Dziś mija trzy lata.. czyli rzecz o związku na odległość.



Dziś nasza trzecia rocznica i co? I ja siedzę w Warszawie nad projektem a On 150 km ode mnie....
Straszliwie niefajna sytuacja prawda??

Zobaczymy się w weekend, w piątek wieczorem będzie znów cudownie, do niedzielnego popołudnia, kiedy znów nastąpi rozstanie.
W chwilach takich jak rocznice, urodziny, imieniny odległość do prawdziwe przekleństwo. Bo mimo świadomości że ON jest, że kocha i tęskni, że mamy telefony i internet to jednak brakuje go koszmarnie.


Poznaliśmy się przez jeden z portali dla singli, po miesiącu pisania na facebookowym chacie zdecydowaliśmy się na spotkanie. Pamiętam jak dziś: 16 lutego, sobota, warszawskie rondo "DePalma", wejście do Empiku. Padał śnieg z deszczem było zimno.. ogólnie pogoda nie zachęcała do wychodzenia z domu. Ale to nieważne.. Poznałam go natychmiast. Wysoki przystojny FACET, nie jakiś metroseksualny chłoptaś w rurkach tylko facet z krwi i kości, trzymał w ręku bukiet różowych tulipanów (te tulipany stały w wazonie prawie dwa tygodnie!!!!!) .. nogi się pode mną ugięły.
Zaiskrzyło natychmiast, nie zważając na pogodę spacerowaliśmy godzinami po Starówce, potem wypiliśmy czekoladę u Grycana. Idealna pierwsza randka! Potem były kolejne spotkania.. wpadłam jak ta smarkata...

Pielęgnacja związku na odległość wbrew pozorom nie jest trudna.. (szczególnie w naszym przypadku, kiedy to widzimy się w każdy weekend). Każde spotkanie jest jak kolejna pierwsza randka, nie ma czasu na znudzenie się sobą, na zwykłą szarość dnia powszedniego. Same plusy co? Tylko czasami tęsknię za zwyczajnością.. Tęsknię za tym coraz bardziej.. szczególnie w takie dni jak dziś!

Czyżby pora na ostateczne decyzję, czyżbym powoli dojrzewała do decyzji o wspólnym zamieszkaniu? Czy potrafię zrezygnować z Warszawy?? A może jego ściągnąć tutaj.. co byłoby dla nas lepsze? Czy przypadkiem nasza relacja nie zblednie w szarówce dnia powszedniego??

Milion myśli kłębi się dziś w mojej głowie....




4 komentarze:

  1. Witam,
    Nie zazdroszczę ani decyzji, ani sytuacji. Chociaż wbrew pozorom ta pierwsza jest łatwiejsza. ;) Trzymam, więc kciuki za dobre decyzje.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano.. muszę dojrzeć. Bo na dłuższą metę nie można tak tego ciągnąć...

      Usuń
  2. Też jestem w związku na odległość. Jakoś tak z uśmiechem na twarzy czytałam Twój post. Kiedyś uważałam, że taki związek jest nierealny, że jak tak można żyć daleko od Ukochanej osoby i, że tak się po prostu nie da...
    Nas dzieli jeszcze większa liczba kilometrów, bo 447.
    Decyzja o przeprowadzce jednej ze stron nie będzie łatwa, ale myślę, że skoro jest nam razem dobrze, to w przyszłości też nie dopadnie nas szarość dnia codziennego.
    Każdy związek trzeba pielęgnować codziennie, niezależnie od odległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ja piszesz, kiedyś też sobie nie wyobrażałam być z kimś na odległość.. to był dla mnie jakiś kosmos i samoumartwienie. A dziś.. dziś wiem ze się da, tylko jest sto razy trudniej. A rozstania po spotkaniach bolą tak bardzo.. coraz bardziej.

      Usuń

** Wszystkie komentarze są dla mnie na wagę złota, każdy czytam i na większość odpowiadam. **

** Staram się odwiedzać moich gości, czasem mam opóźnienia, ale nadrabiam je**

**Nie działam na zasadzie obs za obs, komć za komć, uwierz mi nie ma dróg na skróty, tylko pracą można osiągnąć sukces**

** Przesyłam moc dobrej energii! **