Blogowe cele i plany na 2018 .. plus odrobina podsumowania!

Blogowe cele i plany na 2018 .. plus odrobina podsumowania!

   
      Nowy Rok .. Stary Rok .. Cóż, to doskonała okazja by posumować i zamknąć za sobą to co było i wyznaczyć sobie nowe cele. W sumie to nie lubię tego robić. Wszelkie postanowienia jakie podejmowałam przy tej okazji brały w łeb. Zdecydowanie lepiej mi wychodzi planowanie "na bieżąco". Może dlatego, że jestem już na takim etapie życia, że nie czuję wewnętrznej potrzeby jakichś spektakularnych zmian? Z drugiej strony mądrzejsi ode mnie mówią, ze nie potrzeba specjalnej okazji by zacząć zmieniać swoje życie. Do tego potrzebne jest wewnętrzne przekonanie a nie odpowiednia data. No nie ma czegoś takiego jak odpowiedni moment.. przynajmniej ja w to nie wierzę. To jednak nie przeszkadza mi napisać ramowego planu dla bloga prawda? To akurat moge sobie zaplanować! O tym będzie ten post!

źródło

Zacznijmy jednak od podsumowania!

      Nie lubię podsumowań. Nie lubię robić czegoś, bo wypada. Wszelkie raporty, jakie musiałam i muszę pisać przyprawiają mnie o mdłości.. Nie zmieniło mi się to po tylu latach i pewnie już mi się nie zmieni. Dlatego moim blogowym podsumowaniem będą podziękowania dla moich czytelników!!

Dziękuję Wam, za ogrom inspiracji!
Dziękuję Wam, za to że jesteście, czytacie i piszecie!
Dziękuję Wam, że wciąż wracacie!
Dziękuję Wam, za ocean wsparcia w trudnych momentach!
Dziękuję za solidarność w trudnych chwilach!
Dziękuję za wszystko i.. proszę o więcej!

To dzięki Wam statystyki wciąż idą w górę.
To również dzięki Wam przybywa mi czytelników.
To, że blog się rozwija to nie tylko moja zasługa!

Dlatego dziękuję po stokroć!


Co planuję zdziałać w blogosferze?? 



Wciąż pisać o tym, co gra mi w duszy. O tym co wiem i co wyczytam u mądrzejszych od siebie. Nadal dniami publikacji będą wtorki i piątki.. chyba że zdarzy się obsuwa. Czym specjalnie nie będę się przejmować.. nie mam zamiaru być dla siebie zbyt rygorystyczna!


      Przemycić na bloga więcej recenzji książkowych, bo nie zapowiada się, by mój książkoholizm miał osłabnąć (właśnie czekam na kolejne książki). O książkach umiem mówić, ale pisać jeszcze nie potrafię tak, jakbym chciała. Nauczyć się robić to dobrze.. to mój cel na ten rok! 



      Być aktywniejszą w blogosferze. Nie ma to tamto. Bez tego nie zrobię kroku dalej! Nie ukrywam, czasem mi się nie chce czytać, czasem mnie ponosi jak czytam (i chciałabym wysłać autora do szkoły podstawowej, żeby się pisać nauczył). Ale są też wspaniałe, wartościowe blogi! Tych będę szukać więcej i więcej, bo lepiej czytać blogi, niż gapić się w TV!



      Wreszcie uruchomić fanpage na facebooku. To wstyd, żeby niemal dwuletni blog nie miał swojego miejsca w największym medium społecznościowym.



      Wreszcie przejść na własną domenę. Zrobię to, jak tylko znajdę kogoś, kto mnie za rękę przez ten proces przeprowadzi! Bo sama na bank tego nie zrobię. Jeśli chodzi o sprawy informatyczne, to równie dobrze mogłabym być ślepa, głucha i niema. Potrafię zepsuć wszystko...



I tak na koniec ostatnie postanowienie... takie blogowo-nieblogowe. Kupię wreszcie porządny aparat, żeby robić zdjęcia na bloga.. i nie tylko!



Oto moje cele i plany. Troszkę inne. To nie jest lista rzeczy do kupienia.. rzeczy do zobaczenia.. rzeczy do zmiany.. To mój ramowy plan blogowy!
Jak jest u Was?
Planujecie jakieś spektakularne trzęsienia ziemi w życiu?
Jakieś zmiany, które postawią wszystko na głowie?
Robicie listy noworocznych postanowień?
Z chęcią o nich poczytam! Może mnie zainspirujecie? Ostatnio właśnie inspiracji potrzeba mi najbardziej.. coś się po świętach rozleniwiłam!

Tymczasem szampańskiej zabawy w Sylwestra Wam życzę i baraku bólu głowy w Nowy Rok!
Ściskam Wszystkich mocno!





Dla Was wszystko co najpiękniejsze .. czyli życzę Wam!

Dla Was wszystko co najpiękniejsze .. czyli życzę Wam!

   
      W zeszłym roku to zaniedbałam, ale nie mam zamiaru popełnić tego błędu po raz drugi! Życzenia! Rzecz, bez której Boże Narodzenie nie jest Bożym Narodzeniem! Dla mnie to sprawa bardzo istotna i niebywale indywidualna. Wy moi drodzy czytelnicy jesteście dla mnie niebywale ważni, bez Was to miejsce nie byłoby takie jak jest dlatego i Wam należą się życzenia! Dlatego niezależnie od tego, czy Wasze Święta koncentrują się na aspekcie religijnym,  czy tez są zupełnie zlaicyzowane życzę Wam wszystkim i każdemu z osobna...


Tak po blogowemu:


Inspirujących ludzi dokoła.. by nie było problemów z zastojami twórczymi.
Kreatywności.. by nie było problemu z przelaniem myśli na klawisze komputera.
Chęci.. by zwyczajnie Ci się chciało, nawet jak Ci się nie chce
Czytelników.. którzy docenią Twój trud i będą Cię wspierać
Statystyk .. które będą szybować pod niebo
i .. SUKCESU!

Tak z serducha:


Radości.. by każdego dnia uśmiech gościł na Twojej twarzy.
Pokoju.. by smutki tego świata nie miały wstępu do Twojego serca.
Miłości.. by oświecała świat w każdej chwili Twojego życia.
Rodziny.. która będzie zawsze obok.
Przyjaciół.. którzy odbiorą telefon nawet o 2 w nocy mówiąc: już się ubieram gdzie jesteś.
Zdrowia.. aby spełniać marzenia.


      Kochani życzę Wam radosnych Świąt w rodzinnym gronie. Niech dla nikogo nie zabraknie miejsca, a wszystkie swary ustaną! Pamiętajcie, że w tym magicznym czasie cuda zdarzają się częściej niż zwykle!



Wszystkiego najpiękniejszego!!!!!






pees: Bella przesyła buziaki!!!!!!

Dla Ani i Sławka! .. przeczytaj, poślij dalej, POMÓŻ jak możesz!

Dla Ani i Sławka! .. przeczytaj, poślij dalej, POMÓŻ jak możesz!

   

      Nie znam Sławka. Za to znam Anię... może nie osobiście, ale w dzisiejszych czasach nie trzeba znać się osobiście by się polubić! Dlatego jest ten post! Ania i jej mąż potrzebują naszej pomocy. Pomocy materialnej. Sławek choruje ma złośliwego raka mózgu.. glejak to na ogół wyrok... ale w tym przypadku jest nadzieja!


Spójrzcie na nich! 

      Nie ukrywam, że sprawa walki o życie bliskiej osoby jest mi szczególnie bliska. W tym roku odeszła moja ukochana mama. Zabrał ją właśnie rak. Wredne, podstępne, mściwe choróbsko naszej cywilizacji. Ale Sławek umierać nie musi! Ma szansę. Baaa Ma ogromną szansę pokonać wroga i żyć! Jest już zaprawiony w bojach.. przeszedł dwie operacje, wyniszczające terapie. Żyje w cieniu glejaka już ładnych kilka lat! Biorąc pod uwagę że jego wróg jest w trzecim stopniu złośliwości to świetny wynik! I kurde oby tak dalej!

      Ania jest dzielna. Kiedy lekarze w Polsce rozłożyli ręce proponując tylko terapię zachowawczą, znalazła klinikę w Monachium. Tamtejsi lekarze powiedzieli TAK. Sławek rokuje bardzo dobrze, i został zakwalifikowany do terapii protonowej. Tylko.. no właśnie potrzeba na to kupę kasy. Mamy niecały miesiąc by zgromadzić 135 000 zł. Ja wierzę że się uda. Wierzę w ludzi. Mimo że dla dorosłych pieniądze zbierać jest trudniej.. mimo wszystko! Zbiórka ruszyła i będzie trwała do 10 stycznia. Czas goni! Musi się udać! Po prostu musi!!!

      Proszę kliknij w baner umieszczony na pasku bocznym, przeczytaj historię Ani i Sławka. Pomóż jak możesz. Sms to tylko 2,5 zł. Ten jeden raz możesz nie kupić nowej pomadki, ten jeden raz nie kupuj kolejnej maseczki, ten jeden raz odmów sobie batonika, kolejna ozdóbka do domu naprawdę jest Ci potrzebna? Zamiast tego wyślij proszę choć jeden sms. To niewiele.. ale jak wszyscy wyślemy po jednym lub dwa to zbierzemy pieniądze.


Dobro wraca!


Link do strony siepomaga: https://www.siepomaga.pl/zycieslawka 


      I tak na koniec... Pamiętaj, dobro zawsze wraca. Dziś Ty pomożesz mi, jutro ja Tobie. Jesteśmy zwykłymi szarymi obywatelami. Musimy się wspierać, szczególnie wtedy, kiedy zawodzą instytucje... 
      Aniu Kochana moja, wiem, ze to przeczytasz. Dużo siły dla Was obojga! Dużo wytrwałości! Na przekór wszystkiemu. Do tej pory się udawało i teraz się uda!!




Sarah J. Mass "Dwór cierni i róż" .. czytam bo lubię #3

Sarah J. Mass "Dwór cierni i róż" .. czytam bo lubię #3

   
      Dziś przychodzę do Was z kolejnym postem z cyklu #czytam bo lubię , to już trzeci raz! Tym razem to pierwszy tom sagi "Dwór cierni i róż" Sarah J. Mass jednej z moich ulubionych autorek fantasy. Po przeczytaniu Sagi Szklany Tron szukałam czegoś w podobnym klimacie, więc naturalnym wyborem była kolejna saga tej samej autorki.. pochłonęłam ją? Jestem rozczarowana? Zapraszam do czytania!


źródło: www.empik.com    



Co może powstać z połączenia baśni o Pięknej i Bestii
oraz legend o czarodziejskich istotach?
Sarah J. Mass stworzyła opowieść,
od której nie można się oderwać!


Dziewiętnastoletnia Feyra jest łowczynią. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythianu, krainy zamieszkanej przez rasę obdarzonych magią śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem. Podczas polowania Feyra zabija ogromnego wilka. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z wysokiego rodu Tamlin w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn.



Feyra musi wybrać - albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythianu i spędzi tam resztę swoich dni. Pozornie dzieli ich wszystko - wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyra będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?


Tyle od wydawcy co o książce myślę ja?


      Ludzie i Fae.. dwa światy, kiedyś bardzo mocno ze sobą skonfliktowane, dziś żyją we względnym, zapewnionym traktatem pokoju. Jednak coś wisi w powietrzu... Ludzie czują się coraz bardziej zagrożeni.. jednocześnie coraz bardziej wzrasta nienawiść do niegdysiejszych władców świata: nieśmiertelnych, magicznych i piekielnie groźnych istot Fae. Także w świecie Fae nie jest bezpiecznie, narastają konflikty, pojawiło się też śmiertelne zagrożenie..
      Na razie obie rasy oddziela mur, co będzie dalej? Na tym tle poznajemy Freyę.. młodą dziewczynę, która poluje w lesie by zdobyć dla swojej rodziny jedzenie. Niestety popełnia błąd... zabija Fae. Ten czyn karany jest śmiercią lub dożywociem na ziemiach znienawidzonych Fae... tak rozpoczyna się historia.

      Co myślę o książce? To typowa literatura młodzieżowa, którą osobiście bardzo lubię. Dlaczego? Bo jest niewymagająca, czyta się szybko i dostarcza mi rozrywki. Wielokrotnie pisałam, że dramatów dość mam w realnym życiu. Nie potrzeba mi ich jeszcze w książkach. Saga o Freii mnie zaintrygowała (i zirytowała) od samego początku. Mamy tu kolejną młoda bohaterkę, która popada w tarapaty. Cóż.. nic odkrywczego. Po raz kolejny też niemiłosiernie wkurza mnie jej postawa. Niby dzielna, niby odważna.. a jednak przepełniona kompleksami obrażona na cały świat zwykła zołza. Z jednej strony uważa się za nie wiem jak zaradną i sprytną, by za chwile wymyślać, że wszyscy nią pogardzają bo jest niepiśmienna, niewykształcona, brzydka i głupia. Powiedzielibyście typowa nastolatka.. może i tak. Może już zapomniałam, jak to jest nastolatką być.
      Książkę czyta się szybko 380 stron przy moim tempie czytania i mocno ograniczonym czasie to dwa wieczory. Język niewyszukany, typowy dla Sarah J. Mass. Dwór cierni i róż można podzielić na dwie części.. pierwsza trochę się ciągnie, niemal nic się nie dzieje, dopiero pod koniec... BUM! Ale o tym musicie przekonać się sami! Mnie końcówka zachęciła do sięgnięcia po kolejne tomy. Nie ukrywam, że mam je już za sobą. To naprawdę fajna lekka lektura.


W mojej prywatnej skali: 6,5/10


Jak zawsze zapraszam do dyskusji!
Serdeczności!!








pees. Sagę Dwór cierni i róż czytałam na tablecie.. ale skoro to seria książkowa, to pochwalę się Wam moimi nowymi łupami książkowymi! To moje prezenty ode mnie dla mnie. Tylko cztery... hahahaha! Dwie obyczajówki Magdy Witkiewicz.. Monika to Twoja wina, ze coraz częściej sięgam po tą autorkę! I dwie książki rodem ze świata fantasy. Opowieści ze świata Wiedźmina Geralta (kocham, wielbię, uwielbiam, czytałam milion razy!!) nowość "Szpony i kły". Oraz Andrzej Ziemiański dzięki któremu ponownie wrócę do Imperium Achai (jeśli nie czytaliście  książek o Cesarzowej Achai to polecam serdecznie!!). Recenzje wkrótce!!!


   

     


pees 2. Jak myślicie, to będzie głupio, jak sobie te książki zapakuję w papier i położę pod choinkę?? :D

    

Moje świąteczne inspiracje!

Moje świąteczne inspiracje!

   

Cześć Witajcie!


      Wszędzie na blogach widzę Boże Narodzenie, czy to w aspekcie prezentowym, dekoracyjnym, kulinarnym czy też duchowym! Tak sobie pomyślałam, że podzielę się z Wami i moimi inspiracjami. Bo dlaczego by nie! No dlaczego? Nie ukrywam, że ostatnio sporo czasu spędziłam na Pintereście. Najwięcej czasu spędziłam na poszukiwaniach idealnej choinki. Cóż.. w tym roku po raz pierwszy będę miała ją absolutnie od początku do końca swoją własną. Wybraną i udekorowaną tak, jak sobie to kiedyś tam wymarzyłam.


      W tym poście znajdziecie sporo zdjęć.. pokażę Wam, jaką najbardziej lubię estetykę. Do czego będę dążyć w moim własnym domu. Jasne, na raz wszystkiego się zrobić nie da.. ale pomarzyć można prawda? Dziś piątek, piąteczek, piątunio.. więc zapraszam na luźniejszy post. Przecież nie zawsze musi być na poważnie.

1. Choinka!


      Moje inspiracje choinkowe mogliście zobaczyć w zeszły piątek (dla tych co nie widzieli KLIK). A jak wygląda moja choinka? Śledzący mnie na instagramie już ją widzieli. Cała reszta czytelników zobaczy ją poniżej. Według mnie jest idealna! Dwu kolorowa.. biel i szampan. Do tego światełka i wstęga. Ja się jaram tak, że nawet kręgosłup mniej boli!

   

   

   

2. Stroiki!

      Tu się Wam muszę przyznać.. jeszcze nic nie mam. Koncentrowałam się na szukaniu inspiracji. Nie ukrywam, że głównym źródłem inspiracji jest Pinterest.. no bo jakie inne źródło? Znacie lepsze? Mam teraz sporo czasu bo dużo leżę.. więc mam czas godzinami przeglądać to medium ufff... można przepaść!

*


*

*

*

*

*



3. Dekoracja stołu

      To w sumie trzecia i ostatnia rzecz która zaprząta mi głowę... jak udekorować stół. Minimalistycznie, czy jednak na bogato? Ta pierwsza opcja jest idealnie w moim stylu, ta druga kłóci się z moim poczuciem estetyki.. ale może właśnie to jest opcja na ten moment? Nie mam pomysłu.. a chciałabym, żeby było idealnie.. Macie jakieś swoje patenty na dekorację stołu?


*


*


*


*

      Tyle ode mnie! Jak wyglądają Wasze przygotowania? Domy przystrojone? A może darujecie sobie w tym roku zabawę w świąteczną gorączkę? Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze!







Kreatywność.. co ją ogranicza?

Kreatywność.. co ją ogranicza?

   

      Jacek Kłosiński, to jeden z moich guru, jeśli chodzi o kreatywność i kreatywną pracę. Śledzę jego bloga już od dłuższego czasu i czytam wszystko co pisze, starając się wcielać jego rady w życie. Kilka dni temu słuchałam jednego z jego podcastów. To tam usłyszałam o 5 tamach, które nas blokują nasze procesy twórcze. Niby nic odkrywczego ale wiecie.. postanowiłam się podzielić się z wami wiedzą. Już dawno nic o kreatywności nie było więc...


Na początek proste ćwiczenie polecane przez Jacka Kłosińskiego.
Weź kartkę i długopis, i narysuj jabłko. ...

co przeszkadza kreatywności
   


Już? To zaczynamy opowieść o tym, co blokuje naszą kreatywność


1. Uproszczenia myślowe


      Oszczędność poznawcza to mechanizm obronny naszego organizmu. Niejako sami z siebie uczymy się stosować uproszczenia i skróty myślowe, bo zwyczajnie nie jesteśmy zdolni przetwarzać wszystkich informacji, jakie do nas docierają. Natomiast jeśli chodzi o kreatywność zarówno skróty myślowe, jak i zdrowy rozsądek bardzo często są naszymi wrogami. Sprawiają, że myślimy schematycznie. Schematy są bezpieczne i często przydatne, ale jeśli chcesz tworzyć niestety lepiej je odrzucić.
      Jak pokonać oszczędność poznawczą? Jacek podpowiada, żeby analizować, działać. Rozkładać na czynniki pierwsze i składać na nowo ale inaczej. To ze myślenie kreatywne jest impulsywne to frazes. Już kiedyś pisałam, że na pomysły wcale nie wpadamy nagle! To zawsze jest proces.. nawet jeśli nie jesteśmy go świadomi. Dlatego nie należy zakładać, że nurtujące nas problemy rozwiążemy z marszu. Analogicznie jest z blogowaniem.


2. Syndrom wyuczonej bezradności


      Znasz ten stan, kiedy wielokrotnie coś się nie udaje i w końcu się poddajesz? To właśnie syndrom bezradności. Zupełnie obcy dzieciom, a dopadający dorosłych. Wyobrażacie sobie chłopca , który próbuje nauczyć się jeździć na rowerze i poddaje się po 5.. 10 upadku? Ja nie bardzo. Natomiast jestem wstanie wyobrazić sobie mężczyznę który próbuje zrobić to samo i poddaje się za 5 razem, dochodząc do wniosku że i tak się nie nauczy. Ot.. syndrom bezradności.
      Jak pokonać bezradność? Osobiście znam tylko jeden sposób.. trzeba być upartym jak osioł i mieć anielską cierpliwość. Innej drogi nie ma. Twoje pomysły są wciąż odrzucane? Nie poddawaj się, próbuj wciąż od nowa. Analizuj, zmieniaj podejście i przede wszystkim nie poddawaj się.

 
co przeszkadza kreatywności
   

3. Efekt IKEA


      O Efekcie IKEA już na blogu pisałam tutaj ale nie zaszkodzi powtórzyć. W skrócie: jeśli w coś włożymy więcej wysiłku, to bardziej to szanujemy. Jeśli mamy poczucie wpływu na wydarzenia/rzeczy to bardziej się angażujemy. Nie inaczej jest z kreatywnością. Jeśli czujemy się w jakąś sprawę zaangażowani, jeśli nie jest nam kompletnie obojętna to jesteśmy bardziej kreatywni.


4. Efekt zakotwiczenia


      Kolejność informacji jakie dostajemy (lub podajemy sami) ma bardzo duże znaczenie. Udowodniono, że to układa sposób myślenia i postrzegania. Informacje podawane jako pierwsze zakotwiczają się w naszym umyśle tak, ze kolejne odnosimy do tych, które już mamy.
W jaki sposób blokuje to nasza kreatywność? Jeśli  długo pracujemy w jednej branży, poruszamy się w jednym temacie zaczynamy mieć klapki na oczach. Zaczynamy myśleć  jednotorowo. Dlatego tak ważne jest, by urozmaicać sobie życie. By stymulować nasze postrzeganie świata.


5. Klątwa wiedzy.


Ahh.. o klątwie wiedzy też pisałam szerzej TU. Ale pokrótce chodzi o to, że jeśli posiadamy jakąś wiedzę. Jeśli jest ona dla nas oczywista. To łatwo zapominamy o tym, że ktoś inny może nie wiedzieć tego co wiemy my.
Jak z tym walczyć? Najprościej jest spojrzeć na problem z punktu widzenia innej osoby. Spróbuj zabawić się w teatr... tak gra aktorska bardzo pomaga w takich sytuacjach.

 
   

A teraz pora na rozwinięcie ćwiczenia:

Co narysowałeś czytając polecenie? Jabłko? Kilka jabłek? Pewnie tak... A teraz weź poprawkę na wymienione wyżej tamy, które blokują kreatywność. Odrzuć schematy, odrzuć wszystko co wiesz na temat wyglądu jabłka, postaw się w roli dziecka.. co teraz pomyślisz/powiesz/narysujesz ? Sok jabłkowy? szarlotkę? a może symbol popularnej marki sprzętu elektronicznego? Puść wodze fantazji... pozwól rozwinąć skrzydła swojej kreatywności!

Spróbujesz?

W takim razie zostawiam Cię z nowym hasłem!

RUBIN!

Do dzieła mój Drogi czytelniku!!


Jak zawsze przesyłam moc dobrej energii! I bardzo Wam dziękuję za Waszą!!










pees: Nie zapomnij napisać mi swoje skojarzenia! To będzie świetna zabawa! Może zapytasz dziecko co powie?
Czy można czuć jednocześnie strach i podekscytowanie kiedy myśli się o Bożym Narodzeniu?

Czy można czuć jednocześnie strach i podekscytowanie kiedy myśli się o Bożym Narodzeniu?

   

      Znacie to uczucie, że czegoś się boicie i jednocześnie na przekór wszystkiemu na to czekacie? Ja mam tak z tegorocznym Bożym Narodzeniem. Kocham okres przedświąteczny, przygotowanie, krzątaninę, oczekiwanie na Pierwszą Gwiazdkę.. To magiczny rodzinny czas. Jednocześnie w tym roku będzie inaczej, będzie milion razy gorzej bo bez mamy... tego sobie wyobrazić nie mogę. Straszno tak...


      Tak dziwnie mi w tym roku... jednocześnie się cieszę, bo magii Świąt Bożego Narodzenia nie da się nie poddać! Więc czuję to wewnętrzne podekscytowanie. Z drugiej strony świadomość, że to będą święta bez mamy dobija. Nawet jak dekorowałam dom, to towarzyszyły mi słodko-gorzkie emocje. NIby uśmiech na twarzy bo lampeczki.. a z drugiej ...
      Wczoraj zadzwonił tata, jego pierwsze pytanie brzmiało: co ze świętami? Ałć! "Przyjedziemy tato! Nie zostaniesz sam nawet na minutę, tak jak teraz nie zostawiamy Cię samego na jakiś dłuższy czas." Powiem Wam szczerze.. boję się tych Świąt. Boję się tego pustego miejsca.. Bo przecież już nigdy nie będzie tak jak zawsze. Nie ma mamy, nie będzie klimatu. Mogę stawać na głowie.. ale tej ciepłej atmosfery, jaką ona wokół siebie tworzyła nie podrobię... baaa nawet próbować nie będę. Na myśl o przygotowaniach robi mi się smutno. Zawsze robiłyśmy to razem... nawet jak już była słaba w zeszłym roku to pomagała, była obok, podpowiadała... Ehh.. człowiek wszystko zniesie.. ale będzie trudno noo..
      Wiecie.. tak sobie wczoraj po rozmowie z tatą myślałam, czy by go nie zabrać z domu tutaj do mnie. Ale przecież jest jeszcze mój braciszek... musimy coś decydować, bo święta tuż tuż! W sobotę jak zdrowie pozwoli i plecy nie zaprotestują to będziemy ubierać choinkę. Swoją droga masakra z tymi moimi plecami... miało być lepiej.. a na razie poprawy jakiejś specjalnej nie widzę. A od leżenia to mnie już tyłek bolec zaczyna. Poszłabym z Bellą na spacer a tu zonk... jeszcze nie. Cóż.. rehabilitacja może potrwać.. uczę się cierpliwości!
      Jak Wasze przygotowania do Świąt? Posprzątane? Pierniki popieczone? Domu udekorowane? Ja już mam udekorowane niemal.. Tak sobie myślę.. ze odwracam tym uwagę od ... no właśnie. Tyle tu pisałam o mierzeniu sie ze strachem, stawianiu czoła problemom. Choć z drugiej strony.. mój problem jest nie do rozwiązania, mama nie wróci. Muszę to wszystko przeżyć i tyle.. Ehhh smęcę! Ale kiedy nawet Bubel ze swoimi świątecznymi piosenkami nie pomaga to.... Nic dam radę! No i zawsze mogę wtulić nos z mięciutkie psie futerko i sobie popłakać nie? Taki słodko-gorzki ten czas...

Na koniec mam do Was prośbę. Opowiedzcie mi o swoich choinkach? Podążacie za modą? Preferujecie pstrokato i bogato czy jednak stonowanie. Choinki żywe czy sztuczne? jestem bardzo ciekawa! U mnie choinka będzie sztuczna jeszcze nie wiem dokładnie jaka ją udekoruje.. na razie szukam inspiracji!

źródło 


źródło

źródło

źródło

źródło


źródło


Życzę Wam wspaniałego weekendu! Serdeczności przesyłam!






Kortyzol mój wróg .. czyli kilka sposobów na stres!

Kortyzol mój wróg .. czyli kilka sposobów na stres!

   

      Kortyzol czyli hormon stresu. Produkują go nadnercza.. im więcej nerwów tym więcej kortyzolu, a co za tym idzie większy stres. Jakiś czas temu przeczytałam, że że podwyższony poziom kortyzolu to znam rozpoznawczy milenialsów.. cóż coś w tym jest.  Żyjemy w ciągłym biegu, wciąż mamy podwyższona adrenalinę i wielu z nas lubi ten stan. Tylko to niestety wiąże się ze stresem, a powszechnie wiadomo, ze stres to cichutki zabójca. Coraz częściej się mówi, ze to on leży u podstaw większości chorób. Jak z nim walczyć? Każdy ma swoje sposoby... ja też!


1. Obcowanie z naturą


      Może jestem nudna i się powtarzam, ale trudno. Natura wpływa kojąco na nasz organizm. Więc jeśli jesteś mocno zestresowany idź na spacer. Mnie nic tak nie uspokaja jak spacer po polach. Ale i w mieście można znaleźć miejsca, gdzie da się wyciszyć. Latem w Warszawie idealnym miejscem są Bulwary Wiślane z małym zastrzeżeniem.. to musi być w tygodniu i rano. Wtedy nie ma tam żywego ducha. Siada człowiek (po praskiej stronie na piachu, po warszawskiej na ławeczce) i gapi się na Wisłę. Ona sobie płynie, a Ty czujesz, jak się uspokajasz. Majestatyczna, groźna ale uspokaja!

2. Przyjaciele.


      Nic mnie tak nie uspokaja jak spotkanie z moją Andziu! Znamy się milion lat, możemy nie widzieć tygodniami (zwłaszcza teraz, gdy dzieli nas 150 km), ale to nic! Dla chcącego nic trudnego. Jeśli nie osobiście to można gadać przez telefon... godzinami!

  

3. Blogi i blogerzy


      Mnie blogosfera odstresowuje i nieustannie motywuje! To kopalnia pozytywnych emocji i niewyczerpane źródło inspiracji. To też jedno z miejsc, gdzie można "uciec" od złych emocji. Dać nurka między kolejne blogi i się wyciszyć.


4. Dobre wspomnienia


      Nazywam to celebracją sukcesów. Kiedy mam pod górkę. Kiedy szef wisi mi nad głową a klient po raz kolejny odrzuca wydawałoby się dopięty projekt, a ja czuję, ze ciśnienie mi się podnosi... Wyłączam się! Przywołuję do siebie sukcesy z przeszłości i rozkoszuję się nimi przez chwilę! To taki mechanizm obronny. Działa.. choć trzeba go w sobie zbudować.

5. Ruch


      Ćwiczenia to endorfiny... te z kolei to zabójcy kortyzolu. Wniosek? Jesteś zestresowana? Zmęcz się! Wytwórz armię endorfin i pokonaj nimi podstępnego wroga! Działa! U mnie najlepiej sprawdzają się interwały.. one dodatkowo wyłączają mój mózg, śmiejcie się, ale ja ćwiczenia powtarzam mechanicznie i za wiele przy nich nie myślę. Niby się przy tym męczę, ale odpoczywam!

   

6. Zacznij oszczędzać!


      Banał! Ale czasem warto o rzeczach banalnych mówić. Powszechnie wiadomo, że największym źródłem stresu potrafi być brak stabilności finansowej. Cóż.. jest na to jedna rada. Trzeba mieć tą poduszkę finansową. To poza ekstremalnymi przypadkami możliwe. Da się odłożyć te kilkadziesiąt złotych miesięcznie bez szkody dla stopy życiowej. Po kilku latach uzbiera się z tego mała sumka, która da poczucie, ze w razie W nie jest tak źle. Tu się kłania zasada nie ilość a jakość. Bo jeśli ktoś ma mało pieniędzy, to nie powinno go być stać na śmieci, które za chwilę trzeba będzie wyrzucić i kupić nowe.

7. Nie "zestresowana", a "podekscytowana"


      To takie troszkę działanie podprogowe i oszukiwanie mózgu. Ale u mnie to działa zwłaszcza w sytuacjach publicznych wystąpień. Zamiast mówić "ależ jestem zestresowana", powtarzam sobie "ależ to ekscytujące", "ależ jestem podekscytowana". Na początku mój mózg protestował, ale z czasem się poddał i daje oszukiwać. A co za tym idzie nie wysyła już sygnałów o stresie (w każdym razie nie tak mocno jak wcześniej).

8. Mów wolno, myśl szybko


      To naczelna zasada wszelkich rozmów, zwłaszcza tych służbowych. Wysłuchaj co rozmówca ma do powiedzenia przez kilkadziesiąt sekund, delikatnie przerwij. Upewnij się, że dobrze zrozumiałeś i potem odpowiedz. Takie postępowanie pozwala uniknąć nieporozumień, to z kolei powoduje spadek adrenaliny. A dalej to wiadomo.. mniejszy stres.

    

9. Muzyka


      To tak dla formalności. Muzyka łagodzi obyczaje prawda? Dlatego sięgaj po nią kiedy tylko możesz, ona ukoi nerwy, wyciszy i spowoduje, ze się uśmiechniesz. Na mnie dźwięki tak działają. A jak jest u Ciebie?

10. ... 


      ... a to miejsce na Twój sposób na stres, podziel się nim ze mną proszę!



      To kilka moich sposobów na walkę ze stresem. Większość pewnie dobrze znacie, może chcielibyście coś dodać? Może o czymś pisząc ten post zapomniałam? Śmiało! Zapraszam do dyskusji!


Przesyłam Wam moc dobrej energii rodem z malowniczej mazowieckiej wsi!





Copyright © 2014 Draqilka.. rozwijajmy się razem , Blogger