Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Tydzień poza cywilizacją...

             Tak się szczęśliwie (lub nie) złożyło, że w tym roku początek mojego urlopu zdecydowałam się spędzić z dala od cywilizacji...

   
    
    Tak się szczęśliwie (lub nie) złożyło, że w tym roku początek mojego urlopu zdecydowałam się spędzić z dala od cywilizacji. Bez facebooka, instagrama, pinteresta i twittera... bez laptopa internetu. Za to na łonie natury z książką. Miałam zamiar przewietrzyć umysł, zresetować się.. odpocząć.. wyciszyć emocje. Czy mi się udało?? Zapraszam do czytania!

    Pojechałam w głuszę, w sumie niedaleko Warszawy, na mazowiecką wieś w moje odludne miejsce pisałam o nim tu: KLIK . Nie mam tam stałego łącza, jedynie internet mobilny ale... tym razem zostawiłam smartfona w domu. Zrobiłam to z premedytacją, zupełnie świadomie. Ponieważ (tak wiem nie zaczyna się zdanie od ponieważ, ale proszę wybaczcie mi ten błąd! ;) )już od jakiegoś czasu łapię się na tym, że wciąż coś nerwowo sprawdzam w sieci. Non stop podpatruję fejsa i insta.. a nuż znajdę tam coś ciekawego? W moim znękanym milionami informacji umyśle zapaliła się żółta lampka.. pora na przewietrzenie mózgu.

    Kiedy decyzja zapadła nie było już miejsca na wątpliwości. Radośnie zapakowałam ciuchy (gorszego sortu.. bo przecież nie będę się stroić na "zabitej dechami wsi") do torby, kosmetyki (te jak zwykle najlepszego sortu) do drugiej torby i radośnie ruszyłam na wieś! Kiedy opuściłam stolicę odrazu głębiej odetchnęłam.. ale tez pojawił się niepokój. Odruchowo sięgnęłam po telefon by sprawdzić co na świecie.. a tu zonk, zwykła stara nokia do dzwonienia i smsowania! Pomyślałam sobie.. to się urządziłam! Nic, postanowiłam byc twarda. Nie ukrywam, pierwsze godziny były ciężkie... ale kiedy nastał ranek pierwszego dnia urlopu, kiedy obudziły mnie kłócące się pod oknem wróble i szpaki niepokój zniknął.. a ja z głupim przyklejonym do facjaty zeszłam na dół pichcić śniadanko!

pixabay
    Potem długi spacer nad Wisłę.. odwiedziny w hotelu dla koni, "żerowanie" w ogrodzie (maliny, porzeczki, agrest, wiśnie, czereśnie.. one najlepiej smakują zerwane prosto z krzaka prawda??). Pogoda nie ukrywam była średnia.. ale jakoś mi to specjalnie nie przeszkadzało. Owijałam się pledem i na tarasie czytałam, obserwowałam skaczące po orzechu wiewiórki (skubane chyba sprawdzają juz potencjalne spiżarnie... bo przybywały codziennie) i rozmyślałam...

    Dotarło do mnie, że istnieje świat poza internetem, poza cywilizacją (przez trzy dni nie było prądu.. nie obejrzałam meczów półfinałowych na EURO, nie oglądałam wiadomości, seriali, filmów). To niby oczywista oczywistość.. ale uderzyło mnie, jak wiele ma się czasu, kiedy nie ma dostępu do mediów i internetu (tak wieeem.. net to tez medium.. ale jakoś tak wypada podkreślić jego odrębność) doba niesamowicie się wydłuża. Człowiek ma czas na wszystko.. nawet na pogaduszki ze starszą sąsiadką (co jak człowieka dorwie to dwie godziny nie wyjęte, bo babcia musi opowiedzieć o wnuczkach prawnuczkach, kocie, psie i kurach ;) ), ma czas iść na trzygodzinny spacer nad Wisłę.. siedzieć godzinami i gapić się w płynącą spokojnie wodę, nazbierać kolorowych kamyków i jeszcze zostanie pół dnia!

pixabay
    Pół dnia na kolejną książkę, oraz ogromną porcję "nicnierobienia" (podłapałam ten zwrot z jednej z książek Wojciecha Cejrowskiego). Jak takie odcięcie czyści umysł, jak go przewietrza.. jak cudownie koi emocje.. nie umiem wam tego opisać! Polecam z czystym sumieniem każdemu! Urlop nie musi oznaczać siedzenia z nosem w smartfonie.. wrzucania na insta dziesiątek zdjęć opisujących to, jak nam jest super.. a potem obserwowania czy przybywa lajków! Życie to nie lajki na portalach społecznościowych.. ale żywy kontakt z ludźmi. Cudowne przewietrzenie mózgu działa niezwykle odżywczo, a odcięcie się pod cywilizacji bardzo w tym pomaga.

jedzcie maliny! są przewspaniałe!


    A ja?
A ja wróciłam do cywilizacji wczoraj.. wciąż z uśmiechem nadrabiam blogowe zaległości (okazało się też, że zostałam gadułą miesiąca u Kosmetyczny Fronesis DZIĘKI DZIĘKI!! Gadułą byłam zawsze.. ;) ), ale wewnętrznie kipię pozytywnymi emocjami.. jestem w szale twórczym, wciąż się uśmiecham i... nie ciągnie mnie non stop do komputera (tratatatata zobaczymy jak długo... ). Przede mną druga połowa urlopu.. zapowiada się spokojnie, zmieniłam miejsce pobytu na bardziej cywilizowane.. jednocześnie to świetna baza wypadowa do wycieczek jednodniowych. Rzut beretem w Góry Świętokrzyskie, do Kazimierza Dolnego, Sandomierza czy Lublina ... zapowiada się wspaniały czas!


A Wy jak spędzacie urlop?
Siedzicie z nosami w smartfonach i wrzucacie setki zdjęć do podziwiania dla znajomych?

Może robiliście takie resety jak mój?


Na koniec jak to mam w zwyczaju od kilku postów dostawiam Was z muzyką, która aktualnie gra mi w uszach. Dziś to Brodka...


Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

14 komentarze

  1. Ale wspaniały wypad ;) ja jeszcze jestem przed resetem - czuję jego oddech na plecach i już się nie mogę doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Resety są przewspaniałe! Będę trzymać kciuki by Twój był tak dobry jak mój!

      Usuń
  2. ojej.. jak tam pięknie :-) aż zazdroszczę..ja niestety pracuję w takiej branży, że na urlop mogę sobie pozwolić w zimie.. jak śnieg spadnie i są mocne przymrozki :-) ale mam nadzieję że w tym roku się uda.. chociaż na kilka dni pobrykać po górach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj.. współczuję! Na szczęście zimą też można znaleźć słońce.. tylko że koszty większe :(

      Usuń
  3. ja czekam na taki brak cywilizacji w sierpniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze! :) ja wtedy już będę po i będę Ci zazdrościć! :D

      Usuń
    2. ech ale czas mi się tak dluży przed urlopem że szok;p

      Usuń
  4. Fajnie że się dobrze bawiłaś i spokojnie sobie odpoczęłaś na takim mini wypadzie :) Zazdroszczę!
    http://www.aleksandramakota.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama sobie zazdroszczę! Na szczęście zawsze mogę tam wrócić! :D

      Usuń
  5. Moje wakacje rozpoczęły się trochę na spontanie. Pojechałam do Torunia... do swojego chłopaka. Chciałam zrobić mu niespodziankę w dzień jego obrony i być przy nim. Wyjechałam jedak parę dni wcześniej. Odcięłam się od bloga, instagrama i messengera. Z jednej strony z poczucia obowiązku chciałam wchodzić na te strony i aplikacje, a z drugiej strony gdy się od nich odcięłam to czułam, że w końcu odpoczywam.
    Opis Twojego wyjazdu uradował mnie. Czuć z niego, że poczułaś się szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jestem! W każdym razie uczę się być.. mimo wszystko a może pomimo. Ale o tym w następnym poście. ;) Ale taki reset był mi bardzo potrzebny.. od początku roku ciągle w rozjazdach ciągle z nosem w laptopie albo smartfonie..
      A że kocham się dzielić radościami.. to mam nadzieję, ze i czytelniczki uśmiechnęły się czytając moje "wypocinki". ;)

      Usuń
  6. Sama mam ostatnio ochotę na taki urlop od internetu, bo czuję, że ten cały wirtualny świat zaczyna mnie trochę przytłaczać... Ale nie wiem, czy zdecydowałabym się na tak radykalny krok jak zostawienie smartfona w domu :). Naprawdę podziwiam za odwagę! Pewnie w ogólnym rozrachunku ten urlop dał ci wiele więcej niż ślęczenie przy komputerze i przeglądanie instagramowych zdjęć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko było tylko na początku. Później tak zafiksowałam na obcowanie z natura .. z końmi, że nawet nie pomyślałam do internecie. :)

      Usuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja rozwój lifestyle kobiety motywacja relacje międzyludzkie muzyka książki kultura blogowanie kobieta pasja słabość radość siła ludzie kreatywność ulubieńcy relaks cierpliwość działanie lęk stres film spontaniczność strach wytrwałość kobieco kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przeczytane przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino konsumpcjonizm krytykanctwo literatura marka mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty urodziny walka wpis gościnny wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę czytambolubię dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE networking odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda psychologia pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki