Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Zderzenie z rzeczywistością boli. Dlaczego życie podrzuca nam buble??

             Czy Was tak jak i mnie wkurzają buble? Czy to kosmetyczne, czy żywieniowe, ubraniowe czy ludzkie... tak ludzkie buble t...

   
    
    Czy Was tak jak i mnie wkurzają buble? Czy to kosmetyczne, czy żywieniowe, ubraniowe czy ludzkie... tak ludzkie buble też się zdarzają! Dlaczego tak się dzieje, że za każdym razem zaskakuje nas to tak samo? Czy Wy też tak macie.. że rozczarowań w waszym życiu jest coraz więcej? Może to nasza wina? Może nakręceni przez media, net, samych siebie nie stawiamy zbyt wysokich wymagań? Może nasze oczekiwania są tak wysokie.. że ciężko im sprostać?

Moda i uroda...

W internecie zachwalali a tu takie rozczarowanie...
    Naczytamy się biedne w internecie entuzjastycznych recenzji nowego super wypasionego podkładu, co to na pewno zrobi z nas aniołka Victoria Secret. Jutuberki i blogerki na swoich profilach zachwalają jego działania, więc skuszone kupujemy i co? I LIPA! Zderzenie z rzeczywistością boli.. może jesteśmy wyjątkiem potwierdzającym regułę, może nasza cera zwyczajnie się z kosmetykiem nie lubi.. ale czy to ma w takim wypadku jakieś znaczenie? Bubel pozostanie bublem.. a my jesteśmy zawiedzione. (świetną notkę opisująca podobną sytuację napisała Aga z Kosmetyczny Fronesis KLIK ).
    Podobnie jest z ubraniami, naoglądamy się w "gazetach dla bab" stylizacji na modelkach, aktorkach i wszelkiej maści celebrytkach.. napalone idziemy do sklepu mierzymy i... KOSZMAR. Sama mam tak czasami. Szczególnie jak mi się spodoba jakaś kiecka.. mierzę i AŁA!
    A tak reklamowana przez "ekspertów od zdrowego żywienia" żywność ekologiczna? Ostatnio napaliłam się na eco marchew! Ta z maminego ogrodu wyszła, wiec ruszyłam na poszukiwania. Trafiłam na jeden z eco targów.. no piękne marchewki, błyszczące, pomarańczowe.. myślę sobie będzie pycha ciasto z nich! Nabyłam przyniosłam do domu trę.. i coś mi śmierdzi krowim łajnem. Pomyślałam, że może w coś wdepnęłam raźno maszerując przez park, patrzę na buty czyste.. wącham marchew FUJJJJ! Totalny BUBEL... śmierdząca gnojówką ecomarchew.

A czy w życiu i w związkach nie jest podobnie...?


Niby wszystko okej.. ale jakoś tak bez iskrzenia? Czy on/ona to bubel?
    Czy nie jest tak, że począwszy od pierwszej randki nasze oczekiwania z każda chwilą rosną? Kiedy podczas pierwszego spotkania niesieni endorfinami gadamy.. gadamy.. gadamy i przestać nie możemy? Kiedy podczas drugiej i trzeciej żarty wciąż sypią się jak z rękawa? Kiedy wydaje się, ze lubimy te same rzeczy? Czy poprzeczka nie idzie wciąż w górę? Pierwsze pocałunki, pierwsze pieszczoty.. jest super. I nagle pojawia się jakaś sfera w której nie go końca wszystko jest ok.. może to sex, a może jego/jej przywiązanie do mamusi, a może problem z exfiles (zakazany teren byłej/byłego, zwrot podłapany z kultowego serialu "Sex w wielkim mieście" nie wiem jak Wy, ale ja go uwielbiałam wręcz)? Piramida oczekiwań urosła i nagle BUM! posypało się jak wieża z klocków kopnięta przez szczęśliwego trzylatka. Myślimy sobie co za wtopa! No tragedia ten facet/ta dziewczyna. Jak mogłam być tak ślepa i nie zauważyć oczywistych symptomów.

Czasem przydałoby się takie szybkie wywietrzenie mózgu..

    Nie wiem jak jest z Wami.. ale ja z wiekiem jestem coraz mniej tolerancyjna i skłonna do kompromisów. Szczególnie jeśli chodzi o sferę mnie bezpośrednio dotyczącą. Usuwam z mojego życia wszystko, co mnie uwiera. Kosmetyki i ubrania wyrzucam bez żalu.. choć wkurzona ze zawiodły moje oczekiwania. Ludzi jest trudniej się pozbyć (czy to współpracowników, czy rodzinki), trudno wszystkich wkurzających stawiać przed plutonem egzekucyjnym prawda?? Ale zawsze można ograniczyć kontakty. Da się nie mówcie, że się nie da.. ;)

A Wy co zrobicie w sytuacji odkrycia bubla?
Czy idziecie na kompromis, licząc, że może wszystko się jakoś ułoży?
Może uważacie bycie tolerancyjnym to wymóg naszych czasów?
Jak sobie radzicie z takimi nieprzyjemnymi zderzeniami z rzeczywistością?
Jak myślicie.. to wina naszych wygórowanych oczekiwań, czy może jednak czegoś innego, może błędnych podyktowanych modą wyborów?



Jak nakazuje nowa świecka tradycja.. zostawiam Was z nomen omem Bublem i przewspaniałą Laurą Pausini! Bo to oni króluje dziś w moich słuchawkach!


Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

26 komentarze

  1. Great post! I like your blog)
    Follow you!

    Welcome to my blog - http://bezdushna.blogspot.ru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you for the kind words. See you at your bloog. :)

      Usuń
  2. Biedny Michael Buble, nawet nie wie w jakim otoczeniu się znalazł :) Oj tak, jako osoba, która wczoraj oczyściła swoją biblioteczkę, oddając 94839843 książek do biblioteki, potwierdzam- oczyszczanie otoczenia z niechcianych przedmiotów poprawia nasz dobrostan psychiczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafiłaś oddać książki?? Dokonałaś rzeczy dla mnie nie możliwej! Jedyną rzeczą, której nie jestem wstanie wyrzucić to książka.. Ciuchy, buty, torebki, meble, facet.. nie ma sprawy.. ale książki? Mam nawet część podręczników z liceum i ze studiów... taka fiksacja chyba. :D

      Usuń
    2. no cóż, nie ty jedna :P strych już u mnie cały zawalony... o reszcie domu nie wspomnę.

      Usuń
    3. O jak dobrze.. mi się marzy bibilioteka z prawdziwego zdarzenia.. może się kiedyś dorobię.. dlatego nic nie wywalam, mało tego, chętnie przyjmuję bezdomne księżki :D

      Usuń
  3. ech ja niestety cierpię na sentymentalizm i nie potrafię np. usunąć ciuchów i kosmetyków starych z szafek;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj biedna :D Ja tam wywalam/usuwam/eksterminuję .. wyjątkiem potwierdzającym regułę są (jak napisałam wyżej) książki. :D

      Usuń
    2. ja niczego nei ruszam xd i gromadzę;p na ową chorobę chroniczną cierpi cala ma rodzina;p

      Usuń
    3. Prawdziwe z Was Chomiki chomikujące :D

      Usuń
    4. hahah tak:D to się leczyć powinno;p

      Usuń
  4. Tak jak i ty stawiam na ... wygodę, wszystko, to co mnie w jakiejś mierze uwiera, wkurza, nie pasuje lub najzwyczajniej nie jest mi potrzebne - wyrzucam. Z otoczeniem jest inaczej, masz rację, ale mnie życie w tym zakresie bardzo uszczęśliwiło, nie spotkałam na swojej drodze ( przynajmniej dotychczas ) toksycznych ludzi - jestem szczęściarą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś i oby tak zostało! Choć takie spotkania hartują, potem łatwiej mierzyć się z problemami. :)

      Usuń
  5. Ja staram się ograniczać znajomości, które nie mają na mnie dobrego wpływu :) Co do kosmetyków i ubrań bez żalu się z nimi żegnam też wraz z wiekiem staje się mniej tolerancyjna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm.. ciekawe czy to kwestia "przyzwyczajeń przychodzących z wiekiem" .. czy może wzrostu pewności siebie.

      Usuń
  6. Kobieto!!! Jak ty genialnie piszesz!!! Mam chwilę zasiadam, czysta przyjemność :D Ja z wiekiem "Usuwam z mojego życia wszystko, co mnie uwiera." Czy wszystko? Nie, jeszcze tak nie umiem, ale coraz więcej, przedmioty to pikuś, ludzie stwarzają problem. Chyba najmniej przyjemne jest to, że jak już zaniecha się kontaktów, zdaję sobie sprawę, że wcale za nimi nie tęsknię. Przykre to, bo w każdą relację wkłada się trochę wysiłku, aż tak bardzo nie było warto, że tak łatwo przyszło, żeby się bez nich obyć, czemu nie mam refleksji, może źle zrobiłam? No nie mam, jak już doszło do podjęcia decyzji, nie czuję tęsknoty. Smutne. Żyję dalej i jest mi lżej. Szkoda. Ale to moje życie, które przez ten krok robi się lepsze, ale tych toksycznych coś ostatnio u mnie zatrzęsienie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację co do odczuć "po urwaniu kontaktów". To dziwne rozczarowanie, że tyle czasu zmarnowane na darmo. Ale lepsze to, niż trwanie w jakiejś toksycznej relacji mimo wszystko.
      I tak już prywatą pojadę: Dziękuję, takie komentarze jak Twój Moniko, to ogromny kop dobrej motywacji do dalszego pisania. Kto wie, gdzie mnie ono zaprowadzi... ;)

      Usuń
  7. Ja najczęściej czuję zawód... przez efekt własnych działań. Bo sernik mi nie wyszedł, bo ziemniaki przesoliłam, bo notesik DIY według instrukcji okazał się trudniejszy do stworzenia niż zakładałam i nie potrafię wykonać go tak ładnie jak pani w filmu. Jeżeli chodzi o przedmioty, to jestem przyzwyczajona do słabej jakości, często kupuję tanie rzeczy i nie wymagam od nich bóg wie ile a nawet zdarza się pozytywne zaskoczenie, że są tak fajne, tak fajnie działają. Jeżeli chcę zainwestować wybieram raczej sprawdzone rzeczy przez samą siebie lub znajomych, ewentualnie czytam pierdyliard opinii na internecie. I szczerze nawet sobie nie jestem teraz w stanie przypomnieć żadnej rzeczy, która by mnie rozczarowała, za to od razu przypominam sobie własne błędy (typu wspomniane nieudane przygotowanie jedzenia).
    Myślę, że po prostu teraz mamy społeczeństwo dość wygodne i marudne, a tym samym wymagające. Nie jest to chyba specjalnie złe, w takim świecie żyjemy. Sama u siebie również zauważyłam pewną selekcję planów i kontaktów. Życie jest zbyt krótkie by marnować je na chwilach, które nic nie wnoszą i z ludźmi, którzy tylko irytują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje.. społeczeństwo wygodne i marudne, ale nie wiem czy to wiąże się z byciem wymagającym.. czy raczej z wybrzydzaniem. ;) Pewnie są i tacy i tacy. Trzeba z tym żyć.
      Co do opinii w internecie.. ja już nie raz się przekonałam, że one nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością. Parę bubli bym mogła wypisać.. recenzje entuzjastyczne a jak przyszło co do czego to ... uczulenie na twarzy, albo sypiący się z głowy łupież. ;)

      Usuń
  8. Cóż mogę napisać, chyba to, że świat zbublał .Prawie wszystko jest na aby, aby, albo na byle jak, bo światem i ludzmi rządzi kasa. Produkcja wszystkiego po najniższych kosztach, wystarczy dobrze zareklamować i jakoś się sprzeda. Reklama kosztuje, trzeba ją wliczyć w cenę. Ci co wychwalają produkty, zarabiają i nic ich nie obchodzi, że kłamią. Wszyscy dali się wkręcić w machnę kłamstwa. Więc nic się z tym już nie da zrobić, trzeba kupować sprawdzone produkty sprawdzonych producentów. Bez wyrzucania jednak nie da rady, czasami zachodzi taka konieczność, szczególnie jeśli chodzi o żywność.Gorzej z ludzmi , tych można jedynie eliminować z naszego życie, jeśli działają na nas destrukcyjnie, innych czasami traktować pobłażliwiej , wybaczać im drobne słabostki, bo ideałów nie ma. Ogólnie rzec ujmując nie ma recepty na życie, trzeba sobie samemu wypisać . Ale nie warto się na wszystko wkurzać, bo szkoda zdrowia. Ja nauczyłam się patrzeć na życie jak na teatr, a na ludzi jak aktorów w tym zagmatwanym spektaklu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż.. mnie buble moze nie wkurzają, ale zwyczajnie po ludzku rozczarowują. Osobiście bardzo nie lubię być rozczarowana.. już wolę być wściekła. Co do marnej jakości to zgoda. Myślę, ze nie wielu kupując ubrania znanych sieciówek zdaje sobie sprawę że to wszystko szyte jest w Chinach, lub Indonezji.. i tak naprawdę jakością niewiele różni się od ciuchów od chińczyków... czy z chińskich stronek.
      Jedzenie to już armagedon.. ale to temat rzeka niestety...

      A ludzie.. oby tylko była łatwo tych toksycznych marginalizować. Ale niestety z niektórymi bublami trzeba żyć. :)

      Usuń
  9. Każdy z nas ma jakieś życiowe niepowodzenia, mi też zdarzają się chwilę kiedy mam wszystkiego dosyć. Staram się tym nie przejmować, chociaż czasem ciężko. No ale takie negatywne buble pozwalają mi docenić to co dobre w moim życiu. Zawsze sobie myślę że żyję jak królowa ( w porównaniu do ludzi co mieszkali w starożytności) i to mnie zazwyczaj pociesza

    OdpowiedzUsuń
  10. inspirujaco, ciekawie, fajnie
    zapraszam do obserwowania https://fantastic-brand.blogspot.com, odwdzięczam się tym samym

    OdpowiedzUsuń
  11. Dochodząc do końca wpisu zaczęłam się zastanawiać czy pomysł na napisanie wpisu wziął się przez piosenkę z Bublem? ;)
    Niestety często oczekiwania mijają się z rzeczywistością. Bubel zazwyczaj kojarzył mi się z "bublem kosmetycznym", ale tak jak to opisałaś może dotyczyć ludzi, związków. Jednak jeśli o związki chodzi to czasami jeszcze tę sytuację da się uratować, by znów wszystko rozkwitnęło na nowo.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zauważyłam, że po trzydziestce zaszły we mnie pewne zmiany, a raczej w postrzeganiu świata. Podobnie jak Ty, nie zadowalam się półśrodkami. Zaakceptowałam siebie i zrozumiałam, że na pewne rzeczy najzwyczajniej nie mamy wpływu.

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja lifestyle rozwój kobiety motywacja muzyka relacje międzyludzkie kobieta kultura pasja słabość książki radość siła ludzie blogowanie relaks cierpliwość działanie lęk ulubieńcy film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt kobieco na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino krytykanctwo literatura mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja konsumpcjonizm kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward marka metoda Disneya metoda LATTE odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wpis gościnny wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki