tron czaszek Księga I HIT!

38. Petter V. Brett - Cykl Demoniczny - Tron czaszek Księga II HIT!

39. Remigiusz Mróz - Behawiorysta


SIERPIEŃ 2017

40. Carlos Ruis Zafon - Cień wiatru

41. Yann Kerlau - Sekrety Mody

42. National Geographic Traveler - Podróże Życia - 10 niezapomnianych wypraw w różne zakątki świata

43. National Geographic Traveler - Adventure - 17 niesamowitych wypraw.

44. Magdalena Witkiewicz - Czereśnie zawsze muszą być dwie HIT!

45. Carlos Ruis Zafon - Więzień Nieba

46. Carlos Ruis Zafon - Gra Anioła


WRZESIEŃ 2017

47. Victoria Aveyard - Czerwona Królowa

48. Victoria Aveyard - Szklany miecz

49. Victoria Aveyard - Królewska klatka

50. Mass Sarah J. - Saga Szklany Tron Tom V - Imperium burz HIT!

51. Erik Kessels - Ale Wtopa

52. Jason Hunt - Bloger i socjal media


PAŹDZIERNIK 2017

53. Wojciech Cejrowski - Gringo wśród dzikich plemion

54. Wojciech Cejrowski - Rio Anakonda HIT!

55. Cesar Millan - Zaklinacz psów - Proste metody rozwiązywanie problemów twojego psa

56. Remigiusz Mróz - Czarna Madonna

57. Jeremy Clarkson - Tak jak mówiłem

58. Natasha Preston - Uwięzione


LISTOPAD 2017

59. Francesca Haig - Ogniste oczyszczenie

60. Dorota Gąsiorowska - Antykwariat spełnionych marzeń

61. Dan Brown - Początek

62. J. K Rowling - Harry Potter i przeklęte dziecko - podejście drugie

63. Katarzyna Olubińska - Bóg w wielkim mieście HIT

64. Guillaume Musso - Dziewczyna z Brooklynu

65. Tony Parsons - Za moje dziecko


GRUDZIEŃ 2017


66. Helen Fielding - Rozbuchana wyobraźnia Oliwii Joules

67. Jeremy Clarkson - Co może pójść nie tak

68. Sarah J. Mass - Dwór cierni i róż 01 - Dwór cierni i róż

69. Sarah J. Mass - Dwór cierni i róż 02 - Dwór mgieł i furii

70!










Muzyka odc. 9 - Mój muzyczny TOP 10

Muzyka odc. 9 - Mój muzyczny TOP 10

    
      Nowy rok przyniósł kolejny TOP Wszech Czasów Radiowej Trójki. Jestem od tej audycji uzależniona, słucham jej zawsze. Bo to genialna porcja muzyki. Porywająca, wspaniała.. same klasyki. Pink Floyd, Led Zappelin, Queen, Dire Straits, Nirwana, The Beatles, ale też Kult i Marek Grechuta. Jeśli dodać do tego wspaniałych prowadzących... (jak słyszę Marka Niedźwieckiego to mi się robi coś takiego.. że się rozpływam ;) ) Cud miód malina jak to mówią. Dla zainteresowanych kto znalazł się w 100 odsyłam na stronę Trójki: TOP WSZECH CZASÓW 2017 warto!
      Postanowiłam więc, pokusić się o mój prywatny TOP. Założyłam sobie, że nie będę wypisywać 100 piosenek.. a tylko 10 tych moich najbardziej ukochanych. I o ile z pierwszą piątką nie było problemu.. o tyle z pozycjami 6-10 już małe problemy były. Niemniej jednak udało się.
      Oto ona.. cieplutka, świeżutka moja najulubieńsza dziesiątka! Zapraszam!


10. Dni których jeszcze nie znamy - Marek Grechuta

Wielbię Marka Grechutę od zawsze, zawsze polecam jego piosenki jako odtrutkę na muzyczną papkę serwowaną w najpopularniejszych rozgłośniach. Na pewno znacie, ale posłuchajcie.. bo to miód na uszy.




9. Imagine - John Lennon

Klasyk, według mnie chyba najlepszy utwór, który wyszedł spod ręki Lennona. A zdecydowanie mój ulubiony.




8. Purple Rain - Prince

Prince to człowiek orkiestra. Mimo ze ekscentryczny, mimo że nie do końca akceptowałam jego sposób bycia... ale jego muzykę, a w szczególności Purple Rain wielbię od zawsze.



7. Arahja - Kult

To jest generalnie moja ukochana polska piosenka. Jakże aktualna, jakże prawdziwa, jakże poruszająca. Kazik przeszedł tu samego siebie serio! Kto nie zna niech posłucha.. i pomyśli, jak prawdziwe są słowa.



6. Another Brick In The Wall - Pink Floyd

Myślę, ze nie trzeba przedstawiać. Pink Floyd to zespół legenda.. Panowie Waters i Gilmour to ludzie instytucje.. genialni muzycy. A ten utwór? cudowny antysystemowy protest song, który nigdy nie straci na aktualności.



5. Brother in arms - Dire Straits

Zabijcie mnie, nie mam pojęcia, dlaczego uwielbiam ten kawałek, racjonalnych powodów brak, ale przeciez muzykę wybiera się sercem prawda?



4. A Natural Woman - Aretha Franklyn

Jedyna kobieta w zestawieniu, baaa.. jedyny utwór z nurtu bluesowego. Ale w sumie nie powinno to zaskakiwać. Zwyczajnie zwycięża miłość do gitary... ;)




Pora na podium!


3. High hopes - Pink Floyd

Kolejna piosenka panów Watersa i Gilmoura.. ale powiedzcie mi, jak ja mam ich nie kochać?



2. Bohemian Rhapsody - Queen 

Freddy był geniuszem.. mimo swych ułomności, mimo słabości. Jest legendą i tak już pozostanie. A "Bohemian Rhapsody" utwór kompletny, idealny, wspaniały kosmiczny wręcz!



Taka ciekawostka.. wiecie, że do dziś nie wiadomo, gdzie został pochowany Freddy?


1. Stairway To Heaven - Led Zeppelin 
 

Dla czytających bloga to żadne zaskoczenie.. "Schody do nieba" to jest mój ukochany od wieków utwór. Zawsze tak było.. i chyba już tak pozostanie. Dla mnie to piosenka ideał. Jesli do genialnego tekstu Roberta Planta dodamy to co z gitarą wyczynia Jimmy Page.. no ja odpadam! ;) I generalnie w nosie mam oskarżenia o plagiat... swoją drogą Led Zeppelin wygrali w sądzie, więc sprawa przynajmniej prawnie jest chyba zamknięta. Z resztą nie zawracajmy sobie tym głowy... Oto moje ukochane SCHODY DO NIEBA!













Kto by pomyślał.. wychodzę za mąż!

Kto by pomyślał.. wychodzę za mąż!


   

      Pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia.. wieczór, tłumy na warszawskim Starym Mieście. Ścisk że przejść się nie da! Ale jakby obok tego.. ja i On.. spacerujący w tłumie.. a jednak sami. To nasz dzień, nasze godziny. Pan M. długo trzymał mnie w napięciu.. obeszliśmy całe Stare Miasto, by wreszcie wylądować na Bulwarach wiślanych. To tam, z dala od zgiełku i tłumów padły te słowa.. 
- Uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
- TAK - krzyknęłam i rzuciłam mu się w objęcia

      Powiecie.. stara i głupia. Ale do Jasnej Anielki długo na to czekałam. Na tą swoją romantyczna do bólu chwilę.. pierścionek wybrał idealny, klasyczny, tyle że białe złoto, bo ja za żółtym nie przepadam. Przez pierwsze dni, to chodziłam i gapiłam się na ten błyszczący krążek niczym sroczka. To jedyna biżuteria jaką noszę. Nie mam przekutych uszu, nie jestem, fanką błyskotek, zakładam je na większe okazje, na co dzień wystarczy zegarek. A tu taki zachwyt.. cóż normalka!

      Dlaczego o tym piszę?
Ano postanowiłam moje perypetie ślubne opisać na blogu. Szukanie sali, dekoracje, listy rzeczy do zrobienia, a także wizyty na targach! Mam w planach udział w dwóch tego typu imprezach. W nadchodzący weekend jest pierwsza.. TARGI MODY ŚLUBNEJ .. no czy taka zafiksowana przyszła panna młoda może je ominąć? A czy blogerka jeśli już tam będzie.. może ich nie opisać? Drugie targi są pod koniec lutego.. na te również ostrzę sobie ząbki..

Na razie przeglądam oferty domów weselnych i zastanawiam się.. czy chcę wesele duże czy małe, oraz gdzie ono ma się odbyć.. w Warszawie... czy w rodzinnych stronach mojego Pana M.
Oraz przeglądam sukienki!

Na razie skłaniam się do długości midi.. mniej więcej w takim stylu:

źródło: topwedding.com

źródło: veaul.com

Ale z drugiej strony zawsze podobały mi się sukienki w stylu księżniczek...

źródło: suknieuzofii.pl
żródło: veaul.com

Co zwycięży? kto to wie! Patrzyłam też buty.. ale te dobiorę do sukienki, jeśli będzie midi.. będą w ostrym kolorze, jeśli będzie księżniczka... będą klasyczne!

Właściwie jedyna rzeczą pewną jest to, że nie będę miała welonu... żadna ze mnie dziewica.. do tego jestem już po trzydziestce, więc welon mogę sobie podarować (choć Pan M krzywo na mnie spojrzał jak to usłyszał bo cyt: "99% tych co stoją w białych sukniach i welonach przed ołtarzem dziewicami nie jest, więc to ŻADEN argument").. pewnie zastąpi go wpleciony we włosy storczyk, bądź inny kwiat.....

żródło: http://whiteday.pl/

Swoja droga planuję zrobić ślub na jesieni.. a nie mam jeszcze NIC! hahahahaha.. ale dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych! Więc trzymajcie kciuki...


TO BE CONTINUE









Optymista czy pesymista... któremu z nich łatwiej osiągnąć sukces?

Optymista czy pesymista... któremu z nich łatwiej osiągnąć sukces?

    
      Jakoś w połowie grudnia wpadł mi w łapki opis pewnego badania, które przeprowadził pewien znany psycholog Richard Wiseman. Poruszyło mnie ono o tyle.. że byłam wtedy w kiepskiej kondycji psychicznej, padł mi sprzęt elektroniczny, z mamą było gorzej. W pracy pod górkę a na domiar złego święta za pasem i wszystko było zrzucone na moją głowę (a musicie wiedzieć, że zagniecenie ciasta na pierogi przekracza moje możliwości! No nie potrafię.. zaraz się denerwuję i rzucam wszystkim co popadnie). Generalnie orka po kilkanaście godzin na dobę i coraz gorsze samopoczucie. Właśnie wtedy przeczytałam o eksperymencie Wisemana jakim? Otóż!


Naukowiec organizuje eksperyment i zaprasza do jego udziału kilka osób. Nasz bohater (nazwijmy go Rysiek), chętnie się zgadza.. dlaczego? jest ciekawym świata młodym człowiekiem, którego pociągają wszelkie nowości! W umówionym dniu Rysiek dziarsko maszeruje do ulubionej kawiarni.. na progu znajduje 100 zł, zachwycony chowa banknot to kieszeni i wchodzi do kawiarni. Ta okazuje się być koszmarnie zatłoczona, ale nasz bohater dostrzega wolne miejsce obok starszego eleganckiego pana. Rysiek jak to Rysiek podchodzi i grzecznie pyta, czy może się przysiąść. Kiedy słyszy przyzwolenie siada i rozpoczyna miłą rozmowę. Już w jej trakcie okazuje się, ze starszy pan, to znany przedsiębiorca, który poszukuje ludzi do pracy. Mało tego zaprasza Ryśka na rozmowę! Panowie wymieniają się wizytówkami, po czym po wymianie uprzejmości biznesmen opuszcza kawiarnię.
W tym momencie do Ryśka podchodzi kolejna osoba i przedstawia się jako dr Wieseman, autor badania w którym Rysiek miał wziąć udział. I pyta:
- jak mija dzień?
Rysiek zadowolony odpowiada:
- jak zawsze mam mnóstwo szczęścia! Znalazłem 100 zł i zyskałem cenny kontakt biznesowy.
Na to badacz uśmiechnął się i opowiedział Ryśkowi, że wszystko co go spotkało, było wyreżyserowane. I banknot na progu i tłum w kawiarni, i spotkanie z biznesmenem też.
Kiedy nasz bohater zapytał po co to wszystko usłyszał taką oto odpowiedź:
- Widzisz Rysiek, wybrałem Ciebie do badania, ponieważ jesteś zdeklarowanym optymistą. Powtarzasz przy każdej okazji, że masz gigantyczne szczęście. I chciałem sprawdzić, czy to przypadek czy jednak twoja zasługa.
- Do jakich wniosków pan doszedł - zapytał Rysiek
- Kilkadziesiąt minut temu spotkałem się tu z twoim rówieśnikiem, zdeklarowanym pesymistą. który twierdzi, że nie ma za grosz szczęścia, a wszystko zawsze sprzysięga się przeciw niemu. On wchodząc do kawiarni nie zauważył leżącego banknotu. Już w środku niepewny i zagubiony usiadł na jedynym wolnym miejscu i czekał nie próbując kontaktu z siedzącym obok mężczyzną. A kiedy do niego podszedłem i zapytałem jak mu mija poranek oznajmił, że nie spotkało go nic, czym mógłby się podzielić.

Wnioski?

Dwóch mężczyzn, identyczne, wykreowane sztucznie warunki i jakże odmienny finał! Celem tego badania było pokazanie czym jest szczęście i na ile sami na nie wpływamy przez nasze nastawienie.
Okazuje się bowiem, że ktoś negatywnie nastawiony może nie dostrzec szansy nawet wtedy, gdy ta leży tuż pod jego nogami. Optymista ma chyba szerzej otwarte oczy.. widzi szerzej, dostrzega więcej szczegółów.

Czy określając samych siebie pesymistami nie tracimy zbyt wiele? Obojętne czy ze strachu czy z przekonania że i tak nie warto, nie dostrzegamy nowych szans?


Jak to jest z Wami? Więcej w Was pesymisty czy optymisty?
Kim jest wasz wewnętrzny głos? Smerfem Marudą czy Kubusiem Puchatkiem?

      



      Zauważyłam, że kiedy mój wewnętrzny, wiecznie niezadowolony, wieszczący czarne scenariusze Smerf Maruda zaczyna dominować Kubusia wszystko zaczyna iść jak po grudzie. Źle nastawiona, stłamszona przez siebie samą.. widząca świat na czarno potykam się o najprostsze rzeczy. Dlaczego? Bo my ludzie jesteśmy tak zaprogramowani! Łatwiej nas zmotywować, kiedy jesteśmy w dobrym nastroju, kiedy widzimy świat kolorowym.

Bo co lepiej wygląda: Masz 50% szans na sukces czy Masz 50% szans na wtopę? Statystycznie to samo, a tak po ludzku??


      Nie ważne w jakiej sferze życia, czy kiedy w zespole w pracy motywujesz do zwiększonego wysiłku, czy walczysz o lepsze oceny w szkole, czy pozytywną opinię wykładowcy na uczelni.. wreszcie kiedy przychodzi kryzys w związku. Bądź optymistą! Wtedy na starcie masz gigantyczny bonus.

     


Książka Richarda Wiesmana "Kod szczęścia" już znalazła się na moim czytniku ebooków. Nie omieszkam się z Wami podzielić wiedzą, którą tam zdobędę! To taki mój plan na najbliższy czas. Być cholernie szczęśliwą!









Motywujące cytaty .. mój TOP 20

Motywujące cytaty .. mój TOP 20

    




      Tak się zastanawiałam, czym zacząć ten rok. Jaki temat wybrać na początek. Jasne ulubieńcy ulubieńcami, ale jednak tematyka tego bloga jest troszkę inna. Dumałam kilka dni. Czy wrzucić kolejny tekst o kreatywności (ile można!), a może o rozwoju (eee na to tez przyjdzie czas!). No to może emocje... No nie. To tez odpada! Więc co by tu?
      Padło na motywację, z dokładniej rzecz biorąc, na to co motywuje mnie. Na moje motywacyjne anaboliki, jak zwykłam nazywać mądre słowa inspirujących mnie ludzi. Postanowiłam zebrać w jedno miejsce moje ulubione cytaty. Słowa, które zawsze dają mi kopa.
      Pisałam już nie raz.. że nic nie motywuje mnie tak, jak inni ludzie. Ci, którzy osiągnęli sukces, którzy są spełnieni. I nie myślę tu jedynie o tuzach nauki czy sztuki. Ale też o przyjaciołach, czy moich ukochanych rodzicach. Paradoksalnie to Ci, którzy są mi najbliżsi inspirują mnie najbardziej.
      W tej notce znajdziecie 20 cytatów, które towarzysza mi od dawna, są dla mnie źródłem nieustannej inspiracji, motywacji.. i tak po ludzku dobrej energii. Nie są w żaden sposób uszeregowane według stopnia ważności. Nic z tych rzeczy. Nie potrafiłabym tego zrobić.

Zapraszam!



"Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu i tylko jeden język, abyśmy więcej patrzyli i słuchali niż mówili." - Sokrates


"Drzemiący w nas zwycięzca nie ujawnia się, dopóki nie jesteśmy gotowi." - Napoleon Hill


"Bez twojego pozwolenia nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorzej"


"Ludzie są jak oczy, innych widzą siebie nie."


"Kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zacznij się walić deską po nodze. Zobaczysz jaką poczujesz ulgę, kiedy przestaniesz." - Forest Gump


"Aby zdobyć więcej, musisz najpierw sam stać się kimś wielkim." - Goethe


"Przestań sobie życzyć! Zacznij działać!"


"Każdy jest geniuszem. Ale jeśli oceniać rybę po jej zdolności wspinania się po drzewie, to całe życie będzie wierzyła, że jest głupia." - A. Einstein


"To co ważne rzadko bywa pilne. A to co pilne rzadko bywa ważne." - D. Eisenhower


"Jest mnóstwo ludzi na świecie, którzy powiedzą Ci, że nie możesz. A Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć: TO PATRZ!"


"Cokolwiek potrafisz, lub myślisz, ze potrafisz rozpocznij to. Odwaga ma w sobie geniusz, potęgę i magię." - Goethe


"Nie potrzebujesz niczyjego pozwolenia by prowadzić twórcze życie." - E. Gilbert


"Nigdy nie trać cierpliwości, to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi."


Ci którzy rezygnują z wolności w imię odrobiny tymczasowego bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich." - B. Franklyn


"Don't let anyone dull your sparkle."


"Happyness can be found even in the darkest of times, if one only remember to turn on the light." - A.Dumbledore

"Cel jest to marzenie z data wykonania." - N. Hill


"Potykając się można zajśc daleko. Nie wolno tylko upaść i nie podnieśc się." - Goethe


"Mówisz że możesz - to możesz. Mówisz, że nie możesz - to nie możesz. Więc sobie wybierz." - Zen Seug Sahn


"Życiem rządzi pewna zabawna zasada - jeśli godzisz się tylko na najlepsze, bardzo często to dostajesz." - S. Maugham


Uff.. to by było na tyle.
Jak wyszło?
Macie swoje ulubione cytaty? Napiszcie w komentarzach, bardzo chętnie się z nimi zapoznam.

Na koniec mam dla Was grafikę... mnie ona niesamowicie motywuje!

autor grafiki: JA! ;)
autor słów: nieznany! ;(



pees: Założyłam Draqilkową społeczność na Google +. Zapytacie PO CO CI TO? Nie lepiej facebook? Ano chyba nie, z prostej przyczyny, facebook chce pieniędzy za zasięgi (tym którzy nie płacą tnie je na potęgę), za promocję, za wszystko.W google+ mimo wszystko tego JESZCZE nie ma. A i nasz wszechwiedzący wujek google przychylniej patrzy na swoją platformę, jak to w rodzinie. Jeśli macie ochotę dołączyć i rozwijać nowe miejsce zapraszam! Świat okiem kobiety będzie mi miło, jeśli dołączysz!



The BEST OFF - czyli kulturalni ulubieńcy 2016

The BEST OFF - czyli kulturalni ulubieńcy 2016

   

      Niemal cały grudzień był do bani! Laptop pojechał do serwisu, więc byłam odcięta od świata, zgubiłam telefon (albo mi ukradziono.. czego nie wykluczam), co spowodowało miliard komplikacji. To zapewne wyjaśnia moją nieobecność jeśli chodzi o bloga. Zwyczajnie nie było jak pisać! Na szczęście sam koniec roku był wspaniały, idealny.. lepszego wymarzyć sobie nie mogłam! Od 25 grudnia jestem oficjalnie narzeczoną! I bujam w chmurach jak jakaś smarkata! Co prawda laptop wciąż w serwisie (wiedzieliście, że laptopy z Polski jeżdżą na serwisowanie do Niemiec? to jest dopiero głupota... ale cóż!), ale dorwałam czynny komputer na kilka dni.. więc postaram się napisać tyle, żeby wystarczyło na kilka tygodni blogowania! Uff, ufff!
      Zacznę rok od podsumowania kulturalnego... bo chyba warto.. skoro cykl wyszedł całkiem fajny i jak na mnie bardzo systematyczny! Zapraszam!

1. Piosenka roku lekko

      Jak ja mam wybrać jedna piosenkę z przeogromnego wachlarza muzyki? Ma być lekko, ma być łatwo i ma być przyjemnie.. więc kto Buble czy Timberlake, Buble czy Timberlake? A może jednak Adele? A może Sound'n'Grace? Wybrało moje serducho.. fanką Justina Timberlaka jestem od zawsze chyba, podziwiam jego talent.. facet śpiewa, tańczy.. jego koncerty są przewspaniałe. Nie jest to sztuka najwyższych lotów (nie zawsze przecież o to chodzi), za to jest miła dla ucha i porywa do tańca. Dlatego stawiam na "Can't stop the feeling". W linku wrzucam wykonanie z Eurowizji. Akurat w tym roku oglądałam i potem się kilka dni śmiałam.. że Timberlake wyszedł i pozamiatał całą "śmietankę" konkursową.





2. Piosenka roku poważniej      

      Tu nie było żadnych wątpliwości. Wybór mógł być tylko jeden. Przewspaniałe wykonanie mojej ukochanej piosenki.



"Stairway to heaven" uważam za piosenkę wszechczasów. Chyba nie ma nic wspanialeszego.. jasne fani Queen będą protestować i mówić że to Bohemian Rhapsody jest najwspanialszym napisanym utworem. Ci, którzy kochają Dire Straits powiedzą, ze to jednak Brothers in arms. Wielbiciele Pink Floyd zakrzykną o High hopes .. dla mnie jednak numerem jeden pozostaną Led Zeppelin!


3. Książka Roku    

      Nad tym wyborem siedziałam najdłużej. Czytam mnóstwo książek. Głównie fantastykę, ale też literaturę faktu, książki historyczne i te polityczne. I tak naprawdę nie wiedziałam, na co postawić wybierając tytuł roku. Wreszcie postanowiłam postawić na coś, co wymusiło na mnie wysiłek, co było wymagając gigantycznego skupienia, coś skomplikowanego, a jednocześnie porywającego! Coś.. co zabrało mnie z Polski w zupełnie inny świat.. świat skomplikowany, wielowątkowy, w świat, z którego trudno się wracało. O czym piszę? O Malazańskiej Księdze Poległych.. cyklu, który wygrał w tym roku w cuglach. Polecam świat Imperium Malazańskiego każdemu.. daję tylko jedno ostrzeżenie: ten świat wciąga i wymaga!



       



4. Serial roku    

      Uwierzycie, że przy wyborze nie zastanawiałam się nawet minuty? Wikingowie wygrali w przedbiegach! Dlaczego? Bo to z nimi rozpoczęłam i zakończyłam rok. Przygody Ragnara, jego przyjaciół i wrogów wciągnęły mnie od pierwszej minuty pierwszego odcinka. To JAK zrobiony jest ten serial powala mnie na łopatki za każdym razem. Dopracowano każdy szczegół, każdą kwestię.. no cud miód malina! Tak dobrze zrobiona jest tylko Gra o Tron.. ale w tym roku przegrała zdecydowanie z Wikingami.






5. Film roku   

      Pisałam już tu na blogu.. dawno nie było filmu, na który czekałabym tak długo, który bałam się obejrzeć ze względu na ogromne oczekiwania. Nie zawiodłam się! Było wstrząsająco.. wzruszająco i prawdziwie. Piszę o "Wołyniu" Wojtka Smarzowskiego. Teraz już na chłodno.. a nie w emocjach jak poprzednio (dla chętnych opisałam moje emocje TU ). To był zdecydowanie film, który najbardziej mnie poruszył.. zmusił do myślenia, analizowania.. szukania informacji... wciąż czekam na wersję reżyserską łudząc się, że w jakiś sposób zostanie upubliczniona. Czy się doczekam? Oby! 
Obejrzyjcie koniecznie!

źródło: filmweb.pl



Na koniec zostawiam Was z kilkoma cytatami.. i życzę Wam i sobie przy okazji wspaniałego roku!