Muzyka odc. 2 - Dźwięki wyzwalają mnie od lęku przed długim bólem.. czyli akcja leki stop!



W poprzednim poście wspomniałam, a właściwie opisałam moje kłopoty z kręgosłupem. Strasznie było.. (dla zainteresowanych klik), już jest o niebo lepiej wiec : HIP HIP HIP HURA! Ale chciałabym Wam napisać jak sobie poradziłam, z ograniczeniami fizycznymi.

Jednym z moich większych problemów, jest odporność na ból (poziom -700). Serio.. kompletnie sobie z nim nie radzę. Kiedyś, jak mnie tylko coś zabolało, natychmiast sięgałam po środki przeciwbólowe. Jednak wraz z wiekiem otrząsnęłam się i zaczęłam szukać jakichś alternatywnych metod walki z lękiem przed długim bólem. I wyobraźcie sobie znalazłam zupełnie przypadkiem. Pamiętam jak dziś: pierwszy dzień okresu.. umierałam (jak zwykle z resztą, nie bez przyczyny mam zawsze dzień wolny), a na głowie siedział jeszcze projekt spotkania muzycznego z dzieciakami (kiedyś tak miałam, że odkładałam niektóre rzeczy do momentu.. aż trzeba było sprawę załatwić na już). Chcąc nie chcąc musiałam wziąć do ręki gitarę i zaplanować co i jak. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w miarę zagłębiania się w świat muzyki łatwiej było mi znosić ból. Żeby było jasne, on nie znikał, ale udawało mi się oderwać myśli od uporczywych tępych skurczów. Uderzałam palcami w struny, a uśmiech pojawiał się na mojej twarzy. Zrelaksowałam się.. spięte mięśnie rozluźniły się.. więc i ból przestał być tak dotkliwy.

Śmiałam się wtedy sama z siebie.. że tak późno odkryłam tę oczywistą zależność.. cóż, człowiek uczy się z wiekiem.
Od tamtej pory sięgam po gitarę zawsze, kiedy coś zaczyna boleć.. instrument stał się tarczą przed koncentrowaniem się na bólu.


Wracając do teraźniejszości..

Moja mama powiedziała mi, że odetchnęła, kiedy usłyszała, że sięgnęłam po gitarę cyt: "wiedziałam w tym momencie, że przestałaś użalać się sama nad sobą i wzięłaś w garść".
Coś w tym jest.. bo kiedy mam doła, podświadomie karzę się ciszą, by bez przeszkód pławić się w swoim nieszczęściu.

Też tak macie? Zamykacie się na świat i rozkoszujecie się parszywym nastrojem.. ja tak mam jak boli. Walczę z tym jak mogę, ale czasem...Muzyka mi w tym pomaga.



Muzyka pozwoliła mi odstawić paracetamol i ibuprofen.
Muzyka daje mi siłę.. i pozwala przezwyciężyć lęk przed bólem.
Muzyka jest wszystkim, kiedy wszystko inne zawodzi.
Muzyka moja przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Muzyka mój świat i moja miłość.
Muzyka... i ja



Macie jakieś specjalne sposoby na ból?
Jak sobie radzicie, kiedy boli tak, że prochy nie działają?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je**

**Nie działam na zasadzie obs za obs, komć za komć, uwierz mi nie ma dróg na skróty, tylko pracą można osiągnąć sukces**

** Przesyłam moc dobrej energii! **