Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Październik? Deszcz też może inspirować!

       Witajcie!     Od kilku dni pada, słońce skryły chmurzyska, jest ciemno, wilgotno i ponuro. Czujecie w kościach jak nieubłag...

      

Witajcie!



    Od kilku dni pada, słońce skryły chmurzyska, jest ciemno, wilgotno i ponuro. Czujecie w kościach jak nieubłaganie niczym Buka zbliża się jesienna melancholia, nazywana przeze mnie "nicmisięniechcemamdepresjęodczepsię". Jesienny spadek formy, czy to nieubłagane zjawisko? Nie można się z niego jakoś wyleczyć? Oszukać? Są na to jakieś sposoby? Osobiście lubię jesień.. tą polską złota bardziej, to zimną mniej, ale od paru lat już nie dopada mnie typowo jesienny dół. Może pomaga mi w tym fakt, że jestem jesiennym dzieckiem, a z październikiem wiążą się urodzinowe wspomnienia. Może to kwestia optymistycznego (mimo czarnych czasów) podejścia do życia. Nie wiem.. ale udało mi się zadźgać potwora jakim jest jesienny spadek formy. Teraz każdemu powtarzam, że deszcz też może inspirować!
    Mam kilka sprawdzonych metod jak poprawić sobie nastrój w szare jesienne dni... to oczywiste oczywistości, ale czasem warto je sobie przypomnieć.



1. Rozjaśniam pomieszczenia.

    W pomieszczeniach w których przebywam zawsze dbam o jak największy dostęp światła dziennego. Kiedy jest go za mało, włączam lampy. Nie przejmuję się, że jest środek dnia tylko je włączam. Nie oszczędzam na żarówkach, ledy które siedzą w moich lampach dają światło ciepłe. Jak ognia unikam tego zimnego lodowato niebieskiego światła świetlówek.. Wieczorami palę świece.. nic tak nie ociepla pomieszczeń jak ogień.. ideałem byłby kominek, ale to może za kilka lat! Z racji mojej ułomności moje świece są zwykłe bezzapachowe (te zapachowe powodują u mnie ból głowy zawsze), ale to nie umniejsza ich roli umilacza i poprawiacza nastroju.


2. Energetyczny pokarm i ćwiczenia.

    Wraz ze spadkiem temperatury wzrasta nasze zapotrzebowanie na kalorie, Dlatego nie ma co sobie na siłę odmawiać. Jasne racjonalne odżywianie racjonalnym odżywianiem, ale marznąć nie lubimy prawda? Organizm musi mieć paliwo. Jak go mieć nie będzie to w pierwszej kolejności nie skorzysta z tłuszczyku tylko z mięśni.. taka brutalna rzeczywistość.
    Latem, kiedy jest sezon, nałogowo robię też przetwory.. jesienią i zimą są jak znalazł. Domowe bomby witaminowe milion razy zdrowsze, niż te kupowane w sklepach.
    Czekolada też się sprawdza. Jest energetyczna i co by tu nie mówić.. jest cudownym lekiem na wszystko. Przytyjemy? A skąd! Wszystko jest dla ludzi.. poza tym zauważyłam, że jesienią i zimą łatwiej jest się zmobilizować do ćwiczeń. Jest chłodno, więc przy wysiłku nie dokucza nam wysoka temperatura.
    Ćwiczenia, ogólnie ruch, to doskonały sposób na jesienna apatię. Może ciężej o mobilizację, ale i o efekty łatwiej, głównie ze względu na temperaturę. Każdy wie, że podczas wysiłku produkujemy endorfiny.. a endorfiny to płynne hormonalne szczęście. Pomijam już, że zdrowy dobrze odżywiony organizm to dalece wyższa odporność, a co za tym idzie mniej perypetii chorobowych. Ja np. się nie przeziębiam, nie miewam gryp. Katar się zdarza, ale tylko katar. Nie szczepię się, nie przyjmuje Bóg wie jakich dobroczynnych pigułek na wszystko.. ćwiczę i jem zdrowo (często przy tym grzesząc.. ale o tym ciii). To moja recepta na zdrowe ciało i świetny humor.



3. Muzyka, książki i taniec.

    Nic tak nie poprawia nastroju jak zakopanie się w fotelu z książką w ręku, kiedy w tle gra muzyka. Nie macie tak? Toż to najwspanialszy w świecie relaks.. no może jedna rzecz jest lepsza, ale o niej pisać nie będę.. może się jakiś obrońca moralności trafić i co będzie? Przyjdzie ABW albo inny CBŚ bladym świtem, wyciągną z łóżka nieumalowaną, rozczochraną i będzie wstyd! Bo już jak mają zabierać, to lepiej wyglądać jak człowiek, a nie jak czarownica! Ale ale.. wracając do muzyki.. na długie wieczory polecam RMF Classic. Muzyka filmowa przeplatana klasyką.. cud, miód, malina mówię Wam!
    A taniec? Nie macie tak, że usłyszycie w radio jakiś utwór i nogi same rwą się do tańca? Ja tak mam. Przygotowuję śniadanie? tańczę, gotuję obiad.. tańczę, sprzątam.. tańczę. Kiedy jestem sama.. robię takie wygibasy.. ze tylko mnie nagrać i puścic w tv jako przykład szaleństwa. Tylko.. co mnie to obchodzi, mam dobry humor więc to manifestuję. Mój Pan M. lubi siadać w kuchni i podpatrywać.. mówi ze to mu nastrój poprawia. "Na zdrowie Kochanie"!



4. Prawię sobie komplementy.

    Pisałam już o tym na blogu: TU . Ale o tym warto pisać do skutku. To w jaki sposób postrzegamy sami siebie, wpływa na to, jak postrzegają nas inni. Ja na ten przykład codziennie rano staje przed lustrem.. wiecie jak wyglądam? Cóż uosabiam idealny wzór czarownicy.. każdy włos w inną stronę, pognieciona twarz, zamglone spojrzenie i powyciągana piżama (nie umiem spać w tych fikuśnych babskich fatałaszkach.. niewygodnie mi, nie wysypiam się i rano uosabiam mityczną wściekłą furię). I staję tak rano przed lustrem, żeby zęby umyć i puszczam do siebie oczko, wyszczerzam się jak wariatka i prawię sobie komplementy, im bardziej irracjonalne tym lepiej. Czasem przychodzi myśl: "jakby Cie ktoś postronny posłuchał, to byś biegusiem lądowała w Tworkach" i wybucham śmiechem.. a to jeszcze bardziej poprawia mi nastrój. Z resztą to moje gadanie poprawia nastrój wszystkim, którzy mnie słyszą. Mój Pan M. czasem narzeka na ból brzucha.. to w momentach jak szczególnie poniesie mnie wyobraźnia i popłynę w zachwytach nad samą sobą. Ale co tam!
    Babcia zawsze mawiała: Jaki ranek taki cały dzień! Mądra kobieta z niej była, nie ma co!



5. Deszcz.

    No właśnie jaki pożytek z deszczu zapytacie. A susze mamy! Roślinki potrzebują wody. Ziemia sucha jak wiór woła nieustannie o wodę. A my ludziki, co to pomykamy pod parasolami klnąc pod nosem, że nam buty przemiękają i katar to murowany, o ile będziemy mieć szczęście i nie dopadnie nas inne dziadostwo. Co nam z deszczu?
    Mnie deszcz inspiruje to robienia rzeczy, na które normalnie szkoda mi czasu, kiedy świeci słońce i jest ciepło. Jakie to rzeczy? Robię dekoracje do domu, maluję (zdolności wielkich nie mam.. ale jak tak popatrzeć na współczesną sztukę to...), BuJo również umili mi jesienny czas. Wspominałam w poprzedniej notce, że przymierzam się też do Project Life, ale to może po nowym roku, bo co za dużo to nie zdrowo... niemniej jednak to jesień mnie inspiruje do takich działań. Powiecie.. baba nie ma dzieci, to ma masę czasu i wydziwia. Ojj.. takie rzeczy można robić z dziećmi.. angażować je, rozwijać ich wyobraźnię i.. zwyczajnie z nimi przebywać robiąc coś razem. Nie warto?
    Słuchaliście kiedyś jak pada deszcz? Lubicie ten szum? Ja kocham wręcz.. co prawda w mieście ciężej o czysty szum, ale dla chcącego? Kiedy pada deszcz częściej sięgam po gitarę i brzdąkam.. czasem coś znanego, a czasem tak po prostu bez składu i ładu, nucę przy tym fałszując niemiłosiernie.. ale co mi tam! Jestem wolnym człowiekiem (jeszcze). Śpiewajcie! To zawsze poprawia humor!






Jak to jest z Wami jesienią?
Spada forma? Dopadają choróbska?
A może wprost przeciwnie.. tryskacie energią tłamszoną przez letnie upały?
Macie swoje sposoby na jesienną melancholię?


Aaaaaaa... na podniesienie odporności polecam specyfik miodno-czosnkowo-cytrynowy! Obrzydliwe to jak sam czort (przynajmniej dla mnie.. bo znam takich co się oblizują i więcej wołają.. dziwacy jacyś!), ale działa!

Dobrego dnia!





Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

37 komentarze

  1. Haha ja też zawsze jak coś robię to tańczę, ale na szczęście jestem wtedy sama w domu i nikt potem się ze mnie nie śmieje :D
    Podczas deszczu też zawsze robię wszystko to, co miałam robić, ale nie zdążyłam :)
    Pozdrawiam
    Tak Po Prostu BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam się nie przejmują jak się śmieją! Na zdrowie im i mi. :D

      Serdeczności! :)

      Usuń
  2. Mnie już dopadło choróbsko ... wrrr ... wredne przeziębienie ... ach ta moja beznadziejna odporność :/ Ale uroki jesieni potrafię docenić i to wcale nie oznacza zwolnienia obrotów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, ze masz odporność na poziomie -700? Moja Andzia podobnie. Zrobiłam jej miksturę i nakazałam pić łyżeczkę codziennie rano. Tobie Moniko tez polecam!

      Usuń
  3. taki kominek to idealna sprawa... oj sama bym chciała mieć, ale jak na razie zadowalam sie takim zapachowym:) Oj czekolada chyba na wszystko dobra, endorfiny, dobra energia:)) do ego faktycznie muzyka dobra, książka blogowanie, coś gorącego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę kominków zapachowych. :( Ale taki prawdziwy jest w planach.. co prawda najpierw remont łazienek i malowanie... więc pewnie dopiero za dwa lata pomyślimy o kominku. Bo to tez nie taka prosta sprawa. Mi się marzy taki prawdziwy.. a nie gotowiec.. ehh pomarzyć piękna rzecz!

      Usuń
  4. Mnie to niestety zawsze dopada jesienna chandra :x Szczególnie przez te pierwsze chłodne dni. Ale później rzeczywiście wystarczy kilka świeczek, dobra książka/serial, odpowiednia muzyka i łatwo się zrelaksować, naładować energią na kilka dni ^^

    No a czekolada... Cóż, te kilka dodatkowych kilogramów w zimie i tak można ukryć pod warstwami grubych ubrań ;)

    http://sleepybeautygirl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodatkowe kilogramy są nie istotne, o ile nie przybędzie ich naście! Czekolada rządzi. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią czekolady.

      Usuń
  5. Mnie na szczęście nie dopada nic :P jeszcze a czosnek to uwielbiam jeść na bułce z masłem i solą :D mogę zjeść nawet całą główkę :D z taką mieszanka jak twoja nie koniecznie ale w razie choroby zrobię sobie specyfik bo konsumowałam już podobne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to łykam na podniesienie odporności, zapobiegawczo. I nie choruję. Grypa? Przeziębienie? Wirusy się mnie nie imają. Z reszta bakterie też, więc anginy też nie miewam.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. I dobrze! Bo to samo zdrowie, szczególnie nasz polski czosnek.. czosneczek.. czosnunio! :D

      Usuń
    2. Świętowanie urodzinowe było! ;)

      Usuń
  7. Dla mnie jesień to nie problem, ogólnie staram się w każdej porze roku dostrzec coś dobrego, a nie narzekać, bo wiele osób ma do tego skłonności :) Z jesieni cieszę się tym bardziej, że jestem książkoholikiem, więc cieszy mnie czas spędzony w domu pod kocem i z książką, obowiązkowo herbatka z cytryną i miodem i nawet przeziębienia mi nie straszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze. Czytając komentarze bardzo się podbudowałam. Bo wokół mnie panuje jakaś jesienna apatia. Wszyscy narzekają na deszcz.
      Książki to mój najlepszy przyjaciel na jesienne wieczory. Herbatki z miodem i cytryną nie pijam. Podrażnia mi gardło... teina połączona z cukrem to dla moich strun głosowych murowana chrypka i kaszel.

      Usuń
  8. Muzyka jest nieodłącznym moim elementem w przegonieniu jesiennej ponurej aury :) Lubie sobie też na poprawę humoru potańczyć <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze! Tańczmy, śpiewajmy, radujmy się, nawet jak pada deszcz. :)

      Usuń
  9. Gdy nie muszę wychodzić z domu to uwielbiam jak pada deszcz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko nie lubię deszczu "poziomego" .. a tak to mi nie przeszkadza. Kalosze na nogi i mogę spacerować. :)

      Usuń
  10. Mnie coś ostatnio złapało.. prawdziwy dołek :-( a jesień zawsze bardzo lubiłam. chodzić w kaloszkach z parasolką.. uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj.. a może to emocjonalny spadek formy po ślubie. :) Organizm odetchnął.
      Ja kalosze uwielbiam! Jak małe dziecko w każda kałużę włażę. :D

      Usuń
  11. Ja jesienią bardzo często wpadam w różne dołki, ale zawsze cieply koc i kubek kakao pomagają mi je przetrwać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jeszcze taniec i śpiewanie! Nie ma nic lepszego. :)

      Usuń
  12. Uwielbiam jesień- po ciężkim dniu w pracy siadam wieczorem z książką i otulona waniliowymi świeczkami zapachowymi delaktuję się każdą chwilą mmmm :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak tylko zaczyna się jesień od razu zaczyna się u mnie przeziębienie, strasznie tego nie lubię. Jednak jesień jak każda pora roku ma też zalety. :) Nareszcie więcej czasu dla siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj.. spróbuj mojej mikstury miodno - czosnokowo - cytrynowej! Serio.. naturalne podnoszenie odporności milion razy skuteczniejsze, niż te wszystkie cudowne specyfiki z apteki!

      Usuń
  14. Ja tam bardzo lubię jesień za jej przepiękne kolory. Może niekoniecznie jak non stop pada ale wtedy idę na intensywny fitness i humor mi się poprawia 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ćwiczenia to endorfiny! A endorfiny to uśmiech na pyszczku!

      Usuń
  15. hej hej :) No włąśnie mnie połamało :P Pierwszy raz w życiu nie mogę ruszać głową, w lewo jeszcze jako tako, ale w prawo to już dramat :D Do tego dochodzi złe samopoczucie, monotoniczna melancholia i początki dołków jesiennych :)
    Deszczową piosenkę zawsze sobie nucę, jak pada, a ja drepczę po dworze, jakoś sama się nasuwa, ale wiesz co...? nie oryginał, a wersję z reklamy Bonduelle...Pamiętasz ją? :P Pozdrawiam! Monika z draVska.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej... wiem jak się czujesz! Mnie jak w zeszłym roku połamało, to wstać z łóżka nie mogłam. A dołki trzeba zakopywać! Wyciągać z nich wnioski i na przekór wszystkiemu szukać pozytywów.
      Pamiętam reklamę, co jest dowodem na jej skuteczność! Ale wolę zdecydowanie oryginał.

      Pozdrawiam serdeczniście! :)

      Usuń
  16. Również bardzo lubię szum deszczu!

    I również uwielbiam czytać jesienią. Co prawda lubię czytać w każdą pogodę, ale jesień ma swój specyficzny klimat :)

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja lifestyle rozwój kobiety motywacja muzyka relacje międzyludzkie kobieta kultura pasja słabość książki radość siła ludzie blogowanie relaks cierpliwość działanie lęk ulubieńcy film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt kobieco na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino krytykanctwo literatura mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja konsumpcjonizm kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward marka metoda Disneya metoda LATTE odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wpis gościnny wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki