Rzecz o korpo i gromadzeniu... czy warto??

Więcej i więcej, wciąż nowe i nowe...

Na początek historia.. myślę, że każda/każdy z Was trafił na nią kiedyś w sieci..


Pewien niezwykle bogaty biznesmen jeżdżąc co rano do pracy swoją wypasiona limuzyną, codziennie mijał mostek na niewielkiej rzeczce i tam, każdego dnia widział skromnie ubranego starszego już Indianina. Pewnego dnia nie wytrzymał, zatrzymał samochód, wysiadł i podszedł do starca.
- Dlaczego męczysz się z wędką? Mógłbyś pożyczyć sieć - powiedział
- Ale po co? - odparł spokojnie Indianin
- Bo wtedy nałowiłbyś więcej ryb i część mógłbyś sprzedać.
- Ale po co? - dopytywał się Indianin.
- Bo za zarobione pieniądze mógłbyś kupić własne trzy sieci!
- Aha - wędkarz pokiwał głową i dodał - Ale po co?
- Jakbyś miał trzy sieci, mógłbyś zacząć łowić na morzu - tłumaczył biznesmen.
- Ale po co?
- W morzu jest wiele ryb, I gdybyś ciężko pracował, to po jakimś czasie mógłbyś kupić własny kuter! A potem zanimbyś się obejrzał, byłbyś właścicielem całej floty!
- Ale po co?
- Dzięki pieniądzom mógłbyś założyć ban, wybudować hotel, albo pole golfowe - biznesmen był w swoim żywiole
- Wszystko pięknie - odparł spokojnie Starzec - Ale po co?
- Bo wtedy miałbyś już tyle kasy, że mógłbyś robić to co chcesz!
Na te słowa Indianin leniwie oderwał wzrok od spławika i spokojnie powiedział:
-Ale ja właśnie w tej chwili robię dokładnie to, co chcę....

    Dlaczego o tym piszę?

    Ostatnio złapałam się na tym, że znów wpadam w pułapkę konsumpcjonizmu i pogoni za sukcesem zawodowym.. bo większa kasa, większy prestiż.. Tylko po co?
Za premię kupię nowy telewizor?
Nowy wypasiony sprzęt grający?
Kolejna sukienka "do założenia na raz"?
Jeszcze więcej butów, torebek?
Po co mi kolejna para butów. I tak chodzę w czterech parach na zmianę. Reszta stoi i "wygląda". 

Czy nie jest tak, że w pogoni za sukcesem, za zdobyciem kolejnych modnych, superwypaśonych gadżetów nie gubimy z oczu celu naszego istnienia?
Czy życie, w którym koncentrujemy się na rzeczach materialnych nie jest puste?

    Powiecie (i słusznie pewnie), że łatwo mi gadać, skoro nie mam problemów finansowych, nie muszę walczyć o każdy kolejny dzień. No nie muszę.. to, ze jestem w takim a nie innym punkcie jest sumą wypadkową moich osobistych wyborów. Ale żeby nie było tak lekko.. zapłaciłam za to zdrowiem i szczęściem osobistym.
Co Wy byście wybrali? Sukces finansowy, czy jednak zdrowie i szczęście osobiste? Ja z perspektywy czasu powiem Wam.. nie poświęcajcie wszystkiego dla kasy. Korporacje to wykańczalnia ludzi. Jeśli chcesz tam osiągnąć poziom wyższy niż średni musisz poświęcić wszystko. Jasne, będzie Cię stać na najładniejsze buty i torebki, a także od czasu do czasu na kieckę od projektanta.. ale będziecie SAMI! Zwyczajnie nie będzie czasu na kontakty towarzyskie.
    Wiecie jak wyglądało jeszcze parę lat temu moje życie? Od poniedziałku do piątku po naście godzin w korponorze.. w weekend ostre balowanie, żeby się zresetować i tak wkoło. Zero czasu by zbudować głębokie relacje, zero czasu dla przyjaciół, zero czasu dla rodziny.. a skończyło się to paraliżem! To już za mną.. tamta trauma była jak olśnienie. Zwolniłam, znalazłam w życiu równowagę i cel.. zwyczajny najzwyklejszy .. bycie szczęśliwą sama ze sobą...

...

 
    O tym własnie jest ten post. To moja przestroga przed "wyścigiem szczurów", przed dążeniem do zdobywania kolejnych rzeczy, które za chwilę nie będą już użyteczne bo zapragniemy nowych, lepszych, modniejszych, tych, które teraz reklamują w mediach. Najnowsze telefony, laptopy, aparaty fotograficzne, stosy kosmetyków, które trzeba wyrzucać, bo kupiło się nowe, a stare już nie są potrzebne, albo wręcz zwietrzały/zepsuły się/straciły ważność.


czyż nie tak?

    Powiecie: kobieta nigdy nie ma za dużo torebek, butów i ubrań.. ale czy to jest prawda? Czy nie jest przypadkiem tak, że im mamy więcej tym więcej chcemy? Szafa pęka w szwach, sukienek jest 15 a Ty stajesz i mówisz: nie mam się w co ubrać! Otwierasz szafkę z butami.. masz 20 par i krzywisz się, bo żadne nie pasują do kiecki.. Czy takie podejście, nie jest przypadkiem samonakręcającym się perpetum mobile? Jesteśmy ze wszystkich stron bombardowane setkami, jeśli nie tysiącami reklam krzyczącymi: kup mnie kup mnie! Łatwo się przed tym obronić? Raczej nie. Presja środowiska też robi swoje prawda?
   Dyskutowałam o tym ostatnio z koleżanką z pracy. Kiedy zapytałam ją, po co jej setna para butów syknęła na mnie, że pracuje zarabia, stać ją to kupuje. Po co? - zapytałam.. Żeby mieć padła odpowiedź. Ona żyje, pracuje żeby mieć.. nie ma męża, dzieci, nie ma partnera, .. ma sto par butów i pewnie drugie tyle torebek.. tylko czasem, jak ją najdzie chwila słabości to ze łzami w oczach mówi.. "chciałabym wyluzować tak jak Ty i nie gonić za nie wiadomo za czym". Smutne to...
    
    Żeby nie było.. nie jestem przeciwnikiem robienia zakupów. Ale jeśli stają się one jedynym sposobem na poprawę humoru, zastępują radość z bycia z kimś, kiedy nowe rzeczy zapełniają pustkę emocjonalną, to chyba jest coś nie tak.


EDYCJA:
Szkic notki dałam do przeczytania mojej przyjaciółce. Roześmiała się i powiedziała:
"Ty wariatko, 90% kobiet Cię wyśmieje, bo to co opisujesz, to ich marzenia, marzenia o tym, by mieć tyle butów, torebek, ubrań, żeby nie mieściły się w szafach, i żeby stosy kosmetyków wysypywały się z toaletki, czy szafki w łazience. Taka to już nasza kobieca mentalność. Ja Cię znam więc wiem co chciałaś przekazać. I napisz moje słowa czytelniczkom."
Więc napiszę:
"Nie skupiajcie się na zewnętrznej skorupie drogie Panie."

Jak Ona mnie zna.. 

    

21 komentarzy:

  1. Super wpis !!!

    www.ladyagat.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście nie biorę udziału w żadnym wyścigu szczurów, ale większość osób niestety żyje tak jak opisałaś w poście cały czas pogoń za pieniędzmi <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama taka byłam.. myślałam, ze to za mną. Ale jakże niebezpiecznie łatwo znów wpaść w ten "cug".

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą ;) Mnie osobiście takie "wyścigi szczurów" w ogóle nie dotyczą, wolę sobie tym nie zawracać głowy. Wiem jednak, że bardzo dużo ludzi (w tym moich znajomych) myśli tylko o pieniądzach i większym sukcesie np. w pracy.
    Pozdrawiam
    momentofdreamsheart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak, jak piszesz. Nie wiem z czego to wynika.. z presji społecznej, strachu przed porażką? Ludzie gonią za ułudą szczęścia..

      Usuń
  4. Świetny post wart przemyślenia! Dużo w nim prawdy ;-) Masz absolutną rację.. moim sposobem na walkę z takimi pokusami jest robienie przemyślanych zakupów..chociaż nie zawsze się udaje ;-) Dużo radości życia odnajduję w spędzaniu czasu z rodzicami..choćby to miało oznaczać przekopanie ogródka czy wypranie dywanów, psiak nawet jeśli nadszedł czas obcinania, jazda rowerem z moim W. czy oglądanie filmów wieczorem.. tego nigdy nie zamienię na żaden kosmetyk, ciuch czy torebkę ;-) Pozdrów koleżankę.. bo recenzje są jednak pozytywne ;-) :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do sklepu chodzę z kartką! Serio! I nie kupię nic, czego na kartce nie ma.. to mój sposób na pułapki, jakie czekają na mnie w sklepach. To mnie trochę uodporniło.. ale miejsca z "home decor" to dla mnie śmiertelna pułapka! Te omijam szerokim łukiem.
      Ja od atakującego ze wszystkich stron "zarób i wydaj.. kupuj kupuj kupuj" uciekam na wieś. Tam nie ma pokus.. a człowiek żyje innym rytmem.
      Anię pozdrowię!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Super że ktoś poruszył ten temat, ja na szczęście nie pracuje w żadnej korporacji, ale za to mam rodzinę i jestem szczęśliwa gdy mam dla nich czas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się, że nie wpadłaś w korposzpony! Czas dla rodziny to najcenniejszy skarb, jaki można znaleźć i nim się dzielić.

      Usuń
  6. teraz ciągle jest pogoń za tym . miec więcej i więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej i więcej.. ciągle nowe najlepiej co miesiąc wymieniane.. Najważniejsze by nie dać się wciągnąć w ten szalony wir.

      Usuń
    2. nowy telefon nowy samochód nowy mąż... paranoja;p

      Usuń
  7. Mam koleżankę która postępuje dokładnie tak jak piszesz. Pytam po co ci kolejną rzecz. Ona bo zarabiam, to muszę mieć z tego przyjemność. Ja tego nie rozumiem i staram się skupiać na dziecku i wprowadzać minimalizm, wyznaczać sobie cel. Trzeba umieć cieszyć się życiem zamiast skupiać na rzeczach materialnych. Kiedyś czytałam o kobietach z korpo, które kosztem zdrowia dążą do bycia prefekt. Potem gdy zdrowie siada, przychodzi nagle rozum, ale czasem bywa zbyt późno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu idealnie podsumowałaś moją notkę. Tak chyba jest im masz więcej tym więcej chcesz.. skupiasz się na rzeczach. Byłam taka, zdrowie siadło.. przyszło opamiętanie. Teraz, dzięki doświadczeniom, mogę ostrzegać, by nie dać się wciągnąć.

      Usuń
  8. widze ten sam szablon!! :) Historia z indianinem i biznesmenem ukazuje prawdza radosc zycia. Nie trzeba miec duzo pieniedzy, aby byc szczesliwym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy szukałam szablonu dla siebie ten pierwszy wpadł mi w oko.. ale myślę sobie poszukam dalej, przeszukałam kilka stron przejrzałam kilkadziesiąt różnych propozycji.. i wróciłam do pierwszego wyboru. Ja tak mam.. coś mi się spodoba (i rzecz dotyczy chyba każdej dziedziny życia), myślę sobie poszukam czegoś fajniejszego.. a i tak wracam do pierwszego wyboru.
      Co do historii o starcu i biznesmenie to masz rację. Ważne by być tym kim się chce i być szczęśliwym, a do tego nie sa potrzebne przysłowiowe pałace. :)

      Usuń
  9. zawsze jak dostaniemy juz cos co chcielismy miec to chcemy coraz wiecej i wiecej..

    http://wooho11.blogspot.com - Zapraszam <3 Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :* Na pewno się odzwdzięcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Słabość ludzka..

      Obserwuję :)

      Usuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je**

**Nie działam na zasadzie obs za obs, komć za komć, uwierz mi nie ma dróg na skróty, tylko pracą można osiągnąć sukces**

** Przesyłam moc dobrej energii! **