Nie zgub kolejnych notek! KLIK KLIK

Kompleksy.. szczepić się czy nie?

źródło: bezlitosne.pl     Grafika, którą umieściłam na początku tego postu, wpadła mi w łapki juz jakiś czas temu. Wtedy pomyślałam so...



źródło: bezlitosne.pl
    Grafika, którą umieściłam na początku tego postu, wpadła mi w łapki juz jakiś czas temu. Wtedy pomyślałam sobie, że niby to, co w niej jest, to oczywiste oczywistości (ha! teraz jestem taka mądra), ale potem przyszła refleksja...


    Jeszcze parę lat temu, byłam typowym przykładem zakompleksionej niemoty. Piszę to z całą odpowiedzialnością za słowa. Każda krytyczna uwaga dotycząca co wyglądu była jak cios, który odbierał mi oddech i czasem sen, bo zdarzało mi się rozpamiętywać słowa nienawistnika całymi nocami. Byłam słaba i zamknięta w świecie swoich urojonych kompleksów. Co dziwne to działało tylko w przypadku wyglądu.. bo jeśli chodzi o pracę czy przekonania potrafiłam się bronić jak lwica. Niestety moi przeciwnicy szybko orientowali się, gdzie jest mój słaby punkt i uderzali poniżej pasa.. ludzie bywają wredni, nie ma się co oszukiwać, że tak nie jest. Mało tego.. są tym wredniejsi im mniej wiedzą.

    Do powstania moich kompleksów niestety przyczyniła się też moja ukochana nad wszystko osobista Rodzicielka. Wiem doskonale, że NIGDY nie chciała mnie skrzywdzić, że jej uwagi typu "może jednak zmień fryzurę", "chyba znów lekko przytyłaś", "jakoś krzywo chodzisz", nie były wypowiadane złośliwie i w złej wierze, ale bolały (jak byłam młodsza powodowały bunt.. później już tylko wycofywanie).. dopiero kilka lat temu, podczas jednej z TYCH rozmów, wyprostowałyśmy ta sprawę.. ja dorosłam Mamcia złagodniała... Mamciu KOCHAM Cię!

    Dlaczego o tym piszę?
Może też macie takie problemy... może słabość was paraliżuje .. może każda krytyczna uwaga powoduje ból. Łatwo powiedzieć, nie jesteście słabe! Uwierzcie w siebie! Otaczajcie się pozytywnymi ludźmi! To pomaga.. ale z mojego punktu widzenia wygląda to troszkę inaczej.. nic nie uodparnia na nieuzasadnioną krytykę jak właśnie rzeczona nieuzasadniona krytyka (dziwne zdanie, ale nie mam pomysłu jak to napisać inaczej) otóż:
    Spotkałam na swojej drodze osobę, która wybitnie mnie nie lubiła.. To była moja współpracowniczka z korpo. Ta kobieta upodobała sobie mnie i jeszcze jedną dziewczynę i nie szczędziła nam kąśliwych uwag. A to nie takie ubranie, nie takie włosy, nie takie jedzenie na talerzu... to była taka fitterrorystka. Sama wyglądała jak spod igły.. wymuskana, "wycacany ideał" co to życie dzieli między pracę a siłownię. Gośka (imię prawdziwe) doprowadziła mnie do takiego stanu, że miałam mdłości na samą myśl o spotkaniu z nią (pisałam już, że byłam zakompleksioną niemotą?).. docisnęła mnie do granicy, ale to dobrze, bo w moim znękanym mózgu pojawił się bunt. Pojawiło się zdrowe myślenie.. że w imię czego ta głupia baba wciąż mnie obraża, wciąż czepia się akurat mnie, dlaczego pozwalam temu żywiącemu się negatywną energią wampirowi na żerowanie akurat na mnie. Dociśnięta do ściany znalazłam w sobie antidotum. Zaczęłam ją ignorować.. dosłownie. Nie istniała dla mnie. Współpracę prowadziłam drogą emailową, wszelkie osobiste wycieczki ignorowałam. To doprowadzało ją do białej gorączki. Im ona była bardziej wściekła tym ja spokojniejsza. W myśl zasady.. im więcej dawek szczepionki tym większa odporność. Na koniec to jej nawet podziękowałam. Serio.. kupiłam belgijskie czekoladki i jej je dałam. Jej mina była bezcenna..
    Wnioski?
Jeśli mamy ze sobą jakiś problem, a w naszym otoczeniu są sami przychylni nam ludzie, którzy poklepują nas po plecach to może nie wystarczyć na pokonanie kompleksów. Bo w zderzeniu z osoba nam nieprzychylną, która uderzy nas w "czuły punkt" będziemy bezsilne. Trzeba się szczepić na truciznę.. czy to brutalna metoda? pewnie w jakimś stopniu tak, ale jak inaczej przezwyciężyć chorobę?
Oczywiście w przezwyciężaniu kompleksów pomocny jest też kochający partner.. ale to oczywista oczywistość ;) więc tylko o niej wspomnę.





A jakie są Wasze sposoby na walkę z kompleksami?
Macie jakieś? Pff każdy ma.. to akurat głupie pytanie.. ale co tam! To macie czy nie? Uchylcie rąbka tajemnicy!

Inne notki? Poczytaj, może coś Ci się spodoba.

20 komentarze

  1. To ją załatwiłaś pięknie!;p masz racje czym więcej krytyki tym bardziej stajemy się na nią odporne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie należały jej się podziękowania. Chciała źle, a zupełnie niechcący wyświadczyła mi przysługę!
      Ja nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce, serio, ale krytyka dla krytyki.. bo jesteś a gruby/za chudy/za wysoki/ masz kiepskie ubrania ... to jest słabe.

      Usuń
  2. Świetny post pewnie wiele osobą pomoże, i super ją załatwiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) Dobroczyńcom należy dziękować.. nawet jeśli ich zamiary od początku do końca były wrogie.
      Pozdrawiam serdecznie!!!

      Usuń
  3. haha jesteś moim master od dziś:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nikt nie jest idealny. Wszystkim też nie jesteśmy w stanie dogodzić. To, że innym coś w nas się nie podoba to jest ich problem. Najważniejsze jest, aby czuć się dobrze ze sobą, zaakceptować siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem to, że inni wytykają nam nasze "wady" staje się też naszym problemem, szczególnie, kiedy te "wady" nas też bolą. Droga do akceptacji siebie czasem jest strasznie długa i pokręcona.. oby każdy doszedł do jej końca, mógł się "wypiąć" na każdego nieżyczliwego i ruszyć nową wolną od kompleksów trasą!

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba Twój post, masz dużo racji. Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć, inne wypracować sobie samemu. Ja jeszcze dwa lata temu gdy szłam na zakupy z koleżankami i spodobało mi się coś, co nie podobało się im, nigdy tego nie kupowałam. A bo za drogie, a bo ja bym w tym źle wyglądała... Aż raz kupiłam sobie buty, które one uznały za wstrętne, a mnie się bardzo podobały. Od tego czasu mam gdzieś czy komuś moje ubrania się podobają czy nie, bo ja jestem nimi zachwycona. Tak samo z makijażem, dawniej nawet do sklepu nakładałam podkład i robiłam brwi oraz rzęsy. Teraz jeśli nie chce mi się malować, to tego nie robię i nie wstydzę się spotkać kogoś znajomego gdy jestem nieumalowana. Niech myślą co chcą. Nie można marnować życia na przejmowanie się innymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak jak mówisz. Ja osobiście trzymam kciuki za to, by każdy miał dokładnie takie podejście. Kiedyś przeczytałam bardzo fajne zdanie, już nie pamiętam czyje:
      Nikt nie ma prawa Cie oceniać, bo nie siedział w Twojej głowie kiedy podejmowałeś daną decyzję, nie przeszedł też drogi, która Cię doprowadziła do punktu w którym jesteś.
      To jest teraz moje motto.. :)

      Usuń
  6. Jako nastolatka miałam sporo kompleksów, no z resztą dalej mam... Gdy tak sobie teraz o tym pomyślę, to one nie brały się raczej ode mnie, tylko od innych ludzi, którzy nie szczędzili mi przykrych i niepotrzebnych uwag. Miałam kompleksy nawet na temat swojej wagi. Pełno dziewczyn odchudzało się, robiło sobie jakieś diety, ale i tak potrafiły mi powiedzieć: weź coś jeść, ale ty jesteś chuda, same kości. To nie moja wina, że jedząc normalnie utrzymywałam taką a nie inną wagę. Zapewne spowodowane to było bardzo częstym chorowaniem. Inne komentarze to: ,,mogłabyś być modelką jakbyś się pozbyła tych syfów z twarzy" albo "fajna z Ciebie dupa, ale cycki masz małe". Wszystkie te przykre słowa brały się od innych ludzi, którym coś nie pasowało we mnie. Jestem słaba i mało odporna na krytykę, ale teraz bardziej dostrzegam swoją wartość i nie pozwolę się obrażać innym.

    A tą babeczkę świetnie załatwiłaś. Choć przykre to, że próbowała zrobić z Ciebie kozła ofiarnego. Może była poniekąd zazdrosna, że nie ma takich kompetencji jak ty i próbowała "pokonać" Cię urodą ;)
    No i tak jak mówisz rodzic ma też wielki wpływ na kształtowanie psychiki dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale, ze dostrzegasz swoje zalety i nie dajesz sobie wmawiać jakichś tam bzdur. Nie jesteś słaba tylko silna! Dojdziesz do takiego wniosku sama.. tak jak ja doszłam.
      Gośka to był taki typowy wampir, który żywił się złymi emocjami.. nie chodziło o nic więcej, tylko o wywoływanie złych emocji. Niestety takie osoby też są wśród nas..

      Usuń
  7. hej! z góry przepraszam za spam, ale bardzo mi zależy i potrzebuje kliknięć w linki aby utrzymać współprace:( liczę na pomoc i obiecuję że się odwdzięcze kochana!!! *KLIK*

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis. Też mialam podobną sytuację. Ale podchodzę do tematu na spokojnie. Tylko praca, z resztą gadam normalnie, ale nie przy niej, żeby nie dawać jej pożywki, dla jej chorych rojeń. Tym bardziej, że wiem jak zakompleksionym i niestety słusznie człowiekiem jest. Kiedyś udawała moją koleżankę, ale nie może znieść, że jakoś mi się układa, mam fajną rodzinę, dobrych ludzi w swoim otoczeniu, ludzie mnie raczej lubią za to jaka jestem nie udając. A najgorsze, że nie czuję się gorsza od nikogo zwłaszcza od niej i jej świty. Jak zaczęłam sobie analizować jej przytyki, to zaczęłam nabierać więcej siły. Bo gdzie jej do mnie. To tylko żałosny człowiek, który nie ma nic lepszego do roboty i w taki sposób marnuje swój potencjał i swoje życie. Im
    Jestem starsza tym mniej kompleksów mam, takie sytuacje, mimo, że paskudne, uświadamiają mi o własnej wartości 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz że masz rację? Im człowiek starszy, tym grubsza skóra, większa odporność i mniejsze przywiązanie do "pierdół". A co za tym idzie większa pewność swojej wartości.. :)

      Usuń
  9. To naprawdę przerażające jak dużo jest takich ludzi. Zmieniając otoczenie na inne i tak w końcu trafimy na kolejnego wampira. Niemal nie ma się jak od nich uwolnić a najgorsze gdy ktoś taki jest w naszej rodzinie. Moja mama również często krytykowała mnie i moją siostrę..gdy zaczynałam dojrzewać zapytała mnie czy czasem w ciąży nie jestem.. a miałam wówczas ze 13 lat i jeszcze po głowie żadni chłopcy mi nie chodzili. Z moją mamą nie jest tak łatwo, bo zawsze wszystkiego się wypiera.. więc ewentualna rozmowa z góry jest skazana na porażkę. Chyba jednak takie docinki z dzieciństwa najbardziej zapadają głęboko w sercu i ciężko jest się z nimi pogodzić nawet po wielu latach. Z tymi świeżymi jest już nieco inaczej, bo jesteśmy już zwyczajnie silniejsze i bardziej świadome. Wczoraj przy rozwożeniu kolejnych zaproszeń ślubnych usłyszałam, że mój narzeczony to dobrze wygląda (jest wysoki i wysportowany) za to ja to bardzo źle wyglądam, chuda, mały biust, mała pupa..jak ja będę wyglądać?! Cóż mogłam powiedzieć starej babie która pierwszy raz mnie na oczy widziała? "Aaaa.. dziękuję bardzo! Komplementy dla panny młodej przed ślubem zawsze mile widziane..naprawdę nie trzeba"

    OdpowiedzUsuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Zawsze odwiedzam moich komentatorów, starając się konstruktywnie odwdzięczyć.*

**Każda obserwacja to uśmiech na mej twarzy**

** Przesyłam moc dobrej energii! **

Metki

wyluzuj inspiracja lifestyle rozwój kobiety motywacja muzyka relacje międzyludzkie kobieta kultura pasja słabość książki radość siła ludzie blogowanie relaks cierpliwość działanie lęk ulubieńcy film kreatywność stres spontaniczność strach wytrwałość kontrowersje emocje perełki szczęście miłość odwaga pod prąd ślub ciasto komercja komunikacja owczy pęd praca dzieci kuchnia marka osobista podróże przyjaźń slow life złote myśli cierpienie hejt kobieco na szybko na słodko na słodko przygotowania recenzje w kuchni związek BuJo On aktywność fizyczna analiza SWOT bez internetu ból czekolada dieta język kino krytykanctwo literatura mowa nienawiści natura niesamowite odkrycia nutella ogród planowanie podniecenie podział społeczny przeczytane rozczarowanie rozrywka rozwiązywanie problemów sielskie klimaty walka wspomnienia współpraca zderzenie z rzeczywistością złodziej czasu światopogląd 10 faktów 2016 FOG Gwiazdka Sokrates Słowianie aborcja akcje społeczne atak audyt bez czekolady buble bullet journal buulet journal choroba w rodzinie chrzań dietę dekalog detoks dobre wibracje drinki dzieciństwo dziki szał e-prezenty efekt wyniku fantazy filmy fotografia inteligencja jesień jutro klątwa wiedzy konie konsumpcja konsumpcjonizm kontrowersyjnie kreatywnosć kryzysy książka lata 80-te liebster a(wk)ward marka metoda Disneya metoda LATTE odległość ojczyzna-polszczyzna optymizm owerview effect personal branding poradnik praca nad sobą profesjonalizm promocje przeczytane/obejrzane przeczytane2016 przeczytane2017 przygoda pytania radio rock rocznica rogaliki rower serce czy rozum seriale stereotypy syndrom oszusta szczerość słodycze teksty motywacyjne trolle urlop urodziny veera w zdrowym ciele zdrowy duch walentynki wieczni malkontenci wieś wojna klasowa wokal wokalistki wpis gościnny wskaźnik mglistości wysiłek z czekoladą zabawa Święta śliwki