Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Na ile można pozwolić dzieciom na wakacjach. Obserwacje Ciotki Klotki

           Przyszło lato (już jakiś czas temu ale co tam) dzieciaki wypuszczono z przedszkoli, żłobków i szkół w szeroki świat rodzico...

      

    Przyszło lato (już jakiś czas temu ale co tam) dzieciaki wypuszczono z przedszkoli, żłobków i szkół w szeroki świat rodzicom na głowę. No bo co zrobić z pięciolatką, kiedy przedszkole zamknięte? Pełen energii siedmiolatek też sam w domu zostać nie może. Jedyny sposób szukanie opiekunów! Czasem pada na ciotkę, czasem na wujka.. a czasem na dziadków. Dlaczego o tym piszę? Mam właśnie okazję obserwować "na żywo" trójkę wspaniałych, szalonych, żywych dzieciaków i ich babcię. Chłopiec i dwie dziewczynki. Krzyki, piski, śmiech.. i nerwy babci. Mówi się, że babcie mają więcej cierpliwości do wnuków niż miały do własnych dzieci. Że czasem bardziej te wnuki kochają i rozpieszczają.. ale czy zawsze tak jest?

    Z moich osobistych obserwacji wynika, że trójka kilkulatków to jednak chyba za dużo na jedną starsza osobą. Szczególnie kiedy dzieciaki są rozbrykane i niekoniecznie zawsze posłuszne. Wiadomo dzieci jak to dzieci.. tego nie zjem, to chcę, a mama to mi robi to czy tamto. Babci nie zawsze się to spodoba...
    Babcia kwoka( co to boi się, że coś się stanie, że któreś zachoruje, złamie nogę lub rozbije nos) będzie trzymała dzieciaki krótko i ... cierpiała podwójnie, bo dzieci, które rozrywa energia stają się zwyczajnie nieznośne. Nerwica gwarantowana...
    Babcia "kapral" (co to przyzwyczajona jest do rygoru) będzie krzyczeć, straszyć i się denerwować.
    Babcia "luzaczka" (co ma dużą odporność i gigantyczną cierpliwość) pewnie przebrnie przez pobyt wnuczków najmniej boleśnie.
    Babcia którą obserwuję to skrzyżowanie babci kwoki i babci kaprala. Kocha wnuczki nad życie.. ale brak jej już sił i cierpliwości, by ogarnąć trójkę rozbrykanych wnuczków. Aż przykro patrzeć, jak się denerwuje, jak zgrzyta zębami by na nich nie wrzasnąć.. a czasem bardziej niż na to zasługują...

tonuje, rozładowuje nastroje, szaleje z dzieciorami

    Ciotka Klotka może w takiej sytuacji tylko jedno. Jak już we względnym spokoju odfajkuje swoje 8h przed komputerem (w między czasie tysiąc razy odpowiadając na pytanie: kiedy skończysz? ile to jeszcze minut? a ile minęło od kiedy ostatnio pytałam?) musi zagarnąć potwory do siebie, przetrwać atak i tak je zmęczyć, by padły jak muchy wieczorem. Nie sądziłam że potrafię, ale w kilka dni przypomniałam sobie wszystkie zabawy z dzieciństwa i przejrzałam dziesiątki stron internetowych w poszukiwaniu inspiracji na nowe (Malowanie rysunków do kolorowania bo:  "Takie drukowane nie mogą być ciociu.. bo te Twoje są fajniejsze. Namaluj namaluj" to już standard.) Pół biedy jak można wypuścić towarzystwo na podwórko, rzucić im piłkę i zmęczyć tak, że padną jak muchy (ciotka razem z nimi, ale jak wiadomo ruch to zdrowie, więc nie narzekam... ). Gorzej jak pada. Nie jestem zwolenniczką sadzania dzieci przed telewizorem, czy też dawania tableta i "niech się sobą zajmie".. trzeba wysilić mózgownicę oj trzeba.
    Kocham dzieci, uwielbiam ich radosny entuzjazm i bezwarunkowe zaufanie. Są najlepszymi nauczycielami cierpliwości i wytrwałości, a także uczą co to małe radości. Czasem jak na nie patrzę, to coś ściska, że nie moje. Na szczęście wszystko przede mną. Ale wracając..


    
    Dziś kiedy dziecko decyduje, co chce zjeść.. i czego jeść nie będzie, ciężko jest babci (przyzwyczajonej często do cięższych czasów) zdobyć się na tolerancję jeśli chodzi np. o jedzenie.. i wiecie co jest najgorsze? Bycie między młotem a kowadłem! Bo co zrobić.. kiedy dzieci przybiegają co chwila by się przytulić.. i może uciec na chwilę od babci. Kiedy chowają się za ciotką jak za tarczą? Mówię Wam.. trzeba się czasem wznieść na szczyty zdolności dyplomatycznych. I wcale nie chodzi o to, by "nie podpaść żadnej ze stron" .. ale o to, by łagodzić emocje skierować negatywną energię gdzieś obok.

Czy na wakacjach dzieciakom można pozwolić na więcej?
Czy można poluzować?
Czy dać im się wyszaleć na całego?
Czy w dzisiejszych czasach to możliwe jest jeszcze "większe poluzowanie"?

    Z moich obserwacji wynika, że lepiej nie luzować "za bardzo" ... bo jakby tak tym małym wspaniałym kochanym potworom dać wolną rękę, to by się pozabijali chyba.. a już na bank skończyłoby się to szpitalem i oddziałem dziecięcym dla nich i oddziałem dla psychicznie chorych dla opiekunów.

Na zakończenie muzyka, która gra mi w uchu w czasie pisania. Boska Adele... Miłego słuchania!!!



Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

6 komentarze

  1. No trójka dzieciaczków dla babci to chyba troszkę za dużo jedno to tak ;p ja też kocham dzieciaczki jeszcze nie mam swoich ale zawsze obserwuje jak się bawią na podwórku, zdecydowanie jestem za tym, żeby nie rozpuszczać bąbli bo jak to się mówi "daj im palca a wezmą całą rękę" nigdy dziecko nie powinno czegoś wymuszać płaczem bądź krzykiem czego osobiście dużo razy doświadczyłam w sklepach :D

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie rozwala sytuacja w sklepie gdy dziecko się drze na cały regulator o batonika itp a mama mówi cicho, ludzie patrzą. takie uspokajanie raczej nie pomaga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci jak dzieci, czasem chcą i już. Gorzej jak taki mały "terrorysta" rzuca się na ziemię albo zaczyna zrzucać wszystko co ma w zasięgu rąk.. ;)

      Usuń
  3. Mam swojego jednego, dziecko musi się wszystkiego nauczyć i przećwiczyć wielokrotnie. Rozwala mnie krytyka tych co to dzieci nie mają i nie wiedzą lub mieli dawno i już nie pamiętają. Od kiedy uczymy się na tym co mówią inni słuchając ich bezkrytycznie, uczymy się na własnych błędach, po fakcie mamy problem by przyznać komuś rację. Jak ma reagować dziecko w sklepie jak widzi, że coś chce? Chce, dla niego w tym momencie to najważniejsze na świecie. A rodzic musi znosić "życzliwe" komentarze wszystkich, którzy wiedzą lepiej. Babcia to z założenia starsza osoba, ma czas i siły może pomóc, ale bez przesady z tym zwalaniem na nią całej odpiedzialności. Dzieci mają więcej energii, niż nastolatki, tym bardziej niż rodzice, a co tu dopiero babcie brać pod uwagę. Wrrrr ... zirytowałam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj.. irytacja? Moim zamiarem nie jest żadna krytyka metod wychowania! To tylko moja obserwacja zmagań babci, która opiekuje się trójką dzieciorów potworów (które z resztą wielbię bezgranicznie.. całą trójkę na raz i każde z osobna). Ale rzeczywiście troje rozbrykanych kilkulatków to za dużo. Dlatego pomagałam jak mogłam (po pracy). :) Tym bardziej ze babcia bardzo nerwowa, lubiąca spokój i.. rygor.
      Jestem daleka od oceny.. ale jak widzę w sklepie/restauracji/parku/ulicy dzieci "terroryzujące" mamy (myślę tu o skrajnych przypadkach typu darcie się w niebogłosy lub rzucanie na ziemię) to czuję mieszankę irytacji i współczucia (z naciskiem na irytację.. bo serio nie uwierzę, że normalnie wychowane dziecko, które od małego ma wyznaczane granice, tak się zachowuje) ... i zastanawiam się co bym zrobiła na miejscu tych mam.
      Moniko co byś zrobiła, gdyby kilkuletnia dziewczynka schowała Ci się tak w domu, że nie mogłabyś jej znaleźć przez dobre kilka minut? (sytuacja z wczoraj, mała nie odpowiadała na natarczywe wołania, siedziała wciśnięta za kanapę zadowolona z siebie, ze wszyscy jej szukają.. dom duży, trzy piętra plus zagracony strych, usłyszałam ją bo cichutko zachichotała)?

      I na koniec historyjka z pociągu linii wołomińskiej.
      jedziemy sobie po pracy pociąg podmiejski.. ścisk, mama z chłopcem na przeciw niej siedzi starsza pani... dziecko znalazło sobie zabawę.. kopie starszą panią. Na próby zwracania uwagi matka nie reaguje, a w końcu wypala: pozwalam synowi na wszystko, jest wychowywany bezstresowo. Mnie zamurowało.. obok stał chłopak.. i zwyczajnie palnął tą kobietę w głowę (nie mocno, tylko tak żeby poczuła) a na jej krzyk powiedział spokojnie: proszę pani, ja tez byłem wychowywany bezstresowo. Cały wagon bił chłopakowi brawo. A Mama jak niepyszna uciekła do innego przedziału....
      Czy naprawdę ktoś kto nie ma dzieci/miał je dawno nie ma prawa zwrócić uwagi? Mówię o skrajnych przypadkach oczywiście... ;)

      Usuń
  4. Napiszę krótko, może złośliwie. Obdarowanie babci trójką rozbrykanych, bezstresowo chowanych dzieciaków, to gorsze od terroryzmu. Babcie też mają swoje prawa i dzieciaki trzeba tego uczyć. Trochę rygoru im nie zaszkodzi, nauczą się szacunku do innych ludzi. Z tego jak znam życie, babcie są obyczajowo zobligowane do uganiania się wnukami, w dodatku bezinteresownie, czyli wszystko za darmochę. W dodatku ukochane wnuki zachowują się często, jak komornicy - babcia ma dać . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja rozwój lifestyle kobiety motywacja relacje międzyludzkie muzyka książki kultura blogowanie kobieta pasja słabość radość siła ludzie kreatywność ulubieńcy relaks cierpliwość działanie lęk stres film spontaniczność strach wytrwałość kobieco kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt na szybko na słodko na słodko przeczytane przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino konsumpcjonizm krytykanctwo literatura marka mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty urodziny walka wpis gościnny wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę czytambolubię dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward metoda Disneya metoda LATTE networking odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda psychologia pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki