Mityczna kraina.... JUTRO

Mityczna kraina.... JUTRO



Znacie Mityczną Krainę Jutro?? Myślę, że każda z nas choć raz próbowała się do niej dostać...

Jutro zacznę ćwiczyć...
Jutro zmieniam dietę...
Jutro zadzwonię do przyjaciółki...
Jutro naprawię cieknący kran...
Jutro wreszcie zrobię porządek z ubraniami...

Rzeczy fundamentalne dla naszego rozwoju też się tam znajdują :

Od jutra zaczynam pracę nad sobą...
Od jutra ogłaszam walkę ze strachem przed odrzuceniem...
Od jutra przestanę być dla wszystkich wycieraczką...
Od jutra będę bardziej asertywna w pracy...
Jutro powiem koleżance, żeby przestała się mną wysługiwać...
Mogłabym tak pisać jeszcze długo....
Krytykanctwo..

Krytykanctwo..

Podobno "prawdziwa cnota krytyki się nie boi" .. czy aby na pewno??

Kim jest typowy krytykant??
W moim odczuciu to osoba, która żywi się negatywną energią. To, że skrytykuje nas (nie ważne otwarcie czy w internecie), daje jej jakąś perwersyjną przyjemność... bo ja wiem, przecież ludzie mają różne fetysze. Im większy odnosimy sukces, tym większa armia krytykantów. I tak naprawdę nieważna jest skala tego sukcesu.



A nasza reakcja??
ZANIM.. czyli rzecz o nieprzemyślanych decyzjach, działaniach i słowach.

ZANIM.. czyli rzecz o nieprzemyślanych decyzjach, działaniach i słowach.




ZANIM...
To słowo klucz tego postu. Bo warto się zatrzymać ZANIM coś zrobimy??
ZANIM osądzimy czyjś czyn.. postaramy się poznać jego motywy??
ZANIM odpowiemy.. wysłuchamy tego co do nas się mówi.
ZANIM zareagujemy.. zatrzymamy się chwile i pomyślimy o ewentualnych konsekwencjach.
ZANIM zrezygnujemy z marzeń.. choć podejmiemy próbę ich realizacji.

Dziś mija trzy lata.. czyli rzecz o związku na odległość.

Dziś mija trzy lata.. czyli rzecz o związku na odległość.



Dziś nasza trzecia rocznica i co? I ja siedzę w Warszawie nad projektem a On 150 km ode mnie....
Straszliwie niefajna sytuacja prawda??

Zobaczymy się w weekend, w piątek wieczorem będzie znów cudownie, do niedzielnego popołudnia, kiedy znów nastąpi rozstanie.
W chwilach takich jak rocznice, urodziny, imieniny odległość do prawdziwe przekleństwo. Bo mimo świadomości że ON jest, że kocha i tęskni, że mamy telefony i internet to jednak brakuje go koszmarnie.

Hejt...

Hejt...


Czym właściwie jest hejt?? Zgodnie z definicją ze Słownika Języka Polskiego to wulgarny obraźliwy komentarz zamieszczony w sieci. Jak na razie sprawa jest jasna i klarowna prawda?
Tylko że nie jest tak prosto.




Mam wrażenie że ostatnimi czasy hejt wykorzystywany jest do walki z oponentami. Kiedy ktoś się z nami nie zgadza, z automatu określamy go mianem hejtera. Niewygodne osądy, nawet poparte merytorycznymi argumentami natychmiast określane są jako rasistowskie i ksenofobiczne, lewackie, faszystowkie czy też szowinistyczne. To oczywiście skrajna interpretacja, ale moim zdaniem świetnie określa skalę zjawiska. Osoby walczące w sieci z hejtem jednocześnie brylują w obraźliwych komentarzach.

Jak to jest??

Walentynki...

Na początek trochę historii...
Walentynki w Europie Południowej i Zachodniej obchodzone były już w Średniowieczu, a ich korzenie sięgają Starożytnego Rzymu (Luperkalia.. święto ku czci Junony, bogini kobiet i małżeństwa i Pana, boga przyrody). Znacznie później dotarły do Europy Północnej.
Do Polski Walentynki dotarły w latach 90-tych, razem z boysbandami, girlsbandami i całą cukierkową popkulturą... Święto serduszek i kwiatków ma się nadal bardzo dobrze. Sklepikarze zarabiają swoje, restauratorzy zarabiają swoje. Bombonierki i tulipany idą jak woda, a do kin i teatrów ciężko się dopchać. W jednym z warszawskich teatrów jest nawet specjalna oferta dla par jednopłciowych. Niech żyje miłość spod znaku Erosa.. cukierkowa, różowa i... płytka?? Bo czym są tak naprawdę Walentynki, czy nie świętem kiczu i mamony, komercyjnym koszmarkiem bez głębi? Czy naprawdę potrzebne jest święto by cieszyć się miłością? Czy bez bombonierki na 14 lutego będę się czuła mniej kochana?
Nie twierdzę, że Walentynki to zło i wymysł szatana... to po prostu nie moja bajka.
Jako typowa Słowianka wybieram naszą słowiańską Noc Kupały obchodzoną w dzień letniego przesilenia, aura zachęca do spacerów i pikników, jest ciepło i tak.. po staropolsku i dekadencko. A w dobie walki z polskością na niemal wszystkich frontach, potrzeba tym silniej wracać do korzeni...
  
    

Mój prywatny dekalog...

1. Nigdy nie angażuj się, jeśli nie jesteś pewna, że tego chcesz.
2. Komunikuj się precyzyjnie... niedomówienia i podteksty zabijają konwersację, oraz wprowadzają nieufność.
3. Nie musisz się podobać wszystkim.
4. Naucz się mówić "NIE"
5. Nigdy nie deprecjonuj swojej osoby! Jeśli sama siebie poniżasz inni też będą to robić.. ludzie nie lubią męczenników w swoim otoczeniu!
6. NIGDY się nie poddawaj robiąc to co kochasz!!
7. Rozpieszczaj się! To wcale nie oznacza, że jesteś egoistką. Szczęśliwa Ty to szczęśliwi Twoi Bliscy!!
8. Unikaj pesymistów, oni wpływają destrukcyjnie na swoje otoczenie.
9. Nigdy nie rezygnuj z marzeń!

i ostatnie najważniejsze...

10. KOCHAJ!!!