Draqilka w kuchni odc. 3 - Drożdżowy zaplataniec z czekoladą.

Draqilka w kuchni odc. 3 - Drożdżowy zaplataniec z czekoladą.

     

    Witajcie!

    Dziś przychodzę do Was, z ciastem drożdżowym. Ciastem, które jest nie przymierzając moją Piętą Achillesową! Dlaczego? Nie mam cierpliwości, by wyrabiać i wyrabiać... aby zrobić ciasto drożdżowe muszę mieć wenę, lub być pobudzona i mieć do zużycia sporą ilość zbędnej energii! Ojj nic tak nie odstresowuje, niż wyżywanie się na cieście!
    Ciasto drożdżowe jak wszyscy wiedzą wymaga pracy pracy i jeszcze raz pracy! Ale ponieważ bez pracy nie ma kołaczy.. to zaczynamy! Ahh przepis z mojej biblii wypiekowej Moje wypieki.


Składniki:


  • Szklanka mąki pszennej;
  • 14 g drożdży świeżych lub 7 g drożdży suszonych;
  • Pół szklanki mleka;
  • 2 duże żółtka ;
  • 50 g cukry
  • 50 g roztopionego masła
  • 16 g cukru wanilinowego



Kolejność działań:

Punkt 1

Przesiej mąkę i połącz z drożdżami, jeśli używasz drożdży mokrych nie zapomnij o zrobieniu rozczynu (na 14 g drożdży pół łyżki cukru.. wymieszać dodać kolka łyżek ciepłego mleka mieszać aż się drożdże się rozpuszczą, dodać łyżkę mąki mieszać by pozbyć się grudek.. odstawić na 15 minut.. sporo zachodu do ciast osobiście preferuję drożdże suche)wyrób, na koniec dodaj rozpuszczony tłuszcz

Punk 2

Odstaw w ciepłe miejsce na ok 1,5h, tak by ciasto podwoiło swoją objętość

Punkt 3

Wyrośnięte ciasto lekko zarób i rozwałkuj na prostokąt. Posmaruj nutellą/czekoladą/masłem orzechowym orzechowym i zwiń w naleśnik.

Punk 4.

Ostrym nożem przetnij rulon na pół, ale zostaw złączone przy jednym końcu. Zapleć i zalep drugi koniec. Odstaw do wyrośnięcia na ok. 30 minut



drożdżowy naleśnik :D



kroimy na pół

zawijamy!



Punkt 5

Wyłóż na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piecz ok 15-20 min, temp. 180 st. Ja piekłam w opcji z termoobiegiem.


cwaniaki w piekarniku

zaraz po wyjęciu



Punkt 6

Wsuwaj do kawy lub ulubionej herbaty!



Wolne wnioski. :D

Z podanych składników wychodzi jeden Zawijaniec wielkości chałki. Ja potroiłam składniki. Dlatego mam cztery!
Ciasto drożdżowe jak ciasto drożdżowe trzeba się przy nim porządnie namachać (chyba że ktoś jest nowomodnym gadżeciarzem i ma maszynę, ja tam ze starej szkoły jestem), ale jaka satysfakcja! Polecam, wychodzi pycha. W przepisie jest jeszcze lukier.. ale nutella jest tak słodka, że lukier wydaje się zdecydowanie zbędny!



SMACZNEGO!




Dawno nie było muzyki. Dziś zostawiam Was z Michaelem. Co by o nim nie mówić, artystą był genialnym.. 
To chyba moja ulubiona jego piosenka.. nie chyba na pewno! 














Kulturalni ulubieńcy odc. 4 - Wrzesień

Kulturalni ulubieńcy odc. 4 - Wrzesień

     


    Wrzesień to jeden z moich ulubionych miesiąców w roku. Babie lato w pełni, przyroda tętni feerią barw, jest jeszcze ciepło, ale nie ma już upałów. Komary powoli znikają.. pięknie jest! Wrzesień kojarzył mi się od zawsze z powrotem do szkoły.. co zawsze bardzo lubiłam. Lubiłam szkołę nooo... może dlatego, że szło mi w niej łatwo, nie musiałam zakuwać, nie musiałam spędzać nad książkami nie wiadomo ile czasu.. a oceny były więcej niż przyzwoite. Aspiracji bycia kujonem nie miałam.. bo i po co?  Wrzesień to też wzrost mojej kreatywności.. i zapotrzebowania na kulturę. Książki wręcz pochłaniam, biegam do kina, zdarza mi się iść do muzeum czy galerii (choć akurat za tym nie przepadam.. a już jak mnie ciągną na jakąś wystawę sztuki nowoczesnej? kompletnie nie rozumiem co artysta miał na myśli rysując kwadrat na białym tle.. toż pięciolatek jest wstanie coś takiego wymyślić... czym się zachwycać nie wiem.. i szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to!). Ale ale.. ma być o ulubieńcach więc:



1. Piosenka miesiąca lekko.

    W tym miesiącu w moich uszach królowała Adele. Boska, przewspaniała, genialna Adele! Szczerze powiedziawszy wolę jej starsze utwory, a najnowsza płyta mnie nie zachwyciła (mam wrażenie, że piosenki są do siebie bliźniaczo podobne), niemniej jednak nie umniejszyło to mojego uwielbienia dla artystki. Na ulubieńca miesiąca wybrałam najnowszy (chyba) singiel. Nucę to ostatnio non stop pod prysznicem. :D





2. Piosenka miesiąca poważniej.

    Pojadę klasykiem. We wrześniu do spółki z Adele w moich uszach królował Nat King Cole. Dlaczego? "Winter is comming" a ja przestawiam się powoli z energetycznych wiosenno-letnich kawałków, na pełne melancholii i klasy piosenki z duszą. Wybierając ulubieńca wahałam się między Unforgettable a When I fall in love .. stawiam jednak na tą drugą.





3. Książka miesiąca.

    Seria "Szklany Tron" zdecydowanie skradła mi serce w tym miesiącu. Cztery tomy połknęłam w niespełna dwa tygodnie. Nie bez znaczenia było na pewno to, ze mój laptop dostał zapaści i był w szpitalu. Zaczęłam czytać Diunę.. ale wrzesień zdecydowanie należy do Sarah J. Mass i Szklanego tronu. O czym to?
    To opowieść o drodze jaką pokonuje siedemnastoletnia Zabójczyni. Celaena została znaleziona przez Króla Zabójców na wpół żywa nad rzeką... i wyszkolona na zabójce idealnego. Była najlepsza w swoim fachu. Poznajemy ją, kiedy Następca Tronu Diorian przybywa by uwolnić ją z kopalni soli (zdradzona trafiła tam rok wcześniej), by wzięła udział w turnieju na Obrońcę Króla. Jaka jest Celaena? Piękna, piekielnie niebezpieczna i .. zagubiona. Przez kolejne tomy obserwujemy jak się rozwija, jak odkrywa swoje przeznaczenie.
    Opinia?
Główna bohaterka: w odróżnieniu od większości kobiecych bohaterek, jakie można spotkać w literaturze Cealena jest samowystarczalna, niezależna, nie potrzebuje by "ktoś się nią opiekował", przeszła piekło i wyszła z niego jeszcze silniejsza.
Zarys fabuły: cóż przewidywalny (dobro walczy ze złem, świat magiczny splata się ze światem śmiertelników, mamy tu potwory z innych wymiarów i dobre rasy "nie ludzi"). ale nie do końca, parę rzeczy mnie jednak zaskoczyło.

Czy polecam?
Tak. To fajna lektura i dla młodszych i dla starszych, szczególnie dla tych, którzy lubią literaturę fantasy.

W mojej prywatnej skali Seria Szklany Tron to solidne 8/10



      
Ahh.. zapomniała bym kilkanaście dni temu była premiera 5 części Sagi Szklany tron.. nie mogę się doczekać polskiego tłumaczenia! :D


4. Serial miesiąca.

    Uwaga będzie po polsku!

Otóż w tym miesiącu wygrywa RANCZO! Lubię ten serial.. mimo że jest jedną wielką propagandą sukcesu jaki przynosi UE. To jednak dialogi, mistrzowski duet Żak - Barciś, do tego wspaniały Paweł Królikowski, no i genialna "Ławeczka" sprawiają, że serial ogląda się z przyjemnością. Nie będę się rozpisywać, bo każdy ten serial zna. jedni go lubią inni nienawidzą.. jak z resztą ze wszystkim.

W mojej prywatnej skali Ranczo to mocne 8/10


5. Film miesiąca.

    Zastanawiałam sie dość długo co wybrać i postawiłam na X Men Apocalipse.
Dlaczego?
Bo lubię!
Bo od filmów wymagam uśmiechu, a nie dramatów (tych mam wystarczająco dużo w życiu).
Bo film ma mnie bawić, a nie wyciskać ze mnie łzy.
Bo lubię si-fi i fantasy .. ale to wie już każdy, kto czyta tego bloga.
A już Magneto mieszkający w podwarszawskim Pruszkowie (który to Pruszków wygląda jak angielska wieś z XIX w, a nie polskie małe miasteczko z czasów komuny) i mówiący po polsku... ;)

W mojej prywatnej skali 6,5/10



6. Cytat miesiąca.


autor grafiki: ja :D







Bullet Journal .. sposób na ogarnięcie chaosu!

Bullet Journal .. sposób na ogarnięcie chaosu!

     



    Wszystko zaczęło się od Magdy Mirkowicz z My Pink Plum. Magda jest dla mnie niewyczerpanym wręcz źródłem inspiracji i wiedzy. Otóż to Ona swoim wpisem na blogu (i filmikiem na youtube) zainspirowała mnie do stworzenia BuJo. Co to takiego BuJo? To osobisty system notatek (nie umiem inaczej tego nazwać). Jest tylko nasz, bo szyty przez nas na swoją własną miarę.
    BuJo składa się z dwóch części. Pierwsza to kolejne dni tygodnia, miesiąca roku i część cykliczna. Np. co miesiąc rozpisujemy sobie plan treningów (kiedy fitness, kiedy pływanie a kiedy odpoczynek), wyniki centymetrowe w czasie diety, zaplanujesz sobie pielęgnację ciała (kiedy olejowanie włosów, a kiedy maseczki na twarz). Wydaje mi się, że to będzie przydatne przy wyrabianiu sobie nawyków. Ale o tym napisze już po kilku tygodniach prowadzenia BuJo.
    Zapytacie: na co? po co? mogę sobie taki kupić! Zapytam Was wtedy: gdzie frajda? gdzie pobudzanie mózgu? gdzie miejsce na kreatywne tworzenie? gdzie miejsce na zadowolenie i zabawę? Ehh mogłabym tak bez końca, napiszę tylko.. już samo wybieranie odpowiedniego zeszytu, przekopywanie internetu w poszukiwaniu inspiracji dało mi mnóstwo frajdy!
    Postanowiłam, że tak jak Magda zacznę od października. By mieć troszkę czasu na wymyślenie co i jak po kolei. Ahh uwielbiam robić takie rzeczy.. już czuję, że będę się przy tym niesamowicie bawić.
    BuJo to niemal nieograniczony system. Ponieważ robimy go na bieżąco  w trybie max miesięcznym, możemy go z czasem rozwijać i rozwijać, jedyne co nas ogranicza to nasza własna wyobraźnia.

Co będzie w moim Bullet Journal? 

  • plan treningów;
  • plan wyrabiania w sobie dobrych nawyków żywieniowych;
  • pomysły na nowe notatki na blogu;
  • listy książek, które chcę przeczytać;
  • listy filmów, które chcę obejrzeć;
  • plan pielęgnacji skóry;
  • wyzwania
Na razie wymyśliłam tyle. Wytrwale rozplanowuję to w zeszycie.. do rysunków ręki nie mam, ale myślę, że z czasem się wprawię prawda (przynajmniej tak twierdzi Magda)? Jak pisałam wyżej, ogranicza mnie tylko moja wyobraźnia.

Jak zacząć Bullet Journal? Jak zaplanować? Co po kolei?


Znaczniki

Znalazły się one zaraz za strona tytułową (jeszcze nie jest gotowa więc nie pokazuję). To tu zapisałam sobie wszystkie wyjaśnienia znaczków, jakich będę używać. Sporo miejsca zostało, wiec mogę tu jeszcze dużo dopisać (zaplanowałam na to dwie strony).


spis znaczników

Indeks

To taki nasz prywatny spis treści (w BuJo numeruje się strony) dzięki niemu mamy wszystko jasno opisane co gdzie, kiedy, na której stronie. Warto zostawić na to trochę miejsca (ja zostawiłam cztery strony)


Kalendarz roczny

Poszperałam troszkę w necie i stwierdziłam, że warto zrobić sobie taki roczny kalendarz, zaznaczymy sobie w nim mega ważne rzeczy z dużym wyprzedzeniem.. np. urodziny/imieniny bliskich. Taki kalendarz może też pełnić funkcję kontrolera miesiączki.


Kalendarz miesięczny

To tu tak naprawdę zaczyna się zabawa. Mamy miejsce na stronę tytułową. Dalej u mnie są miesięczne planery: "plan treningów", "beauty planer" i "plan dobrych nawyków". To jest właśnie część cykliczna, o której pisałam wyżej. Myślę, że z czasem powiększę ją o część filmowo/serialowo/muzyczno/książkową.


strona tytułowa Października

plan treningowy
beauty planer

Po części cyklicznej miesiąca przychodzi część codzienna.

rozpiska tygodniowa


Na razie jeszcze jest tu pusto, ale obiecuję, że pochwalę się moimi doświadczeniami z frontu BuJo. Opiszę też czy to działa czy nie. Trzymajcie kciukasy!! Na koniec zostawiam Wam link do angielskiej strony BuJO! Bullet Journal












Przeczytane w 2016

Przeczytane w 2016

      


    Ten post jest w sumie bardziej dla mnie niż dla Was. Ale co tam. Postanowiłam się z Wami podzielić tym co czytam. Nie będzie tu recenzji. Nie będzie zachwytów, tylko lista tytułów. Mam wrażenie, że wciąż czytam za mało.. choć jak to mówią moi bliscy, wyrabiam normę za kilkunastu Polaków. Ale do rzeczy. Będę ten post edytowała sukcesywnie co tydzień, może co miesiąc.. zobaczymy co wyjdzie na koniec roku! Oczywiście przewiduję kontynuację w latach kolejnych! Jestem molem książkowym nooo.. teraz czytam więcej e-booków, ale każdemu powiem, ze NIE MA TO JAK PAPIEROWA KSIĄŻKA!



Sierpień 2016



  1. Trudi Canavan - Trylogia Czarnego Maga Tomy 1-3
  2. Jojo Moyes - Zanim odszedłeś
  3. Jojo Moyes - Zanim się pojawiłeś
  4. Witold Gadowski - Wieża Komunistów

Wrzesień 2016


  1. Mass Sarah J. - Saga Szklany tron Tom 1-4
  2. Andrzej Sapkowski - Miecz Przeznaczenia, Ostatnie życzenia, Saga o wiedźminie Tomy 1-5
  3. Stanisław Michalkiewicz - Antypolonizm


Październik 2016

  1. Pachnidło - Patrick Suskind
  2. Kryptonim Burza - Vladimir Wolff
  3. Twierdza Szyfrów - Bogusław Wołoszański
  4. Na Imię jej było Lily - Bohdan Tymieniecki
  5. Trylogia Niezgodna - Veronica Roth
  6. Laleczka - Joy Fielding


Listopad 2016

  1. Harry Potter i przeklęte dziecko - J.K Rowling
  2. Dziewczyna z pociągu - Paula Hawkins
  3. Mercedes Tompson Żar Mrozu - Patricia Briggs
  4. Trylogia Więzień Labiryntu -James Dashner


Grudzień 2016

  1. Ciała Niebieskie - Tanja Duckers











Niskie poczucie własnej wartości? Oto jak sobie z tym poradziłam!

Niskie poczucie własnej wartości? Oto jak sobie z tym poradziłam!

      
    Dlaczego myślimy o sobie źle? Z mojego doświadczenia wynika, że to skutek trzech rzeczy: błędów w myśleniu, które prowadzą do samospełniających się przepowiedni i myślenia automatycznego.
    Co to takiego to błędne myślenie? Ano proszę:

  • wszystko albo nic - jeśli coś mi nie wychodzi, to nawet tego nie tykam - kiepsko gotuję? więc nie będę gotować wcale, średnio mi wychodzi taniec? to uparcie na każdej imprezie podpieram ściany warcząc na każdego kto próbuje wciągnąć mnie do zabawy;
  • myślenie katastroficzne - jeśli wezmę w czymś udział to będzie katastrofa - "nie będę nawet próbować ci pomagać przy tym cieście, bo na pewno coś zepsuję", "nie nauczę się prowadzić, bo na pewno spowoduję wypadek", "nie zacznę remontu, bo robotnicy na pewno coś zepsują";
  • muszę/powinienem - "muszę być zawsze najlepszy", "moja córka musi być najlepsza w klasie", "muszę zasiadać we wszystkich komitetach";
  • selektywność - koncentrowanie się na jednej uwadze i ignorowanie pozostałych - jedna z koleżanek mówi, ze nowa fryzura jest kiepska, więc skupiam się na jej ocenie i ignoruję dwadzieścia innych pochlebnych.

    Błędne myślenie niemal zawsze prowadzi nas do tzw. "samospełniającej się przepowiedni. Znacie ten mechanizm??


Samospełniająca się przepowiednia


    Stąd już krok do myślenia automatycznego. Określone sytuacje zaczynają w nas wywoływać określone, najczęściej negatywne emocje. Wracając do tej nieszczęsnej kuchni: Nie wychodzi nam gotowanie, więc automatycznie myślimy o sobie jako o nieudaczniku, a to wywołuje w nas pogardę do samych siebie.

myślenie automatyczne


    Jak temu przeciwdziałać? Mam dla Was wypróbowane na skórze mej sposoby. W sumie nadal je stosuję. By upominać samą siebie, by nie zapomnieć, by się nie dać złym emocjom i nieprzychylnym ludziom.. a tych są całe tabuny.

OTO ONE!


1. Lista sukcesów

    Weź notatnik, lub otwórz program tekstowy na laptopie i spisz listę swoich sukcesów. Nie ograniczaj się. Numeruj i spisuj wszystko co przyjdzie Ci do głowy. Staraj się każdy sukces opisać max jednym zdaniem. Dużo tego będzie prawda? Nie kieruj się żadną "ważnością" czy "wielkością". To ze pieczesz wyśmienitą szarlotkę jest tak samo ważne jak to, że mówisz płynnie po angielsku! Serio! Dla Ciebie powinno być to tak samo ważne, bo to Twój sukces! Na zachętę napiszę Ci kilka moich sukcesów!

  1. Z wyróżnieniem skończyłam SGH;
  2. Doskonale odrestaurowałam to wyszperane na pchlim targu lustro;
  3. Mój ogród wreszcie nabrał kształtów;
  4. Udało się uratować umierającą różę pnącą;
  5. Rodzinka zjadła ze smakiem ostatni obiad i nie mogła się nachwalić;
  6. Szef jest zadowolony z moich wypocin;
  7. Udało się zaoszczędzić na te cholernie niewygodne szpilki;
  8. Nawyk porannego picia szklanki wody z cytryną wbity w mózg;
  9. Codzienne 10 minut z jogą.

    Mówię CI, super frajdę miałam ze spisywania swoich małych i dużych sukcesów. Ostatnio do listy dopisałam tez Rogaliki trzyskładnikowe przepis znajdziesz tu: KLIK.

autor: JA!!


2. Pudełko zadowolenia

    Przygotuj sobie pudełko (może być po butach np.) duży słoik, może jakiś ozdobny worek.. i udekoruj go według swojego uznania tak, by cieszył Twoje oko. Potem przygotuj nieograniczoną ilość małych karteczek (typu fiszka), połóż je najlepiej przy łóżku. Codziennie przed snem zapisz dobre rzeczy jakie CI się przytrafiły, Twoje sukcesy, sprawy, które wywołały na Twojej twarzy uśmiech. Każdą karteczkę opisz dokładną datą.. pamiętaj, ze ilość karteczek jakie zapiszesz jest NIEOGRANICZONA!! Po kilkunastu dniach zajrzyj do pudełka i zobacz ile dobrego Ci się przytrafiło, jak szybko to przyrasta .. jak wspaniała jesteś! Potem weź do ręki kilka kartek i przeczytaj.. widzę uśmiech na Twojej twarzy? Widzę? Na bank podziała!

autor: JA!


3. Nie wstydź się swoich sukcesów

    Na pewno masz w domu świadectwa Twojego rozwoju. Może dyplomy, certyfikaty, świadectwa. Nie wstydź się tego, ze jesteś w czymś dobry! Pozwól innym ludziom to dostrzec. Pozwól im cieszyć się Twoimi osiągnięciami. A zazdrośnicy? Tych ignoruj.. poza tym oni też mogą Ci się przydać jak? Przeczytaj mój post o kompleksach linku tu: KLIK 


4. Poranne afirmacje

    Jeszcze kilka lat temu wyśmiałabym samą siebie za najmniejszą sugestię, ze coś tak głupiego działa. Ano działa...
    Co rano stań przed lustrem, uśmiechnij się do siebie i powiedz na głos "fajna z ciebie babka", "to będzie dobry dzień", "rozwalę dziś system".Ja swego czasu naklejałam wszędzie gdzie się dało takie żółte samoprzylepne karteczki na lustro/do notesu/na lodówkę/na wewnętrznych drzwiach szafy. Za każdym razem jak na nie trafiałam to się uśmiechałam i czytałam je na głos. Dobre myślenie to podstawa... pisałam wcześniej o samospełniajacej się przepowiedni? pisałam? Nie trafiło? proszę przeczytać jeszcze raz!


autor: JA!




    Jeśli wyznaczamy sobie jasne cele i dążymy do nich konsekwentnie nie może się nie udac prawda? Nawet mały krok w kierunku w dobrą stronę jest naszym sukcesem. Warto się na tym koncentrować, nie na potknięciach (przeciez one też dają nam wiele, uczą i uodparniają), ale na tykcesach. Warto sobie wyobrażać osiągnięty już cel. Mesleć o nim.. powiecie "sprawcza moc dobrych myśli" .. a no właśnie tak! Jak myśli się pozytywnie to i działa się łatwiej.. a jak myśli się pesymistycznie to naogół nicic z działania.. przygnębienie i gwałtowny spadek samooceny wspominałam już o samospełniajacej się przepowiedni? dwa razy? to pisze o tym po raz trzeci!
    Anna Jantar śpiewała "najtrudniejszy pierwszy krok, zanim innych zrobisz sto..." banał? oczywista oczywistość? Ano tak! Ale to te najprostsze rozwiązania sa najczęściej najskuteczniejsze.

Powodzenia!!


autor: JA :D











DRAQILKA W KUCHNI ODC.  2 - Trzyskładnikowe rogaliki z czekoladą!

DRAQILKA W KUCHNI ODC. 2 - Trzyskładnikowe rogaliki z czekoladą!

     
    Na wstępie przyznaję się bez bicia.. że inspiracją do słodkiego kuchennego cyklu "Draqilka w kuchni" (który już w mojej głowie nabrał ostateczniego kształtu" są "Słodkie piątki" u przezabawnej Gaduły Kathy Leon z bloga Włosomaniaczka i kosmetyczne pokusy Pomyślałam sobie, że dlaczego nie, skoro w każdy (no dobra prawie każdy) piątek coś tam słodkiego pitraszę (choć dupa rośnie! ;) ), to dlaczego nie podzielić się z Wami moimi porażkami i sukcesami. Piątek to dobry czas na grzechy jedzeniowe.. zawsze potem można je wypocić na sobotniej przejażdżce rowerowej.. albo przy koszeniu trawnika i walki z chwastami.

    Dziś na warsztat wrzucam znaleziony jakiś czas temu w necie przepis na Trzyskładnikowe rogaliki z nutellą. Przepis od początku mnie zaintrygował, a że dziś miałam chwilę czasu to postanowiłam zadziałać!


Składniki:

  • 3 szklanki mąki pszennej (następnym razem spróbuję zrobić je z mąki owsianej.. albo w opcji pół na pół);
  • Kostka margaryny np. Kasia (myślę że może być też masło.. tylko uważajcie na wagę, Kasia ma 250 gr., masła są na ogół pakowane w mniejsze kostki);
  • szklanka śmietany 18% (u mnie to był kubek śmietany 18% z Piątnicy).

Opcjonalnie na nadzienie czekolada/nutella/masło orzechowe/dżem


Kolejność działań:

Punkt 1.
Mąkę przesiać, dodać masło i śmietanę, szybko zagnieść i wstawić do lodówki na min godzinę. Ciasto musi odpocząć i lekko stężeć. Ja trzymałam godzinę.. ale myślę, ze mogłoby poleżeć jeszcze jakiś czas.

Punkt 2.
Rozwałkować (staram się rozwałkowywać koła, wtedy łatwo kroić), podzielić na trójkąty, pozawijać rogaliki (nie zapominając o nadzieniu, mi się to kilka razy zdarzyło, jak robiłam rogaliki z gotowego ciasta francuskiego). :D



tuż przed zawijaniem


Punkt 3
Piec w temperaturze 180 st ok 20 - 25 minut w opcji góra dół. Mała uwaga.. jeśli robimy rogaliki małe 20 minut wystarczy.. jesli wyszły nam nieco większe lepiej je dłużej przetrzymać. Generalnie muszą się dobrze zrumienić.



w piekarniku



Punkt 4.
Posypać cukrem pudrem (dowolnie.. ale trzeba pamiętać, ze ciasto słodkie nie jest). Przy nutelli cukier puder jest zdecydowanie zbędny.


Punkt 5
Wszamać ze smakiem!


nic tylko wcinać

smacznie wyglądają prawda?

Wolne wnioski :D

    Z podanej porcji wyszło mi 48 rogalików. Są przepyszne, kruchutkie, rozpływały się w ustach. Następnym razem porcja będzie podwójna. Na pewno zrobię je jeszcze nie raz.

Polecam z czystym sumieniem. Smacznego!!












Opuszcza mnie kreatywność?? ... Oto moje sposoby by ją do porządku przywołać!

Opuszcza mnie kreatywność?? ... Oto moje sposoby by ją do porządku przywołać!

    
    Każdy z nas miał kiedyś zastój.. zdawało mu się, że doszedł do ściany i nie widział żadnego wyjścia. Szef dyszał nad głową, współpracownicy czekali, dziecko z niemym pytaniem w oczach wyczekiwało na przebłysk geniuszu, partner niecierpliwie stukał nogą o podłogę.. takie przykłady można by mnożyć. Co zrobić kiedy nasza błyskotliwość, nasza kreatywność opuszczają nas.. mało tego nasz mózg mówi dość i ogłasza strajk okupacyjny, nie wpuszcza i nie wypuszcza żadnych informacji. Co wtedy?

Jakiś czas temu wpadła mi w łapki świetna myśl:


"Amatorzy przeważnie czekają na nadejście natchnienia, tymczasem kreatywność trzeba w odpowiedni sposób regularnie pielęgnować"

Oto moje sposoby!


1. Notatki.

    W obecnych czasach jesteśmy ze wszystkich stron wręcz bombardowani zylionami informacji (telewizja, radio, gazety, atakujące ze wszystkich stron reklamy, napotkani ludzie). W tym natłoku łatwo zapomnieć, łatwo może nam umknąć jakiś fajny pomysł.
    Jako wyznawca "starej szkoły" przedkładam pisanie ręczne od pisania na komputerze (szkice moich projektów do firmy, czy notatek na bloga powstają w notatnikach). Dlatego zawsze mam przy sobie poza dużym książkowym kalendarzem notatnik i kilka długopisów (zawsze takie same: BIC medium te przezroczyste, najlepiej mi się nimi pisze i są niezawodne, kupuję je hurtowo!). Kiedy uderza mnie jakaś myśl, lub do głowy przychodzi jakiś ciekawy pomysł natychmiast je zapisuję. Wtedy nie grozi mi, że coś innego zajmie mój umysł i ciekawa myśl zniknie zapomniana w czeluściach mego umysłu.


2. Nowe miejsca.

    Mam swoje stałe "świątynie dumania/pisania" to są: Warszawskie Bulwary Wiślane (szczególnie rano.. kiedy jest tam jeszcze pusto), Łazienki Królewskie (tam mogę przebywać cały dzień, zmieniam tylko ławki w zależności od pozycji słońca i ilości osób tam obecnych), mały ogródek Jordanowski na Bródnie i moje dwie wiejskie oazy ciszy i spokoju (przy czym jedna z nich prawdopodobnie stanie się w niedługim czasie moim miejscem na stałe.. tak tak szykuje mi się wyprowadzka z mojej ukochanej stolicy na wieś). Tam zawsze pisze mi się świetnie, ale...
    Niektórzy twierdzą, że poruszanie się wciąż w tym samym kręgu ludzkim, przebywanie wciąż w tych samych miejscach zabija kreatywność. Może to nie do końca prawda, bo w moim życiu są ludzie i miejsca, które są dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji, ale...
    Kiedy już dochodzę do ściany, kiedy nie widzę żadnych możliwości uciekam poza schemat. Ruszam na poszukiwanie nowych miejsc i ludzi, a potem siadam, obserwuję i słucham. Magazynuję dziesiątki nowych bodźców, zapisuję (w notatniku) myśli.. to niesamowicie przewietrza umysł.
    Często po powrocie z takich wypraw siadam przy biurku, bądź zwijam się w ulubionym fotelu i robię tzw. mapę myśli, zwyczajnie na pustej kartce zapisuję luźne myśli i skojarzenia, jakie przychodzą mi do głowy.. czasem wychodzą z tego cuda!


autor grafiki: JA :D

3. Trening umysłu.

    Na jednym z tych "superelonowoczesnychiwywalonychwkosmos" szkoleń dla pracowników w korponorze nauczyłam się fajnego ćwiczenia podkręcającego mózg. Otóż:

    Weź do ręki przedmiot znajdujący się w zasięgu twojej ręki (długopis, kubek, baton czekoladowy, wazon, figurkę ozdobną.. cokolwiek) i spróbuj wymyślić dla niego zupełnie nowe zastosowanie. Npo. Batonik czekoladowy może posłużyć jako "poduszeczka" na igły/szpilki,pinezki lub można z niego zrobić podpórkę do zdjęcia, albo farba do namalowania obrazu.

    Im bardziej irracjonalne rozwiązania tym lepiej! To ćwiczenie niesamowicie pobudza kreatywność i ułatwia poszukiwanie nowych zupełnie nietypowych rozwiązań.


4. Ludzie.

    Przecież nie wszystko trzeba zrobić samemu. Nie chcemy być przysłowiowymi wyalinowanymi Zosiami Samosiami prawda? Ważne by zebrać wokół siebie ludzi, którzy nas inspirują, pobudzają, uzupełniają, a czasem dobrotliwie obśmieją (kiedy wpadamy na jakiś kosmiczny pomysł). Bezstronne spojrzenie na nasz problem w wielu przypadkach jest bezcenne. Kiedy ktoś spojrzy na problem z innego punktu niż Ty, może to tylko pomóc w znalezieniu idealnego rozwiązania!
Nie bójmy się prosić o pomoc! To nie jest żadna oznaka słabości, osobiście uważam, ze jest wręcz przeciwnie.
Nie bójmy się pytać. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi!

    Osobiście mam taki głupi zwyczaj, że w czasie spotkań towarzyskich (i nie tylko), zdarza mi się zapisywać cytaty i myśli tam zasłyszane, często potem do nich wracam. Przecież.. "kto z kim przestaje..."


5. Czytaj! Czytaj! Czytaj!

    Zderzasz się z murem? Nie możesz nic wymyślić? Sięgnij po książkę! Ale nie tą związaną z gryzącym Cię tematem tylko krańcowo od niej różną. Nie dość, że powiększysz zasób słownictwa, pobudzisz wyobraźnię, to jeszcze oderwiesz umysł od dręczącego Cię problemu.
    Przykład z mojego podwórka:
Deathline a projekt w rozsypce, ja w rozsypce, szef dyszy mi nad głową (nie dosłownie, bo był ode mnie 150 km, ale od czego są telefony prawda?), a ja mam pustkę w głowie.. co zrobiłam? Chwyciłam poradnik o ekologicznym zwalczaniu szkodników i poszłam do lasu. Tam gdzieś między przepisem na gnojówkę z pokrzywy, a wywarem ze skrzypu, w połowie opisu jak pozbyć się krwiożerczych ślimaków odprężyłam się, wyluzowałam, nie muszę dodawać, że projekt powstał na czas prawda?


autor grafiki: JA :D


6. Ruch.

    Naukowcy twierdzą, ze ruch jest paliwem dla mózgu. Christopher Bergland napisał nawet: "Pot jest jak WD-40 dla umysłu" jako dowód podając przykład Alberta Einsteina, który teorię względności obmyślał jeżdżąc na rowerze.
Prawda czy fałsz?
    Moim zdaniem to prawda dlaczego? Kiedy się męczymy, wyłączamy te obszary mózgu, które odpowiedzialne są za "zamartwianie", umysł się wycisza, a my koncentrujemy się na mechanicznym powtarzaniu wciąż tych samych czynności.. do tego wysiłku intelektualnego nie potrzeba prawda? W tym czasie nasze zwoje mózgowe odpoczywają... Więc warto czasem rzucić wszystko w diabły, odpalić Chodakowską i się porządnie sponiewierać! Zalew endorfin murowany! 


7. Głębsza drzemka.

    Nie wiem jak Wy, ale ja lubię się przespać z problemami. Ze świeżą głową zawsze lepiej mi się myśli. Wszystkie moje najlepsze pomysły przyszły do mnie bladym świtem, kiedy byłam jeszcze nierozbudzona i w pidżamie! Mój facet ma ze mnie niezły ubaw kiedy bladym świtem nagle zrywam się z łóżka chwytam za notes i piszę, lub dopadam do laptopa i walę w klawisze jak szalona. Dziwne? A myślicie jak powstawały np. surrealistyczne obrazy Salwadora Dali? Otóż malował je w "oparach snu".


8. Przyjazne miejsce pracy. 

    Nie stworzyłam jeszcze swojego idealnego miejsca do pracy. Mam w głowie jego obraz, ale wciąż mi czegoś brak, wciąż pojawiają się nowe koncepcje. Może dlatego, że od kilku miesięcy żyję w trzech miejscach, wciąż w rozjazdach, wciąż z nierozpakowaną walizką. Dlatego wiem, jak szalenie ważny jest własny kąt do pracy. Miejsce, które urządzimy tak, by było nam w nim jak najlepiej. Taka nasza "świątynia dumania".


Autor grafiki: JA :D


9. Relaks.

    Od czasu do czasu zwyczajnie trzeba wyłączyć mózg. Posłać do diabła racjonalne myślenie i zatopić się we wspaniałym "niemamniedlanikogowracamwponiedzialek". Może obejrzyj jakiś niewymagający serial, albo głupią komedię? Poczytaj babskie pisemka, co to wiele treści nie mają.. ale mają ładne obrazki. Puść ulubiona muzykę, zamknij się w łazience na trzy godziny. Albo zwyczajnie jedź do SPA!
    Takie chwile doskonale wyciszają, uspokajają mózg, pozwalają mu się zregenerować. W końcu jemu też należy się odrobina "nicnierobienia".


10. Rób to co kochasz.

    To slogan, oczywista oczywistość, ale jak często o tym zapominamy! Wiele globalnych firm (nie lubię ich, ale niektóre rozwiązania są świetne) pozwala pracownikom na rozwijanie swych zainteresowań w ramach czasu pracy (w google jest to ok 20% czasu pracy). Tam wiedzą, ze pracownik zadowolony, robiący to, co lubi, jest bardziej kreatywny i wydajny. Więc róbmy to co lubimy.. pomysły przyjdą same.
    Zawsze współczułam ludziom, którzy nie mają swoich pasji. Bo kiedy znika praca, kiedy dzieci opuszczają gniazdo.. zostaje pustka, brak celu i czekanie na śmierć.


autor grafiki: JA :D



    Ot kilka moich sposobów na "podkręcenie" umysłu. Takich z życia w korponorze. Ale znakomicie się przekładają na blogosferę! Jednego ze znanych mi sposobów celowo nie opisałam, bo jego stosowanie skończyło się u mnie paraliżem.. Myślę tu o pracy na zmęczeniu.. kreatywność, innowacje nie wymagają myślenia analitycznego, lecz wręcz odwrotnie, bazują na abstrakcji. Zmęczony umysł czasem wymyśla niestworzone rzeczy, ale zawsze trzeba za to potem płacić. Nie polecam! Nic na siłę.. lepiej się wyluzować, odciąć się i przyjdzie samo.
    Uff tekst długi, mam nadzieję, że dotrwaliście do końca i coś tam u Was zostanie, coś może zastosujecie, może Was zainspirowałam?
    Macie może swoje sposoby by podkręcić Waszą kreatywność?