Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Robię, działam i nie posuwam się ani kroku do przodu! Dlaczego?

    Czasem jest tak, że robimy coś z zapałem (prowadzimy bloga, próbujemy schudnąć, walczymy o awans w pracy, chcemy mieć lepsze oceny) ...







    Czasem jest tak, że robimy coś z zapałem (prowadzimy bloga, próbujemy schudnąć, walczymy o awans w pracy, chcemy mieć lepsze oceny) i nic z tego nie wynika. To powoduje w nas wzrost niezadowolenia i irytację. Jeśli w takich wypadkach się wkurzamy to jeszcze pół biedy.. gorzej jak popadamy w apatię i zwyczajnie odpuszczamy. Złamani utwierdzamy się w przekonaniu, że jesteśmy do niczego i powinniśmy się cieszyć z tego co mamy. BŁĄD!
    W poprzednich postach pisałam o REGULE 40% więc nie będę się powtarzać. Pisałam o innych trikach.. ale problem może być gdzie indziej. Jakiś czas temu na jednym ze szkoleń „dla bab” usłyszałam o trzech regułach. Takich zasadach, które nieraz stosujemy nieświadomie.. a które wyłączają się nam zupełnie irracjonalnie, kiedy mierzymy się z jakimś z pozoru przerastającym nas problemem, lub z czymś dla nas ważnym.


Zawsze potrzeba czasu.



Między „krwią potem i łzami” a wymarzonym efektem.. zawsze jest ten nieszczęsny bufor czasowy. Każda zmiana wymaga czasu. To nie jest tak, klik światło się zapala, klik światło gaśnie. Utrata wagi, podnoszenie popularności bloga, droga do awansu.. to wszystko wymaga czasu. Czasem mniejszego, czasem większego.. ale niestety. Ja mam z tym problem, jeśli chodzi o utratę wagi. Na początku ładnie zleciało co miało zlecieć.. zostało te nieszczęsne 5 kg i waga ani drgnie. Centymetry też stoją. Jakaś cholerna blokada czy co? Ale nic mówię sobie.. spokojnie działaj tak jak działasz, efekt przyjdzie.




Sama wiedza nie wystarczy.. trzeba ją wprowadzać w życie.



    Biegasz na warsztaty, czytasz stosy poradników, pochłaniasz kolejne notki na blogach.. ale nic za tym nie idzie. Wciąż tylko sobie planujesz i marzysz. No to zapytam? Po co wydajesz pieniądze i tracisz czas? Żeby się przez chwilę lepiej poczuć? To droga donikąd. W dłuższej perspektywie na pewno spowoduje to tylko jeszcze większe zniechęcenie. Lubisz oszukiwać samego siebie? Kiedyś też tak robiłam.. ale to największa krzywda, jaką możemy sobie zrobić.


Pracujesz nad skutkami a nie przyczynami.


Leczenie objawowe niemal nigdy dobrych skutków nie przynosi.


1. Boli ząb, więc wezmę proszek i przestanie. Co z tego, jeśli ten ząb się nadal psuje i może nam przysporzyć  DUŻYCH problemów (akurat to osobiste doświadczenie, nienawidzę dentystów, cierpię na genetyczny wstręt do fotela dentystycznego).
2. Chcesz schudnąć, więc zaczynasz ćwiczyć.. ale jednocześnie się nie przepadałeś i nie zrezygnowałeś z nocnych wizyt w szafce ze słodyczami.
3. Szukasz celu w życiu, ale jednocześnie nie zadbałeś by czuć się dobrze w swojej własnej skórze.

    Warto jednak zadbać o kolejność. Najpierw przyczyny, potem skutki. Wizyta u lekarza i wywalenie z domu pokus.. potem ćwiczenia i dieta. Najpierw praca nad sobą, najpierw akceptacja.. potem szukanie dla siebie miejsca w życiu. Jeśli postawimy wszystko na głowie, to katastrofa jest wręcz murowana. A zderzenie z betonową ścianą zawsze boli. Ojj boli! 



     

    Na koniec ostatnia już oczywista oczywistość. Każdy z nas jest inny i potrzebuje innego czasu, by dotrzeć w konkretne miejsce. Nie ważne, że koleżance udało się zrzucić wagę szybciej. Tobie też się uda do cholery! Tylko ciut później!








Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

38 komentarze

  1. powierzchowne załatwienie sprawy nic nie da. jak już coś robić to dobrz ei do końća;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to.. znieczulony ząb bez wizyty u dentysty to ZŁO!!! :D

      Usuń
  2. Wszystkie te zasady są dobre , ale nie wszystko zależy od nas. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dzionka .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że nie. Ale w takich przypadkach nie ma co załamywać rąk.. tylko próbować robić swoje pomimo...

      Uściski!

      Usuń
  3. Dokładnie, ostatnia zasada jest mi bardzo "bliska". Zawsze myślę najpierw o skutkach, potem o przyczynach.. Co nie zawsze kończy się dobrze. Chociaż szczerze mówiąc, ćwiczę (nie zawsze regularnie), jem co popadnie i... efekty mam :D Więc to chyba też kwestia indywidualna :)

    Pozdrawiam cieplutko;) Tak Po Prostu BLOG Będzie mi miło jak zajrzysz do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba jednak nie to co popadnie, skoro masz efekty. :P Mówią, ze przy utracie wagi, to dieta jest kluczowa, dopiero na drugim miejscu są ćwiczenia.

      Zaglądam regularnie! Przy każdej kolejnej notce!

      Moc serdeczności!

      Usuń
  4. Najbardziej podoba mi się ta ostatnia rada :D To prawda, jeżeli chcemy coś osiagnać potrzebujemy na to czasu ;)
    Pozdrawiam ♥ #Smile
    Nasz blog - klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ta rada jest bardzo życiowa.. szczególnie jeśli chodzi o kobiety, które lubią wszystko roztrząsać wciaz na nowo i na nowo. :)

      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  5. Właśnie się zabrałam i wróciłam do regularnych ćwiczeń, lepiej się odżywam i biorę witaminy. Wróciłam do regularnego pisania rozdziałów na wattpadzie, nadrabiam aktywność.I mi o wiele lepiej jak już pociągnę przez dłuższy czas, to dam radę do końca :)

    nonstopyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtrudniej jest zacząć! :) Potem to już lekko z górki, nawet jak pojawiają sie problemy. :)

      Usuń
  6. Ja wciąż walczę z brakiem akceptacji u siebie. Niby dużo robię, a wciąż czuję się być niewystarczająca... Jakiś taki kompleks, który czasami prowadzi do depresyjnych nastrojów. Jestem szczuplutka, ale zaczęłam ćwiczyć, żeby udowodnić samej sobie, że potrafię codziennie i systematycznie wykonywać daną czynność. Oczywiście nie odchudzam się, ale ćwiczenia wprawiały mnie w lepszy nastrój, dawały więcej energii (bo jestem czasem flegmatyczna...) No, ale nawet koleżanki zauważyły, że moje nogi trochę nabrały na siebie i, że lepiej wyglądam. To wtedy przynosiło uśmieszek na duszy.
    Jakoś tak gdy działam to rzadko rozmyślam o skutkach. Czasami robię coś bez wyznaczania sobie celu... Może w tym tkwi mój błąd i problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ada (mogę tak się do Ciebie zwracać?) ważniejsze od skutków są przyczyny. Bez likwidacji przyczyny nie będzie kroku na przód. Jesteś szczuplutka, masz figurę modelki i to jest Twój ogromny atut! I nie daj sobie wmawiać że jest inaczej! Sobie masz się podobać. A ćwiczenie.. one wyzwalają w nas endorfiny, więc zawsze się człowiek po nich dobrze czuje, nawet jak coś tam boli!

      Pozdrawiam Cię serdecznie! Odwagi Piękna!

      Usuń
  7. Żeby efekt był zadowalający i trwały trzeba dotrzeć do przyczyn problemu, a jeśli mamy wrażenie, że stoimy w miejscu i nic nie idzie tak jak byśmy chcieli warto zastosować metodę małych kroków, która może zdziałać cuda. Ja często to robię. Najważniejsze to nie stać w miejscu zbyt długo bo to może zdołować człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to. Metoda małych kroków jest super! Najważniejsze, dotrzeć do źródła problemu. :)

      Usuń
  8. Oj, tak, każdy ma swoje własne tempo, dlaczego tak rzadko o tym pamiętamy?
    Przez egoizm?:) Egoizm, brak wyrozumiałości i brak uważności...
    Ps Mam prośbę, czy myślałaś o zmianie czcionki na blogu? Dość trudno się czyta ta czionkę, przydałyby się także nieco większe litery, nie każdy ma "sokole oko" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to egoizm.. raczej brak wiary w siebie i porównywanie się z innymi, którym idzie szybciej..

      Jeśli chodzi o czcionkę, to może rzeczywiście jest za mała, jak dojdę jak ją zwiększyć, to zwiększę. ;) Bo jeśli chodzi o kod html to ja jestem zielony nowicjusz. :)
      Pozdrawiam serdecznie i BARDZO DZIĘKUJĘ za tą cenną i celną uwagę. :)

      Usuń
  9. Oj ta " szafka ze słodyczami " to największe zło, nawet silna wola czasem zawodzi, ale... ćwiczę ją dalej :D Mój mąż też ma wstręt do dentystów, ja na szczęście nie, całkiem spokojnie znoszę każdą wizytę, nawet gdy w dentystycznym fotelu zaboli, to wiem, że ten ból wkrótce zniknie na zawsze, maż woli tabletkę ( ile on już ich zjadł.... ) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo! Ostatnio dentystka ledwo uratowała mi ząb! Ja się boję panicznie wręcz! Ciekawe czy lęk przed dentystą ma jakąś swoją nazwę. :D

      Usuń
  10. Teksty z wagą nigdy do mnie nie przemawiały. Ja nie umiem być na diecie, za to kocham chodzić na fitness. Póki byłam sobie Panią, wszystko grało, ale jak skala wartości trochę mi się przemieszała i na szczycie jest ktoś inny, to nagle okazuje się, że mam problem, bo trzeba przewartościować wszystko. A ja nienawidzę diety, dietetyków, tego, że nie mogąc wyrwać się regularnie na ćwiczenia, muszę latać za zakupami, gotować z wyprzedzeniem, a najgorsze jest to, że dla mnie co innego dla dziecka co innego, dla męża co innego. Oczywiście to olałam, bo ile można skakać wokół diety, już myślałam, że zostanę w takim stanie aż młody skończy N lat i będę miała czas dla siebie. Ale przecież tak nie można ... co można zrobić inaczej, żeby po raz 3 nie użerać się z dietetykiem ... catering dietetyczny, na razie działa, zobaczymy co wymyślę za chwilę, ale póki co 5 kg mniej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda, to nie jest tekst o diecie, kilogramy są jakoś tam tylko moją próba zobrazowania problemu o którym pisałam.. ale cóż. :D
      Ja też nie umiem być na diecie, więc nie jesteś osamotniona. :D Jesli chodzi o wagę.. czasem bez lekarza się nie da.. szczególnie jeśli się ma problemy z tarczycą, kręgosłupem, hormonami i Bóg wie z czym tam jeszcze. To przypadki skrajne.. ale też dość częste z tego co widzę.

      Do mnie catering nie przemawia.. wolę wiedzieć co jem i skąd. :D

      Usuń
  11. ja nie mogę mieć słodyczy w domu, chyba że większe ilości....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukroholik? Bo jeśli tak, to możemy sobie rączki uścisnąć. :D

      Usuń
    2. :) jadłam dziś Brownie karmelowe... z cukierni Sowa....niesamowite... ale słodkie i tłuste pioruńsko... smaczne było ale uczucia mieszane...

      Usuń
    3. Wiesz.. podzielę się z Tobą moją żelazną zasadą: NIGDY NIE ŻAŁUJ, ŻE ULEGŁAŚ I ZJADŁAŚ CZEKOLADĘ! :D

      Usuń
  12. W życiu na wszystko przyjdzie czas trzeba tylko być cierpliwym.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Niektóre osoby wszystko chciałaby od "kopa" już, teraz, natychmiast.. a tak się przecież nie da...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest straszne ZŁO! Mi od zawsze brakowało cierpliwości... :(

      Usuń
  14. U mnie zmorą okazuje się brak cierpliwości. Wszystkie efekty chciałabym mieć "teraz i już", a na świetny rozwój potrzeba naprawdę więcej czasu.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzeba dużo cierpliwości i działania... Sama mam tak czesem, że więcej o czyms mysle niz robie - blad! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano.. ale to chyba taka nasza kobieca cecha. ;)

      Usuń
  16. Bardzo wiele mądrości w tym co piszesz. Z miłą chęcią dodałam Cię do obserwujących oraz Twój blog zapisałam w zakładkach!
    Brawo!:)
    www.wkrotkichzdaniach.pl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, staram się jak mogę. :)

      Usuń
  17. Jesli chcesz cos osiagnac pracuj nad tym. Jak szybko to osiagniesz zalezy tylko i wylacznie od tego jak bardzo tego pragniesz! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Robienie czegoś na pół gwizdka lub wieczne zbieranie "potrzebnych" informacji bez wprowadzania naszych planów w życie to faktycznie problem wielu osób. Jakiś czas temu pisałam o tym w trochę innym ujęciu: http://inspiringsessions.blogspot.com/2016/08/jak-tworzyc-inspirujace-cele-ktorych.html Ludzie często snują plany, ale nie myślą o tym, jakie kroki muszą wykonać, aby zrealizować swój cel. A to bardzo pomaga, zwłaszcza gdy podejdziemy do sprawy na poważnie i rozpiszemy sobie: co, kto i kiedy ma zrobić. Taka dyscyplina się sprawdza. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja lifestyle kobiety rozwój motywacja muzyka pasja relacje międzyludzkie słabość kobieta radość książki kultura siła ludzie relaks cierpliwość działanie lęk blogowanie film kreatywność stres ulubieńcy spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca ślub dzieci kuchnia podróże przyjaźń złote myśli cierpienie hejt marka osobista na szybko na słodko na słodko przygotowania w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino krytykanctwo literatura mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane recenzje rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja konsumpcjonizm kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale slow life stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki