Pasja... która może zagrozić przyjaźni.

Pasja... która może zagrozić przyjaźni.

Czym jest pasja?
Czy można żyć bez pasji?
Czy można mieć dwie pasje?
Ile można poświecić w imię rozwijania zainteresowań?
Czy nadmierne skoncentrowanie się na własnych pasjach to egoizm?



Temat pasji chodził mi po głowie już od dawna. Od kilku tygodni zbierałam się by napisać o tym notkę, ale wciąż brakowało mi ostatecznego impulsu. I zdarzyło się...

Kilka dni temu moja przyjaciółka z wyrzutem zwróciła mi uwagę, że kompletnie nia mam dla niej czasu. "Wciąż tylko albo piszesz bloga, albo czytasz, albo ćwiczysz na pianinie, albo biegniesz na próbę. Czy wiesz kiedy widziałyśmy się ostatnio??" Zmroziło mnie. Bo rzeczywiście ostatnio nie miałam wiele czasu. Przed świętami był młyn. Po świętach akcja kręgosłup. Teraz nadrabiam w pracy.. a wolny czas poświęcam ukochanemu i realizacji dwóch blogowych projektów.
Jestem rozdarta między pasję do pisania i pasję do muzyki. I tak się zastanawiam..


Czy aby nie przedobrzyłam?
Czy nie złapałam jednak zbyt wielu srok za ogon?
Czy nie powinnam jednak czegoś odpuścić?

Jednocześnie widzę i czuję, że żyję, że czerpię z życia pełnymi garściami. Pisząc wyżywam się intelektualnie, grając i śpiewając zaspokajam ciągły głód artystycznych bodźców.

Jak to wszystko pogodzić?
Jeszcze bardziej konsekwentnie prowadzić kalendarz?
Planować każda godzinę dnia?

Przecież nie powinno być tak, ze rozwijam swoje pasje kosztem przyjaźni. To tak zdecydowanie nie powinno być. 
Szukam teraz patentu na "rozciągnięcie " doby.. średnio mi to idzie. Cały czas powtarzam sobie, że to okres przejściowy, że jak już się ogarnę będzie łatwiej. 

Oby...

Z przyjaciółką nie spotkałam się nadal.. nasze grafiki nie są kompatybilne. Straszne to..

Mam dość Warszawy... ja! tu urodzona i wychowana!

Mam dość Warszawy... ja! tu urodzona i wychowana!

Od początku tego roku kursuję między Warszawą a Lipskiem (tym mazowieckim) a właściwie to wsią Babilon. Dwa tygodnie w stolicy, trzy tygodnie na na wsi i znów tydzień w Warszawie i tak wkoło. Dlaczego tak? Troszkę pozmieniało mi się w pracy. Teraz nie jestem już przyspawana na 9h do mojego korpobiurka. Pisząc projekty mogę to robić w domu.. a dokładniej na wsi. Potrzebny mi tylko internet.
Muzyka odc. 3 -  Radio

Muzyka odc. 3 - Radio

Dziś Międzynarodowy Dzień Radia. Dlatego dziś będzie o radiu.

Nie ukrywam, że radio to medium najbliższe memu sercu. Dzięki niemu mogę uciec od przygniatającej mnie ze wszystkich stron kultury obrazkowej.

Radio to słowa i dźwięki.
Radio to odpoczynek dla oczu i uczta dla ucha.

Moja droga poszukiwania idealnej stacji radiowej nigdy się nie kończy. Obawiam się, że nigdy takowej nie znajdę. Dlaczego? Ze względu na zmienne nastroje.. i różne potrzeby w różnych momentach dnia, a także szeroki wachlarz tego co muzycznie lubię. Znalazłam jednak kilka stacji radiowych i one razem tworzą kulturalny miszmasz, który na daną chwilę mnie zadowala.
Dieta! Historia mojej walki o zdrowie.

Dieta! Historia mojej walki o zdrowie.


Od kiedy pamiętam walczę ze zbędnymi kilogramami. Jednocześnie długo byłam wręcz mistrzynią w planowaniu odchudzania "od poniedziałku", przy jednoczesnym ignorowaniu złych nawyków żywieniowych. Słodycze i białe pieczywo to moje dwa przekleństwa. Bardzo długo nie potrafiłam wyrwać się z zaklętego koła:

RESTRYKCYJNA DIETA - POLUZOWANIE REŻIMU - EFEKT JOJO

To powodowało zniechęcenie, nerwowość, brak wiary w siebie i ogólną skłonność do samobiczowania, czy wręcz użalania się nad sobą przy kieliszku wina. Tak byłoby do dziś.. gdyby nie wyniki badań, anemia.. i ogólnie bardziej niż kiepski stan zdrowia. To mnie otrzeźwiło. Miałam 30 lat, a wiek mojego organizmu lekarze określili na niemal dwa razy tyle.
Oczywiście po szoku, przyszło uspokojenie i przez chwilę, znów sobie tłumaczyłam, że przecież nie jest aż tak źle. Wprowadziłam do diety więcej warzyw i to by było na tyle. Nie zrezygnowałam z ukochanych bagietek i coli.. co to to nie!
Dopiero gdy STOP powiedział mój żołądek otrzeźwiałam.

Miałam tego nie tykać.. ale nie zdzierżę. Oto ona: ABORCJA!!

Miałam tego nie tykać.. ale nie zdzierżę. Oto ona: ABORCJA!!



Dziś będzie bardzo kontrowersyjnie.. o feministkach, księżach, religii, aborcji, sumieniu i wreszcie o wolności.

Zapytacie dlaczego??
Odpowiedź jest prosta, nie da się być "letnim", jeśli chodzi o temat zabijania niechcianych dzieci/usuwania ludzkich zarodków co to ludźmi nie są. Wybierzcie sobie odpowiednią odpowiedź zgodnie ze swoimi poglądami.

Zastanawiałam się te kilka dni, nad tym jak podejść do tematu z punktu widzenia wierzącego i praktykującego katolika. Obserwowałam burzę na facebooku i twitterze. I doszłam do jednego wniosku: punktem wyjścia do tego tematu powinna być wolność.. wolność wyboru i wolność sumienia..


Było tak intensywnie, że aż mnie sparaliżowało... SERIO!

Było tak intensywnie, że aż mnie sparaliżowało... SERIO!

Tygodnie przed świętami i same święta były dla mnie sprawdzianem dla organizacji, wytrzymałości i.. cierpliwości.
Nałożyło się na to kilka spraw... koniec jednego z projektów, które koordynowałam w mojej korpo, przygotowanie chóru który prowadzę do Świąt Wielkanocnych, przygotowanie Grobu Pańskiego w mojej parafii (do tej pory nie wiem, jak się dałam w to wrobić..) oraz wiosenne porządki w domu i w ogrodzie.